Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Bardzo fajnie, dostał rano leki, potem poszedł do ogrodu i spał długo w słoneczku. Przez to, że jest głuchy, to mu nie przeszkadzały dwie budowy za ogrodzeniem i cieżki sprzet, odsypiał noc. Był dziś aktywny. Pod wieczor bardzo ładnie zjadł swój posiłek, całą michę. Mam nadzieję, że tej nocy nie zrobi znowu koncertu, bo chcialabym choć trochę odpocząć. Chciałam tu wstawić faktury, ale są za duże, a przez moj program mi nie wchodzą. Przeslę Toli na maila, może uda się Jej tu wstawić. Zbiórka stanęła. Na fb jest duzo udostępnień, ale ludzie tylko piszą, żeby pomóc i dalej udostępniają. Na wiele kolejnych udostepnień nie było nawet jednej 5 zł wpłaty.
  2. Podeslę wieczorkiem, bardzo dziękuję.
  3. Też odnoszę takie wrazenie, mimo że to świeże rany i pewnie bolą, to jest taki jakby stabilniejszy w postawie i poruszaniu się. W wolnej chwili zeskanuję i wkleję faktury, na nich jest wypisane wszystko co dostał, nic innego nie dali. Teraz skończyłam właśnie ponownie udostępniac zbiórkę na grupach FB, niestety na razie bez efektu. ludzie tylko udostepniają dalej, nie wpłacają.
  4. Dostał narkozę z wybudzaczem. Nie wiem, jak u ludzi, ale u psów działa w kilkanaści minut. Obserwowałam to u moich szczeniat na zabiegach. Stawały na łapki średnio po 13 min. Andrzej był tam kilka godzin po operacji.
  5. Wszystko w porządku, niestety, mam tak malo czasu, że nie dałam rady tu zaglądnać. jest znacznie bardziej żywiołowy, niz przed wyjazdem na operację. Tylko nerwy mam juz jak postronki, bo od przyjazdu szczekaniem upomina sie o wypuszczenie go do ogrodu. Niestety, nie zaryzykuję. Śmiga po schodach, prawie cały czas teraz za mną chodzi. pewnie w nadziei, że go jednak wypuszczę. Bardzo cieszę sie, że zdecydowałam się na ta operację. Nie chce za nic siedzieć w pokoju, zająl już swoj ulubiony punkt obserwacyjny na schodach.
  6. Tak, masz rację. Najgorsze jest to, że na koncie Vivy mam zamrozone pieniądze, które bardzo przydałyby się na opłacenie faktury. Napisałam do nich, czy mogą jako fundacja przelac pieniądze na konto innej fundacji na pokrycie kosztu operacji tego psa. Ta kwota do zebrania przyprawia mnie o zawrót głowy. I już raczej nigdy nie porwę się prywatnie w ten sposób z motyką na słońce. jak rozmawiam ze znajomymi, to wszyscy sa przekonani, że przecież fundacja mi to zapłaci lub choc doda cześć. Nikt nie wierzy, że fundacje tylko udostepniaja mi konto, a sama musze nazbierać te pieniądze. Przeciętny człowiek myśli, że fundacje są wspierane przez państwo, mają kasę i pomagają kazdemu, kto się do nich zgłosi. Taka jest świadomość wśród ludzi. Wielu z nich nigdy nie wesprze żadnej organizacji, więc skąd niby one mają miec te pieniądze?. Pierwsze, najznaczniejsze wpłaty, to były od moich klientów i znajomych. Obcy reagują na krew, wystajace kości, gałki oczne na wierzchu. Takie jak u Barytona niewiodczne dla oka cierpienie, mimo dokumentacji medycznej, ludzi nie wzrusza i nie przekonuje do pomocy. Wybudził się i Andrzej go nawet wczoraj popołudniu słyszał, jak się buntował przeciw uwięzieniu ;) Ok 15.00 bede wiedziała, czy na pewno dziś wraca.
  7. Dziękuję Wam, że jesteście ze mną i Barytonem. Chciałam zapisac wpłaty, jakie doszły: 46 zł dosłane z bazarku b-b elficzkowa 30. Dostałam tez wpłatę od ona03 200 zł z bazarku roslinkowego, ale tuna pierwszej stronie na razie jej nie rozliczm, żeby nie wprowadzać zamieszania. Rozlicze całość, po zakończeniu bazrku. Wszystkim pięknie dziękuje za wpłaty. Zbiórka już stanęła. W piątek spróbuję ja ponownie poudostepniać na FB, choć moi znajomi już powpłacali, a obcych chętnych do wsparcia już brakuje.
  8. Wszystko dobrze, operacja udała się! Andrzej nawet go słyszał, jak darł dziuba. To cały Baryton, będzie uporczywie, monotonnie godzinami szczekać, żeby coś osiągnać. Juz jest umówiony na jego odbiór na jutro na 15.00.
  9. Joasiu, dziękuję bardzo. Rozmawiałam z prof. Wrzoskiem przed operacją. Nie ma mozliwości wystawienia dwóch faktur z podzielonym kosztem operacji na dwie fundacje. Całość idzie na ZEA. Tylko szpital mogę zapłacić na inną organizacje, bo to bedzie faktura wystawiona przez samą klinikę. Czyli z tamtych 2020 zł, kóre są na koncie Vivy nie mogę opłacić operacji, tylko muszę zbierać teraz całe 5000 zł, mimo że vivie pieniądze leżą na koncie. Z aktualnej zbiórki jest nazbierane 1515 zł. Do 5 tys. bardzo daleko :( Do godz. powinnam mieć pierwsze wiesci, będzie tam mój mąż.
  10. To już się dzieje, wyjechali na operację.
  11. On jest dzielny, ja już mniej. Bardzo denerwuję się za powodzenie operacji. Dziękuję za kciuki.
  12. Bayton nie wie, że za niedługo jedzie na operację. Zajął kurom karton do znoszenia jajek i w najlepsze drzemał, mając za nic gniewne gdakanie, bo jest gluchy.
  13. Na zbiórce mamy już 1/5 kwoty :) Oby tak dalej!
  14. Dziękuję Tolu, bardzo zgrabnie ogarnełaś ten tekst pierwotny. Naprawdę zawsze można liczyć na Ciebie i ZEA. Jako, nazwę się "wolny strzelec" w pomaganiu, nie zrzeszona w zadnej organizacji, potrafię to docenić. Nie jest łatwo szybko uzyskac dla bezdomniaka bezinteresowną pomoc organizacji. Tu, na dogo zawsze mogę liczyć na wspólna pomoc. Dziękuję Wam wszystkim! Trzymajcie prosze jutro kciuki.
  15. Dr Wrzosek robi operację "gościnnie" w czyjejś klinice. Pieniądze mam pozyczone, na mojej głowie jest zwrócić 5000 zł. Nie mogłam jednak podjąć innej decyzji, tzn zaniechać operacji. Ma być na godz 13.00, bo wczesniej nie damy rady z powodu szkoły córki, więc to ostateczna godz., żeby go dowieźć i zeby doktor przygotował go sobie do operacji. Ma być na czczo.
  16. Poker, bardzo Ci dziękuję. Szczerze, to jeszcze nie spotkałam się dotad z takim kosztem hospitalizacji, zazwyczaj to koszt kilkudziesieciu zł za dobę. Jednak tez nigdy nie miałam takiego przypadku, no i operację dr Wrzosek bedzie wykonywać w cudzej klinice, w Orzeszu. Może to tez ma wpływ na taką cenę. Dziekuję, zaraz podeslę.
  17. ok. 5000 zł. Tamta organizacja drugiej zbiórki dotąd nie zrobiła. Mam od Oli tekst, który przesłałam własnie Toli. Tola zaproponowała, ze w tej sytuacji pomoze i na ZEA zorganizuje zbiórkę. W poprzedniej zbiórce została zebrana kwota 3000 zł (jeszcze przed odliczeniem prowizji), fundacja zapłaciła z tego 800 zł za tomografię, więc zostało u nich na koncie ok 2 tys. zł. Nie mam pojęcia ile wyjdzie za szpitalik, bo długość pobytu będzie uzalezniona od przebiegu operacji i tego, jak bedzie reagowac po niej. Przy 300 zł za dobę, starczyłoby z tamtej zbiórki na prawie 7 dni. Czyli do zebrania jest koszt przeprowadzenia operacji. Ślicznie dziękuję. nie ma na razie jeszcze zbiórki, Tola zrobi chyba jutro. Wolisz poczekać czy mam podac moje? Dostałam wpłate od Bou - 100 zł, dziękuję bardzo w imieniu swoim i Barytona. Juz zapisuje w rozliczeniu.
  18. Ślicznie Ci dziękuję za cheć pomocy. Już Ola, ktora posredniczy w transporcie, zaproponowała pozyczenie pieniędzy, tylko to jest spora kwota, która muszę jej zwrócić. Po operacji ludzie już całkiem stracą zainteresowanie, bo pies bedzie zrobiony. Najgorzej spłaca się takie długi, po czymś co juz miało miejsce. Tu niestety nie ma czasu na zbiórke przed zabiegiem.
  19. Faktura za badanie krwi zostanie pokryta z pieniedzy, jakie wpłynęły od rodziny Bostona na konto ZEA.
  20. Jestem załamana :( Operacja za kilka dni, a osoba z fundacji, która miała zrobić zbiórkę, nie odpowiada na kontakt. Potrzeba jeszcze zebrać ok 4000-5000 zł, w zaleznosci od ostatecznego kosztu operacji i hospitalizacji. Jestem całkiem bezradna. Tu, na dogo moge podac swoje konto, bo wstawię później rozliczenie, jednak publicznie zbierac na siebie nie mogę. Ta niemoc i upływający czas mnie obezwładniają. Z ostatniego badania krwi wyszło, że steryd obciązył Barytonowi wątrobe i nerki. Leków nie może więc wiele dłużej brać.Operacja jest kwestią życia lub śmierci. On próbuje biegać, cieszy się, wita nas i gości, których tez odprowadza az do bramy. Jest kontaktowy i towarzyski, jak mogłabym podjąć decyzję o tym, żeby go zabić, bo operacja przeprowadzona przez specjaliste jest droga?
  21. Tak, od razu zrobiłam filmik i potem kazdemu w domu pokazywałam. Dotąd nie jadła kurzej karmy, ale też zazwyczaj kury jedzą mieszankę ziaren dla gołębi, czasem tylko dostają ten granulat, a Linda na wózku moze nie poradzi tego wyjadać. Wtedy uciekła bez wózka, widocznie karma ma cos, co jej zasmakowało ;)
  22. Wczoraj zastałam taki widok po karmieniu kur. Oczywiście to chwila, mam tez filmik jak na łapach w kucki sie wtedy porusza wyjadając kurom jedzenie.To efekt ćwieczenia łap w wózku. Jestem zaskoczona. Nie liczyłam na to, ze nawet na taką chwile zobaczę Lindę stojącą o własnych siłach. w domu wybiera widać dla niej łatwiejszą opcję ciągnięcia łap za sobą, ale na twardym terenie wolała sie podniesć, niż je znowu ocierać do krwi.
  23. zapraszam na bazarek roslinny na operację: https://www.dogomania.com/forum/topic/352380-roślinki-na-barytona-do-030920/
  24. Do rozliczenia jeszcze musze dodać 95 zł koszt badania krwi przed tomografią. Niestety, nadal czekam na fakturę. Nie maja czasu mi w przychodni wypisać. Jak tylko dostanę, to tu wstawię
×
×
  • Create New...