Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Ewu, zaglądam do biedaka, jak wczoraj rozmawiałyśmy. Przede wszystkim to on ma totalną hipoglikemię. Sprawdzcie mu kał na pierwotniaki ( giardia i kokcydia). bardzo często takie spadki cukru są przy nich. jest specjalna glukoza w żelu dla cukrzyków, świetnie sprawdza się u psów. To tubki dostepne w aptece, jest gęsta, łatwo podać do pysia. O kroplówki w schronisku trudno, a tubkę wycisnąć jest łatwo i szybko. Trzustka chyba jednak bardzo nie funkcjonuje. Psiak jest naprawdę do zaopiekowania pod stałą kontrolą - kroplówki, leki, dieta, wizyty u weta. Gdyby nie taki stan, to mógłby do nas przyjechać, bo szykuje się adopcja Bostona, ale opieka nad psem w takim stanie jest już poza moimi możliwościami. Mam nadzieję, że uda mu się jak najszybciej znaleźć jakieś domowe schronienie. Może wolontsariuszki napiszą apel na FB?
  2. Tolu, stale mam przed oczami tego psa. Nie dałoby się zwrócić na niego uwagi w schronisku i poprosić, żeby go zbadali czy gdzies przeniesli, jak ta małą sunię chorą? Pewnie tez coś mu dolega, skoro ma na wierzchu wszystkie żebra obciągnięte tylko futrem.
  3. Może spróbowałybyście feromonów? Mam kotke z Zamościa, która przez pierwsze 3 mies. pobytu u nas funkcjonowała jedynie dzięki feromonom włączanym do gniazdka. W parę godzin po ich skończeniu całkowicie dziczała, fuczała, atakowała, nie była w stanie uspokoic się czy zasnać. Przestawała wtedy załatwiac się do kuwety i robiła kupe do miski z jedzeniem. To było wręcz niesamowite, jaka była róznica przy i bez feromonów. Z kolei mojemu dzikiemu Jimmiemu kupowałam obroże, ale ona nie przynosiła efektu. Po tym doświadczeniu byłam sceptycznie nastawiona do feromonów do czasu zastosowania ich u tej kotki. Jimmy też tak reagował na początku. Nie jadł, nie załatwiał się, nie dał rady chodzić na smyczy, w domu rozbijał się na lustrach i oknach. Wiele poprawiło sie, kiedy u nas przykleił sie do Fly`a. Odkąd zdobył przewodnika, to wszystko robi za nim i funkcjonuje o niebo lepiej.
  4. Zdjecia widział i dr Niedzielski. Nie rozmawiałam z nim bezposrednio tylko przez panią, która w klinice odebrała tel. i przekazywała między nami informacje Nie usłyszałam, że nie podejmuje sie operacji, bo jest ryzykowna, tylko że ogólnie przekazuje pacjenta. Od początku wiem, że istnieje ryzyko, że neurochirurg nie podejmie się operacji. jednak dr Olender powiedziała, że do podjecia takiej decyzji potrzebne jest dodatkowe badanie. Mam już namiary na dr Wrzoska. Baryton czuje się dobrze. Cały czas jest na Gabapentynie, steryd dostaje teraz w tabletkach - Encorton. Nie ma zmiany na gorsze. Chodzi, nawiązuje kontakt. dziś nawet oszczekał męża, kiedy autem wyjeżdzał na zewnątrz, czyli zaczyna jakos pilnowac, jak widzi, ze coś się dzieje. Przychodzi sam do domu, szczeka, kiedy cos chce. Nie ma z nim większych problemów. Jedynie to nie lubi innych psów, ich zbyt bliskiego towarzystwa. Pewnie to po doświadczeniach w schronisku. Jednak psy respektują jego chęć bycia samotnikiem i zostawiają go w spokoju. Wczoraj myslałam, że cos mu się stało, bo się przewrócił na trawie, a on tylko zaczął się wygłupiac i podskakiwac i nie utrzymał równowagi. Ja już wystraszyłam się, że zawału dostał czy coś. On otrzepał się i dalej zasuwał. Baryton dostał 200 zł z bazarku Nadziejki. Bardzo dziekuję Nadziejce oraz kupującym za to, ze wspierają naszego staruszka. Zaraz dodam w rozliczeniu na pierwsze stronie.
  5. Jak się cieszę :) wyglądała na chorą. Szkoda, że nikt z pracowników czy wolontariuszy tego wczesniej nie dostrzegł. Oby tylko wszystko poszło dobrze i sunia mogła wyjechać. Leczenie w schronisku to jednak nie to samo, co w domowych warunkach. Żal, że nie mogła już wyjechać.
  6. Nadziejko, widzę że masz tak jak ja. Jak ją zobaczyłam, to utkwiła mi w głowie. Zaglądam tu w nadziei, że ktos oferował jej pomoc. bardzo cieszę się, że bernardynce ktoś chce pomóc.Chociaż ona ma szansę.
  7. To nie chodzi o obejrzenie zdjęć, tylko o wykonanie tomografii przez kompetentna osobę, która zakwalifikuje go do operacji neurochirurgicznej i kogos kto ją wykona. Normalnie miałby MRI, ale ma pociski i chyba nie moze tego badania miec robionego. Zdjęcia juz oglądnęła jedna neurolog. Dostałam tez odpowiedż od drugiej - dr Gizy. Nie podejmie sie, zdjecia RTG widziała, leki ma dobrze dobrane. Ona nie operuje, tylko dr Niedzielski u niej. Widocznie dr Niedzielski nie chce sie podjąć operacji. Dr Giza poleciła jeszcze prof. Wrzoska. Podobno też operuje. Dr Olender poleciła klinikę dr Niedzielskiego ze wzgledu na jakość sprzętu, ponoc o wiele przewyższającego ten, dostepny na uniwersytecie. Jednak nie zmuszę go do operacji, skoro nie chce. Ortopedę to mam swojego sprawdzonego, ale to powazna sprawa. Napiszę więc jeszcze do prof. Wrzoska. Jeździłam do niego, bardzo sympatyczny człowiek i mówi wprost to, co myśli, jakie są rokowania. Tylko wiem, że terminy są tam odległe. Z dobrych wieści, jest rodzina zainteresowana Bostonem. Niedaleko, w pieknej, spokojnej okolicy, dom z ogrodem, 14 letnia sunia. Zaczynamy procedurę adopcyjna. Dziś wysyłam ankietę. trzymajcie mocno kciuki za mojego ukrainskiego rozbójnika- maskotkę.
  8. Nie rozumiem, chodzi Ci o dwóch podanych chirurgów? Z tego, co się orientowałam, to specjalizują się bardziej w ortopedii, niż neurologii. Najpierw trzeba dokładnie zbadać ułożenie pocisków i czy da się je w ogóle usunąć. O ile wiem, terminy na uniwersytecie tez są ok 3 tyg., więc chyba juz poczekam. Chciałam podpytac dr Olender, ale równiez jest na urlopie.
  9. Maluchy chyba bedziesz musiała ogłaszac bezposrednio stamtąd. Lepiej chyba je na miejscu odrobaczyc, odpchlić i szybko szukac domów. Nie jest bezpieczne ich dłuższe trzymanie na wolności, są lisy, drapieżne ptaki i inne niebepieczeństwa. Jesli nie ma żadnej opcji schronienia dla rodzin, to chyba nie ma wyjścia. pewnie łatwiej dla samych matek będzie jakieś lokum znaleźć. Mam kota z podobnej sytuacji. Rodzinka mieszkała w stodole na wsi, matkę i rodzeństwo zabił lis, przeżył tylko on.
  10. Jednak ogłoszenie jeswt dla nich jedyną szansą. moze ktos wyróznić?
  11. Zrobiłam Bostonowi olx, wyrózniłam i nadal cisza. Może mam za duże wymagania w opisie? jednak to bąbel po przejściach i nie chcę, żeby źle trafił. Miasto, blok, małe dzieci od razu odpadają. Wolę to napisac, niż potem odbierać niepotrzebne telefony. mnie on się podoba, jest nietypowo umaszczony, nie gubi ton sierści.
  12. Chłopakom wygasło wyróżnienie: https://www.olx.pl/oferta/bracia-bolek-i-lolek-w-schronisku-blagaja-o-wspolny-dom-adopcja-CID103-IDEpySr.html
  13. Olly tez wyglądał na staruszka. Pamiętacie jego zdjecia ze schroniska? Po tym jak psychicznie odetchnął zmienił się nie do poznania z zaniedbanego, osowiałego "niby staruszka" na pełnego wiroru kilkulatka. Tolu, mnie tego akurat pisac nie musisz, bo wiesz, że ja mysle tak samo i zawsze wypatruję największe biedy. Jednak zaglądam czasen na profil schroniska, gdzie są zdjecia tych objetych opieką wolontariuszy, wybranych psiaków. Tu ani uroda, ani zachowaniem ani spacerami sunia nikogo na FB nie zachwyci. Jak na moje oko wybierane są psy adopcyjne z wyglądu i psychiki.
  14. Moze to schronisko wyznacza psy do opieki dla wolontariatu? Ta sunia za bardzo "pokazowa" i adopcyjna nie jest. Nie dałoby sie z nia robić fotek na profil. Jesli nikt tej suni nie zabierze, to ona tam nie ma szans. Zdjęcia ogólnie dla mnie dołujące. Te same psy od lat, duże staruszki, często w kiepskim stanie. One niestety tam odejda i nie poznają normanego zycia...
  15. Nadziejko, slicznie dziękuję za bazarek. to bardzo duża pomoc dla Barytona.
  16. Nikt się nie odezwał z kliniki, więc znowu zadzwoniłam. Dr Niedzielski przekazał Barytona do konsultacji dr Gizie - głównej ich neurolog, a ona jest na urlopie do połowy sierpnia. jednak klinika nie umawia jej konsultacji, nie wiedza jakie ma terminy. Zaraz wysyłam maila, ale ponoć nie wiadomo, kiedy odpisze i kiedy bedzie konsultacja. Trochę mnie dołuje ta sytuacja. Dr Olender wskazała dr Niedzielskiego jako neurochirurga do operacji. Nie chcę konsultowac Barytona z innymi lekarzami, bo w jego przypadku to poważny problem i chce, żeby badanie przeprowadził lekarz, ktory ewentualnie będzie przeprowadzać neurochirurgiczną operację. gdyby to była np łapa czy jakiś standardowy zabieg, to na pewno zgłosiłabym się do innych lekarzy, tu jednak nie jest kwestia uzyskania sprawności tylko życia - operacja lub eutanazja. Nie wiem, czy Baryton może tyle czekać. Do Tychów do dr Olender tez nie potrafię się dodzwonić. Czy jest jakiś inny neurochirurg, do którego szybciej mozemy pojechać.
  17. Bardzo chcialabym, bo mimo ze słodziak z niego, to jest absorbujący. Postaram się go jak najszybciej ogłosić na olx, z FB nikt się nie odezwał.
  18. Paragon z apteki, nie cała kwota dla Barytona, ale zaznaczone leki za 85,51 zł.
  19. Niestety, ona sama się nie zagoi. Chciałam pokazac ją przy konsultacji, żeby ewentualnie usunąć przy okazji operacji. Nadal z kliniki nie skontaktowano się ze mną. Tam nikt inny nie może mnie umowic, musi to zobaczyć dr Niedzielski. Czasem sama siebie podziwiam ;) Bo nie żyjemy normalnie, ale na tym etapie już się nie da. Wszystko jest podporzadkowane pod psy. Praca od rana do nocy, ciągłe noszenie psów, sprzątanie, ileś prań dziennie, ciagłe remonty i drobne poprawki tego, co psy zniszczą. Pracownicy w schronisku po 8 godz. idą do domu, my to mamy całą dobę, cały rok. Są wakacje, ale nie dla mnie. O ile kolezanka hodowczyni oferowała ze zostanie przy małych, rasowych gdybyśmy mieli wyjechac, to już z moimi adoptowanymi duzymi nie mogłabym nikogo obcego zostawić. Nie wspominając o Lindzie i jej wkładaniu i wyciąganiu z wózka, załatwianiu się w domu na podłogę, no i teraz Barytonie. Tylko ja go moge podnosić, żeby wniećś i wynieść. Andrzejowi już się nie da, bo kłapie zębami. Pocieszające chociaz, że mieszkamy na wsi, choc szczerze mowiąc jeszcze w tym roku nie siadłam na leżaku czy z kawą w ogrodzie. O godz.22.00 marzę, żeby już móc paść, a od rana kierat.
  20. Nadziejko, ślicznie dziękuję. Nie mam mozliwości teraz często tu zaglądac, więc jestem podwójnie wdzięczna za zrobienie i prowadzenie bazarku. Zdjęcia Bostona
  21. Gabapentynę i steryd. Dotąd w zastrzyku, jutro zaczynamy w tabletkach.
  22. Sowo, trafiłas w punkt z tym imieniem. On już po filmikach ze schroniska miał się nazywac Devil lub Bies, bo taki diabełek był z niego. Jednak w założeniu, ze szukamy mu domu, doszlismy do wniosku, ze niech zostanie neutralny Boston. Z tym, ze każdy któremu mówię, ze mam do adopcji Bostona, to myśli o rasie a nie o imieniu psa ;) Czy ktoś pomoże mi w piątek z ogłoszeniem Bostona? Na weekend jest najwieksze zainteresowanie. Zrobię mu kolejne zdjecia, żeby serwis nie usunął. Mysle, że go ogłoszę na Bielsko. Niedaleko i ludzie często mieszkają w domach, bo on do centrum miasta czy bloku nie nadaje się. Nie wiem, skąd aktualnie jest największy odzew z ogłoszeń? Teoretycznie moznaby na Wrocław, bo tam pojedziemy pewnie na konsultację z Barytonem. Moj tekst ogłoszenia Bostona: BOSTON - półroczny szczeniak szuka odpowiedzialnego domu. Zdrowy, zaszczepiony, odrobaczony, przed adopcją zostanie wykastrowany. Posiada paszport. Boston ma wrażliwe usposobienie, wymaga cierpliwych, spokojnych opiekunów. Jego delikatna psychika spowodowana jest trudami życia, jakich doświadczył, zanim dotarł do Polski. Szuka domu bez dzieci do 13 lat, powinien zamieszkać w domu z ogrodem, nie nadaje się do życia w tłoku miasta. Jest przylepny do opiekunów, szczególnie do kobiet, jednak nie można dac mu wejsć sobie na głowę, choćby ze względu na jego wage i wielkość. Boston waży już ponad 20 kg. i jeszcze rozwija sie. Nie nauczony wcześniej życia z człowiekiem, teraz nadrabia, zachowuje się jak dwumiesieczny szczeniaczek, wskakuje na kolana, kanapę, lubi przytulać się. Nie przepada za obcymi osobami, czasem płoszy się w nieznanych sytuacjach, miewa lęki. Jest bardzo mądrym i pojętnym psem i nadrabia szybko stracony czas. Potrafi chodzić na smyczy. Boston zostanie przekazany wyłącznie do domu, gdzie bedzie kochanym członkiem rodziny. Nie zostanie wydany do kojca czy budy, do mieszkania na zewnątrz. Moze zamieszkać z innym większym lub średnim psem. Ogłoszenie ma na celu znalezienie najlepszego domu dla psa. Jego dotarcie do domu, gdzie aktualnie przebywa, wymagało zaangażowania wielu ludzi, wiele trudu i pieniędzy. Proszę to uszanować, jesli potencjalny chętny nie spełnia warunków koniecznych do adopcji, to zachęcam do udania się do schroniska. Tam jest wiele innych psów czekających na dach nad głową. Obowiązuje procedura adopcyjna, podpisanie umowy z fundacją. Kontakt w sprawie adopcji: 660124623.
  23. Dzis mam oczekiwać tel odnośnie konsultacji. Jest nieźle. Baryton funkcjonuje sprawnie jak na swoje mozliwości, ładnie je, nauczył się sam wchodzić do domu. Podchodzi, wodzi za mna wzrokiem, czyli nawiązuje kontakt jak zwykły pies. Wczoraj wywalił się na trawie i dał brzuch do głaskania. Jak dla mnie zmienił się całkowicie. Kupiłam mu drugą dawkę Advocate na dirifilarie - 50 zł. Wyłożyłam na razie, bo wolałabym opłacić to na fakturę ze zbiórki. Tu mam jeszcze do rozliczenia paragon za leki - dziś wstawię. Niestety Baryton, to starszy pies, mało kogo wzrusza. Zbiórka idzie bardzo opornie. Poudostepniałam ją na wielu grupach, efektem są emotki lub udostepnianie, bez wpłat. Wpłaty pochodzą głównie od znajomych moich lub Oli. Zrobiłam ogłoszenie Bostonowi na FB i tez efekt zerowy. Dotąd nie było o niego żadnego zapytania. To wspaniały podrostek, ale nie mogę napisac euforycznego tekstu o psie dla wszystkich, bo to nie mała maskotka, tylko pies który stale rosnie, nabiera masy i na razie nie jest świadom swoich mozliwości. Ma swoje lęki, więc potrzeba na tyle odpowiedzialnego domu, żeby złym podejściem na siłę nie wywołać w nim agresji lękowej w sytuacjach stresowych. Bardzo szybko wszystkiego uczy się. No i rozmiar też może kusić tych, co chcą oszczędzić na alarmie i szukaja psa do uwiazania przy budzie czy zamknieciu w kojcu. W piątek zrobię mu OLX. Trzymajcie kciuki za moją cierpliwość do dzwoniących. Coraz bardziej mi jej brakuje.
×
×
  • Create New...