Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Też myslę, że dom z ogrodem byłby najlepszy. Musze go zmierzyć, powinien wazyć właśnie ok 45 kg. Na nosie są ślady zębów psów, które gryzły go w schronisku. Raczej już to zostanie, bo to są zagojone blizny. Cały jest pogryziony. Lewa tylna łapa nie chce się goić. Znowu spuchła, jak skończył dostawac Metronidazol. Dziś musi dostać nowy antybiotyk. Tak patrząc po tym, jak się zaczyna poruszać i ogólnie reaguje, to on może byc młodszy, niż mu dawano w schronisku. Te siwizny na ciele to bardziej umaszczenie merle, bo są ułozone w łaty. W filcach było to słabo widoczne, ale teraz wychodzą wyraźnie. Jest typowo domowy, ale jak ociepli się, to i tak bedzie mieszkac choć na noc w swoim kojcu, bo przy wyższych temperaturach myślę, że i dla niego to lepsza opcja. Borys jest mega żebrakiem, większosć czasu spędza aktualnie koczując pod drzwiami kuchni. Nauczył się, że co wychodze z kuchni, to coś mu dam. Nie mam odwagi go zapoznac z kotami, bo boję się, że przy wąchaniu jednym kłapnieciem może coś zrobić. Kiedy wychodziłam z pokoju po dawaniu zastrzyku królikowi, to uporczywie wąchał ręce, ciuchy, strzykawkę i był bardzo pobudzony. Kiedy zostaje sam, to szczeka. Taka dusza towarzystwa zrobiła się z niego.
  2. To jest niedopigmentowana powieka. Oko optycznie wydaje się wtedy mniejsze lub inne od drugiego. Czasem zdarza się u białych psów. Sunie są przepiękne. W weekend je poreklamuję na FB, bo w tygodniu nie warto. Jak bedą ogłaszane, to dajcie w tytule, że w typie szpica. Sa po prostu zjawiskowe!
  3. Lekarka przy pierwszym badaniu nie widziała potrzeby usg, miała zrobić badania usg i rtg, gdyby coś ją zaniepokoiło. Powiedziała, że wszystko jest ok. Tym bardziej, ze jak widac po zdjeciach, Kokos świetnie się regeneruje. Zreszta zastrzyk jest lekki, bo to dojrzały pan, więc trzeba skupić się na tym, co mu jest konieczne, żeby zdążyć. Wczoraj wymamlał sobie na boku rankę. Czyli obstawiam alergię lub bakterie i może nawet bardziej te drugie, bo Borys tez od przyjazdu wygryza się w tych samych miejscach. Jest wykąpany, na Advocate (Kokos tez go dostał). Borysowi stale nie goją się rany na łapie, a wylizany placek u Kokosa jest taki wilgoto-sączący. Miałam takie zmiany plus drapanie u pierwszej mopsicy, kiedy z krycia wróciła z pasterellą. Myślę, ze zapytam o pobranie wymazu z wylizanego miejsca. Dziś umówimy Kokosa, bo muszą minąć 3 tyg. od poprzedniego zastrzyku. Nie mam pojęcia co z tymi zmianami na skórze u zamojszczaków, bo dokładnie to samo miał Olly. U niego kapiel nie pomogła, zmiana jedzenia tez nie. Długo się drapał i wygryzał.
  4. Dziękuję :) Nie wyobrażacie sobie, jakim sprintem Borys wystartował z kojca do domu.
  5. Dziś miałam trochę wolnego czasu i poudostepniałam zbiórkę Borysa na grupach pomocowych FB. Cieszę się, bo od razu zebrało się dodatkowo 310 zł. Jednak takich zbiórek trzeba pilnowąć i je pokazywać światu.
  6. Sama nie tak bardzo, tylko ja jej trochę naruszam tę skorupę ;) Do pozostałych domowników ma raczej obojętny stosunek. Inicjuję kontakt, zachęcam. Ona sama od siebie angażuje się tylko w sprawy związane z posiłkiem. Wczoraj wieczorem tak juz chciała jeść, że wybiegła z pokoju, bo nie mogła się doczekać. Trochę trwa, zanim przyszykuję przygotowywany posiłek dla wszystkich.
  7. Jesli to tylko dla kociaków, to najlepiej podać Procox. Nie ślinia się po nim i nie ma żadnych niepożądanych objawów u kotów, jak czesto jest po leku dla świń czy nie mówiąc już o gorzkiej opcji dla drobiu. To nie jest tak, że z tym środkiem jest oryginał i podróby. Po prostu każda firma produkuje preparat z tą samą substancją pod swoją nazwą, a Bayer ma jednak spore koszty reklamy. Ten ze scancoxu działa tak samo dobrze, co mam potwierdzone badaniami kontrolnymi kału. Nie mój cyrk, tylko chciałam dać znać na przyszłosć, że jest dobra tańsza opcja, szczególnie że zostało wstawione rozliczenie grubo na minusie. Sama staram się rozsądnie oszczędzać, jak się da. Ja tez stosowałam Baycox, dopóki moja nowa wetka nie zaproponowała mi Scancoxu.
  8. Dla mnie to coś jakby porównać kasjerkę z Biedronki po całym dniu użerania się z upierdliwymi ludźmi i żołnierza wracającego z misji. Kasjerka kolejnego dnia znowu da radę. Przegada, popsioczy, ale będzie życ normalnie, a żołnierz przez lata bedzie budzić się z krzykiem, zlany potem. Tak ja to widzę i obserwuję też przy Lindzie. Niestety, obie zostały za bardzo skrzywdzone. One chciałyby, robią swoje maleńkie postepy, ale wystarczy ruch, odglos i to wszystko w momencie cofa, się. Zostaje tylko pierwotny strach. Obie tak samo odlatują. Wczoraj pierwszy raz Amely połozyła mi głowę na nogach. Potem jednak wystraszyła sie podstawy stolika, przez którą sama przeszła i z kwikiem uciekła. Na zdjęciu jest ze swoją Kotą, która zwyczajowo dzieli z Amely kazdy posiłek. Od początku jedzą jednoczesnie razem.
  9. Dziś Borys poszedł pierwszy raz do kojca. Cała noc od wieczora stał pod drzwiami swojego pokoju i monotonnie szczekał. nie lubi tam siedzieć zamknięty, ale tez nie jestem w stanie cały czas kontrolować tego, żeby nie miał kontaktów z kotami i małymi psami. W kojcu na razie jest cicho, sam wszedł do budy. Może odsypia. Po tej nocy wszystkim w domu przydałoby się. Jego pokój jest przy pokoju młodszej córki, której cziłki nie pozostawały mu dłużne. Podziwiam jej sen, bo chyba oszalałabym, gdyby mi na głowie dwa szczury darły dziuba godzinami. Ma drzwi z szybą, Borys staje pod nimi od swojej strony i szczeka, a one z łożka mu odpowiadają. Borys nabiera trochę tłuszczyku na żebrach, kregosłup dalej to wzgórki i doliny, a na udach są w kleśnięcia w miejsce mięsni. Mam mnadzieję, że powolutku i reszta bedzie się regenerować. Martwi mnie tylko tylna łapa, ta najbardziej pogryziona. Nie daje się jej zagoić i stale rozlizuje rany. Skończył dostawać metronidazol i musze poprosić o jakiś antybiotyk, bo jest nabrzmiała i lekko ją odciąża podczas chodzenia. Na pewno jednak i tak polepsza się jego kondycja, bo stale jest głodny, więc nadrabia, a na dworze już nawet biega truchcikiem lub podbiega szybciej, jak się spieszy.
  10. Widocznie, rodzina kontynuuje sprawdzony model. Też liczyłam na jakąś zmianę. oby udalo sie jednak dwie sunie wyciągnąć. Od mojej mamy sunia też była tam tyle. Moja dzika Ada najpierw była w przechowali i lokalnym schronisku. Pewnie kiedy uznali, że jest nieadopcyjna, to wysłali do Wojtyszek. U mnie miała miec tylko przystanek do DS, ale pani jej nie odebrała, bo nie chciała psa, który okazało się, że grzyzie ze strachu. Jak miałam ją oddać tam z powrotem? została zabrana z drugą sunią na moje dane. Pewnie gdyby były adopcyjne i znalazły domy, to też co jakiś czas zabierałabym stamtąd jakiegoś. Póxniej jeszcze upatrzyłam sobie na zdjeciu dziką dużą sunię, ale mimo że była pokazana na stronie, nie było jej na stanie wg nr chip.
  11. Murko, zapytaj swojego weta o Scancox. To lek identyczny, jak Baycox, tylko nie z Bayera, więc o wieeele tańszy. Ja go stosuję.
  12. Niestety, też to już dawno zauważyłam. Myślę, że skoro na stronie hotelu jest informacja, że nie wolno nawet wykorzystywac ich zdjeć, to też ma wpływ. inne schroniska pokazują psy z myślą, że ludzie bedą udostepniac o nich informacje, żeby szybciej znalazły dom. Tu psy przeważnie są zabierane do DS. Jest zakaz prowadzenia zbiórek na nie. Myslę, że taka sytuacja zdecydowanie wpływa na reakcje i zaangazowanie ludzi. Ja dzięki koleżance miałam wzięte sunie na DT za zgodą i wiedzą własciciela, ale że wzięłam nieadopcyjne, to obie zostały u mnie, a jedna staruszka z chorym sercem, która trafiła do mojej mamy, już odeszła. Pamiętam mroźny czas jednej z zim, kiedy właśnie mama zdecydowała się na wzięcie psiaka stamtąd. Dopiero ta sunia, wybrana jako siódma była w schronisku.; W końcu nic dziwnego, bo przy mrozie -20 na pewno woele krótkowlosych maleńkich psiaków nie dało rady. Tym bardziej cieszę się, że choć pojedyncze dostają szanse na nowe życie. Moje sunie czekały tam po kilka lat. powodzenia :)
  13. Rozliczenie za styczeń już poszło do ksiegowej. Uwzględnię więc na luty. Jesli jeszcze goś byłoby na fundacje, to prosze Cię Tolu, daj znac przed 10-tym.
  14. Też myśle, że najlepiej byłoby zrobić testy alegriczne, wziąć zeskrobinę. Jednak jest to praktycznie niemożliwe nawet z kagańcem, gdyby miał, bo on ze strachu miota się. Nie da się wbić w żyłę, jesli pies tale wyrywa się i tańczy. Jest za duzy, żeby był na stole. Do samego osłuchiwania serca trzeba było 3 osób. Myślę, ze najrozsądniej byłoby umówić się w przychodni, podać mu drugi raz uspokajacz. Pobrać krew na tarczycę, na testy alergiczne, wziać zeskrobiny z nosa, doczyścić uszy i wykąpać. Prosiłam za pierwszym razem o badanie pełne, nie wiem, czy lekarka przeoczyła tarczycę, czy w laboratorium nie doczytali zlecenia. Daje przy sobie robić podstawowe czynności i delikatnie. Mozna zapiąć smycz, dotykać, pogłaskać, zaglądnać w zęby, ale protest jest przy np. zaglądnieciu w uszy. Kokos idealnie funkcjonuje w domu i jest jak najbardziej domowym. Jego zachowanie jednak jet typowe dla psa, który większosć życia spędził w psim stadzie. W końcu w schronisku spędził 5 z 7 lat życia. Jak widać na zdjeciach, uwielbia każdą kanapę, jest totalnie wyluzowany. Podejdzie, da się pogłaskać po głowie, ale o zabawie czy zabieganiu o ludzkie względy nie mam mowy. Nie jest wycofany, po prostu nie ma takiej potrzeby. Dokładnie. Ma ogromny apetyt. Jesli tak dalej będzie, to będę musiała zrezygnować u niego z przygotowywanych posilków, bo już ma brzuszek. Jest karmiony z Barytonem i moim Jimmim. Sam w minutę opróżnia miske i czeka, co chłopaki zostawią. Jimmy potrafiłby się zagłodzić, gdyby nie dostawał przygotowywanych posiłków pod nos. Teraz je z większą motywacją. Wczesniej z Barytonem glimadali i ślimaczyli się, teraz są jak błyskawice ;) Myślę, ze nie tylko nabrał ciała, ale głównie psychicznie odpoczął. Nie ma porównania z tym wypłoszkiem który przyjechał, a to tylko 3 tyg. Teraz to lew salonowy :)
  15. Rozi, pięknie dziękuję. Kwota jest naprawdę imponująca :)
  16. M<tślę, że samo "dla Borysa" wystarczy. Dziekuję Elu za szybką reakcję. Pani Ania dzwoniła też do mnie.
  17. Anula, dziękuję. Konto do zbiórki na ZEA.
  18. Jak bedą nowe zdjęcia, to znowu je poreklamuję na FB. Na pewno będzie odzew. Od razu wtedy podam nr konta, moze ktoś cos wpłaci na ich profilaktykę.
  19. Rozi, pięknie Tobie i kupującym dziękuję.
  20. Jeszcze tu chciałam dodac wpłatę od limonki80 100 zł, z całego serca dziękuję. Już wczesniej wstawiłam ją w rozliczeniu na pierwszej stronie. I dodam, ze wpłata 30 zł od MDK8 tez jest przeznaczona na budę, czyli edytuję rozliczenie powyżej.
  21. Chciałam potwierdzić otrzymanie dla Amely wpłaty 100 zł od Limonka80, ślicznie dziękuje. Już dopisałam w rozliczeniu.
  22. Chciałam zrobić rozliczenie Borysa i skonsultować z Wami. Na konto ZEA dotychczas wpłynęło 2015 zł na niego. Na moim koncie zostało zebrane 1905 zł. Razem wiec wpłat jest 3910 zł, a wydatków 3049,97 zł. Udało się więc zebrać naprawdę sporo na staruszka . Do rozliczenia jest jednak kojec z budą - 2149 zł. Dokładnie na ten cel są 3 wpłaty 100 zł AnnaGR na kojec, MDK8 -30 zł i 300 zł na budę Limonka80. Zostaje więc "kojcowe" 1719 zł. Jesli z darowizn, jakie wpłynęły rozliczymy całość za kojec, to nie zostanie wiele. Przypomnieć musze, że wkrótce czeka Borysa konieczna u nas kastracja. No i samo żywienie takiego olbrzyma to nie lada wydatek. Jest starszy, raczej z minimalnymi szansami na adopcję, może spędzić więc u nas nawet resztę życia, wiec wolałabym zostawić jakąś część pieniędzy na jego zabieg i jedzenie, żeby je zabezpieczyć. Jesli wydam teraz wszystko, to później bedzie brakować na podstawowe potrzeby. O ile na ewentualne leczenie w przyszlości zawsze mozna zrobić zbiórkę, to jesli chodzi o koszt zywienia, to nie widzę zbyt perspektyw. I tu pytanie głównie do osób, które zaoferowały pomoc w opłacaniu rat za kojec, choć oczywiście nie tylko, bo wielu zaglądających tu pomaga finansowo Borysowi. Jak rozwiązać tą kwestię? Czy dacie radę opłacać te raty na 1300 zł, jak było na początku (resztę kojca spłaci się ze zbiórki) i zostawi zapas na karmę? Czy teraz opłacić wszystko bez zabezpieczenia na przyszłość?
  23. To prawda, co jeden lepszy ;) Co zrobić, jak nie było domowej opcji. Nie wyobrażałam sobie Kokosa w kojcu i miałam rację, bo śpi albo na legowisku albo na kanapie. Chciałam rozliczyć Kokosa za styczeń: hotelowanie - 150 zł 15 zł tabl. na odrobaczenie - 2 dni po 2,5 tabl. ( bez paragonu, bo moje z dużego opakowania, za to taniej niż kupione na sztuki u weta) Faktura za leczenie 580 zł. Dajcie proszę znać, co z opłaceniem faktury, bo na nią założyłam? Moge poczekać na zakończenie zbiórki na Ratujemy Zwierzaki, czy wolicie z zebranych tu pieniędzy zwrot zrobić wczesniej, a całość ze zbiórki trafi na konto ZEA?
×
×
  • Create New...