Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Ślicznie dziękuję. Poreklamowałam je dziś na grupach kocich i totalna cisza. Myślałam, że będzie odzew od razu. Jestem podłamana, mam 5 dodatkowych kotów. -
Tania dużo straciła czasu, kiedy czekała na wyjazd do domu w Krakowie. Myślę, że nie zdjecia są problemem, ale informacja, że Tania potrzebuje czasu na aklimatyzację. W końcu dzwoniło kilka osób, ale albo warunki nie były odpowiednie, albo ludzie woleli łatwego w obsłudze psa. To trudny na początku pies i po prostu nie trafiła jeszcze na odpowiednią osobę i dopasowane do jej potrzeb warunki. Nadia, która jest bardziej problematyczna od Tani znalazła wspaniały nowy dom i to jeszcze razem z mamą Florką. Nadia nie dawała do siebie podejsć, więc zdjęć domowo-kanapowych też nie miała. Po prostu Tania musi trafić na kogoś, kogo zauroczy. Tylko do tego trzeba intensywnie ją ogłaszać. Tu zdjecia zrobione z okna z zoomem. Lepiej się nie da, bardziej powiększone wychodzą rozpikselowane.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Czy mogę prosić o ogłoszenie na Katowice? Dostępne do adopcji 4-mies. kociaki: liliowa pręgowana kotka z półdługim włosem i liliowy pręgowany z białymi znaczeniami kocurek. Zaszczepione, z paszportami, po kastracji. Szukają odpowiedzialnych domów bez możliwości wychodzenia. Kocurek może zamieszkać ze spokojnym psem. Oboje mogą zamieszkać z innym kotem. Korzystają z kuwety. Szukają domów bez małych dzieci. Obowiązuje procedura adopcyjna: wizyta i umowa. Osoby zainteresowane adopcją proszę o kontakt telefoniczny: 660124623. Odbiór kociaka w Jarząbkowicach lub Katowicach, woj. śląskie. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Nie miałam dostępu do internetu przez ponad tydzień. Lindzie rozeszło się szycie w czasie ruchu. Najpierw wypłynęła żywa krew między szwami, a potem rana się otworzyła. To dziwne, bo po 10 dniach, kiedy już powinno być wszystko pogojone. Dostaje znowu antybiotyk. Jutro jedziemy to pokazać. Rozeszły się szwy na mięśniach, więc gdyby była potrzebna poprawka, to znowu trzeba ją usypiać. Nie wiem, czy za szybko nici się rozpuściły? Nie widać ani jednej niteczki na mięśniach, zostały tylko te zewnętrzne na skórze. O cukrze wcześniej czytałam, ale jakoś boję się zastosować, przynajmniej przy resekcji kości. Ludzie sobie chwalą, ale wydaje mi się, że na cukrze, bakterie będą jeszcze bardziej się namnażać. Na tak poważną ranę nie chcę ryzykowac, żeby nie wdało się zakażenie i nie skończyło się amputacją całej kończyny. W końcu częśc kości jest odcięta. Czytałam, że świetnie działa glukoza dmuchana na chorą rogówkę oka i nawet hodowcy podają cukier, żeby szczeniakom uszy stanęły. Kiedyś spróbuję przy mniej poważnej ranie cukru. Kupiłam jej chitopan i jeszcze maść propolisową od pszczelarza. Rany na łapach po tym się zasklepiają. Między łapami, na brzuchu posypuję Dermatolem. Co do kociaków, to są już po kastracji i sterylce. Dostałam na to 200 zł i prawie się zmiesciłam w kosztach, resztę dodałam ze swoich. Teraz już bezpieczniej szukać domów. Okazało się, że koteczka, ta z dłuższym włosem, panicznie boi się psów. Z trudem toleruje obecność dwóch chi od córki, które są praktycznie jej wiekości. Koniecznie więc będzie szukała domu bez psa. Nie mam żadnej kociej adopcji, więc mamy 13 kotów. Żwirek idzie w ilościach hurtowych, nawet teraz nie ma w Castoramie peletu, żeby wyszło taniej. O jedzeniu nie wspomnę. Małe jedzą jak smoki i stale są głodne. Porobię zdjecia i będe wdzięczna za pomoc w ogłaszaniu. -
Wreszcie mogę napisać ;) Po pierwsze to rosną. Nawet przebywając z nimi stale, da się zauważyć, ze sa coraz większe. Szczególnie Megan się rozrasta, jest znacznie bardziej masywna. Wszystko robią razem. Megan jest bardziej szczekliwa i nieufna do obcych. Meliska jest otwarta i kontaktowa. Przydałby się dom dla jednej z nich. Do tego są takimi trochę nieokrzesanymi szczeniakami. Zostawione same niszczą, co się da. Mają też problem z czystością. Drzwi z domu są otwarte cały dzień, a któraś z nich nauczyła się załatwiać w połowie schodów na piętro. Pierwszy raz z czymś takim się spotykam. Miały długo glisty. Teraz są po trzecim odrobaczeniu i wreszcie kupa była czysta. Najlepiej teraz byłoby im podać Advocate lub stronghold, żeby robaki z larw w tkankach już nie mogły rozwijać się do dorosłej postaci. Z tym jest problem, bo tylko w jednej przychodni jeszcze mają Advocate.Stronghold ma być dostępny dopiero w połowie września. Tolu daj znać, czy kupić im jeśli jeszcze będzie tam dostepny. No i kwestia szczepienia. Jutro muszą być szczepione. Daj proszę znac, czy wystarczy paragon, czy trzeba fakturę na fundację. Pewnie taniej byłoby, gdybym wzięła tylko paragon, jak dla siebie. Zauwazyłam, że na faktury weci wiecej liczą.
-
Najlepiej kupić w szmateksie stare poszewki czy prześcieradła za grosze, składać je na pół lub cztery i prać po zużyciu. Można do prania dodać np Agenta z chlorem (4 zł za 1,1l.). Podkłady przy szczeniakach w tym wieku wytrzymują moment i sa rozrywane, takie ilości zresztą kosztują sporo. Nie mówiąc o zapychaniu kubłów taką ilością sztucznych odpadów. Bezie wyszły w badaniu lamblie, ale na szczescie nieliczne. Dostaje lek. Sytuacja, jak u jej córeczki, która po kokcydiach też ma lamblie. Po kolei wszystko, ale tak już jest często, że po jednych pierwotniakach, wychodzą drugie. Na szczęście nie ma już glist. Badanie miała robione takie porządne, we wrocławskim laboratorium. Nie wierzyłam w oglądanie próbki kału u weta. Z takiego właśnie zwykłego badania nic wcześniej nie wyszło, a nie przybierała na wadze i nie miała dobrego apetytu. Mieliśmy kontrolnie zbadać krew, ale teraz to nie ma sensu. Trzeba odczekać znowu. Trzeba podjąć decyzję, co do blokady hormonalnej. Ona może w każdej chwili już dostać cieczkę. Nie mam absolutnie mozliwości mieć jej z cieczką przy Kaju. On jeszcze musi poczekać z kastracją. Już w zabawie staje na niej i kopuluje. Koniecznie trzeba to szybko zrobić. Wydaje mi się, że to lepsza opcja, niż sterylka, kiedy stale coś wychodzi w badaniu nie tak.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Fado już rano został przekazany Anecik. Do środy będę bez internetu, więc jakbym coś jeszcze miała podać czy przekazać w sprawie Fado, to proszę o kontakt telefoniczny. Nie dałam ostatnich wyników, bo przyszły mailem. trzeba je przesłac dalej. Prosiłam Agat o maila, żebym je wysłała, ale zapomniałam że jest dziś na ślubie i nie da rady podać, więc Elik musiałaby od siebie je przesłać do hoteliku. -
Państwo mają jeszcze sunię i kota. Przyjechali z nią pierwszy raz, zeby sunie sie poznały. Szczerze mówiąc troszkę żałuję, że nie udało się najpierw pokazać Tani zamiast Dafi. Dafi jest młodziutka, ładna, pewnie i tak szybko znalazłaby dom. O taikm domu dla Tani marzyłabym. Jednak państwo chcieli sunię jak najszybciej i byli u mamy w Katowicach, a do nas mieli daleko.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Fado wyjeżdża jutro już o 5.00 rano. Będzie jechać w swoim transporterze, więc myśle, że nie powinien bardziej się denerwować, niż normalnie, kiedy coś się dzieje. Jako, ze chodzi stale w szelkach, warto mu kupić jeszcze jedne, bo te ma już sfatygowane. Nie wyprałam mu ich, bo boję się, że nie dam rady ponownie założyć. Wczesniej zawsze u weta go przebieraliśmy przy okazji, jak miał kaganiec, ale przy ostatniej wizycie nie było lekarki, która potrafi sobie z nim poradzić, więc się nie dało. Mam nadzieję, że fachowiec pomoże mu i będzie miał w końcu perspektywy na własny dom. Elu, faktury i rachunki wyślę Ci pocztą, bo jesteś skarbnikiem. Dokumentację medyczną przekażemy razem z Fado. -
Masz to, co ja z moimi ukraińskimi. Dlatego zdecydowałam się kastrować kociaki. Ciekawe, ze takich normalnych ludzie nie chca zupelnie, ale "angorę' to juz wszyscy. O Alexika miałam jeden głupi tel, bo biało-bury. Też kupuje już przez Fanimani, ale udało mi się nazbierać dopiero 21 zł ;) Najmniej chyba naliczają w zooplusie. Z Allegro zauwazyłam, że większy procent idzie.
-
Normalnie wierzyć mi się nie chce, że nikt o nie nie dzwoni. Swoje wyróznione ogłoszenie mam na mój numer i nie miałam żadnego zapytania. Dostałam wieści od ich mamy. Zakochała się w swoim nowym pańciu. śpi z nim, wszędzie za nim chodzi. Nauczyła się wychodzić na ogród drzwiczkami dla kota. Państwo są nią zachwyceni.
-
Całe szczęście, że kotki i część kociaków akie nietypowe. Mają duże szanse. Pies bardzo biedny. Na miejscu wetka chyba ma marne szanse, żeby mu znaleźć dom. To spojrzenie rozbija człowieka. Ja nie mam żadnego pomysłu, bo on chyba jeszcze dodatkowo większy jest?
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Oj, ja też chciałabym bardzo. Od operacji wogóle nie wstaje i nie przesuwa się. Tylko zmienia boki. Martwi mnie to, ale widocznie to z bólu.Dostaje metacam. Mogła dostać też pyralginę, ale zaczęła wymiotować śliną ze pasmami brązowej krwi, czyli te środki p.bólowe już uderzyły jej w śluzówkę żołądka. Dałam już ranigast i wrócił jej apetyt. Co do ogłoszeń, to bardzo dziękuję, bardzo się przydadzą. Wszystko opóźnilo się z powodu antybiotyku, teraz dopiero trzeba je odrobaczyć i czarno-biały będzie do adopcji. Natomiast te dwa liliowe maluchy najpierw wykastruję przed adopcją. Dostałam na to 200 zł. Kocie życie jest długie i różnie się układa, wole więc żeby były zabezpieczone. Tyle mogę dla nich zrobić. Podobnie jak Marinie, jakoś ich urody nie udaj mi się uchwycić na zdjęciach, ale na zywo są cudne. Miałam już wczoraj propozycję domu dla liliowego chłopaczka, tylko ludzie mają dom na uboczu, pod lasem i chcą kota wypuszczać. Mój Oggi trafił do nas z podobnych warunków, kiedy lis zabił mu matkę. Do tego wszędzie koło lasów kręcą się mysliwi. Na takiego kota również czychają więc niebezpieczeństwa, nie będę ryzykować jego życiem, odmówiłam ludziom. mieszkamy na wsi i mamy swoich 8 niewychodzących kotów, wiec nawet mając dom na uboczu nie jest problemem utrzymać koty w domu. Tolu, jeszcze później dostarczę fakturę za kołnierz, ale gdzieś ją w roztargnieniu położyłam i nie mogłam znaleźć. Muszę kupić jej też maść ozonową i dermatol na rany na łapach, to razem wyśle. One są ogromnym problemem. Nie chodzi wcale, więc powinny się goić. Jednak zauważyłam już dawno, żeLinda je stale wylizuje i pogłębia. Praktycznie są głębokie na kilka mm. Lekarz też myślał, że to od chodzenia, ale teraz widzę, że sama je takimi robi. Pod opatrunkiem czy bucikiem slimaczą się. Dostała miod manuka na to, ale oczywiście miodzio jest super, więc do zywej krwi wylizała. Kołnierz budzi taka panike, że rozbija się na ścianach. Nie ma więc zabezpieczenia. Jeszcze dodam, że jestem oczarowana profesjonalizmem dr Grzebinogi. Gorąco polecam przy problemach ortopedycznych. Znowu miał dla nas czas, żeby nawet pokazać buciki w katalogu, wszystko wyjaśnić, dostosować wszystko Lindzie. Zabieg poszedł ekspresowo. Sam wyszukał i założył lindzie opatrunek i buciki. gdzie indziej lekarz, który operował często się nie pojawia. Tu był od naszego wejścia do przychodni do jej opuszczenia. Zostaliśmy we wszystko zaopatrzeni na miejscu. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Potem, razem. Jeszcze będzie go wiózł do Anecik. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Elu, na razie znowu zanika czucie głębokie, kiedy nie bierze sterydów. Nie chcę jej stale nimi faszerować, bo też nie są obojętne dla zdrowia. W operacji chodziło głównie o to, zeby nie bolało jej przy poruszaniu się. Jesli dałaby radę umieść się na tej łapie po rehabilitacji, to byłoby super. Ma zrobioną tą gorszą, która zakładała się na lewą i ją blokowała. Kociaki śliczne, ale już napędziła mi stracha koteczka. Wczoraj zaczeła intensywnie wymiotować, jest na antybiotyku. Na szczęście po leku dziś przeszło. Czarno-biały chudzinek ma biegunkę. Na razie więc nie dam rady je oglaszać. Wczoraj była goraca linia, bo bałam się, że to pp, ale maluchy były jednak dwa razy zaszczepione. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
-
Chyba duża ilość kociąt wszędzie. Ja już doszłam do 13 kociarów. Mój urodzinowy pakiet prezentowy z Ukrainy ;)
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Linda wczoram miała operację usunięcia główki kości udowej. Podobno było ciężko oddzielić tam wszystko, bo tak była kość przemieszczona i pozrastane. Ma zrobioną łapkę w gorszym stanie. Zapłaciłam 860 zł + 21 zł za kołnierz. Fakturę poproszę, zeby wstawiła Tola, bo poszła od razu na fundacyjnego maila. Przyjechały też kociaki. Są cudne. później zrobię zdjęcia. Jeśli dwóch liliowych pręgowanych nie uda mi się wyadoptować wśród znajomych, to zostaną wykastrowane, bo kocurek ma urodę brytyjczyka, a kotka z dłuższym włosem, Maine coona. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Byłam bez internetu. Już podałam info odnośnie Tinidazolu. Gdybym znowu się nie odzywała, to proszę o kontakt tel., bo tylko czasem mogę miec dostep do netu. Może popytajcie znajomych wetów, czy ktoś stosował Zentel u większych psów? U małych bardzo dobrze się sprawdza w 5 dniowej dawce. Niestety, lamblie leczy sie trudno i długo. Konkretny typ może być oporny na dany lek. Można też stosować do picia zioła Vernikabon, ale to tak raczej dodatkowo, niż zamiast terapii. Są na miodzie i w małym stężeniu psom smakują. Wydaje mi się, że lepiej dać go właśnie do specjalisty, kogoś kto ma podstawy i wiedzę do pracy z takim psem. Liczę bardzo na to, że uda się go na tyle zmienić, żeby miał szansę na dom. gdyby miał iść do takiego miejsca, jak u nas, to znowu ktoś może sobie z nim nie poradzić, a Fado źle reaguje na nieznane sytuacje. Jeszcze Elu dolicz jeszcze w rozliczeniu 40 zł za paliwo na wizytę do Tychów. Karmy dla Fado powinno wystarczyć na ok 2-3 tyg. Miał w połowie kwietnia zamawiane 24 kg. Wydzielam mu ok 20 dkg dziennie, bo jeszcze i tak coś podjada moim psom odkąd jest na sterydach, więc nie daję większej dawki, jaką mógłby dostać na swoją wagę wg producenta. Wyniki krwi na niej ma super, więc myślę, że lepiej mu nie zmieniać. Leki na razie ma. proszę więc tylko o informację, jak znajdzie się transport. Mamy duże auto, gdzie zmieści się transporter, ale patrzyłam na mapie, to prawie 300 km w jedną stronę, więc raczej nie damy rady. Chyba, że ktoś dałby radę przetransportować go np. od połowy drogi.