Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Jeszcze tu pokażę dwie dziewczynki, które interwencyjnie trafily do schroniska w Miedarach, skąd zostały zabrane do nas na DT. Cudne husky, miłe, towarzyskie, łagodne. Szukam dla nich dobrego domu. Pomóżcie mi, proszę. Tel. kontaktowy do mnie: 660124623.
  2. Mam nadzieję, że nie pogniewacie, się ale chciałam pokazać 2 szczurki, które są u mnie na DT, może ktoś tu zaglądający chciałby je adoptować lub poreklamuje u swoich znajomych. Nie znamy wieku dziewczynek ani imion, bo trafiły do schroniska w Miedarach z interwencji. Są rewelacyjne, łagodne, towarzyskie, raczej młode, śliczne husky. Błagam po starej znajomości o poreklamowanie ich. Z ogłoszeń na FB nie ma odzewu.
  3. Bardzo się właśnie boję. Było jedno zapytanie na FB, nawet nie odpisałam, bo osoba tylko pytała, czy mają klatkę. Już słyszałam, że trzeba uważać, bo niektórzy robią tak, że biorą tylko z klatką, potem szczurów się pozbywają, a klatkę sprzedają. My też mamy 4 szczurzyce, ale dziki i półdziki. Musze więc te trzymać osobno, bo nie odważyłabym się połączyć ich. Bardzo lubię szczury za inteligencję. Szczególnie dziki są sprytne, bardziej od hodowlanych. Może ktoś ogłosiłby kociaki, że szukają chociaż DT? Maluchy mają zalepione oczka przed każdym karmieniem, po karmieniu i oczyszczaniu oczu wygladają o wiele lepiej. Mam już antybiotyk, popołudniu Andrzej ma jechac do Pawłowic po zamówione mleko. Na razie dostają szczeniakowe i starter w musie, bo tylko tym dysponuję. Przydałoby się im coś na podniesienie odporności. Cały czas są na poduszkach elektrycznych. Czy ktoś jest na Miau? Warto byłoby je tam pokazać w poszukiwaniu DT, ale ja naprawdę nie ogarnę tego czasowo.
  4. Aktualnie tak, 8 swoich i 3 którym szukam domu. Ostatnia kotka przykleiła się do moich córek kilka dni temu, nie zostawię kota pod bramą, więc mam kolejnego. Na razie czekam, żeby ją wysterylizować. No i te 7 maluszków na awaryjny DT. Tak więc to naprawdę awaryjne tymczasowanie, bo nie dam rady ich dłużej mieć.
  5. Jeszcze dwie szczurki, które z interwencji trafiły do schroniska w Miedarach, a stamtąd do nas na DT. To dwie przemiłe, łagodne dziewczynki. Ogłaszałam je na FB, ale bez efektu. Boję się zrobić im olx w opcji oddam za darmo, zeby nikt ich nie wziął do węży. potrzebują ogłoszeń, ale nie wiem, jak to zrobić, żeby źle nie trafiły. Proszę o pomoc w ich reklamowaniu.
  6. Jestem u Bezy. Nie mam sił do jej hormonów. Nie wiem, co jest nie tak. Srom był tylko lekko rozpulchniony, ale lekarka nie podjęła się zabiegu. Inni tez odmówili. Podała zastrzyk. Podobno do 4 dnia cieczki powinien zablokować ją. Pierwszy zastrzyk, podany w Mikołowie zamiast 3 mies. działał chyba 3 tyg., ten drugi nie dość, że nie zahamował, to jakby przyspieszył cieczkę. Dziś już krwawi, nadstawia się Baksterowi, on próbował ją pokryć, mimo że jest wykastrowany. Mam cyrk. Nie wiem, jak przetrzymamy cieczkę. Kaj nie jest wykastrowany, musze jeszcze z miesiąc z tym poczekać. Ewo, wyników nie przesłałam, bo ich dotąd nie otrzymałam z przychodni, przypominałam już dwa razy. Dziś zadzwonię jeszcze raz. Sowo, bardzo prosze o radę. Beza po drugim zastrzyku hormonalnym zaczęła przy innych psach stawać przy mnie, praktycznie na mnie włazić, żeby je zablokowac i żeby one nie mogły do mnie dość. Ona nie reaguje na to, że nie wolno, odsuwanie jej działa na 2 sekundy i znowu mi wchodzi na głowę. Wpatruje się w nie wtedy świdrującym wzrokiem. Jeśli np kucam, to chciałaby wejść mi na kolana, nie pozwalam, ale do niej nie dociera i potrafi dziesieć razy z rzędu próbować. W końcu musze wstać, odejść. Poradź, jak rozładowac czy rozwiązać takie sytuacje. Zasłania mnie całym ciałem. Nie potrafię np założyć butów przy niej, bo się do mnie przykleja. Na szczęście przestała reagować na małe psy noszone na rekach. Wczoraj przechodziliśmy z dwoma miotami drących się kociaków.
  7. UWAGA! wczoraj zadzwoniła do mnie Ewu i trafiły do nas ze schroniska w Miedarach dwa mioty kociąt do odkarmienia. Inaczej groziło im uśpienie, bo w schronisku nie miałby ich kto karmić. Jeden miot ma zapewnioną opiekę za tydzień, drugi zostaje bez niczego. Ja mogę nimi zająć się tylko do operacji niechodzącej Lindy, czyli do przyszłego piątku, potem nie dam rady się nimi opiekować, bo to poważna operacja i muszę poswięcić czas Lindzie: podnościć, zmieniać pozycje, pampersować. Do tego będę mieć drugiego psa po operacji otwierania klatki piersiowej. 4 tygodniowe małe nie poradzą sobie w schronisku. Potrzebny jest inny DT za tydzień i wsparcie na leczenie oraz jedzenie dla maluszków. Miot 4 kociaków: 3 kotki i bury kocurek są zdrowe, drugi : 2 szylkretki i czarny kocurek mają koci katar i biegunkę. Jedna koteczka jest bardzo wychudzona i słaba.To ten miot jest bez opcji DT. Kociaki potrzebują pilnie pomocy finansowej. Ja mam na utrzymaniu 11 kotów, nie dam rady dołozyć do kolejnych 7. Maluchy dziś rozpoczynają leczenie. Maluszki okazały się nie ślepym miotem, tylko oczka miały tak na głucho zlepione ropą. po rozmoczeniu spływały zółto-zielone krople ropy. Oczka jednak są, tylko bardzo chore. Ropa mimo podawania kropli stale się zbiera. Kilka dni temu córki przyprowadziły z pola kotkę, która musiała mieć kociaka i coś się z nim stało, bo miała zastój mleka w jednym sutku. Próbowałam małe przystawić do niej, ale je atakowała, więc nie da rady.
  8. Oczywiście Elu, już poprawiam, żrozumiałam że całość jest od Twojej znajomej. Dziękuję ślicznie Nadziejko, konto fundacyjne jest podane na pierwszej stronie. Wolę na nie zbierać wpłaty, bo na przyszły piątek jest umówiona trzecia operacja i to fundacja z zebranych pieniędzy pokryje jej koszt. UWAGA! wczoraj zadzwoniła do mnie Ewu i trafiły do nas ze schroniska w Miedarach dwa mioty kociąt do odkarmienia. Jeden ma zapewnioną opiekę za tydzień, drugi zostaje bez niczego. Ja mogę nimi zająć się tylko do operacji Lindy, czyli do przyszłego piątku, potem nie dam rady się nimi opiekować, bo to poważna operacja i muszę poswięcić czas Lindzie. Do tego będę mieć drugiego psa po operacji otwierania klatki piersiowej. 4 tygodniowe małe nie poradzą sobie w schronisku. Potrzebny jest inny DT za tydzień i wsparcie na leczenie oraz jedzenie dla maluszków, może ktoś dałby radę wspomóc je bazarkiem? Bardzo proszę o pomoc. Wstawiam zdjecia trójki, która nie będzie miała DT.
  9. Miał zbadaną z krwi wątrobę? Może mieć padaczkę z powodu zaburzen działania wątroby, ataki mijają po zmianie diety czy wprowadzeniu leków.
  10. Mnie też dołuje to, że wszystko idzie tak opornie. Niby proste operacje, ale co rusz jakieś komplikacje. Łapki zdziera, bo je stale głęboko wylizuje. Podejrzewamy, że może mieć zaburzone czucie w stopach przez ucisk nerwów np. uczucie swędzenia czy mrowienia i to powoduje chęć ich lizania. Teraz już nie chodzi na zewnątrz, a rany nadal się nie goją. Czekam na dmuchany kołnierz, powinien dziś lub jutro przyjść. Linda nauczyła się zębami zdzierać każdy opatrunek i majtki, więc bez kołnierza nie da rady. Mam całą baterię środków, ale wszystko od razu jest zlizane. Nie, bo to w gruncie rzeczy proste operacje, tylko występują niezależne od ortopedy komplikacje. Dr Novak jest drogim lekarzem, a Linda nie ma środków na tyle, żeby tam ogarnąć wszystko. Dziś przesłałam jej RTG do dr Grzebinogi i jutro mam dzwonić, co to się pojawiło. Chciałabym już móc zrobić drugą lapkę. Nadziejko, dziękuję Ci za wsparcie. Walczymy oczywiście. Tylko czasem zastanawiam się, czy dla niej nie byłoby lepiej, gdyby przy pierwszej operacji na Ukrainie nie amputowali jej tych łapek. Obie są chore, sprawiają ból i cierpienie, a te pozostałe psiaki, które tam są po amputacji, sprawiają wrażenie szczęśliwszych od niej. Zresztą dlatego ją wybrała z filmiku, bo była sama na uboczu i mało się z trudem poruszała, kiedy pozostałe bawiły się. Chciałam pomóc takiemu w najgorszym stanie. Elik, dziś na konto wpłynęła wpłata 70 zł od Twojej znajomej. Ślicznie dziękuję w imieniu Lindy. Zaraz zapisuję w rozliczeniach.
  11. Gdyby to nie był u mnie pies, to też myślałabym tak samo. Jednak nie dałabym rady tego zrobić, kiedy wieczorami w łóżku szaleje z moimi małymi, paca mnie łapą, żeby zachęcić do zabawy, wpatruje mi się w oczy czy jak wracam nocą z łazienki, to mokrym jęzorkiem wita mnie z ulgą, że jednak znowu wróciłam i nie zostanie sama. Od kiedy śpi z nami, to bardzo się otworzyła. Mam nadzieję, że wkrótce będzie druga operacja i potem już skończy się ból. Wiele psów porusza się na wózkach, więc liczę, że i ona będzie w miarę normalnie funkcjonować. Tylko Linda ma pecha, że jakoś albo jej się nie goi, szwy rozchodzą, gąbka nie resorbuje. Niby drobnostki, ale zawsze jak coś może iść nie tak, to właśnie tak się dzieje.
  12. Ja najbardziej obawiam się tego, że Tania nawet jeśli tam zacznie jakoś funkcjonować, to nie będzie w pełni szczęśliwa bez wolności i innego psa. Pani na pewno jej nie odda i może być tak, że Tania ze swoimi lękami i stresem będzie musiała spędzić resztę życia. Tyle lat żyła luzem, najpierw u siebie ze swoim stadkiem, teraz u nas z naszymi psami. Tania wszędzie nam towarzyszy, ale obok nas, a nie na rękach. Nie daje się podnosić. To jedyny pies, który nigdy z własnej woli nie wskoczył na kanapę. Wieczorem do psiej kanapy są kolejki, ale tylko Tania idzie do swojej budki, zupełnie nią nie zainteresowana. Nie wiem też, czy da się za każdym razem pani łapać. U nas każde jej łapanie, czy do zdjeć czy do czesania kończy się tym, że dwa trzy dni nie daje się podnosić i ucieka spod rąk. Szczerze, to nie widzę kilka razy dziennie znoszenia jej na rękach przez 3 piętra. Początkowo byłam nastawiona entuzjastycznie, ale nie wiedziałam, że to blok i 3 piętro. Boję się, że przez to łapanie na spacery u Tani może zwiększyć się agresja lękowa. Tania jest psem idealnym, ale tak do domu z ogrodem, żeby mogła sobie chodzić luzem, towarzyszyć człowiekowi we wszystkim. Jest cichutka, inteligentna, grzeczna, nie niszczy, nie ucieka, stale jest zadowolona ze wszystkiego. Jeszcze jest kwestia tego, że pani pracuje, więc Tania musiałaby zostawać na dzień sama. Całe życie spędziła z innymi psami, teraz u nas cały czas ktoś jest praktycznie w domu. Nie wiem, jak może zareagować na taką codzienną zupełną samotność. Nie chciałabym zostać odebrana, że jest u nas odpłatnie i zniechęcam do wydania jej do adopcji. Chciałabym, żeby znalazła swoje miejsce, ale takie, gdzie mogłaby być naprawdę szczęśliwa. No i boję się, że jakimś cudem mogłaby uciec np na spacerze, a nie jest to pies, który da się złapać, sam wróci czy podejdzie do człowieka. Chyba jestem jedyną osobą, na którą w ogóle zareagowałaby, ale jak jest w stresie, to też mi się nie da złapać, więc taka sytuacja dla Tani prawdopodobnie skończyłaby się tragicznie. Nie mam pojęcia, jak zareagowałaby na miejskie odgłosy. Najspokojniejsza byłabym, gdyby była wyprowadzana przy szczelnym ogrodzeniu. Kiedy otwieramy bramę, to za każdym razem sprawdzamy czy na pewno Tania jest w domu. Tylko jej nie jestem pewna.
  13. Linda nie bała się, odsłuchała całą godzinę w spokoju. Byliśmy z nią na prześwietleniu. P. doktor po dotykaniu myslała, że to pęknięta miednica jej wystaje z tyłu. Na zdjeciu okazało się jednak, że to nie kość, czyli najprawdopodobniej nie zresorbowała się ta gąbka, którą miała wszytą przy drugiej operacji do wchłaniania płynów. W czasie masowania czy poruszania się musiała się przemieścić. Muszę wstawić tu fakturę, jak odbiorę. Biedna Linda, u niej wszystko idzie nie tak. To już któraś z kolei narkoza, stale jest usypiana, stale komplikacje. Wczoraj uciekła z sypialni, jak córka była sama w domu i wyszła do ogrodu. Po paru metrach przemieszczania się zdarła koszmarnie stopy. Zlały się krwią tak, że na powierzni ran utworzyły się skrzepy. Coś koszmarnego. Złapałam ją i zabrałam do domu.
  14. Linda jest kłębkiem fizycznego cierpienia i problemów lękowych. Nie da się nie zaangażować emocjonalnie przebywając z nią. Linda większosć czasu czuwa. Dopiero trzeciej nocy w sypialni położyła się na boku i normalnie zasnęła na jakiś czas, zazwyczaj przy najlżejszym dzwięku podrywa przód ciała. Odkryłam nowy lęk. Kiedy szczeniaki się między sobą podgryzają i piszczą, to Linda aż ucieka z łóżka. Żadne zwierzę na to nie reaguje, nawet matka małych nie interweniuje, a w Lindzie nawet krótki pisk malucha budzi ogromną panikę. Bardzo mi żal tych ukraińskich biedaków, co one musiały tam przechodzić. Dzięki pomocy finansowej znajomej Linda ma zapewnione na najbliższy czas pieluchy, bandaże, kołnierz dmuchany i płyn enzymatyczny do usuwania moczu. Bardzo boi się mopa parowego, więc sprzątanie przy niej jest trudne, ani odkurzyć, ani wyparować. Martwię się tylko, jak zimą będę suszyć drybedy. Ta pierwsza wspólna zima pewnie zrodzi nowe wyzwania.
  15. Dziś Andrzej wziął Bezę na badanie krwi, niestety tylko do Pawłowic, bo już zaczęliśmy remont i nie może jechać nigdzie dalej. Dam znac, jak przyjdą wyniki. Co do szkoleniowca, to i tak na razie trzeba troszkę poczekać, bo u nas totalny chaos, wszystkie psy są pobudzone. No i jesli wyniki będą ok, to chciałabym ją wysterylizowac jak najszybciej. Na razie musze ogarnąć Bezę, żeby nie zjadła nowego na kilka tygodni domownika, bo nie będzie miał mi kto zrobić remontu ;) Jak coś, w razie potrzeby proszę o kontakt telefoniczny ze mną, bo nie bedę raczej miała czasu zaglądać tu często. Wyniki prześlę Ewie na maila. Sowo, opisany przypadek to zupełnie jak u nas. Małych psów stojących na podłodze Beza nawet unika, a do trzymanych na rękach aż się rwie.
  16. Bardzo cieszę się, że Megan ma szanse na dom, choć wolałabym, żeby pierwsza pojechała jej siostra prowokator ;) Tylko problem u nas będzie z transportem, bo mamy remont i to nie przez firmę, tylko taki rodzinnie robiony, więc Andrzej uziemiony jest na najbliższe kilka tygodni. Zaczęli od dachów, więc nijak nie może wyjechać na cały dzień. Może państwo podpytają firmy transportowe o koszt dowozu? Pamiętaj tylko Tolu, żeby podawać adres na Jarząbkowice, nie Katowice, bo to odległość 60 km.
  17. Dziękuję Nadziejko, z Lindą znowu jest problem. Trzeba będzie jechać do ortopedy, nie wiem, czy to możliwe, ale chyba przesunęła się jej operowana kość biodrowa. Do tego teraz jest w trakcie leczenia drugim antybiotykiem, bo znowu pojwiły się jej te bakterie, które miała wcześniej, po których ślimaczyły się jej rany. Chciałabym to zaleczyć przed kolejnym jeżdżeniem do ortopedy. Linda trzeci dzień nie wychodzi z sypialni, bo z powodu tych bakterii rany na łapach zrobiły się rozpulchnione, sączące się, przy poruszaniu się ścierała je do ścięgien. Na szczęście po antybiotyku, który teraz jej dał lekarz, zaczynają rany przysychać, czyli chwycił. W nocy śpi ze mną, rano daję ją na podłogę. Zmieniam często majtasy, żeby się nie odparzała i masuję łapki, bo mięśnie są bardzo lichutkie. Nauczyła się, że ją ustawiam w kucki do robienia kupy i zazwyczaj tak się udaje, nie robi już na leżąco pod siebie.
  18. Dopiero przeczytałam. Wczoraj miałam operację u psa, mam też chorego dzikiego Jimmiego, obawiam się że to może być nowotwór, diagnozujemy. Do tego jeszcze jedna operacja poważna nas czeka i Lindzie chyba przemieściła się kość udowa po 2 operacjach. Zaczęliśmy remont, nie mamy żadnej możliwości jeździć z nią teraz na szkolenia. Rady, co do zabaw przekażę dziewczynom, ale wiem, że Beza lubi robić różne skoki, biegi, slalomy za smaczki. Takie zabawy, wymagające zaangażowania uwagi i wysiłku. Nie przeciągają nic na pewno. Ja tego nie lubię, bo psy się pobudzają i dochodzi do spieć. Dopytam, co do piłeczki, ale to domena Ciapciaka i nie zauwazyłam, żeby Beza je nosiła. Dziewczyny poćwiczą jej cierpliwość przy trzymaniu czegoś na rękach. Mam na tym punkcie uraz, ponieważ kiedyś na wystawie umówiłam się ze znajomą, że przyjdzie pokazać mi kupioną u nas yoreczkę. na moich oczach, kiedy do niej podchodziłam, amstaff prowadzony przed nami doskoczył do niej i na piersi w momencie zmiażdżył jej tą sunię. Dosłownie. To był koszmar, którego nigdy nie zapomnę. Z sypialni co rano Andrzej wynosi Lemura, ja malutkiego maltusia Beniusia. Teraz najpierw zamykamy Bezę w pokoju i wypuszczamy po zniesieniu psiaków na parter. Domownikom nigdy nie próbowała nic zrobić, jedynie do odwiedzających jest taka. Najgorzej właśnie jak są całkiem obcy za ogrodzeniem. Chyba zrobię jej badania w pobliżu, bo Andrzej z kazdą operacją i chorobą jeździ po różnych specjalistach i praktycznie spędza po pół dnia w drodze. Nie ma czasu jechać do Mikołowa. Chciałabym już zrobić jej zabieg. Te zmiany w zachowaniu pojawiły się naraz i może zabieg ją uspokoi, zanim utrwali sobie nowe nawyki. Beza z psami się zgadza, je razem ze szczeniakami i do nich jest super, delikatna, nie próbuje im wyjadać ich jedzenia, nigdy nawet nie warknęła na którąś. Jeśli podchodzi do ogólnej miski z karmą , to też czeka aż chłopaki zjedzą. Tylko to pilnowanie. Od dziś dziewczyny zaczną z nią pracować wg wskazówek Sowy.
  19. Tolu, niestety na moje konto nie. W związku z prowdzoną hodowlą muszę mieć jasne finanse w razie kontroli. Dlatego sama prosiłam Cię o udostepnienie konta fundacyjnego dla zbierania pieniędzy na Lindę. Czy mogę prosić link do tekstu, który tu był wstawiany do chyba pierwszego ogłoszenia? Taki obszerny, opisujący ładnie Tanię. Ten tekst plus parę fotek wysłałabym malawaszce, z prośbą o umieszczenie na sznaucerowym profilu fb.
  20. Chciałam potwierdzić, że pieniądze dotarły, dziękuję. Bardzo czekam już na dom, choć dla jednej. Razem są niszczycielami. Już wcześniej wygryzły mi półmetrową dziurę w położonym dopiero wiosną linoleum, przedwczoraj na chwilę byliśmy wszyscy w kuchni, a one pod drzwiami bezdzwiękowo, w ciągu 15 min. oderwały i zniszczyły przyklejone do podłoża linoleum. Dałam im na kanapę widoczny na zdjeciach koc z mikrowłókna, żeby miały mięciutko, to przez noc wygryzły ogromną dziurę na cały środek. Koc do wyrzucenia. Oczywiście obroże też są zgryzane, tapety, okleina na drzwiach, tkany dywanik. Wyleczyły mnie całkowicie z przyjmowania szczeniąt.
  21. Tolu, dziś pocztą wyślę fakturę za sierpień, 310 zł. Tamta dziewczyna, co dzwoniła o Tanię już nie zadzwoniła umówić się ją oglądać. Szczepienie wirusówką kosztowało 35 zł, faktura przelewowa zostanie wysłana z przychodni razem z kosztem szczepień Megan i Meliski.
×
×
  • Create New...