Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
To nie frustracja, tylko kontemplacja otaczajacej mnie rzeczywistosci. Życie niekatolika w katolickim, niby stale i zewsząd prześladowanym chrzescijańskim społeczenstwie. Dopóki owce same nie zaczną myśleć, tylko beda beczeć za pasterzem, to tak bedzie tu nadal. Szkoda, że nie znam żadnego. W sumie to wiem o dwóch przyzwoitych księżach KK ( w tym jeden nie żyje) i mam szacunek do obecnego katolickiego Papieża. To tyle. Reszta, w tym moje podatki nie są zalezne ode mnie. przykro mi, ale nie doszły mnie słuchy o innych naprawde przyzwoitych pasterzach. Może przez to, że nie oglądam TVP ;) Niedawno zadzwoniła do mnie koleżanka hodowczyni szukając pomocy dla porzuconego psiaka. mieszka na totalnie katolickiej wsi. W swojej głębokiej naiwności poszła do ksiedza z prośbą o ogłoszenie z ambony info o psiaku w potrzebie. Została nie tylko wyśmiana ale i ksiadz był zbulwesowany jej psośbą. Jak to pies? z ambony? w czasie mszy? Klapki pewnie jej nie opadły i tak, ale mam nadzieję, że może choć oczy przetarła.
-
Tak i dlatego dodatkowo bulwersuje fakt, że nic nie da się zrobić i nie poniosa konsekwencji. Ta rodzina ma już nastepnego pieska tej rasy. Od tego czasu nie sprzedajemy szczeniat do rodzin z małymi dziecmi ( tam były bliźniaki ok. 5-6 l.) najgorsza jest świadomosć cynizmu niby normalnej rodziny, która musiała przeciez wiedzieć, że nawaliła i tak doszła do wniosku, ze warto wyciągnąć kasę od hodowcy, nie dostrzegając winy po swojej stronie. Zero refleksji, skrupułów. zwykłego ludzkiego poczucia przyzwoitości. Szczeniak leżał dwie doby bez środka przeciwbólowego i kroplówek u nich w domu, bo nie opłacało im się kontynuowac leczenia. Życzę im tylko, żeby dzieci w przyszłosci odwdzięczyły się im tym, co wyniosły od rodziców i na starosć potraktowały ich w ten sam sposób. Tydzień opiekowałam się tym maluchem 21 godz. na dobę. naprawdę nie życze tego, co doświadczyłam najgorszemu wrogowi. Wyobraźcie sobie, że przy opisywaniu wyniku sekcji płakała kierowniczka w ZHW. Ona przez lata pracy dokonała tysiące sekcji, ale tak nią ten przypadek wstrząsnął. Z pierwszą cześcią wypowiedzi zgodze się, ale z druga juz nie. Niestety, ale większosć polskiego społeczeństwa to stado owiec ( żeby nie napisać baranów), które idą za slowem swojego pasterza. Naprawdę bardzo pomógłby głos pasożytów, których karmi wbrew własnej woli CAŁE polskie społeczeństwo. osobiście uwazam, że lepsza jest eutanazja niż wieloletnie konanie na łańcuchu, w głodzie, brudzie, zimnie, poniżeniu i czesto katowaniu, jaką funduje swoim zwierzętom często polska ludność. Ostatnim przykładem jest nagonka na wilki. Cała moja okolica jest "przerażona" i chyba tylko mnie ucieszyły wilcze tropy w poblizu. Wreszcie wrócił naturalny drapieznik. oczywiście w lokalnych gazetach same przerażone Czerwone Kapturki. Hodowcy owiec w szoku, bo sytuacja zmusza do zabezpieczenia terenu. sztuczna nagonka i wywiady z wiesniakami, jak to bardzo się boją. Ostrzezenia, że wilki porywają psy na łańcuchach. wszysto po to, żeby usankcjonowac odstrzał wilków. Weź buraku swojego psa do domu, ogródź teren dla stada owiec. Nie licz tylko na dotacje UE i rekompensaty od Związku łowieckiego, ale daj coś od siebie. Osobiście, jako nigdy nie związana z KK uwazam, że jednak jego funkcjonariusze mieliby wielki wpływ na poprawę stanu zwierząt w kraju, gdyby tylko oderwali się od koryta i dziecięcych majtek. Dla wielu ludzi są nadal autoryrtetem moralnym. jednak zamiast tego, co jakiś czas jestesmy raczeni zbiórkami pieniędzy na ratowanie psów odebranych od księży. Mieszkając w Katowicach nie dostrzegałam problemu, ale żyjąc teraz na wsi otwieraja mi sie oczy i to szeroko. Niedawno pani z koła emerytów zbierająca kase na to koło, teęknie patrząc na kościól za polem powiedziała mężowi, że my to mamy się szczęście, bo mamy tak blisko do kościoła - tylko przejść przez pole. Nie przyszło jej nawet do głowy, że na rdzennie protestanckim terenie ktoś może nie byc teraz katolikiem i nie marzyć o dostaniu się to tejże światyni. Temat może ogólny, ale związu z podejściem okolic zamojskich do kwestii zwierząt, jednak powiązany.
-
Pozbądź się złudzeń. Odebraliśmy półrocznego szczeniaka skatowanego, za którego włascicielka chciała od nas wyłudzić pieniądze na zakup nastepnego, sugerując wadę wrodzoną. Psa z urazem i obrzękiem pnia mózgu ( śmierc mózgu) diagnozowaliśmy u neurologa. Po eutanazji miał robioną sekcję w państwowym ZHW uprawnionym do sekcji sądowych, która potwierdziła urazy mózgu, liczne złamania w całym ciele, nie wadę wrodzoną. Na wszystko dokumentacja, opisy wizyt u specjalisty z podaną godziną, filmy dokumentujące wszystko od momentu odbioru psa, po którego mój mąż oczywiscie musiał sam pojechac. Wyniki przeswietleń stwierdzające złamania w różnym stopniu gojenia, czyli wystepujące co jakiś czas w ciągu tych kilku miesiecy pobytu w nowym domu, a nie jednorazowo. Dowód w postaci korespondencji, że właścicielka zaprzestała leczenia psa, podawania mu środków przeciwbólowych i odżywiania dożylnego, skazując go na cierpienie i powolną śmierć, jednoczesnie nie poddając sugerowanej przez lekarzy eutanazji ( żeby nie stracić pieniędzy, które chciała od nas wyłudzić). Do tego dowód na wczesniejsze zatrucie psa na skutek braku opieki. Wszystko prowadzone przez prawnika specjalizującego się w znęcaniu się nad zwierzetami, a prokuratura wrocławska nie dopatrzyła się przestepstwa. Odrzucili zażalenie. Uznała to jako prawdopodobne wypadki, bo brak jest dowodów na celowe znęcanie się. Mało tego, napisali, że skoro hodowca sprzedał psa, nie może być oskarżycielem. Jesli nie hodowca przejmujący się losem szczeniaka którego powołał na świat, to niby kto miałby zgłosić popełnienie przestepstwa w tej sytuacji? Czysty absurd, bo nawet umowa z kupującym zawiera jego zobowiązanie do zachowania psa w zdrowiu i zapowiada ew. konsekwencje, jesli naruszy umowę. Polskie prawo w kwestii zwierząt to moim zdaniem najczęściej kpina. Dopóki ludzie bedą siedziec w kościołach i dawać sobie zaczadzać mózgi tym, że niby moga wszystko i królują nad wszelkim stworzeniem, to nic się nie polepszy w tej kwestii. Skoro np niedawno była sprawa, gdzie matka wysyłała księdzu gołe zdjecia swojej niepełoletniej córki czy całe wsiowe społeczności piętnują ofiary pedofilii kleru i uważają, że ksiądz tez człowiek, to jak mówić o sprawiedliwości w polskim społeczenstwie w stosunku do zwierząt? jesli nawet praw własnych dzieci nie potrafią uszanować.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jest i ich siostra, której nikt nie chce. Gdyby ktoś tutaj chciał ją wziać pod swoją opiekę, to pewnie mogłaby przyjechać bezpłatnym transportem z moimi. I dostałam jeszcze foteczkę jasnej, też przez nikogo niechcianej suni. Pokazuję ją na FB, ale bez odzewu. Raczej więc obie nie wyjadą ze schroniska :( -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dostałam dziś fotki szczeniat. To suczki, które zarezerwowałam. malutka, którą chciałam na samym początku jest już niestety chyba z bliznami. -
Tysiu, a dałabyś radę zrobic mu tekst na olx na podstawie informacji z mojego ogłoszenia? Warto ogłosić go tez gdzies bliżej.
-
Ogłosiłam Borysa na OLX na Wrocław i na ponad 30 grup pomocowych na FB. Trzymajcie prosze kciuki. Zrobiłam tez ogłoszenie Barytonowi.
-
Dziękuję bardzo, zaraz dodam w rozliczeniach na pierwszej. Anula dziękuję za wpłate.
-
To karma bytowa z kaczką, po zalaniu ciepła woda tworzy się sos. Nie mam pojęcia, czy przy cushingu zmienia się dietę, musiałabyś zapytać weta. Jimmy przy niedoczynności ją jadł, ale on miał idealne wszystkie inne parametry. Schroniskowe ją bardzo lubią i jedza na sucho. Amely bez niej nie funkcjonowałaby, nie tknie się zadnej innej, choćby o wiele droższej i lepszej jakościowo suchej karmy. Raz dziennie musi dostac miskę. Natomiast u moich rasowych nie sprawdza się, bo wzmacniaja się po niej plamy łzowe i wychodzi pigment na włosie u maltanczyków. Jednak tak samo im smakuje. Dosypuję trochę do ich mieszanki karm.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
ślicznie dziękuję. Potwierdzam wpłatę 100 zł na kotkę, bo już wiem, że to dziewczynka. Jednak ponoć jest w tak złym stanie, zaropiała, że nie wiadomo czy uda się ją wysłac w kwietniu. Mam nadzieję, że tak, bo myslę że tu ma większe szanse na porządne leczenie, niż tam. Wątpliwością opiekunki jest też to, ze nie była nigdy szczepiona, ale moje koty są wszystkie zaszczepione i niewychodzące, więc myślę że ryzyko panleukopenii tez u nas jest nieporównywalnie małe w stosunku do miejsca, gdzie stale trafiaja kolejne koty. Jednak to do opiekunki od kotów należy ostateczna decyzja, ma sie odezwać w kwietniu. Gdyby ta mała nie jechała wtedy, to wezmę innego kociaka. Choc mam nadzieję, że jednak ją wyśle, bo nie dosć, że transport darmowy, to nie przez przewoźnika, tylko dziewczynę z fundacji, która tam jedzie. Tam mi mała utkwiła w sercu, że to jej chciałabym pomóc. Zrobili jej test na białaczkę i wyszedł ujemny.W wolnej chwili założę watek, tylko chcę wiedzieć jakiej płci są szczeniaki. Z 50 zł, które przelałaś na Armanda opłaciłam : wyróznienie OLx 13 zł test na giardię - ujemny badanie kału - czysty. Zostawiłam paragony, ale gdzies je schowałam z paszportem i musze znaleźć, bo totalnie nie pamiętam gdzie. Jak tylko znajdę, to tu wstawie. -
Chciałam bardzo podziękowac Pani Ani za kolejną wpłatę 19.03 na kojec Borysa 100 zł. na pierwszej stronie uzupełniłam już rozliczenie.
-
Dziękuję bardzo. Tolu, moglibyście z pieniędzy nazbieranych u Was na niego kupić mu worek Josery Festival? Chyba, że ja kupię na allegro ? Bardzo mu smakuje i jak tylko się dorwie, to siedzi z nosem w worku. Tę karmę woli nawet czasem od gotowanego jedzenia.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Tak, szybko bo w przypadku zwierzaków z tamtego schroniska najwiekszy efekt dają ogłoszenia na grupach powiazanych ze schroniskiem. Tu też zadecydowało pochodzenie Armanda, bo drugi czarny psiak na zdjeciu został też adoptowany od Mariny. Z mojego ogłoszenia na OLX, gdzie nie pisałam skąd pochodzi szczenię odzew był nędzny. Nie chodzi nawet o ilosć, ale poziom dzwoniących osób. Zresztą wszystko opisałam w treści ogłoszenia, a ludzie pytali o podstawowe rzeczy, bo nawet im się nie chciało przeczytać tekstu. Jesli tyle nie dali rady, to domyslam się, że gdyby pies wymagał pomocy behawiorysty czy weterynarza, byłaby taka sama zlewka tematu. Ja gdybym była zainteresowana adopcją jakiegoś psa, to byłabym wdzięczna za obszerny opis. Oczywiście nikt z dzwoniących nie doczytał, że obowiązuje ankieta, wizyta przeda adopcyjna i podpisanie umowy. Drugi dom, dla suczki tez fajnie się zapowiada. Nie mam jeszcze żadnej opcji dla trzeciego z rodzeństwa. no i kociaka. Ten przeraża mnie najbardziej. Może nie on, ale jego stan. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Tak, Złoty Stok, dzięki za zwrócenie uwagi. Pomyliłam się. Armand już jest w swoim domu. Czekam na kolejne 2 maluchy i kociaka. -
Anula, miałam Chow z mysłowickiego schroniska. Własciciel oddał ją w wieku 14 lat, kiedy uznał, że już nie da rady pilnować obejścia i jest nieprzydatna. Chow spędziła w schronisku kolejne 4 lata. U nas żyła prawie 5. Odeszła w wieku niespełna 23 lat. Niestety, często ludzie traktują psy przedmiotowo i pozbywają się ich, jak już nie mają z nich korzści. Przykre to, ale jeszcze gorzej są traktowane konie. One po latach wspólnego zycia, cięzkiej pracy dla człowieka są oddawane do rzeźni, żeby zwróciła się choć kasa.
-
Dziękuję, potwierdzam, że otrzymaliśmy 440 zł. Tolu, wysłałam dziś fakturę przelewową za jego leczenie i szczepionkę na grzyba. tu wstawiam rozpiskę, co obejmuje faktura. Onaa, czy ktoś dzwonił o Kokosa? Jest po pierwszej dawce szczepionki. Poreklamuj go może na grupach pomocowych na FB. Armanda panie wypatrzyły na FB grupy schroniskowej. Ja niestety nie daję rady, bo mam swoje do pokazywania. Koniecznie trzeba wszystkie jego ogłoszenia wyróznić, bez tego nie ma szans zostać dostrzeżony i tylko jego ogłoszenia sie opatrzą. To starszy, duży pies, więc akcja szukania domu musi był zorganizowana i prężna, żeby przyniosła efekt.
-
Przed. Był ważony przed zabiegiem. Dostałam rozliczenie z przychodni: leczenie 40 zł test Giardia x2 60 zł kastracja 260 zł. Razem do zapłaty jest 360 zł. Fakturę wysłałam mailem do ZEA, bo nie potrafię tu wstawiać skanów.
-
Borys już nie ma klejnotów. Dobrze się czuje, tylko zaśliniony. Przyjechał całkiem wybudzony. Przybrał 3 kg i to mięsni, bo grama tłuszczu na nim nie ma. pani doktor podobno bardzo go chwaliła, bo i więcej waży i jego błyszczącą sierścią, ze bardzo się zmienił. Na jutro mam dostać fakturę za wszystko u niego i u Kokosa. trzeba było czekac do zabiego ze względu na utrudnienia w wydawaniu faktur (od 450 zł) i Borys nie załapałby się na osobną fakturę.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Zadzwoniułam do fundacji i zapytałam o adopcję poprzedniego ukraińskiego psiaka, Pani go od razu skojarzyła i jego rodzine. Poleca z całego serca, wizytowali dom, są w stałym kontakcie i regularnie dostają zdjecia. Jestesmy umówione na piątek wieczór. Jesli znajdę kogos na wizytę w dolnośląskim, to pani zdecydowała się na siostrzyczkę. Na razie ogloszenie zostaje, bo szukam domu dla trzeciego szczeniaka -niby Armanda. Ola pytała o jego płeć, ale na razie nie ma odpowiedzi. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
O, super. Czekam na bardziej przyzwoita godzinę do dzwonienia i chcę się skontaktowac z fundacją od której ta pani ma juz psiaka z tego samego schroniska. Jesli oni potwierdzą, że jest ok i tam byli, to juz kolejna wizyta nie bedzie potrzebna. Dam Wam wiec znać, bo to wies i musze sprawdzić na mapie. natomiast nadal nie mam nikogo do Zlotego Potoku, a tam mogłaby jechać suczka. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Musiałabym kupic, bo nie mam. Pierwszy raz mam taką sytuację. Mamy w piątek wybrukowany plac, wysypany jeszcze piachem i wszystkie psy jak szalone lecą się na to załatwiać. Jakaś atrakcja w porównaniu z ziemią, a tylko Armand trzyma. Choc jak go teraz nie puściłam do pokoju, to poszedł do łazienki i zrobił kupe na pranie przygotowane do pralki, więc albo jednorazoy epizod albo cos ruszyło. przy cieczkach, ciąży czy karmieniu rzeczywiście miałam rózne takie zmiany w zachowaniu, ale upór Armiego w załatwianiu się na kanapie powala. Choc i tak moge się cieszyć, że przestał robić kupe na stole, jak było na początku. Mam dwie rewelacyjnie brzmiące ankiety od dwóch pań, z kórymi dobrze mi się rozmawiało. Szukam osób na wizyty w okolicye Poznania i do Złotego Potoku woj dolnośląskie. Nie kojarzycie kogoś? Ola przesłała mi link do grupy wizytacyjnej na FB, ale moze ktoś tutaj znalazłby się? Jesli wszystko pójdzie dobrze, to dwa maluchy miałyby swoje domy. -
Jest cudny i dziwię się, że jeszcze nie trafił na swój dom. Szczególnie w czasach, gdzie byle w typie rasy szczeniak burek kosztuje 2500 zł, powinien miec spore zainteresowanie. Pokaz go może na grupach pomocowych na FB. Są tam grupy północniaków, jest taka dla psów w tym typie bez rodowodu, jest też grupa dla rasowych i w typie rasy psów do adopcji. Na "północnych" grupach bywałam z Kajem i były tam bardzo miłe, pomocne osoby, więc polecam.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Na razie to plus, ale u dorosłego psa dodaje lat i zmniejsza szanse na adopcję. Juz nie raz słuszałam, że pies ma siwą brodę, to jest starszy. Armand jest rzeczywiście bystry i inteligentny we wszystkim, opócz załatwiania się. To niezmiennie wykonuje na kanapę. Potrafi byc na spacerze i trzymać aż wróci do domu i wejdzie do "swojego" pokoju. Wówczas dopiero czuje się u siebie i załatwia potrzeby w swoim ulubionym miejscu. Kanape mam wyścieloną przescieradłami antysikaniowymi, ale i tak załamuje mnie jego upór i dobór miejsca. Sytuacja stale zmienia się. Okazało się, że większy burasek na zdjeciach jest zarezerwowany do Anety, która prowadzi hotelik i bierze 5 szczeniąt od Mariny. jednak wcale nie doznałam ulgi, bo robiąc zestawienie zdjeć naszych psiaków w schronisku i już u nas zauwazyłam, że Armand nie tylko nie jest tym szczeniakiem któego wybrałam na filmiku, ale także nie jest tym, którego zdjecie w klatce przysłała Marina. Poznać to po znaczeniach na szyi i bliźnie, jaką ma Armand. czyli czując się odpowiedzialną za zmianę losu czarnuszka, musiałabym wziać dwoje prawdopodobnie rodzeństwa Armiego. Malutkie to sunia, ale ten trzeci, szczeniak w klatce ze zdjecia jest ponoć większy od Armiego i nie znam jego płci. Szkoda, że doba nie liczy wiecej godzin, bo juz nie wyrabiam. Mam tylko nadzieję, że uda mi się załozyć wątek i pomóc bąblom, bo jakie mają tam szanse czarne, krótkowłose średnie i większe psiaki? Wiadomo, że żadne. trafią na ogromne wybiegi dla dorosłych psów i nikt ich juz nie wypatrzy. Czyli nadal jestem wariatką, juz nie tylko od Borysa, ale i czarnych nieadopcyjnych szczeniąt.