Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Tak, szybko bo w przypadku zwierzaków z tamtego schroniska najwiekszy efekt dają ogłoszenia na grupach powiazanych ze schroniskiem. Tu też zadecydowało pochodzenie Armanda, bo drugi czarny psiak na zdjeciu został też adoptowany od Mariny. Z mojego ogłoszenia na OLX, gdzie nie pisałam skąd pochodzi szczenię odzew był nędzny. Nie chodzi nawet o ilosć, ale poziom dzwoniących osób. Zresztą wszystko opisałam w treści ogłoszenia, a ludzie pytali o podstawowe rzeczy, bo nawet im się nie chciało przeczytać tekstu. Jesli tyle nie dali rady, to domyslam się, że gdyby pies wymagał pomocy behawiorysty czy weterynarza, byłaby taka sama zlewka tematu. Ja gdybym była zainteresowana adopcją jakiegoś psa, to byłabym wdzięczna za obszerny opis. Oczywiście nikt z dzwoniących nie doczytał, że obowiązuje ankieta, wizyta przeda adopcyjna i podpisanie umowy. Drugi dom, dla suczki tez fajnie się zapowiada. Nie mam jeszcze żadnej opcji dla trzeciego z rodzeństwa. no i kociaka. Ten przeraża mnie najbardziej. Może nie on, ale jego stan. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Tak, Złoty Stok, dzięki za zwrócenie uwagi. Pomyliłam się. Armand już jest w swoim domu. Czekam na kolejne 2 maluchy i kociaka. -
Anula, miałam Chow z mysłowickiego schroniska. Własciciel oddał ją w wieku 14 lat, kiedy uznał, że już nie da rady pilnować obejścia i jest nieprzydatna. Chow spędziła w schronisku kolejne 4 lata. U nas żyła prawie 5. Odeszła w wieku niespełna 23 lat. Niestety, często ludzie traktują psy przedmiotowo i pozbywają się ich, jak już nie mają z nich korzści. Przykre to, ale jeszcze gorzej są traktowane konie. One po latach wspólnego zycia, cięzkiej pracy dla człowieka są oddawane do rzeźni, żeby zwróciła się choć kasa.
-
Dziękuję, potwierdzam, że otrzymaliśmy 440 zł. Tolu, wysłałam dziś fakturę przelewową za jego leczenie i szczepionkę na grzyba. tu wstawiam rozpiskę, co obejmuje faktura. Onaa, czy ktoś dzwonił o Kokosa? Jest po pierwszej dawce szczepionki. Poreklamuj go może na grupach pomocowych na FB. Armanda panie wypatrzyły na FB grupy schroniskowej. Ja niestety nie daję rady, bo mam swoje do pokazywania. Koniecznie trzeba wszystkie jego ogłoszenia wyróznić, bez tego nie ma szans zostać dostrzeżony i tylko jego ogłoszenia sie opatrzą. To starszy, duży pies, więc akcja szukania domu musi był zorganizowana i prężna, żeby przyniosła efekt.
-
Przed. Był ważony przed zabiegiem. Dostałam rozliczenie z przychodni: leczenie 40 zł test Giardia x2 60 zł kastracja 260 zł. Razem do zapłaty jest 360 zł. Fakturę wysłałam mailem do ZEA, bo nie potrafię tu wstawiać skanów.
-
Borys już nie ma klejnotów. Dobrze się czuje, tylko zaśliniony. Przyjechał całkiem wybudzony. Przybrał 3 kg i to mięsni, bo grama tłuszczu na nim nie ma. pani doktor podobno bardzo go chwaliła, bo i więcej waży i jego błyszczącą sierścią, ze bardzo się zmienił. Na jutro mam dostać fakturę za wszystko u niego i u Kokosa. trzeba było czekac do zabiego ze względu na utrudnienia w wydawaniu faktur (od 450 zł) i Borys nie załapałby się na osobną fakturę.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Zadzwoniułam do fundacji i zapytałam o adopcję poprzedniego ukraińskiego psiaka, Pani go od razu skojarzyła i jego rodzine. Poleca z całego serca, wizytowali dom, są w stałym kontakcie i regularnie dostają zdjecia. Jestesmy umówione na piątek wieczór. Jesli znajdę kogos na wizytę w dolnośląskim, to pani zdecydowała się na siostrzyczkę. Na razie ogloszenie zostaje, bo szukam domu dla trzeciego szczeniaka -niby Armanda. Ola pytała o jego płeć, ale na razie nie ma odpowiedzi. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
O, super. Czekam na bardziej przyzwoita godzinę do dzwonienia i chcę się skontaktowac z fundacją od której ta pani ma juz psiaka z tego samego schroniska. Jesli oni potwierdzą, że jest ok i tam byli, to juz kolejna wizyta nie bedzie potrzebna. Dam Wam wiec znać, bo to wies i musze sprawdzić na mapie. natomiast nadal nie mam nikogo do Zlotego Potoku, a tam mogłaby jechać suczka. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Musiałabym kupic, bo nie mam. Pierwszy raz mam taką sytuację. Mamy w piątek wybrukowany plac, wysypany jeszcze piachem i wszystkie psy jak szalone lecą się na to załatwiać. Jakaś atrakcja w porównaniu z ziemią, a tylko Armand trzyma. Choc jak go teraz nie puściłam do pokoju, to poszedł do łazienki i zrobił kupe na pranie przygotowane do pralki, więc albo jednorazoy epizod albo cos ruszyło. przy cieczkach, ciąży czy karmieniu rzeczywiście miałam rózne takie zmiany w zachowaniu, ale upór Armiego w załatwianiu się na kanapie powala. Choc i tak moge się cieszyć, że przestał robić kupe na stole, jak było na początku. Mam dwie rewelacyjnie brzmiące ankiety od dwóch pań, z kórymi dobrze mi się rozmawiało. Szukam osób na wizyty w okolicye Poznania i do Złotego Potoku woj dolnośląskie. Nie kojarzycie kogoś? Ola przesłała mi link do grupy wizytacyjnej na FB, ale moze ktoś tutaj znalazłby się? Jesli wszystko pójdzie dobrze, to dwa maluchy miałyby swoje domy. -
Jest cudny i dziwię się, że jeszcze nie trafił na swój dom. Szczególnie w czasach, gdzie byle w typie rasy szczeniak burek kosztuje 2500 zł, powinien miec spore zainteresowanie. Pokaz go może na grupach pomocowych na FB. Są tam grupy północniaków, jest taka dla psów w tym typie bez rodowodu, jest też grupa dla rasowych i w typie rasy psów do adopcji. Na "północnych" grupach bywałam z Kajem i były tam bardzo miłe, pomocne osoby, więc polecam.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Na razie to plus, ale u dorosłego psa dodaje lat i zmniejsza szanse na adopcję. Juz nie raz słuszałam, że pies ma siwą brodę, to jest starszy. Armand jest rzeczywiście bystry i inteligentny we wszystkim, opócz załatwiania się. To niezmiennie wykonuje na kanapę. Potrafi byc na spacerze i trzymać aż wróci do domu i wejdzie do "swojego" pokoju. Wówczas dopiero czuje się u siebie i załatwia potrzeby w swoim ulubionym miejscu. Kanape mam wyścieloną przescieradłami antysikaniowymi, ale i tak załamuje mnie jego upór i dobór miejsca. Sytuacja stale zmienia się. Okazało się, że większy burasek na zdjeciach jest zarezerwowany do Anety, która prowadzi hotelik i bierze 5 szczeniąt od Mariny. jednak wcale nie doznałam ulgi, bo robiąc zestawienie zdjeć naszych psiaków w schronisku i już u nas zauwazyłam, że Armand nie tylko nie jest tym szczeniakiem któego wybrałam na filmiku, ale także nie jest tym, którego zdjecie w klatce przysłała Marina. Poznać to po znaczeniach na szyi i bliźnie, jaką ma Armand. czyli czując się odpowiedzialną za zmianę losu czarnuszka, musiałabym wziać dwoje prawdopodobnie rodzeństwa Armiego. Malutkie to sunia, ale ten trzeci, szczeniak w klatce ze zdjecia jest ponoć większy od Armiego i nie znam jego płci. Szkoda, że doba nie liczy wiecej godzin, bo juz nie wyrabiam. Mam tylko nadzieję, że uda mi się załozyć wątek i pomóc bąblom, bo jakie mają tam szanse czarne, krótkowłose średnie i większe psiaki? Wiadomo, że żadne. trafią na ogromne wybiegi dla dorosłych psów i nikt ich juz nie wypatrzy. Czyli nadal jestem wariatką, juz nie tylko od Borysa, ale i czarnych nieadopcyjnych szczeniąt. -
Dla dużego psa warto wybierac miasta, gdzie jest wiecej domów jednorodzinnych, terenów podmiejskich czy pobliskich wiejskich. Nie bardzo widzę go w mieście na spacerach po chodniku. Katowice można sobie odpuścić, nigdy tam nie ogłaszam, bo dzwoni menelownia albo lokatorzy familoków czyli śląskiego budownictwa wielolokalowego starego typu. Najlepsza opcja to mieszkańcy bloków. Do tego jest duże schronisko z działającym wolontariatem. Gliwice tez nie bardzo, bo tam są ogłaszane wszystkie psy z Miedar. Dajcie ogłoszenie na Wrocław, bo mimo że daleko, to od dłuższego czasu jest stamtąd najwięcej fajnych domów. Może też zamiast na Gliwice, to na Opole? Sporo domów jednorodzinnych i tylko trochę dalej. Warto też dawać ogłoszenia w miejscach, gdzie są osoby robiące wizyty PA na dogo. Miałam ten problem z kociakami ogłaszanymi na Jaworzno, że zgłaszali się chętni, a nie było komu sprawdzić domów. W końcu mąż dał się uprosić, ze tam pojedzie, żeby nie stracić dobrze zapowiadającego się domku. Z wypisanych miast Poznań to pół Polski od nas i nikt nie zdecydował się nigdy przyjechać.
-
Elu, nie tylko łowczy ale i lowelas i to drugie ostatnimi dniami nawet bardziej. Już czekam na termin kastracji.
-
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
I jeszcze Armand. Dziś miał zrobione badanie kału metodą flotacji ( 10 zł) i wyszło czysto. Na glisty, żeby dalej nie rozwijały się podam mu Advocate. W poniedziałek zrobię też test na lamblie, bo nasza przychodnia jest zamknięta, a w tej drugiej kosztuje drożej. Po antybiotykach jest poprawa, ale jeszcze kupa nie jest idealna. jadnak jak patrzę na podłogę na zdjeciach, to widac, że trzeba leczyć i moge cieszyć się z tego, ze jest o wiele lepiej. Armand w gratisie ma przepuklinke i pewnie jąderko do usunięcia z jamy brzusznej, bo jest jednostronnym wnętrem. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Są osoby zainteresowane Armandem, mam już od dwóch dobrze brzmiących Pań wypełnioną ankietę PA, rano je przeanalizuję. Zobaczyłam nowy filmik szczeniąt ze schroniska i tak jak wydawało mi się, nie przyjechał do mnie ten mniejszy czarnuszek pinczerowaty na krótszych łapkach. On nadal jest w schronisku. W kwietniu ma przyjechac do mnie skatowany biały kociaczek ze złamaną szczeką i zarezerwowałam tego małego czarnuszka. Nie miałabym sumienia, żeby on tam na lata utknął, skoro go pierwszego wypatrzyłam w takim tłumie. Gdyby udało się i po sprawdzeniu oba domy nadały się do adopcji, to mam juz upatrzonego trzeciego szczeniora. najbardziej wycofany z całego stada. Wychwyciłam go juz na pierwszym filmiku, ale wybrałam mniejszego. oto onba maluchy, płci nie znam. W tej sytuacji raczej założę wątek, bo trudno się połapać na wątku Barytonowym. -
Niestety, nie zaglądałam na dogo z braku czasu, dlatego prosiłam o kontakt tel., jakby coś. Kokos ma grzybicę skóry i w poniedziałek dostanie pierwszą dawkę szczepionki, a po 2 tyg. drugą. Szczepionka w sumie kosztuje 600 zł, ale jedyną inną opcją jest podawanie leku obciążającego wątrobę przez minimum miesiac, kolejne badanie i ew. kolejna seria leku. Jego zbiórka poszła niespodziewanie dobrze, wiec myślę że nie ma co ryzykowac kolejnych komplikacji i leczenia wątroby. Uzgodniłysmy to z Onaa. Na razie jest od kilku dni na tym właśnie leku - Orungalu. Oczywiście Kokosa można już ogłaszać, bo zanim znajdzie się dom, przejdzie weryfikację, to Kokos bedzie po szczepieniach. na szybko wstawię kilka kolejnych zdjeć, gdzie ma już zarośniety nos. Ustaliłysmy, że w ogłoszeniach bedzie tel. Onaa, bo ja bede ogłaszac Borysa i już ogłaszam Armanda. Łącznie z telefonami o moje szczeniaki mam juz aż nadto. Po pierwszym przesiewie będę rozmawiac z ludżmi. Myślę, że na Bielsko jednak nie ma co ogłaszać. Mam tam armanda i zero zainteresowania z OLX. Myslę, że Kraków i jednak Wrocław dadzą największe szanse.
-
Niestety, przychodnia musiała zostać zamknięta na kilka dni i Borys miał odmówiony zabieg. Szkoda wielka, bo przy cieczkach zaczyna mi monotonnie szczekac pod drzwiami. Juz nie mozna przy nim póścić żadnego małego psa, bo jakoś sobie ubzdurał, że każdy mały, włochaty to suczka z cieczką.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Chciałam podziękowac Limonka80 za wpłate 50 zł na Armanda. Taka niepodzianka. dziś zaglądam na konto, a tu wpłata. Chciałam zrobić bazarek, ale na to trzeba miec czas nie tylko na przygotowanie, ale i prowadzenie przez tydzień, a z tym kiepsko u mnie. Mały jest leczony, więc pieniążki jak najbardziej się przydadzą. Biegunka niestety nie przeszła, mimo ze glisty wyszły. Dałam znac, żeby przekazac do schroniska informację o potrzebie odrobaczenia reszty maluchów. Dostaje nadal antybiotyk i metronidazol. Ma naprawdę dziwaczne miejsca do załatwiania się. Nie zrobi nic w ogrodzie, a potem znajduję niespodzianki na stole, kanapie, fotelu. Mam nadzieję, że mu to przejdzie, bo nie widze adopcji z takimi nawykami. -
Borys ma na piątek umówioną kastrację. Męczy się biedak przy cieczkach. Dzis zlizywał z podłogi nawet siuski Lindy, taki jest skołowany. Na spacerze siedzi z nosem pod ogonem u suk nie w cieczce i ma obłęd w oczach. One nie wiedzą o co chodzi i jest galimatias. Trzymajcie kciuki!
-
Niestety, takich psiaków jest całe mnóstwo. Często są nie dostrzegane, nie mają żadnych szans w schronisku. Dlatego właśnie takie zabieram. Wiem, ze większosc ludzi uważa, że nalezy dac szansę tym, które sa najbardziej adopcyjne. Wtedy mozna mniejszym kosztem pomóc znacznie większej liczbie zwierzaków w krótszym czasie. Po drugiej stronie jestem (miedzy innymi) ja. Wczesniej zabierałam tylko na DS. Stąd mam np dwoje dzikusów z dwóch owianych złą sławą miejsc - Wojtyszek i Mysłowic.Teraz, kiedy odchowałam własne dzieci i mieszkamy na wsi, mam większe pole działania i mozliwości, niz w Katowicach. Szkoda, że tak mało potencjalnych domówstałych chce też pomóc takim psiakom. Większosć chce psy młode, bezproblemowe, miłe. Dlatego nie mogę pomagac na większą skalę, bo i tak zapchałam dom na maxa. Skrzydeł dodaliście mi Wy, tu na dogo. Wiem, że jesli wezmę totalnie nieadopcyjnego psiaka, to i tak mogę liczyć na wsparcie i pomoc tu. Oczywiście nie chodzi mi tylko o pomoc finansową, choć w pomaganiu nie ma co ukrywac, że odgrywa ogromna role. Jednak zawsze mogę liczyć na wsparcie duchowe, na pomoc w rozwiazywaniu problemów, porady w kwestaiach zdrowia, zachowania, wychowania. To bardzo wazne, bo kazdy trudny przypadek był możliwy do ogarnięcia tylko i wyłącznie dzięki wspólnej pomocy i działaniu. Ja mam czas, wiedzę kynologiczną i po latach doświadczeń tez weterynaryjną, możliwości lokalowe, a inni moga pomóc w kwestiach szkoleniowych, finansowych, logistycznych. Czyli wspólnie każdy problem jest do ogarnięcia i rozwiązania. Jesli chodzi o Ukrainę i najbardziej nieadopcyjne psy chyba w całej Europie, to wszystko zaczeło się od Lindy. Jakoś trafiłam na FB na stronę schroniska Mariny. Po kilku filmikach i zdjeciach, łzy lały mi się strumieniami. Marina co jakiś czas wyjasnia, że ze względu na ograniczone mozliwości i prawie zerowe adopcje na miejscu, zabiera do siebie przewaznie psy już po przejściach, okaleczone, niezdolne do samodzielnego bytu na wolności. Postanowiłam pomóc niepełnosprawnemu psu. Dostałam filmiki i miałam dobę na podjęcie decyzji. Oglądałam go wielokrotnie płacząc. Wybrałam najmniej adopcyjnego psiaka: czarnego, trzymającego się w rogu kojca, nie bioracego udziału w zabawach i posiadającego tylne łapy, czyli z niejasną sytuacją medyczną. To była Linda. Od niej zaczęła się moja pomoc psim ukraińcom. Wczesniej po znalezieniu Olliego na fanpagu zamojskiego schroniska i braku kontaktu z tymże schroniskiem, wypatrzyłam zamojski wątek i nawiazałam kontakt z niesamowicie zaangazowaną i życzliwa Tolą. Jako, że Zamość lezy blisko Ukrainy i nie urażajac okolicznych pomagaczy, mentalność okolicznych ludzi jest podobna, to zainteresowałam się tymi psiakami, jako wymagającymi najwiekszej pomocy. Stąd na dzień dzisiejszy, mimo ze mieszkamy na Śląsku, pomagamy glównie psom z Zamościa i Dniepropietrowska. U nas w regionie, co miasto, to schronisko, akcje bezpłatych kastracji, system pomocy, zbiórki w szkołach, organizacje. Całkiem inny poziom, niż w regionach, skąd pochodzą nasi podopieczni. Tam jesli ktoś chce pomóc, to jest zdany sam na siebie. Ma ograniczone mozliwości i morze potrzeb oraz zgłoszeń. Psychicznie i finansowo nie do udźwignięcia. Do tego jeszcze w kwestii wyboru zwierzaków mam jakiś radar czy intuicję. Zazwyczaj okazuje się, ze pomoc nadeszła w ostatnim momencie. Tak było w przypadku cierpiącego z bólu Barytona z dirofilariozą, Amelii z zapaleniem przewodu pokarmowego czy zagłodzonego, pogryzionego Borysa. Dla innych jak dla Lindy, Bostona, Freyi czy aktualnie Armanda, byliśmy jedyną deską ratunku na normalne życie. Czasem wystarczy kolorowa obróżka, kanapa na zdjeciach, zainteresowanie, miska jedzenia, żeby z nieadopcyjnego psiaka w schronisku, powstała psia gwiazda. Mam nadzieję, że Borys także znajdzie swój własny kochający dom. To wspaniały psiak, który jest stworzony dla własnej rodziny, smaczków w misce, spacerków. Oczywiście, i smaczki, miłośc czy spacery ma u nas, jednak licze na to, że będzie mieć własne, a na jego miejsce trafi kolejny, który dostanie szansę na rozpoczęcie nowego, prawdziwego życia.