Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Skoro tu są zebrane pieniądze, to dodałam do rozliczenia wydatki. Za konsultację neurologiczną wezmę paragon, bo na razie prosiłam o odroczenie, bo nie wiedziałam na kogo wziać fakturę.
  2. Chciałam potwierdzic, że dotarła do mnie wpłatas z bazarku Poker 470 zł - Poker oraz wszystkim licytującym goraco dziękuję. Pani, która adoptowała Bostona podobno wpłaciła na konto ZEA 100 zł na potrzeby Barytona. Tola ma potwierdzić. Dziś Baryton mnie bardzo zaskoczył. jako, ze od rana lało niemiłosiernie, to nie moglismy go wynieść do ogrodu. Wypuściłam go z jego pokoju i zastałam po chwili jak wsuwa z apetytem suchą karmę od moich psów. Co dzień mu rozmaczam karme na papkę, dodaję makaron, mięso czy puszkę, żeby dał radę zjeść, a tu taka niespodzianka. Zaglądnę na allegro i zamówię dla niego jakąś karmę, na pewno będzie nam łatwiej go karmić, jesli choć na jeden posiłek bedzie .sucha karma. U Bostona wszystko w porządku. Bardzo mnie to cieszy.
  3. Psiaki śliczne, dwa z nich juz poogłaszałam na FB na grupch pomocowych. Potrzebne byłyby ogloszenia na OLX i pewnie szybko znajda domy.
  4. Ogrodzenie solidne tylko takiego starszego typu z metalowych elementów wypełnionych metalowa siatką. Trochę obawiałam się, że w panice mógłby spróbować po tym wspiąć się, dlatego ma wychodzić najpierw do ogrodu jedynie na smyczy. Mamy podobne ogrodzenie i Mysia z Zamościa potrafiła się wspinac po bramie. Musielismy ją dodatkowo osiatkować na gęsto. Jesli Boston zaaklimatyzuje się w nowym domu i zostanie, to wstępnie zarezerwowałam kolejną sunię. Nieduża, czarna i ... niewidoma. Już dawno ją wypatrzyłam na filmiku z pomieszczenia dla niepełnosprawnych psów, ale nie wiedziałam co jej dolega. Chciałbym ją dac zbadać i zdiagnozować. Może to jakaś wada czy choroba operacyjna? Czy znacie przypadki adopcji psów niewidomych? Czy jest na to w ogóle szansa? Gdyby ktoś dał radę tu wstawić filmik, to przesłałabym, bo sama nie potrafię tego zrobić. Najgorsze jest to, że nie ma w najbliższym czasie szans na transport. Kolejne obostrzenia na granicy. Nie bedzie żadnego transportu, nawet takiego jak u Barytona i Bostona, przez inne kraje.
  5. Ewu, nie wiesz czy u Molickich w Dąbrowie Górniczej jeszcze funkcjonuje szpitalik? Kiedyś tam zawiozłam prosto ze schroniska szczeniorkę z podejrzeniem parwo na badania i obserwację. Była kilka dni i o ile pamiętam, nie było szczególnie drogo. Bielsko jest kawał drogi od M. Trzeba liczyć jeszcze koszt dowozu, no i musi się znaleźć ktoś, kto ma samochód i może dowieźć, bo wiem, że nam do Katowic dowoził po prostu kierowca ze schroniska.
  6. Przybywam z dobrą nowiną. Wrócilismy z nowego domu Bostona. Rodzina trafiła mu sie rewelacyjna, świetny, przytulny dom, piekny ogród i urocza, górska okolica. Do tego psia koleżanka. Wszystko na niego czekało przygotowane. My zostalismy ugoszczeni, bo chcielismy trochę dłużej pobyć, żeby się oswoił. W ogrodzie dziczył, ale w domu było dobrze. Pańcia przekupowała go róznymi pysznościami, ma przygotowany cały zapas. Nawet pani sąsiadka z córką podeszły przez ogrodzenie go popodziwiać. Mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzuje sie i nie wywynie żadnego numeru. Trzymajcie prosze mocno kciuki. czekam na jutrzejsze wieści.
  7. Poker, bardzo dziękuję. Juz podaję na priv konto.
  8. Zadzwoń do dr Parczyka z Zabrza. Jego córka prowadzi na miejscu też hotelik. Mieszkają nad przychodnią. Powołaj się na mnie, gorąco polecam. Może zgodzi się wziać go na czas leczenia. W Mikołowie tez maja szpitalik, na Brynowie równiez mozna zostawić.
  9. Tez myślę, ze to dobry pomysł. Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto bedzie godzinami wisiał na kroplówce i jeździł po lekarzach. Ten pies jest w tragicznej kondycji i czekanie chyba nic nie polepszy. Szpitalik i stała kontrola na pewno sa lepsze, niż jego pobyt w schronisku i szukanie czegoś.
  10. To w Beskidach, chyba Bielsko Biała najbliżej. Boston nie sprawia większych problemów oprócz lęku przed obcymi. Do zmiany rodziny musi sie przyzwyczaić.
  11. Jutro jedziemy z Bostonem do nowego domu, więc zostaje mi prawie miesiac wyróznionego ogłoszenia. Jest nieduża, śliczna, jasna, no i jest kundelkiem. Z Freyą była inna sytuacja, dzwonili hodowcy wilczaków z oczekiwaniami. Do tego wilczaki to psy z problemami, sama wiesz, że tez długo decydowałam się na jej tymczasowanie, bo obawiałam się. Ta sunieczka jest mniejsza i urodziwa. wystarczyłoby jedno zdjecie bez siatki. Może dasz aparat pracownikowi, gdyby tam wchodził? Te co są, sa bardzo dobre. I tak trzeba zaznaczyć, że sunia jest w schronisku. Tym bardziej, skoro taka ślicznota od maja nie znalazła domu, a jest sierpień, to chyba bez pomocy nie znajdzie rodziny prosto ze schroniska.
  12. Dziekuję za radę. Całkiem zapomniałam o tym, że takie traktowanie ułatwi mu zmianę domu. Rzeczywiście nasze przsytulaski i ciągłe całusy nie pomogą, tylko dodadzą cierpienia. Tez jest mi bardzo trudno. Na dobre rzeczy on jest stale głodny ;) To go weźmiemy przed karmieniem. Pani przywiozła smaczki, ale ich nie tknął, bo takie przetworzone, a on dostaje naturalne, suszone i do nich jest przyzwyczajony. Przywiozła mu też zabawke, to z nią pojedzie. Dam mu kocyk z domu. Gdyby dom trafił się 2 tyg. temu pewnie byłoby łatwiej nam obojgu.
  13. Jesteśmy po odwiedzinach państwa, którzy chcą Bostona. Jesli wszystko bedzie dobrze, to zamieszka w cudnej okolicy, w Cisownicy. Nie popisał się dzisiaj, więc nawet nie bardzo liczyłam na to, że panstwo nie zrezygnują. Jednak próbują dalej i jedziemy do nich w poniedziałek. On jest bardzo związany ze mną, nie ma ochoty nic zmieniać i obce osoby traktuje jak intruzów. Jednak jesli nie ta rodzina, to na pewno nie trafi się nikt lepszy, bo są naprawdę super. Tylko jak Bostona o tym przekonac, skoro on nie chce zmieniać swojej mamy. Za to Baryton z chęcią przyszedł się przywitać. Szkoda, że jest tak ciężko chory, bo w innej sytuacji na pewno znalazłby dom. Mam taką cichą, maleńką nadzieję, że uda się usunąć pociski i może wtedy, kto wie...
  14. Tolu, jesli będziesz w schronisku, to może dałoby się zrobić jakieś zdjęcie bez siatki tej suni? Chodzi mi o to, czy dałabyś radę zblizyć obiektyw do oczka w siatce i zrobić zdjecie. Zrobiłabym jej ogłoszenie. Widac, że jest przyjacielska i zainteresowana człowiekiem, do tego sliczna i wygląda młodo. Myslę, że szybciutko ktoś chciałby ją adoptowac. Co o tym sądzisz?
  15. Ewu, zaglądam do biedaka, jak wczoraj rozmawiałyśmy. Przede wszystkim to on ma totalną hipoglikemię. Sprawdzcie mu kał na pierwotniaki ( giardia i kokcydia). bardzo często takie spadki cukru są przy nich. jest specjalna glukoza w żelu dla cukrzyków, świetnie sprawdza się u psów. To tubki dostepne w aptece, jest gęsta, łatwo podać do pysia. O kroplówki w schronisku trudno, a tubkę wycisnąć jest łatwo i szybko. Trzustka chyba jednak bardzo nie funkcjonuje. Psiak jest naprawdę do zaopiekowania pod stałą kontrolą - kroplówki, leki, dieta, wizyty u weta. Gdyby nie taki stan, to mógłby do nas przyjechać, bo szykuje się adopcja Bostona, ale opieka nad psem w takim stanie jest już poza moimi możliwościami. Mam nadzieję, że uda mu się jak najszybciej znaleźć jakieś domowe schronienie. Może wolontsariuszki napiszą apel na FB?
  16. Tolu, stale mam przed oczami tego psa. Nie dałoby się zwrócić na niego uwagi w schronisku i poprosić, żeby go zbadali czy gdzies przeniesli, jak ta małą sunię chorą? Pewnie tez coś mu dolega, skoro ma na wierzchu wszystkie żebra obciągnięte tylko futrem.
  17. Może spróbowałybyście feromonów? Mam kotke z Zamościa, która przez pierwsze 3 mies. pobytu u nas funkcjonowała jedynie dzięki feromonom włączanym do gniazdka. W parę godzin po ich skończeniu całkowicie dziczała, fuczała, atakowała, nie była w stanie uspokoic się czy zasnać. Przestawała wtedy załatwiac się do kuwety i robiła kupe do miski z jedzeniem. To było wręcz niesamowite, jaka była róznica przy i bez feromonów. Z kolei mojemu dzikiemu Jimmiemu kupowałam obroże, ale ona nie przynosiła efektu. Po tym doświadczeniu byłam sceptycznie nastawiona do feromonów do czasu zastosowania ich u tej kotki. Jimmy też tak reagował na początku. Nie jadł, nie załatwiał się, nie dał rady chodzić na smyczy, w domu rozbijał się na lustrach i oknach. Wiele poprawiło sie, kiedy u nas przykleił sie do Fly`a. Odkąd zdobył przewodnika, to wszystko robi za nim i funkcjonuje o niebo lepiej.
  18. Zdjecia widział i dr Niedzielski. Nie rozmawiałam z nim bezposrednio tylko przez panią, która w klinice odebrała tel. i przekazywała między nami informacje Nie usłyszałam, że nie podejmuje sie operacji, bo jest ryzykowna, tylko że ogólnie przekazuje pacjenta. Od początku wiem, że istnieje ryzyko, że neurochirurg nie podejmie się operacji. jednak dr Olender powiedziała, że do podjecia takiej decyzji potrzebne jest dodatkowe badanie. Mam już namiary na dr Wrzoska. Baryton czuje się dobrze. Cały czas jest na Gabapentynie, steryd dostaje teraz w tabletkach - Encorton. Nie ma zmiany na gorsze. Chodzi, nawiązuje kontakt. dziś nawet oszczekał męża, kiedy autem wyjeżdzał na zewnątrz, czyli zaczyna jakos pilnowac, jak widzi, ze coś się dzieje. Przychodzi sam do domu, szczeka, kiedy cos chce. Nie ma z nim większych problemów. Jedynie to nie lubi innych psów, ich zbyt bliskiego towarzystwa. Pewnie to po doświadczeniach w schronisku. Jednak psy respektują jego chęć bycia samotnikiem i zostawiają go w spokoju. Wczoraj myslałam, że cos mu się stało, bo się przewrócił na trawie, a on tylko zaczął się wygłupiac i podskakiwac i nie utrzymał równowagi. Ja już wystraszyłam się, że zawału dostał czy coś. On otrzepał się i dalej zasuwał. Baryton dostał 200 zł z bazarku Nadziejki. Bardzo dziekuję Nadziejce oraz kupującym za to, ze wspierają naszego staruszka. Zaraz dodam w rozliczeniu na pierwsze stronie.
  19. Jak się cieszę :) wyglądała na chorą. Szkoda, że nikt z pracowników czy wolontariuszy tego wczesniej nie dostrzegł. Oby tylko wszystko poszło dobrze i sunia mogła wyjechać. Leczenie w schronisku to jednak nie to samo, co w domowych warunkach. Żal, że nie mogła już wyjechać.
  20. Nadziejko, widzę że masz tak jak ja. Jak ją zobaczyłam, to utkwiła mi w głowie. Zaglądam tu w nadziei, że ktos oferował jej pomoc. bardzo cieszę się, że bernardynce ktoś chce pomóc.Chociaż ona ma szansę.
  21. To nie chodzi o obejrzenie zdjęć, tylko o wykonanie tomografii przez kompetentna osobę, która zakwalifikuje go do operacji neurochirurgicznej i kogos kto ją wykona. Normalnie miałby MRI, ale ma pociski i chyba nie moze tego badania miec robionego. Zdjęcia juz oglądnęła jedna neurolog. Dostałam tez odpowiedż od drugiej - dr Gizy. Nie podejmie sie, zdjecia RTG widziała, leki ma dobrze dobrane. Ona nie operuje, tylko dr Niedzielski u niej. Widocznie dr Niedzielski nie chce sie podjąć operacji. Dr Giza poleciła jeszcze prof. Wrzoska. Podobno też operuje. Dr Olender poleciła klinikę dr Niedzielskiego ze wzgledu na jakość sprzętu, ponoc o wiele przewyższającego ten, dostepny na uniwersytecie. Jednak nie zmuszę go do operacji, skoro nie chce. Ortopedę to mam swojego sprawdzonego, ale to powazna sprawa. Napiszę więc jeszcze do prof. Wrzoska. Jeździłam do niego, bardzo sympatyczny człowiek i mówi wprost to, co myśli, jakie są rokowania. Tylko wiem, że terminy są tam odległe. Z dobrych wieści, jest rodzina zainteresowana Bostonem. Niedaleko, w pieknej, spokojnej okolicy, dom z ogrodem, 14 letnia sunia. Zaczynamy procedurę adopcyjna. Dziś wysyłam ankietę. trzymajcie mocno kciuki za mojego ukrainskiego rozbójnika- maskotkę.
  22. Nie rozumiem, chodzi Ci o dwóch podanych chirurgów? Z tego, co się orientowałam, to specjalizują się bardziej w ortopedii, niż neurologii. Najpierw trzeba dokładnie zbadać ułożenie pocisków i czy da się je w ogóle usunąć. O ile wiem, terminy na uniwersytecie tez są ok 3 tyg., więc chyba juz poczekam. Chciałam podpytac dr Olender, ale równiez jest na urlopie.
  23. Maluchy chyba bedziesz musiała ogłaszac bezposrednio stamtąd. Lepiej chyba je na miejscu odrobaczyc, odpchlić i szybko szukac domów. Nie jest bezpieczne ich dłuższe trzymanie na wolności, są lisy, drapieżne ptaki i inne niebepieczeństwa. Jesli nie ma żadnej opcji schronienia dla rodzin, to chyba nie ma wyjścia. pewnie łatwiej dla samych matek będzie jakieś lokum znaleźć. Mam kota z podobnej sytuacji. Rodzinka mieszkała w stodole na wsi, matkę i rodzeństwo zabił lis, przeżył tylko on.
  24. Jednak ogłoszenie jeswt dla nich jedyną szansą. moze ktos wyróznić?
  25. Zrobiłam Bostonowi olx, wyrózniłam i nadal cisza. Może mam za duże wymagania w opisie? jednak to bąbel po przejściach i nie chcę, żeby źle trafił. Miasto, blok, małe dzieci od razu odpadają. Wolę to napisac, niż potem odbierać niepotrzebne telefony. mnie on się podoba, jest nietypowo umaszczony, nie gubi ton sierści.
×
×
  • Create New...