Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dziękuję Tolu, chciałam potwierdzić, że zwrot wpłynął na konto. Jutro zaznacze w rozliczeniach na pierwszej, bo teraz musze lecieć szykowac psią kolację.
  2. Uwierz, że wyłaczyłam w odpowiednim momencie ;) To 8-letnia azjatka, której bardzo chciałam pomóc, ale odmówiłam ją przed Borysem, bo bałam się że nie dam rady. W weekend jadą do domów moje Gapcio i Gloria, więc maluch bedzie jakby kontynuacją posiadania szczeniaka w domu. Nie obawiam się posiadania szczeniaka, bardziej jego adopcji, bo jeszcze go nie ma, a ja już mam dosć.
  3. Pokazując szczeniaka nie liczyłam na taki typ odzewu, jaki mam. Ludzie na FB mają koncert życzeń: ma być sunia, może byc piesek, ale w innym kolorze, niz czarny. Kiedy odpisuję, że przyjedzie TEN czarny chłopczyk z filmiku i zdjecia, ale jesli ktoś opłaci 1100 zł kosztów przewoźnika, to może sobie sprowadzić do Polski wybranego szczeniaka, to mam foch typu "jak kupuję, to chcę sprawdzonego psa" lub zszokowanie, że tyle schroniskowy pies kosztuje. Jakbym ja brała pieniądze, zamiast firmy przewozowej. Jednej zbulwersowanej pani napisała, że może sobie sama jechac do schroniska lub zorganizować przelot psa, wtedy nie bedzie trzeba opłacić 250 euro transportu. Niestety, ale ani schronisko, ani osoby pośredniczące w adopcji nie są decyzyjne w ustalaniu covidowych kosztów transportu. No i oczywiście jest też foch, jak to jakieś ankiety i wymyślania z umową na fundację, skoro pies niby potrzebuje domu? Ręce mi opadają. Jakbym porozumiewała się w innym języku. Schronisko gwarantuje bezpłatne wyrobienie paszportu, wymagane szczepienia i odrobaczenia, ale nie jest w stanie opłacić komuś kosztów sprowadzenia pod drzwi szczeniaka marzeń. Jest transport planowany i np. zbiórka na pokrycie kosztów dowiezienia burej, umęczonej przez człowieka dorosłej suni. Dla mnie to naprawdę sytuacja niespotyklana, ze szczeniakczek może przyjechać za zebrane fundusze. Tym bardziej, ciesze się że choć ten czarnuszek dostał szansę na zmianę zycia. Trzymajcie prosze kciuki za niego. Dam znac, jak dotrze.
  4. Zdecydowanie mozna a nawet trzeba ;) też licze na to, że ktoś napisze coś wzruszajacego, bo to praktycznie połowa sukcesu, a ja nie mam drygu do tego typu twórczości. Jestem typem praktycznym. Jak bedzie tekst, to zrobię nowe fotki domowe chociaż jako pierwsze do ogłoszeń, bo na poprzednich, ma starty nos. ostatnie dni spędziłam z moimi nowonarodzonymi, wyjątkowo problematycznymi mopsikami. Po 5 latach dzieci wymęczyły na mnie pokrycie naszej suni i od niedzieli nad ranem spędzam prawie cały czas przy 2 małych żabciach. Od krycia problem za problemem, a po urodzeniu już do kwadratu. Dlatego jak bedzie tekst, to prosze o info na tel. Postaram się zrobić choc kilka fotek, bo normalnie w miarę dyspozycyjna bedę pewnie najszybciej za tydzień. Spróbowałam Kokosa zabrac na spacer po okolicy. okazało się, że o ile był ogarniety w miescie koło przychodni, to w otwartym terenie dostał fioła. Miałam go na smyczy, przeszłam kawałek i zawróciłam, bo bałam się, że mi sie wymsknie czy zerwie. Oszalał z nadmiaru przestrzeni, zapachów i wrażeń. chyba musiałabym go zmierzyć i trzeba mu kupić porządne, nie rozciagajace się na skutek ciagnięcia szelki, jesli mam z nim wychodzić poza nasz teren. Bardzo mu się chyba spodobała perspektywa spacerów po okolicy, bo skała jak młodzik, ciągnął z całych sił i znikneła jego statecznosć.
  5. Zdjęcia Moniki są zawsze cudne. Wydobywają psią duszę. Mam w albumach do dziś jej fotki od nieżyjących już psów.
  6. Tez cieszę się, choć co prawda dał na początku popalić. Dziś tez miałam trochę stracha. Nie zauwazyłam, że wyszła kotka z pokoju, jak on wrócił do domu. Koty luzem mogą chodzić tylko, jak kury są zamknięte, a Borys na zewnątrz. Wychodzę z pokoju, a tu Kota ze stojącym nad nią wąchającym ją Borysem, machającym ogonem. Ona nie uciekała, a on nie wiedział, co w takiej sytuacji z tym futrzastym "fantem" zrobić. Zdążyłam ją zgarnąć. Za to ma całkowitego fioła na punkcie królików. Dziś postawiłam worek po sprzątaniu u królika, to wsadził nos do środka i jak zwykle odleciał. Nie chciał dac się odciagnąć od niego. Mam nadzieję, że uda mu się kogoś ująć. Dziś na spacerze mijaliśmy się ze spacerującym tu czesto psem średniaczkiem totalnie nieopanowanym przez młoda włascicielkę. Pies po drugiej stronie drogi rwał się na smyczy, az charczał. Borys też próbował sprostać prowokowanej konfrontacji, ale nie miałam większych problemów mijając ich. W przeciwieństwie do dziewczyny, która stała jeszcze sporo ze swoim psiakiem, który nie chciał iść przed siebie. Borys szybko stracił zainteresowanie. Czasem zastanawiam się, jak ludzie mając jednego nie największego psa od szczeniaka, nie sa w stanie nad nim zapanować/ Chocby dla swojego komfortu. Gdybym ja tak miała z moimi, to chyba już zostałabym pożarta ;) Borys nawet podnosi łape do sikania. przedtem miał taki zanik mięsni, ze musiał siusiac w kucki. Szczerze, to jestem dumna z mojego "dzieciaka". Myslałam, że przyjedzie na krótkie "dożycie". A tu niespodzianka, każdego dnia praktycznie jest lepiej i okazął się inteligentnym , żwawym psem.
  7. Pokazałam na FB maluszka i rece mi dziś opadły. Pani mi napisała, jaki on jest w stosunku do innych psów, do kotów, jaki dokladnie urośnie i że ew. przyjechałaby sobie go z córką zobaczyć i zabrać. Naprawdę sporo czasu zabrało mi uświadomienie Pani, że to tak nie działa. Z takimi pytaniami mozna sobie zarezerwowac szczenię w hodowli, a i tak teraz czeka się zazwyczaj na malucha po kilka miesięcy i to hodowca wybiera dom. Maluch jest na filmiku na wybiegu z kilkunastoma innymi szczeniakami. Zarezerwowałam go, bo czarny i najmniejszy, nie znając nawet płci. Ola zbiera pieniądze na transport - ponad 1000 zł za psa. A tu koncert życzeń i wizja ew. adopcji, jak spełni wszystkie oczekiwania i się spodoba po "oglądaniu". Napisałam pani, że jak juz bąbel przyjedzie, to będzie rozsyłana ankieta wsród chętnych, bo naprawdę sporo zachodu i środków kosztuje sprowadzenie każdego i dopiero wybierzemy dom. Mam po iles zapytan dziennie o moje szczeniaki, ludzie wypisują mega maile z opisem swoich warunków, sytuacji rodzinnej, mozliwości. Jesli zwolni się rezerwacja, to jest od razu kilka rodzin chętnych i oczywiście nie ma żadnego ogladania. Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze i chociaz temu maluchowi z petardą w pupce poszczęści się.
  8. To jakby inny pies, niż ten żywy wrak na schroniskowych zdjeciach. Ma niezłe przyspieszenie, słuch idealny i mega apetyt. Jedynie, kiedy patrzy , to trochę ma trudniej, bo widzi tylko lewym oczkiem.
  9. Tak myslałam, bo zawsze przy siatce. Dziki pies całkiem inczej zachowuje się. Bez wzięcia do DT lub hoteliku tam jest bez szans. jak dla mnie to normalna sunia, która po prostu tyle lat nie dostała swojej szansy. Moja Nela też była w schronisku 9 lat. Ogólnie dzisiejsze zdjecia są bardzo dołujące. Większosć psów jest stara, zrezygnowana. Brak tych jeszcze z energią, wierzących w człowieka.
  10. Dokładnie, taka rodzina przypasowałaby mu. Pisałam, że go obudziłam do zdjęć, więc stąd jego niepewna mina. Normalnie jest raczej typem dostojnym, a tu nie wiedział po prostu, po co go obudziłam i co chce mu robić. Ma już dosć czyszczenia uszu i podawania zastrzyków. Jak zbliżam się z czymś w ręce, to jest to dla niego podejrzane.
  11. To Kokos miał robione badanie w schronisku, nie Borys. Myslę, ze nie ma to sensu, bo po pierwsze Kokos panicznie teraz boi się wizyty u weta. Pobieranie krwi jest możliwe dopiero po zastrzyku uspokajającym. Być moze "obsługa" przy schroniskowym badaniu miała na to znaczący wpływ. Widząc, jak reaguje Kokos na weta ze strzykawką, wolałabym, żeby nie miał wtedy w schronisku pobieranej krwi. Poza tym i tak nie zostały przekazane wyniki badania i Kokos musiał miec je powtórzone. Po trzecie odwodnienie i niedożywienie powodują zmiany w obrazie krwi i mogą wprowadzić w błąd. Borys miał krew pobieraną zaraz po przyjeździe i wyniki były złe, a po tygodniu kolejne już dobre. Myslę, że lepiej psiaka zabrac i u siebie na spokojnie zrobić badania wg tego, co zobaczy lekarz i uzna za warte wykonania. Pierwsze co, to zrobiłabym mu test na lamblie, bo ma spory brzuch.
  12. Zrobiłam zdjecia z filmiku tego czarnego maluszka. Nie są za wyraźne, ale widac ogólną sylwetkę. Mały jest szybki jak błyskawica ;)
  13. I to ktoś zapowiadający się normalnie, a nie do kojca, jak często bywa przy ogłaszaniu większych psów. Powodzenia życzę i zaciskam kciuki.
  14. Jednak nie zakładane w schronisku 14 lat. Dużo robi to uszkodzone oko, bo wygląda jak zaćma, ale w badaniu wyszło, że było mechanicznie uszkodzone i to stan po zapaleniu rogówki, nie zmiany starcze. No i umaszczenie w łaty, które na pierwszy rzut oka wygląda jak siwizna. Jest żwawy i aktywny, łatwo wstaje, nie ma żadnych problemów z poruszaniem się, dobrze widzi na zdrowe oko i doskonale słyszy. Pies tej wielkości w wieku 14 lat powinien miec juz spore problemy związane z masą ciała.
  15. Nie bardzo się odnalazł w stadzie. Zdecydowanie trzyma się na uboczu. Nie ma konfliktów, ale widać że czuje się lepiej sam. W domu zajmuje kanapę, a ostatnio wszedł do kojcowej budy dla Borysa i przespał w niej pół dnia. Nie wiem dlaczego Borys reaguje awersja na kojec i budę. Ledwo go tam da się, to stoi jak posąg z nosem między prętami i monotonnie szczeka. Buda jest rewelacyjna. Wyścieliłam kocami i dałam śpiwór. Chciaż Kokos docenił jej walory ;) Kokos po antybiotyku bardzo ładnie się zagoił. Na boku wymamlaną rankę lekarka naruszyła, bo brała z niej zeskrobiny, ale juz został suchy strupek. Myslę, że śmiało mozna go już ogłaszać. Postaram się zrobić kilka nowych zdjeć. Nos zarósł, ale reszta to blizny po pogryzieniach, wiec to juz zostanie. Mina na fotkach nietęga, bo go obudziłam do zdjeć. Chyba jednak to były schroniskowe bakterie, bo poprosiłam o zmianę antybiotyku u Borysa na ten, który dostawał Kokos. Dostał ten sam antybiotyk i steryd i nie dosć, że zasychają mu rany na łapach, to kalafiorowaty podbródek sklęsł o połowę. Gdyby jakiś inny psiak zabrany z tego boksu lub sąsiedniego tez miał jakies problemy z ranami czy drapaniem, to dajcie znac na priv, poprosze o nazwy leków.
  16. Bardzo prawdopodobne. Linda przy ludziach nie chciała iść i jak szedł z naprzeciwka duzy pies, to odeszłam z Borysem w las, a ona z mężem stała na ścieżce. Wtedy było najgorzej. Jakby jej chciał bronić. Nie wiem, czy to mozliwe, ale ja byłam przy nim.
  17. Rzeczywiście wyrósł, ale kobieta mogła sie tego spodziewać. Ludzie są nierozsądni i bezmyślni.
  18. I jeszcze takie cudo czeka na dom.Jest piękny, a mimo to nie ma tam szansy na swojego człowieka.
  19. Kojerzę te maleństwa. Rozeszły się jak ciepłe bułki, bo maleńkie i słodkie. Biedny maluch. Jak bedziesz miec zdjecia, to wstaw. ogłoszę na olx.
  20. No i to zachowanie, jak zabiega o kontakt z człowiekiem. Człowiek patrzy na film i zabrałby wszystkie. Taka gromada maluchów, którym najwazniejszy czas socjalizacji upływa beznadziejnie w schroniskowym kojcu. Niestety przewóz dalej kosztuje majątek, ale Ola chce pomóc, żeby choć jeden dostał szansę. Ten jest najmniejszy i czarny, stąd wybór. Sa tam też dwa cudne łaciatki.
  21. Dziękuje Tolu za potwierdzenie. Dziś Borys był na wyjeździe w lesie. Niestety, ma chorobę lokomocyjną. Dwa razy wymiotował w obie strony. Okazało się, że mimo iż w domu jest super zgodny ze wszystkimi psami, to w lesie chciał startować do wszystkich psów od średniego w górę. Trudno było go utrzymać na smyczy. Na ludzi i rowery nie reaguje.
  22. Na mniejszego średniaka. Najmniejszy ze wszystkich. Na FB na profilu schroniskowym jest filmik. Masz mozliwosć tam go zobaczyć?Już wiem, że to chłopczyk.
  23. Bardzo rozsądne podejście. Wiem po nas, jak przyjechał Solar. Młody, aktywny i wszedobylski duzy pies jest męczący dla starych psów, nawet tych dużych. Jasny jest urodziwy, zwraca na siebie uwage, więc na pewno ma duże szanse na adopcje ze schroniska w przeciwieństwie do staruszka. Mari23, masz zdjecie tego drugiego? Ciekawa jestem, który bedzie szczęściarzem.
  24. Szukam domu dla ukraińskiego maluszka! Może wiecie o kimś, kto poszukuje przyjaciela na lata? Przez miesiące pandemii i niemożliwy wyjazd z Ukrainy w schronisku zrobił się koszmarny zastój. Praktycznie co dzien trafiały kolejne chore, okaleczone psiaki i zgłaszane było mnóstwo szczeniat. Normalnie wczesniej maluchy regularnie wyjeżdżały zagranicę, jednak przez ten zastój rosły, dojrzewały i tylko zmieniały kojec szczeniakowy na te dla dorosłych psów. ostatniemu udało się Bostonowi. Teraz też są co dzień kolejne maluchy. Szczeniąt jest kilkadziesiąt. Jest między nimi czarny maluszek, który mnie wyjątkowo ujął. Na filmiku zrobionym na wybiegu na śniegu ( nie potrafię tu wstawić) jest najmniejszy z całego stada szczeniorów z kilku miotów i najbardziej stara się zabiegac o uwagę człowieka. Nie wiem nawet czy to sunia czy chłopak, ale chciałabym pomóc mu odmienić los. Tym bardziej, że jest mozliwość transportu do Polski.
  25. Szukam domu dla ukraińskiego maluszka! Może wiecie o kimś, kto poszukuje przyjaciela na lata? Przez miesiące pandemii i niemożliwy wyjazd z Ukrainy w schronisku zrobił się koszmarny zastój. Praktycznie co dzien trafiały kolejne chore, okaleczone psiaki i zgłaszane było mnóstwo szczeniat. Normalnie wczesniej maluchy regularnie wyjeżdżały zagranicę, jednak przez ten zastój rosły, dojrzewały i tylko zmieniały kojec szczeniakowy na te dla dorosłych psów. ostatniemu udało się Bostonowi. Teraz też są co dzień kolejne maluchy. Szczeniąt jest kilkadziesiąt. Jest między nimi czarny maluszek, który mnie wyjątkowo ujął. Na filmiku zrobionym na wybiegu na śniegu ( nie potrafię tu wstawić) jest najmniejszy z całego stada szczeniorów z kilku miotów i najbardziej stara się zabiegac o uwagę człowieka. Nie wiem nawet czy to sunia czy chłopak, ale chciałabym pomóc mu odmienić los. Tym bardziej, że jest mozliwość transportu do Polski.
×
×
  • Create New...