Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Jak już pisałam, miałam doświadczenie z Encortonem i nigdy nie było złe. Koniecznie trzeba przy nim podawać lek osłonowo na żołądek, to nie ma problemu. Encorton nie jest lekiem do krótkiego podawania, bo nie mozna go na raz odstawić. Stopniowo zmiejsza się dawkę co tydzień. ma mu pomóc także przy wątrobie i innych stanach zapalnych. Typowo na zmiany dostaje Azathioprine. Dwóm moim psom pomógł przy zapaleniu jelit, jeden z nowotworem skóry musiałby zostać uspiony pół roku wczesniej, gdyby go nie dostawał, bo bez niego była tragedia ze świądem i sączeniem się z ran, a tak żył sobie jeszcze długo bez dyskomfortu. Ran nie mozna niczym smarowac, bo je wylizuje i jest jeszcze gorzej, a na wargach to już wcale nie ma sensu. Zaczęłam mu podawać ten drugi lek, ale w ulotce jest napisane, ze czasem na efekt czeka się tygodnie lub miesiące. najbardziej martwi mnie uwaga, że trzeba stosowac ostrożnie przy chorobach wątroby. Skonsultuję, czy nie mozna zostac na samym encortonie i np. zrobic biopsji w celu potwierdzenia diagnozy, zamiast podawać ten lek. Wczoraj oglądałam rany. Prawie całkiem zagojone, zostały tylko małe raneczki, ale już niesączące, tylko suche. Oskar smiga z psami, widac, że znowu czuje sie lepiej. Ma apetyt. Wczoraj dorwał się Muszce do miski i mało się pogryzłyby sie o jej jedzenie, bo muszka mimo, że znacznie mniejsza, nie chciała oddać żarełka. Musiałam wyrzucic Oskara sępa z zagródki.
  2. Stosunek do większych psów super, moją yorkę ugryzł, resztę toleruje. Ze szczeniaczkami bawi się. koty, szczególnie młodzież bardzo gryzł na początku, więc nie ma co go reklamować w tym kierunku. Teraz tylko je nerwowo obserwuje, bo pewnie dostał po nosie od Bastiana. Na zewnątrz pogoniłby. Ja go ogłaszam tak: Oddam, 8-mies. zaszczepiony wykastrowany szczeniak kundelek Szukam dobrego i odpowiedzialnego domu dla 8-miesięcznego szczeniaka średniej wielkości (ok. 10 kg). Piesek jest zaszczepiony przeciwko chorobom wirusowym, odrobaczony, zdrowy, wykastrowany, z książeczką zdrowia. Szczeniak jest domowym psem, grzeczny, załatwia się wyłącznie podczas spacerów, nie jest szczekliwy, nie niszczy w domu. Potrafi ładnie chodzić na smyczy. Łagodny, wychowany z dziećmi. Nie lubi zostawać długo sam, więc najlepiej jakby trafił do domu, gdzie większość czasu bylby ktos obecny. Pies zostanie wydany do nowego domu wraz z umowa adopcyjną. Aktualnie przebywa w domu tymczasowym. Proszę o przemyślaną decyzję odnośnie adopcji psa. Kontakt: (32) 3533135, 660124623. Zawsze staram się w tytule zawrzeć jak najwiecej słów, ktore moga zachęcić kogoś do wybrania własniej jego spośród wielu innych, czyli zaznaczam szczepienia, kastrację. Do tego dobrze wstawic np. szczeniak, szczenięta itp. bo często ludzie szukają przez wyszukiwarki wg konkretnego słowa. Na litość mozna szukac domu starym czy chorym psom. Szczeniaka ludzie chcą zdrowego, domowego bez balastu przeszłości. przeważnie to rodziny z dziecmi, więc nie chcą dodatkowych kłopotów. Napisanie, że koczował na działkach może im sie kojarzyć z tym, że jest całkowicie niezsocjalizowany i problematyczny, a Opieniek w domu zachowuje sie wzorcowo. Do tego uzywam słowa "szczeniak" w tekście, żeby sobie czytający utrwalił, że 8-mies. pies to psie dziecko, a nie dorosły. Wtedy szybciej znajdzie dom, bo wszyscy wolą szczenięta. Dodaję zawsze informację, że przebywa w DT, żeby czytający ogłoszenie nie zastanawiał się, z jakiego powodu ogłoszeniodawca psa oddaje, bo zaraz sobie sam odpowie, że pewnie sprawiał kłopoty i już nie sięgnie po słuchawkę.
  3. [quote name='andzia69']Jaaga - pogadam z EwąB - jej znajoma jeździ chyba jakoś co tydzien do Katowic - może się uda[/QUOTE] Dzięki, bo mała musi opuścic juz tymczas, a nie mam jej jak zabrac. Oby sie udało.
  4. [quote name='Shania']Pies , którego zabrałam, zachowuje się jakby miał autyzm...jest wyciszony, w kółko albo leży na kocyku:)albo jest jakby przykuty do ściany w kącie...wiele pracy przed ludźmi u których jest, staram sie pomagać w miarę czasu dzisiaj byłam z nim na spacerze, który wyglądał tak:niesienie na rękach, postawienie na trawce, obwąchanie troszkę, jeden krok i stoimy z podniesiona łapką, na ręce i spowrotem.Każdy dotyk wykonywany musi być bardzo powoli, ponieważ on ma taki strach w oczach, że szok..[/QUOTE] Zapytajcie lekarza o mozliwość podania leków. Tola z takimi samymi reakcjami pięknie reaguje na hydroksyzynę. Przy mnie dzis nawet sama zaglądnęła do kuchni sprawdzic, co się dzieje. Do wczoraj przez tydzień była wkomponowanym w ścianę kłębkiem nerwów. Podobno jest jeszcze jakiś specjalny lek przeciwdepresyjny i przeciwlękowy , ale nie dopytałam, bo jednak po hydroksyzynie bardzo się rozluźniła i polepszyła, więc nie ma co zmieniać. MAM PYTANIE o transport. Nadal do mnie nie dojechała wyciągnięta ze schronu suczka po aborcji, która mam zabrac od znajomych Enedy. Nie wiecie o jakimś transporcie na trasie: KIELCE-KATOWICE? Znajomy miał jechac do rodziny, ale na razie po niego nie dzwonia, a sunia miała tylko krótki tymczas.
  5. Żeby yorki miały stojące uszka, to często podkleja się je specjalnym klejem lub plastrem fizelinowym. Nie wszystkim same stają, czesto wymaga to takiej własnie pomocy + podawania środka na chrząstki i fosforanu wapnia. Ot, cała filozofia ;). Dziś zostały zaszczepione oba psy. Skoro dostały już odrobaczenie raz, to najwyżej poxniej powtórzymy. Potem wstawię rachunek.
  6. [quote name='mshume']Jaaga, jeśli wypływa z niej żywa krew, to może jednak powinien zobaczyć to lekarz.:( Trochę hydroksizyny nie zaszkodzi Toli. Ja na zlecenie pediatry podawałam to mojej 4 letniej córce, przy ciężkim przebiegu ospy.[/QUOTE] Właśnie dzis już nie leci. Też się przestraszyłam, ale chyba był to skutek rozluźnienia mięśni. Czasem po porodzie też może trochę lecieć takiej czystej krwi, tym bardziej, że ona nie karmi i przez to ma zaburzone oczyszczanie się macicy. Moja sunia, która straciła maluszka też tak miała. Do tego czyściła się o wiele dłużej, bo normalnie przy karmieniu wydziela się oksytocyna i powoduje skurcze oczyszczające macicę.
  7. Savahno, wiem ze nie zmieszczą się wszystkie w łóżku. Opieniek nawet nie chce o dziwo tam sie ładowac. Śpie więc tylko z yorkami. jak Mela pojechała, to od razu zrobiło sie luźniej. Chciałam dziś ogłosić opieńka, ale widziałam, że to własnie zrobiłaś. Zrobiłam mu tylko alegratkę. Może teraz nie pisac już w tytule, że z działek, bo to może ludzi odstraszać. W domu jest bardzo grzeczny, nie niszczy i jest spokojny.
  8. eve-w, nie wiem, o co Ci chodzi? Szczerze, to dla mnie ważniejsza jest opinia lekarza, niż behaviorysty. Jak, skąd może lekarz wiedzieć, czy leki podziałają? Bo jest lekarzem, logiczne. Jest efekt, więc na pewno nie bede przerywać i eksperymentować. Ty socjalizujesz swoimi sposobami, ja pozostanę przy swoich. Postępy kolejne są. Tola jest z Krecikiem i nie reaguje na niego strachem, nawet chciała iść do Albinki i boi sie tylko yorków. Nic dziwnego, bo też nie chciałabym znaleźć się w środku bandy małych potworków. Przestała też krwawic, widocznie poszło to wszystko, co się nagromadziło, jak była taka spięta. Małgosiu, żałuj że nie możesz mieć Toli. Bardzo przypomina mi Melę, ktora pojechała do DS. Też taki delikacik.
  9. Oskar czuje się lepiej. Wczoraj biegał z Teri. Trochę odetchnęłam, bo wyniki miał naprawde kiepskie. Dziś w końcu bedzie ten lek na autoimmunoagresję, to może jeszcze rany mu sie zagoją.
  10. Żarełka to one sobie nie żałują ;). podklejałam uszka yorkom. Innych maluchów teraz nie mam, chyba, że Opieńka przerobię na mini onka i mu podkleję :evil_lol:.
  11. Nie może być w centralnym puncie, bo u mamy jest kilkanaście psow. Ich tak samo się bała się jak człowieka. Tej metody mama też spróbowała, ale potem ją przeniosła, bo było tragicznie. Leki konsultowałam z neurologiem, jesli lekarz zaleca, to bedę dawać. Tym bardziej, że ona nie jest dzika, tylko ma problemy z lękiem po brutalnym traktowaniu, a efekty już widać. Te środki są po to, żeby pomagać, więc czemu nie wykorzystac ich i dawać Toli dalej cierpieć i przeżywać strach? Nie chodzi przecież ogłupiała, po prostu wyluzowała się. Zamiast zwinięta i przypłaszczona do podłogi, leży teraz na boku z wyciągniętymi nózkami. Dała się wyprowadzić na spacer. Co prawda lezała prawie cały czas na ziemi, ale zawsze coś. No i zjadła w mieszkaniu. Tylko nie potrafi się załatwiać dalej przy ludziach i mama bedzie ją musiała znowu wynieść. Szelki ma cały czas załozone. Behaviorystke też mam znajomą. Jednak pojawił się jeszcze problem. Jak dostała hydroksyzynę i wyluzowała się, to rozluźniły się mięsnie zaczęła się dosyć brzydko czyścić. Wypływa jej czysta krew, nie "brudy" po porodzie. Cała jest oblepiona. Nie wiem, czy coś się dzieje, czy przez nerwy wczesniej macica nie mogła się oczyścić i teraz wszystko wypływa w nadmiarze. Zobaczę, jak będzie dziś, najwyzej pojedziemy z nią do lekarza, żeby nie dostała zapalenia macicy. Tola jest bardzo delikatną, młodziutka suczką. Upodobała sobie mnie, bo na mamę "obraziła się" po kąpieli i suszeniu. Niestety, moge tylko do niej zaglądać. To taki typ łóżeczkowej maskotki. Oby znalazła cierpliwy, kochający dom. Jest śliczna, ma dłuzszy mięciutki włos, piękny kolor i mądre oczy.
  12. Jestem, ale na moment, bo dalej nie czuję sie najlepiej. Dostałam wpłatę, dziękuję. Aniu, jak dzwoniłaś, to własnie podklejałam szczeniętom uszy i nie mogłam rozmawiać, bo klej polepiłby im włoski, przepraszam. Agat i Sonia mają się oczywiscie dobrze. Można powiedziec, że szaleńczo ;). Sonia rozkręciła się i jest bardzo fajną suczką.
  13. Pewnie wiele. Pies, którego wyciągnęła Shania jest taki sam. Rozmawiałyśmy już o nim, stąd wiem. Bernardynce Belli po brutalnym traktowaniu w schronie lała się z pysia krew ze sliną przez dwa tygodnie. Była tak zdziczała ze strachu, ze szarżowała na nas i nawet myśleliśmy o odstrzeleniu jej środkiem usypiającym, żeby wsadzić do kojca. Dopiero znajomym hodowcom i pracownikowi naszego schroniska, których poprosiłam o pomoc udało się ją złapac i umieścić w kojcu. Teraz jest kanapowym psem. Jedynie Kala bez oka jakoś sobie radziła psychycznie. Przyjechała bardzo wylękniona i pełzająca, ale szybciutko doszła do siebie.
  14. Też ciągle myslę o tym śrucie, ale w takim stanie nie ma mowy o żadnej narkozie. Jakos ozywił sie po encortonie, czyli cos przeciwzapalnie działa. na drugi lek muszę czekac do jutra, bo go trzeba było sprowadzić. Na pewno Oskar nie wygląda i nie czuje się gorzej.Inna nasza p. doktor przy problemach z wątrobą zaleca podawanie oleju z pestek winogron. Wcześniej dostawali razem z Sonią. Myślę, że chyba kupię mu znowu, jak pojadę do jakiegoś większego sklepu. Sonia początkowo miała brzydką sierść i lupież, a przy codziennym podawaniu zrobiła sie pięknie błyszcząca i łupież sam zniknął. nawet nie liniała jesienią. Miałam jeszcze problem z dokarmianiem Oskara. Ciągle wszyscy mu coś podrzucali. surowe kości, żeby się nie nudził, kocie puszeczki na smak dla Oskarka. Wczoraj zabroniłam mu podawać coś poza dietą, jeszcze muszę powiedzieć to sąsiadce. Chyba musiałabym wystawić na bramie kartkę, jak w zoo: "nie karmić Oskara".
  15. Nikt nie dzwonił, a Opieniek w domu jest grzeczny. Nie grzeszy inteligencją, ale jest miły. Dalej jest w domu, a Muszka sama w ogrodzie. Żal mi jej, ale nie dam rady ich dwóch mieć w domu, poza tym osobo są bardziej proludzikie, niż razem. Miałam nadzieję, że ktoś jednak o niego zadzwoni.
  16. Problem w tym, że nie je i nie pije wcale w domu. Nawet nocą, jak jest spokój. Trzeba ją z miskami wynosić do ogrodu i iść do domu. Laro, ona jest odizolowana. ma zrobione legowisko w przedpokoju, bo tam żaden pies nie zagląda. jest odgrodzona, a w drzwiach jeszcze dodatkowo jest wstawiona barierka. Ma spokój i tylko przez otwarte drzwi może wszystko obserwować.
  17. Konsultowałam się telefonicznie z p. doktor. Na początek mam podawać jej dwa razy dziennie hydroxyzynę. Jesli nie pomoże, to mamy przyjechać po receptę na specjalny przeciwlekowy, przeciwdepresyjny lek.
  18. Nie wiem, dlatego chcę jechać do lekarza. Mam problem z płucami i dziś chyba nie dam rady jechać, bo bardzo źle się czuję i nawet mówic nie mogę. Otrzymałam kolejną wpłatę 30 zł od Saga86. Bardzo dziękuję.
  19. Aniu, wstawię tu rachunek, to wtedy wpłacicie.
  20. Na razie nie miała być i tak sterylizowana. To nie jest zwyczajny lęk, który da się odespać. Ona nie spi, tylko czuwa. Jest kłębkiem nerwow. Nie funkcjonuje normalnie w pobliżu człowieka. Nie je, nie pije, nie załatwia potrzeb, nie podnosi się. Nawet nie patrzy na nas, tylko odwraca wzrok. Jak zbliża się do niej człowiek, to cała się kurczy, jakby chciała się stać niewidzialna. Każdy nerw jej ciała podryguje. Jest oddzielona od innych psów, ale może je obserwować. Nic to nie daje. najbardziej chciałaby wrócić do pomieszczenia w ogrodzie, ale jest coraz zimniej, a stała izolacja jej nie pomoże. Stresnal jest ziołowy, nie sądzę że jest jej wiele w stanie pomóc w takiej sytuacji. Ile czasu może funkcjonować sprawnie organizm w bezruchu? Przy Toli jest tak, jakbyśmy sobie złapały dzikiego liska i trzymały w domu. Identyczne zachowania.
  21. Z Tolą jest kiepsko. Leży w domu wciśnięta w najdalszy kąt. Nie tknęła jedzenia i picia. Rano mama wyprowadziła ją do ogrodu do pomieszczenia, gdzie była wcześniej. Jak została sama, to od razu zjadła i załatwiła się. Po pół godzinie wzięła ją z powrotem do domu i bez zmian. Leży wkomponowana w podłogę w kącie. Wydaje mi się, że trzeba będzie jechać z nią do lekarza i podawać jakieś środki farmakologiczne. Tola jest w totalnym stresie. Skrajnie boi się człowieka. Dalej jej skóra reaguje drganiem na dotyk. Przeciąga się jej po ciele ręką, a skora cała podskakuje, bo takie odruchy mają jej nerwy. To już nie jest reakcja czysto psychiczna, ale reaguje całe ciało. Naprawdę nie chcę sobie wyobrażać, jak długo tam musiała być katowana. Tola w obecności człowieka nawet nie stanie na nogach, to trwa siódmy dzień.
  22. Tak, to samo konto, odlicz książke i te 15, tak jak pisałam wczesniej.
  23. [quote name='Ada-jeje']Wracam do tematu kota, bo slyszalam u nas ze wam uciekl. :evil_lol: [/QUOTE] Własnie miałam napisac, że też o tym słyszałam. Bardzo martwię się o los kieleckich bezdomniaków, bo do tej pory były pełne ręce roboty, żeby zapewnić schronienia wielu z tych, które nie trafiły do Dymin. Tylko przez mój dom co roku przewija sie ich kilkadziesiąt w oczekiwaniu na nowy prawdziwy dom. Do tego cała reszta upychana po innych tymczasach, hotelach i zawożona bezpośrednio z drogi, lasu, pola do nowych domów. To z ledwością dawało się finansowo ogarnąć. Wyżywienie, sterylizacje, operacje, opłaty za telefon, hotele prawie wszystko pokrywane z prywatnych pieniędzy, często wyżebranych na wątkach. Wiecej nikt nie jest w stanie udźwignąć, a bez schroniska bedzie sto razy gorzej.
  24. Teraz widzę, że zniknął gdzies mój banerek. Aniu, uaktualnij tytuł, bo ktos pomysli, ze jeszcze koczuja pod sklepem. Ogladałam rane Agata i bardzo ładnie się goi. Cała opuchlizna zeszła. Dziewczyny, czy możecie już wpłacić mi na psiaki, bo muszę zamawiać karmę? Nie bedą przecież yorkowej drobnicy jadły. Jeszcze mam troche dla większych psów.
  25. Bardzo dziękuję. Dam wiec znać, jak będą potrzebne ogłoszenia. Na dzień dzisiejszy dzięki pomocy Was wszystkich Tola ma wszystko, co potrzebne zapewnione. Jutro postaramy się z nią podjhechać do lekarza, żeby zaszczepic ją. Tylko nie moge się doczekac na informacje od Enedy na temat tego, co miała podawane na robaki. Lekarz na pewno będzie chciał wiedzieć, bo jak coś to trzeba byłoby ją najpierw odrobaczyć.
×
×
  • Create New...