Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Tak, sam chodzi. ładnie je, daje sie głaskać. Dostaje regularnie 3 razy dziennie. inne psy maja przed nim respekt. Nie podejdą, jak coś ma do jedzenia, bo tak je sobie ustawił. Sowa, Tyś (ka), macie rację. Jest tak, jak opisujecie. Taka mieszanka wrażliwości z potencjałem energii i siły. Małe dzieci odpadają, bo jak skoczy czasem jeszcze na mnie, to naprawdę musze utrzymywac równowagę. Dziecko nie poradzi sobie. Zresztą nawet nie bardzo interesuje się moimi córkami, nie reaguje na nie i jest obojętny. Chyba jeszcze jednak rośnie, bo jest wyższy w kłębie od Lindy i identyczny na wysokość jak Kaj. Stale sie teraz z nim siłuje. Ma słabosć do gonienia małych psów, jak Freya. Musze pilnowac, bo zawału przy nim dostają, a on biega za nimi, jak tylko jest okazja. Co dziwne, bo kury go w ogóle nie interesują, choc są podobnej wielkosci i pierzaste. No i mysle o kastracji przed adopcją, tylko z funduszami kiepsko, a to jednak wiekszy pies. Nie kastrowałabym go jeszcze, ale jakoś do ludzi nie mam zaufania. Najpierw wszyscy obiecują, a potem nie wykonują zabiegu. Jak u brata Ciapciaka. Ja go szybko wykastrowałam i mam stablinego, zrównowazonego przewodnika stada, a osoba wyadotowujaca jego brata tego nie zrobiła i pies 3-letni wrócił z adopcji z powodu agresji do ON, ktorego ludzie sobie sprawili później. Oczywiście nie wykastrowane oba dorosłe samce. Wiem, że znowu wylądował w hoteliku i długo czekał na dom. Nie mam pojęcia, jak w koncu zakończyła sie jego historia, czy znalazł się ktoś kolejny do adopcji. mam tylko nadzieje, ze nie wylądował w schronisku. Dziękuję slicznie, juz zaglądam. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Na razie bez zmian (na szczęście). Nadal czekam na odpowiedź z Wrocławia. Chyba dzis popołudniu zadzwonię tam podpytac, czy neurolog juz widział jego dokumentację. Pies całkiem bezproblemowy, jesli tylko 3 razy dziennie podaje się leki i posiłki, wnosi i wynosi go. Przywiozłam mu z Katowic materac z łożeczka po moich córkach. Teraz na nim ciągle spi. Nie macie kogos chętnego, sprawdzonego na wiekszego szczeniora? Jutro zabiorę sie chyba za ogłaszanie Bostona. Ciezko mi to idzie. Przepadam za nim. Sama nie wiem,co mam mówić i jak szukac domu. Z jednej strony jest bardzo niepewny i lękliwy wobec obcych, z drugiej taki pies musi być dobrze prowadzony, zeby nie zrobić z niego psychola. To półroczny pies, który wazy ok 25 kg. Ma łapy wielkości mojego 43 kg Ciapciaka. Już jest wysokości Kaja w kłębie i od kilku dni zaczyna go zaczepiać. Do mnie jest cudowny, przytula się, daje całuski, milosnie mruzy oczy. Kiedy ktos przyjeżdża lub zbliza się do domu i psy alarmuja o tym, to Boston ucieka za dom lub do mnie i chowa się za mną. Bardzo szybko jednak uczy się. Przedwoczoraj jak przyjechał kurier, to zaczał pierwszy raz szczekać. Dudniacym, głębokim głosem. Po odjeździe kuriera, zaczął oszczekiwac mojego męża. Trwało to kilka godzin, ale wyglądał groźnie i nieciekawie.Jesli trafi na laików, to wyrośnie na terrorystę i owinie sobie ludzi wokół palca. Nie chcę tego. Zostawiłam go z jedzeniem w pokoju, gdzie mam sunie ze szczeniakami. Za chwilę słysze wycie, jojczenie i totalna histerię. Najpierw myslałam , że to Linda gdzies wózkiem się zaklinowała. Potem zorientowałam się, ze to Boston. lece na pietro, a on biedactwo siedzi wkomponowany w barierke w drzwiach i zawodzi z żalu, że został sam, bez ludzi i zamknięty. Nie mozna go na chwile zostawić samego. Takie przerosnięte dziecko, które wróciło do straconego w schroniskowym kojcu dzieciństwa. Naprawdę nie wiem, co ująć w ogłoszeniu i jak szukac mu domu z kochającymi ludzmi, ale takimi, którzy są rozsądni i nie zrobią mu wody z mózgu. Nie zmarnują tego masywnego podrostka z delikatna psychiką. Zabieram sie do tego i jakoś nie mogę. -
Ta sunia o ile dobrze zrozumiałam została zaszczepiona w schronisku. Tam niestety wszystkie w stresie, a szczepic muszą. Normalne schronisko najpierw odrobacza psy umieszczone na kwarantannie i nie dokłada do kojaca kolejnych, z których każdy może donieść wirusa na te juz z trwająca kwarantanną. Dopiero potem szczepią. Wirus ciągle tam krąży. Po szczepieniu, jesli jest parwo, to niestety ale objawy są nasilone. Niestety, ale choćby ze względu na brak legalnej surowicy żadne schronisko nie ma opcji podawania jej w niepewnych przypadkach. Powodzenia, trzymam kciuki! Dajcie tez znac o sytuacji Anecie, zeby wirus nie przeniósł się na suni na jakiegos innego niezaszczepionego psa lub na szczeniaczka w hoteliku. Lepiej dmuchac na zimne.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dostąłam 30 zł od MDK8 dla barytona, slicznie dziękuję. -
Jesli były wczesniej zaszczepione, to pewnie nic im nie bedzie. Tym bardziej, że niektóre pewnie kiedys, w przeszłości mogły byc juz szczepione. Niestety, ale jesli wirus był w organizmie, to najprawdopodobniej własnie szczepienie pogłębiło objawy. Dlatego zasadna jest 14 dniowa kwarantanna przed szczepieniem i nie dokładanie kolejnych psów w tym czasie do boksu. Nie ma co snuć teorii o chorobie poszczepiennej, bo ileś osób przeczyta i ze strachu przestanie szczepić swoje psy, a to może skutkowac jeszcze większą liczbą zachorowań. O ile nosówka to dziś rzadkość, to parwo stale jest zmorą. Bardzo żal sunieczki, ale nie mogłyście nic zrobić. Winni są ci, ktorzy ją na to schronisko skazali.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Napisałam maila do Wrocławia, czekam na odpowiedź. I już martwię się, jak zebrać tyle pieniędzy na operację. Patrząc jak on teraz funkcjonuje, podstawia mi głowę do głaskania, wpycha pysio pod pachę, żeby mieć kontakt, bierze jedzenie z ręki wiem, że jeśli tylko neurochirurg podejmie sie, to muszę tak to zorganizowac, żeby te pieniądze na operację zdobyć. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Po przyjeździe nie było lepiej. Pisałam o tym. Tamtego dnia dostał tylko steryd, bez Gabapentyny, żeby obserwowac reakcję na pojedynczo wprowadzane leki. Poprawa nastąpiła po jej wprowadzeniu. Lekarka dlatego ją dała, że przewidywała efekt w tym rodzaju bólu. Na razie to tylko efekt leku, ale mam nadzieję, że uda się coś z tym na stałe zrobić. Płytkę niestety będę chyba musiała wysłać do Wrocławia poczta, bo w przychodni tez nie potrafią przesłąć w oczekiwanej we Wrocławiu formie. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Baryton to lowelas, dziś zakochał się w Neli. Uśmiałam się, bo latał za nią, wręcz frunął. Nela nie była zachwycona, to stateczna 13-latka. Zdążyłam tylko uchwycić go za znikającą Nelką. Na FB wstaiwłam filmik. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
304 zł za wizytę u dr Olender chcę wziać na fakturę, żeby opłacić ze zbiorki. Do czasu wizyty nie dostałam danych, więc wzięłam zwykłe potwierdzenie i wyłozyłam tą kwotę. Nie wstawiam więc tego w rozliczeniu na razie. Z tu zebranych pieniędzy chcę opłacić paliwo i bramki do Wrocławia na konsultację, bo tego na fundację nie rozliczę. Kontaktowałam się z przychodnią na maila mam wysłać zdjecia w pliku medycznym, ale ja potrafię tylko same zdjecia, jak tu. Nie potrzqafię przesłac zawartości całej płytki. Musze więc dzwonić do Tychów i prosić, żeby przychodnia w wolnej chwili przesłąła tam te zdjęcia w wymaganej postaci. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Chwała lekarce, która zna się na rodzajach bólu i ich tłumieniu. Raczej żaden zwykły wet nie wpadłby na podanie Gabapentyny. Gabapentyna -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Własnie on też dostawał i róznica była tylko taka, że spał. Nie chodził sam, nie podnosił się i głowy, nie chciał jeść, miał zalegający w jelitach kał. Wczesniej u nas cimalgex zawsze działał na inne rodzaje bólu. Baryton teraz zrobił obchód całego ogrodu po wieczornym spacerze psów, wszystko obwachał. Dostał michę, podszedł do mnie bez problemu, wziął z dłoni kulkę mięsa z kapsułką. W czesniej przy mnie nie tykał wcale jedzenia, nie mówiąc żeby z ręki. Naprawdę widac różnicę. No i stale chodzi praktycznie od godziny. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
To nie wiedziałam nawet. miałam zrobiony roztwór i przemywałam kiedyś gardła szczeniakom, wetka nic nie mówiła. Nie wiesz dlaczego? Mam taką fajną, tłustą maść. Tak, odpowiednio dobrany lek na taki rodzaj bólu i reakcja niesamowita. Ola podała mi w sumie trzy leki, jakie stosuje się w takich przypadkach i tez bardzo pozytywnie wyrazała się o działaniu tego leku na ten rodzaj bólu. jej pacjenci też to biorą. chciałam jeszcze wprowadzić mu olejek cbd, bo Ola sprawdziiła, że nie ma przeciwskazań, ale gdzieś schowałam i nie potrafię znaleźć. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Mam wieksze kości, on dostawał suszone przełyki, uszy i żwacze, ale nie dał rady gryźć, nawet zwykłego jedzenia. Tą sobie gdzieś wykopał i nie miałam mu sumienia obrzydliwki zabrać, jak zobaczyłam ten zapał. Moje psy są nauczone, że wieczorem rozdaję suszone gryzaki. Rany nie zawinę, jest na samym środku zadu, na zaokraglonej cześci. Zrobię mu później propolisem, moze nie zasmakuje. mam miód manuka, ale wiem po Lindzie, że po sekundzie bedzie zjedzony. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dzięki Marto za te słowa, bo napisałaś to, co mi siedzi w głowie. Decyzji o eutanacji w piątek nie podjęłabym za nic. Wpłata 1560 zł dokonana przez anonimowego darczyńcę była dla mnie takim znakiem, że trzeba próbować, bo się da. Do tego momentu, kiedy neurochirurg powie, co robić dalej. Poznajecie tego pana? bo ja nie Dziś Baryton chodzi po ogrodzie, nawet podszedł w moim kierunku, a to co robi na zdjeciach to ogryza znalezioną starą kość! Sam ją sobie znalazł, przytrzymuje łapami i gryzie. Osobnik pożerający moją dłoń to Boston. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Baryton dostał drugą dawke leku i zaczął chodzić po pokoju oraz je. Minusem odzyskiwanej sprawności jest to, że dal rade się wygiąć i wylizał całą ranę. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ktoś wpłacił na zbiórke ogromną kwotę. Za tą wpłatę mozliwa jest konsultacja neurochirurgiczna. W poniedziałek zadzwonię do specjalisty, może zgodzi się, żeby przesłac te RTG. Może już coś powie na ich podstawie. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jest na lekach przeciwbólowych od początku. teraz ma zmieniony lek, bo pyralginy nie zjada z powodu gorzkiego smaku. Dzis dostał pierwszą dawkę, bo wczoraj miałam go obserwować, jak zareaguje na steryd. Gdyby miał jednoczesnie wprowadzony ten lek, nie byłoby wiadomo, czy i na co jest reakcja. Odczuwa silny ból i jak okresliła dr Olender, która ma specjalizację z neurologii, z tym bólem tak żyć nie może. Tzn nie mozna mu pozwolić dalej żyć w ten sposób, gdyby nie miał byc w ogóle konsutowany przez neurochirurga, bo to nieludzkie. Żył juz tak 4 lata od czasu, kiedy został skatowany i trafił do schroniska. Gdybym wczoraj podjęła decyzję, że nic nie bede dalej robić, to zostałby uśpiony. Nie potrafiłam podjąć takiej decyzji, więc został zabezpieczony. Byc może był w lepszym stanie w schronisku, a pociski przesunęły się w czasie transportu. Taka opcję zakłada tez p. doktor. Był przekładany do kolejnych klatek przez kolejnych przewoźników. Nie jest to łatwy pies, stawia opór, jest lękliwy, kłapie paszczą, kiedy się boi. Do tego głuchy, więc tak naprawdę nie wie, czego może się spodziewac po człowieku. Gdybym wiedziała, że ten transport dla niego jest niebezpieczny, to nie zdecydowałabym się go sprowadzić. Jednak on i tak ma dirofilarie, wieć pewnie odszedłby w końcu w schronisku na serce. Dlatego dostał te nowe leki, żeby był czas na konsultację z dr Niedzielskim. Tam tez są terminy, więc został tak zabezpieczony, żeby zminimalizowac jego cierpienia. Dostaje lek w zastrzyku, inne w tabletkach z jedzeniem, nic gorzkiego, bo nie wolno mu podawać na siłę. Zostałam pouczona, że nie wolno go czesać, podnosić mu głowy. Mam dzwonić i informowac o reakcjach. dr Oledner znam kilkanaście lat, w największej ostateczności, gdyby nie odpowiadał tel. dużurny, mam prywatny numer. Sama mam problemy z kręgosłupem od urodzenia i wiem, jak czasem moze bolec. Wczoraj kiedy go zabierałam z ogrodu przy podnoszeniu dostałam takiego bólu, ze przez godzinę bolało przy kazdym oddechu, nie mówiąc o ruchu. Bou, dziękuję za twój wpis. To cenna uwaga specjalisty i nie chodzi o to, żeby ktoś więcej nie pisał na watku. Po prostu ja musze zmierzyć się z najtrudniejszą, ostateczną w konsekwencji decyzją. Każdy mówi i pisze coś innego. Wiem, że najrozsądniej byłoby mu oszczędzić bólu i uspić. Jednak to ja go zabrałam ze schroniska i po to, żeby ratować, a nie żeby spotkał śmierć zamiast rozpocząć życie od nowa. Wiem, że musze podjać decyzję, ale wszystkie uwagi i doświadczenie innych są cenne. Moim problemem jest np jego zwyrodnienie kręgosłupa. Śpi z palcami tylnych łap przy pysiu własnie przez zwyrodnienia kregów. Nigdy nie miałam psa z tym. podobno wiele z tym zyje. To chyba najtrudniejszy przypadek psa i na dokładkę jestem całkiem sama do podjęcia decyzji co dalej. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Chodziło o to, że Ola jej pytała, czy przed wyjazdem było pogorszenie i podobno był w takim stanie jak wczesniej, czyli poruszał się samodzielnie i jakoś funkcjonował. O śrucie wiedziałam, tylko było jedno mało wyraźne zdjecie sprzed 4 lat. Wczoraj w przychodni -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jedyne zdjecie, jakie potrafie otworzyć. Do tego opis, ale bez spondylozy, bo pisany 2 godz. po zakończeniu przyjmowania pacjentów i pod kątem wizyty u neurochirurga. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie, nic nie połknął. Jedynie ma więcej mas kałowych, bo mało się porusza i rzadko wstaje. Nie dostaje nic na serce, ma je w dobrym stanie. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Wczoraj rozmawiałam z Ola, która pośredniczyła w adopcji oi ona powiedziała, że gdyby to był jej pies, to pojechałaby na tą konsultację neurochirurgiczną. Wy piszecie we większości, żeby uspić. Sama nie wiem co robić. Jak ja mam to napisac Marinie? Ona ratuje za wszelką cenę i będe wyglądac jak morderca, który poddaje eutanazji psa odratowanego z takim trudem. Ona twierdzi, że wyjechał ze schroniska w dobrym stanie. Naprawdę nie wiem, co robić. Wczoraj dostał kacze szyjki, za którymi moje psy zabijają się, a on ich nie tknął. Powiedziałam o tym p. neurolog i usłyszałam, że gryzienie twardego sprawia mu ból, dlatego nie je. Wiem, że zostać tak nie może. Nigdy nie miałam psa ze spondylozą. Ola twierdzi, że już taki ból mozna uśmierzać lekami, że wiele psów to ma i funkcjonują. Tak myślę, że może zapytam tego neurochirurga, czy jest taka opcja, zeby przyjechac na konsultację i badanie. Pies dostanie narkozę. Jesli w badaniu wyjdzie, że nie da się skutecznie usunąć pocisków, to po prostu dodadzą środki do eutanazji. Mam nawet problem z transportem, bo Andrzej po badaniu lekarskim na przedłużenie prawa jazdy, nie ma jeszcze wydanego nowego. Wszystko idzie pocztą tradycyjna, nie mają żadnego wspólnego systemu. Nie pojedzie bez niego w tak daleką drogę, a czeka się na wyrobienie do mies., więc jeszcze nawet 3 tyg. Wczoraj dostał steryd i miałam obserwowac, czy jest poprawa. O ile u Lindy była prawie natychmiast, to u niego nie ma żadnej. Dziś rano podałam mu pierwszą dawkę nowego leku przeciwbólowego. Dziś Marina wstawiła filmik z jego kojca i zostało tam tylko puste plasikowe legowisko po nim. No i znowu wypatrzyłam na tym filmiku taką małą, czarną paróweczkę, która porusza się z ogromnym trudem, ledwo sobie radząc. Stawia delikatnie łapki, więc pewnie każdy krok powoduje ból. Już w myslach widzę jej kręgosłup, ból i cierpienie. Mąż zapowiedział, że Baryton to ostatni pies z Ukrainy, a zresztą gdybym go poddała eutanazji, to Marina nie da mi następnego i tak bedzie tam wegetować. Naprawdę to najgorsza decyzja. W poniedziałek wezmę płytke z RTG i pojadę jeszcze porozmawiac do naszej lekarki. Chyba że nie będzie róznicy po leku przeciwbólowym, wtedy na pewno nie będę go męczyć. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie miałabym skrupułów, gdyby nie to "ale" i sugestia, że po usunięciu pocisków, ból może przejsć.