Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Oskar znowu ma pogorszenie. Wątroba funkcjonalnie w bardzo kiepskim stanie, rany ciągle się odnawiają. P. doktor podejrzewa autoimmunoagresję. Dostał specjalny lek i Encorton. Do tego na pewno śrut powoduje taką reakcję organizmu. Erko, encorton ponoć ma mu pomóc z wątrobą. Jest kiepski dla błony sluzowej żołądka, dlatego nalezy go podawać z lekiem osłonowym. Ma przepisany Controloc, a dziś mu dałam Ranigast, bo tez mozna. Po tygodniu stosowania leków mamy przyjechac na kontrolę. Ciągle pojawiające się, gojace i od nowa powstające rany są bardzo bolesne. Oskar piszczy przy ich dotyku, ucieka, jak tylko widzi, że niosę cos, co nie jest jedzeniem. Teraz trzeba nawet delikatnie głaskac go po głowie, żeby nie urazić ran pod wargami. Własnie to jest dziwne, że one powstają, potem goją się i znowu odnawiają. Przeciez to już chyba od roku, o ile pamiętam, co Erka mówiła. Oby leki pomogły, w końcu poznalibyśmy przyczynę powstawania tych ran. Zauważyłam, że pojawiaja się razem z pogorszeniem funkcjonowania wątroby. jesli nie to chyba warto bedzie pobrac materiał na biopsję. Za wczorajsza wizytę zapłacilismy 95 zł. Później wstawię zdjęcie rachunku. Leki dopiero musze wykupić, bo dostał tylko Encorton, który miałam po moich psach. Rachunek: [URL="http://img600.imageshack.us/i/dsc081851.jpg/"][IMG]http://img600.imageshack.us/img600/6117/dsc081851.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"] [/URL]
  2. O schronisku w Dyminach chyba każdy już tu słyszał, oglądał koszmarne zdjęcia lub reportaże. Na dzień dzisiejszy przebywa tam ok. 150 psów bez szans na normalną adopcję, bo "schronisko" jest wiecznie nieczynne, a jesli nawet, to pracownicy uniemożliwiają lub utrudniają adopcje. Wśród tych zwierząt większość przeżywa swoje wieksze lub mniejsze tragedie. Tak żyła TOLA. Wypatrzyłam ją wśród zdjęć schroniskowych bied zamieszczonych na stronie Uwagi TVN. Niewielka, z ogromnym brzuchem, jeszcze z nadzieją w oczach. Szybka decyzja - Tolę trzeba wyciągnąć z tego piekła zanim urodzi i wysterylizować. Niestety, nie udało się. Tola urodziła w schroniskowym boksie, dzieci jej zabrano i uśpiono, a ona jest teraz cieniem normalnego psa. Pewnie próbowała bronić swoich maleństw i jej się dostało. Zamiast psa o pewnym spojrzeniu, jakiego widac na zdjęciu, przyjechała kupka nieszczęść. Tola bardzo boi się człowieka. Dotyk nie sprawia jej przyjemności. Mięśnie drżą, a nerwy reagują tak, że Tola podskakuje przy każdym, najlżejszym kontakcie. Na sam widok ludzi Tola wbija się w najdalszy kącik legowiska i czeka w napięciu, czy będzie mieć pecha i człowiek ja dotknie, czy tylko postawi jedzenie i pójdzie? zamiera w bezruchu, wstrzymuje oddech w oczekiwaniu, na to, co ją spotka. Taka sytuacja jest od soboty i na razie nie ma żadnej zmiany na lepsze. Zdjęcie ze schroniska [URL="http://img340.imageshack.us/i/a4df3fabdb3cc696e0dfc35.jpg/"][IMG]http://img340.imageshack.us/img340/6673/a4df3fabdb3cc696e0dfc35.jpg[/IMG][/URL] Szczególnie chciałam podziekować Enedzie, ze malutką zabrała ze schroniska, pojechała z nią do lekarza i dowiozła pod wystawę, skąd mogliśmy ją zabrać. Suczka znalazła schronienie u mojej mamy, ale bardzo potrzebna jest dla niej pomoc. Za ok. tydzień trzeba ją zaszczepić, po dwóch tygodniach wysterylizować. Tola nie ma nic. Nie ma pieniędzy na karmę, nie ma perspektyw na zabieg czy profilaktykę. Co prawda kieleckie organizacje zbierały pieniądze na psy z Dymin, ale podobno dopiero na czas "przemian", więc Tola się nie załapała i nikt jej nie chce pomóc. Problem w tym, że tych zmian ona w schronisku mogła nie dożyć. Jesli znajdą sie osoby, które chciałyby jej pomóc, to bedę bardzo wdzięczna. Tym bardziej, że przyjeżdża do nas z dymińskiego piekła sunia po aborcji i jesli dzis się uda wyciągnąć, to trzecia sunieczka. Tola potrzebuje także ogłoszeń. Na razie mam jedno, jeszcze zrobione w schronie, zdjęcie. Nie mam sumienia jej świecić lampa po oczach, skoro tak boi się samej obecności człowieka. Może zaglądnie tu akurat ktos, komu zabije do niej serce i chciałby mieć takiego przyjaciela? Druga suczka to Anilka. Zabrana ze schroniska w zaawansowanej ciąży. Już po sterylizacji, gotowa do adopcji. Mała (ok. 5-6 kg), miła, kontaktowa. Dosyć żywiołowa. Zachowuje czystość w domu, ładnie chodzi na smyczy. Zdecydowanie łóżeczkowa. [URL="http://img337.imageshack.us/i/dsc08293c.jpg/"][IMG]http://img337.imageshack.us/img337/628/dsc08293c.jpg[/IMG][/URL] Po strzyżeniu: [URL="http://img140.imageshack.us/i/dsc08305p.jpg/"][IMG]http://img140.imageshack.us/img140/9716/dsc08305p.jpg[/IMG][/URL] Tola w domowych warunkach: [URL="http://img816.imageshack.us/i/dsc08283t.jpg/"][IMG]http://img816.imageshack.us/img816/1064/dsc08283t.jpg[/IMG][/URL] Kontakt w sprawie suczek: 660124623.
  3. Wczoraj Sonia była w domu, bo przyjechali ludzie zainteresowani adopcja suczki, ale jeszcze niezdecydowani, którą. Bardzo podobała się im, ale jednak wybrali Melę, bo bali się lekowych zachowań Soni i tego, czy sobie poradzą w takiej sytuacji. Rzeczywiście Agat dwie godziny wył jak opętany. Nie tknął jedzenia, które akurat dostał. Już bałam sie co bedzie, jak sąsiedzi się wkurzą na to ciągłe zawodzenie. Nie wiem, co robić. Nie bardzo wierzę w adopcję obu do jednego domu, ale może spróbować? Może akurat się uda przy jakimś wyciskaczu łez? Sonia w domu, bez Agata też leżała wprasowana w podłogę. W ogrodzie, na spacerach szaleja w trójkę z Opieńkiem, jest otwarta, ale jak widzi Agata. Bez niego nie chciała nawet wyjść z ogrodu.
  4. [quote name='Odi']Jaaga, do wykorzystania jest jeszcze te 100 PLN, które wysłałam Enedzie od naszej Koleżanki Jadwigi I.[/QUOTE] Trzeba więc poprosić Enedę o rozliczenie, jak się uspokoi trochę sytuacja. Ja dzis muszę Shani dać pieniądze na paliwo, bo pozyczyła od kogoś. Trzymam kciuki, żeby się udało. Ciekawe, dlaczego niby schron jest nieczynny w środku tygodnia? Moze zrobić statystyke, ile dni w ciągu ostatniego miesiąca był czynny i przedstawić to komuś. Jakim cudem wyadoptowują psy z nieczynnego schroniska? Jesli ich nie zabijaja, to chyba po targach nimi handlują lub paczkami wysyłają. Zapraszam wszystkich na wątek Toli [url]http://www.dogomania.pl/threads/196583-TOLA-bez-dzieci-wrak-psychiczny-z-kieleckiej-mordowni-pomocy?p=15750124#post15750124[/url]
  5. Pisałam jednoczesnie. Super, ze tamta pojechała do domu. Andzia69, nie stresuj mnie. Erka powiedziała, że sunia jest i ucieszyłam się już. Ta ma na pewno stojące uszka, takich nie da sie klapnąć. Jesli jednak tej ze zdjęcia nie ma, a tamta jest taka wycofana, to nie ma szans, więc niech bedzie i tak ona. Dacie radę ja jutro zabrac? Shania, jedziesz wiec? Podasz swój numer tel. Andzi lub enedzie?
  6. Ada_jeje, odezwę się za 14 dni. Jeszcze raz dziekuję wszystkim. Elka_Ka, przykro mi :-(, ale mam i tak kilkoro tymczasowiczów, z tym wszystkie oprócz Agata z problemami. Dzis okazało sie, że Oskar znowu jest bardzo chory i jak zrobi sie zimno, to wyladuję z prawie 40 kg onkiem w domu. Sunia kremowa bedzie u mojej mamy, jedna u mnie, a o trzecią bedziemy chyba losować zapałkami, gdzie po kwarantannie wyląduje ;).
  7. Dziewczyny, dziękuję. Jednak na wątku schroniskowym jest odzew i sunia ma zapewniony transport. gdyby któraś z Was jeszcze chciała pomóc, to byłabym wdzięczna, bo w sobotę przyjechała kremowa po odebraniu maluchów, w tygodniu przyjedzie jamniczkowata po aborcji, no i ta jutro, a żadna nie ma żadnego zabezpieczenia, nawet na jedzenie. W sumie potrzebne bedą dwie sterylki, 3 szczepienia. Chyba oszalałysmy juz z mamą, no ale trudno.
  8. Bardzo dziękuję za odzew. W sumie zainteresowały się sunią trzy osoby. Wysłałam swoje konto dla ułatwienia, a potem rozliczę się z shanią i enedą. Skoro kochane Cioteczki chcą pomóc sunieczce, to jesli nazbiera się więcej pieniędzy, mozna odłozyć do sterylki czy na jedzenie? To w sumie bedzie trzecia sunia, a żadna nie ma złotóweczki. Ada-jeje, jesli mogłabyś pomóc później i zapłacić za szczepienie wirusówką po kwarantannie, to byłabym bardzo wdzięczna. Wysłałabym fakturę. Każda pomoc jest bardzo cenna. W końcu muszę sunieczkom załozyć wątki, ale moze poczekam do jutra, aż ta trzecia będzie bezpieczna, żeby nie zapeszyć. Elka_Ka, każdego tam mi żal, ale czułabym sie paskudnie, gdybym teraz miała zmienic decyzje i wybrac innego psa, jak tamta sunieczka jest o krok od wyjścia. Podobno jest niezbyt urodziwa, wycofana, więc szans na adopcję nie ma.
  9. Dziś do domu pojechała moja tymczasowiczka i wzięłabym malutką suczkę, której zdjęcie tu wstawiałam, a która wg Enedy nadal jest w schronie, tylko potrzebne jest 100 zł na transport i 40 zł na test nosówkowy. Gdyby były pieniądze na paliwo, to pojechałaby na manifestacje osoba z Gliwic. niestety, nie może pokryć całego kosztu transportu, a inne osoby zrezygnowaly. Stąd moja prośba. Czy ktoś może pomóc finansowo suni, zeby mogła trafić do nas? Nie wiem, co mam odpowiedzieć, a już trzeba podjąć decyzję i jeszcze musiałabym prosic Enedę o wyciągnięcie suczki
  10. Cioteczki, jest problem. Nie mam tych 100 zł, które są potrzebne na paliwo, żeby dziewczyny z Gliwic mogły jechac na manifestacje i przywieźć schroniskową suczkę. Muszę już dać odpowiedź, bo czekają, a ja nie wiem, co zadecydowac, bo pieniędzy nie mam. Na wątku schroniskowym nawet nie próbuje juz pisac, bo mnie tam wszyscy kompletnie zlewają.
  11. No i Mela pojechała. Będzie mieszkac w poblizu fundacji. Kinya, podaj swój adres, to wysle umowę.
  12. Dzieki, czyli jednak ślepa jestem.
  13. Kinya, chyba jestem ślepa, ale na stronie fundacji nie widzę umowy adopcyjnej. Podeslij mi ją proszę na maila: [email][email protected][/email], bo inaczej bedę musiała dac swoją, a potem najwyżej przepiszecie na wizycie poadopcyjnej.
  14. Nie rozumiem, jak rządzącym w Kielcach nie wstyd. Cały świat jest zszokowany tym, co się tam wyprawia, a oni sobie dalej prowadzą państwo w państwie, swoje chore układy i zalezności. Jak widać baaardzo trudno jest się oderwać im od koryta. Tylko stołkami sie wymieniają i tyle. Zero godności i honoru.
  15. Oskar właśnie jest w drodze na wizytę do Tychów. Oby w końcu coś pomogło, bo po leku na grzyba chyba znowu siadła mu wątroba. Włosy pokryły mu się wydzieliną, pojawił sie naraz biały łupież. Rany się ciągle odnawiają. Nie daje sobie ich oglądnąć, tak piszczy, bo go boli. Takie błędne koło. jedno sie leczy, inne przez to szwankuje. Nie wiem, czy nie warto po podreperowaniu wątroby jednak usunąć tego śrutu. Obawiam sie, że to on jednak daje takie odczyny i nawracające infekcje.
  16. Czyli myślimy podobnie. Przesłałabym Ci później umowę i umówilibyście się na wizytę.
  17. Również jestem. Oby udało się załatwić w gminie opłacenie hoteliku. Piękna sunieczka.
  18. [quote name='monika083']o matko !! ludzie to sa strasznie podli ... a to musialabys tych kotow sie nasprzedawac :D[/QUOTE] Chyba sporo, bo wyróżnione allegro na dwa tyg. kosztuje mnie 15 zł.
  19. Dziekuję za propozycję pomocy, ale dziś oglądana będzie ostatnia sunia. Jesli wszystko pójdzie dobrze, to nie będzie kogo ogłaszać. Pani znalazła ją na wątku jamnikowym własnie, czyli warto tam wstawiać pieski.
  20. Czasem ludzie sie pytają i sami coś dają, ale z doświadczenia wiem, że głównie ci, co adoptują szczeniaki, nie dorosłe psy. Już miałam taka nieprzyjemną sytuacje, jak musiałam powiedziec o opłacie 70 zł na rzecz schroniska, przy adopcji schroniskowego psa, który był u mojej mamy na tymczasie. Ludzie go oddali i żądali zwrotu kasy, a kasa była na koncie fundacji prowadzącej schron. Zostałam wtedy na wątku zwyzywana przez tych ludzi od wyłudzaczek. Potem jeszcze miałam drugi przypadek, jak wystawiłam kota na allegro za 1 zł (!), to dostałam obraźliwego maila, że handluję biednymi zwierzętami i usunięto mi wszystkie aukcje. Dlatego jestem taka przeczulona.
  21. [quote name='andzia69']Jaaga - kilka godzin to by się dało jeszcze jakoś wymyślić...tylko to trzeba by było mieć transport w tym samym dniu...Ze Śląska jadą dziewczyny na manifestacje - wiec moze zgodziłyby się zabrać psiaki...w sumie są małe...[/QUOTE] Niektóre osoby porezygnowały z jazdy na manifestację i trzeba dołozyć 100 zł do paliwa, żeby Shania jechała i je mogła wziąć. Napisałam do osoby, która oferowała schroniskowcom pomoc finansową, ale nie wiem, kiedy dostane odpowiedź, a psy trzeba byłoby wyciągnąć jutro rano.
  22. Jesli napisze sie o opłacie, to nikt ich nie weźmie. Będą miesiącami czekały na dom. Wtedy tez prosze o podanie danych na kogos innego i przekazywanie mi zainteresowanych, bo nie chcę być posądzona o handel czy pośredniczenie w nim psami (jestem hodowcą). Napiszesz o transporcie, pojedzie Sonia, nie sprawdzi sie i co? Następny transport czy wyląduje w schronie, bo ludzie bedą wstydzić się zadzwonić? Poprzednią Sonię przyjeżdżały ogladać trzy rodziny i się nie zdecydowały. Nie wiem, czy byłoby tak, gdybysmy im przywieźli ja do domu. Pies bez problemów może być w ten sposób adoptowany, ale przy takim straszku i wrażliwcu nie ryzykowałabym. Dla mnie wizyta przedadopcyjna nie jest warunkiem, bo czasem ludzie są tak fajni, że warto dać psa i od razu wiadomo, że sa w porządku. Jesli mam jakies wątpliwości, to wtedy mówię o wizycie. Jesli oczywiście chcecie, to zapiszcie, wasza decyzja, ale przeważnie ludzie chcą poznac najpierw psa na żywo, wiec musieliby dwa razy przyjeżdżać.
  23. Żdecydowanie za dużo. Szkoda tych, którym nikt nie pomoże, nikt nie zadba o nie.
  24. Dzwoniła wczoraj wieczorem jedna pani i ma przyjechać ją dziś zobaczyć. Pani jeszcze taka niezdecydowana, bo mieli dużego psa, ale powiedziałam, żeby i tak przyjechali, bo duże też są i na pewno któryś wpadnie im w oko. Pani sie przekonała. Kinya, jak umówiłyscie się w kwestii wizyt, bo ludzie chcą już chyba ją zabrać jeśli się spodoba. Czy mam wydać i ewentualnie zrobicie wizytę poadopcyjną? Ze względu na odległość i zaangazowanie ludzi jest to chyba najlepsze wyjście.
  25. Uważam, że porównanie do rasy jest jak najbardziej dobre. Miałam na DT Lulke, kremową, średnią, chudą sunię (budowy charta). Siedziała wiele miesiecy i zero telefonu. Dziewczyny radziły, żeby ogłosic ją jako mix labradora. Śmiałam sie, bo tylko kolor miała taki sam i nos, ale w akcie desperacji zrobiłam takie ogłoszenie i Lulka od razu znalazła kochający dom, a dodam, że ideałem nie jest. Ludzie do dziś o nią dzwonią z ogłoszeń. Moja rada, w tytule lepiej napisać nie "w typie dobermana", tylko doberman mix. Przede wszystkim, skoro mix, to pies nie musi być identyczny, bo nie wszystko oddziedziczył, a po drugie każdemu, kto wpisze w wyszukiwarce rasę, pojawi się to ogłoszenie. W tekście mozna napisać, że przypomina dobermana. Dane kontaktowe: (32) 3533135, 660124623, [email][email protected][/email]. Mieszkam w Katowicach. Bardzo proszę o dodanie do tekstu informacji, że psy do nowego domu trafią po podpisaniu umowy adopcyjnej. Nie piszcie też, ze dzięki ludziom dobrej woli możliwy dowóz, jak wiekszość pisze. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce naprawdę psa, to może wykazać minimum zaangazowania i po niego przyjechać. I tak dostaje psa wyciętego, odrobaczonego, zaszczepionego. Ten jeden koszt może ponieść. Do tego lepiej, żeby przyjechali psa poznać sami, bo co zrobić potem z tak specyficznym psem, jak Sonia, jesli jednak ludziom nie bedzie jednak odpowiadać? To tyle moich uwag. Dziś Sonia, Agat i Opieniek tak rano szalały, że nie dały się Andrzejowi zagonić do kojców. Musiałam przyjść z kabanosikiem i zwabić je. Sonia z dnia na dzień się zmienia.
×
×
  • Create New...