Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Aska7, mam tylko prośbe o której pisałam już na wątku zamojskim. Bardzo proszę, żeby sunia przyjechała odpochlona. Wiem juz od Toli, że wcześniej tego w schronisku nie zrobią, ale bedę wdzięczna za przygotowanie jakiegoś oprysku i podanie jej na drogę czy wstapienie do weta na oprysk, bo naprawdę nie nie mogę sobie zapchlić środowiska i innych psów. Mam duże psy, gdzie dawka Advocate na miesiąc kosztuje 50 zł na jednego. Nie mówiąć o tym, że nie wyobrazam sobie, że miałabym przekazać jakiegoś mojego szczeniaka z pchłami do nowego domu, a niestety jak pchły się rozgoszczą już w otoczeniu, to trudno się ich pozbyć. Bardzo cieszę się z Twojego zaangażowania w uratowanie szarej, bo parę lat chodziła mi po głowie, ale zawsze był jakiś "gorszy" psiak.
-
Dziękuję, poogłaszałam go na grupach FB, ale nie ma żadnych udostepnień. Chyba tylko nas tutaj zauroczył. To ja tez mu zrobię. tylko musze jechac do taty. Przez to, że wczoraj nie dałam rady dzwignąć się z łóżka pół dnia, to teraz mam taki nawał zaległosci, że aż sama się dziwię, co byłoby, gdybym była chora dłużej.
-
Podam swoje, dobrze? Mam do kupienia w aptece leki, a tego nie da się rozliczyć na fundację. Rano podam, bo teraz nie dam rady. Bardzo prosze, jakby ktoś mógł zrobić olx Mattiemu. Jestem po dentyście i chyba po znieczuleniu bardzo źle się czuję. Wstałam tylko na moment. Podstawiwe ingo. Piesek 3 mies., zaszczepiony, zachipowany, miły, bardzo kontaktowy, bedzie średni lub średnio/większy. obowiązuje procedura adopcyjna. Zainteresowanym wyslę ankietę. Mój tel.660124623. Jarząbkowice woj. śląskie. jest piątek, więc wiecej ludzi zagląda na ogłoszenia. Jutro zrobię tez ogłoszenie i na fb. Miasto obojętne, ale może gdzies tu na Sląsku, ew. Wrocław, ale transport bede miała już w niedzielę, to nie da rady się sprawdzić domu do tego czasu. Bardzo dziękuję z góry, gdyby ktoś mi w tym pomógł.
-
Dziekuję bardzo. Teraz może ktos wypatrzy naszego Boryska.
-
Maluchami jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Są na metronidazolu i antybiotyku i dziś rano były tylko 3 praktycznie normalne kupy w pokoju. Mają tylko inny zapach, ale nie ma śladu bo kałużach i papkach, jakie na zdjeciach córki widziałam z Katowic po przyjeździe. Duża sunia i piesek są bardzo towarzyskie, mała rano nie chciała wyjść z transporterka. Zastanawiam się, czy go jej nie zabrać? Dziś popołudniu bede rozmawiac z panią, która na nią czeka.
-
Ok 360-450 zł miesiecznie z karmą w zależności od wielkości suczki, ale na zdjeciach czasem trudno stwierdzić. Tola napisała, że jest wielkości jak wilczakowata Freya, tylko masywna, więc to dosć spora sunia. No i pisałam o tym, że musze miec tydzień na ogarnięcie maluchów. Jesli nie macie miejsca dla niej gdzieś indziej, to myślę, że może Tola zarezerwuje ją w schronisku? Wtedy sunia bedzie bezpieczna i oddzielona. Ja w tym czasie zajmę się ogłoszeniami bąbli i ogarnę je weterynaryjnie. I jeszcze jedno, Tolu jesli sunia ma przyjechac, to poproś schroniskowego weta o odpłatne podanie czegoś na pchły. Poprzednie przyjeżdzały zapchlone, a dla mnie to bardzo duży koszt odpchlać wszystkie moje duże. U nas w środowisku nie ma pcheł, wiec nie chciałabym sobie całego otoczenia zapaskudzić. Niestety, nie dam rady inaczej niz po tygodniu, bo nowy pies to kolejne jazdy do weta, badania i byc może leczenie. Na wszystko potrzebuję dodatkowego czasu. I tak jestem pozytywnie zaskoczona maluchami, bo spodziewałam się, że bedzie z nimi sajgon. Gdyby tak było, to nie dałabym sobie rady w ogóle z suczką.
-
To tak, którą wypatrzyłam na początku, a zamiast której Marina wysłała Armanda. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło i tym sposobem on juz jest w swoim domu, a jego siostry też dostały szansę. Inaczej raczej nie zdecydowałabym się na kolejnego malucha, tylko nie mogłam jej zostawić, skoro miała przyjechać po nowe zycie. Na nią właśnie od 3 tyg. czeka pani.
-
Pisałysmy jednoczesnie. Widze, że nie tylko nam z Tolą tak o nią chodzi. Potrzebowałabym kilka dni na ogarniecie szczeniąt. Może rzeczywiście, jak Tola napisała załozyć wątek? Może ktoś kojarzy jakies jeszcze inne miejsce od zaraz dla sunieczki? Jesli nic się nie zmieni i nie znajdzie, to oczywiście podtrzymuję. Dopóki sa maluchy, to spałaby w kojcu Borysa, ale myślę, że nowiutki duzy kojec z super wygodną budą to i tak rewelacja dla psa, który nie zna mieszkania w domu. I tak nie mam opcji innej na 2 tyg. kwarantanny, bo szczeniaki zajmują pusty pokój, a nie moge od razu wpakowac psa z takim schroniskowym stażem do swoich. Mam nadzieję, że wreszcie nadeszła jej pora :)
-
To prawda, bardzo mi jej żal. Żal tylu lat zmarnowanego życia. Ostatnio, jak przeglądałam przed adopcją ksiażeczkę zdrowia Kokosa i zobaczyłam całą stronę zalepioną corocznymi wklejkami z wścieklizny, to było naprawdę smutne uczucie. Jedna wklejka - jeden stracony rok wegetacji i walki o przetrwanie. podtrzymuję więc, to co powiedziałam Toli. Tylko dziś przyjechały szczeniaki. jesli bura sunia zmieściłaby się w transporcie 17.04, to byłoby super, bo miałabym czas na wyadoptowanie tej zarezerwowanej i może któryś z pozostałej dwójki też do tego czasu znalazłby dom. Do tego 22.04 jestem we Warszawie, wiec chciałam za te kilka dni porobić im ogłoszenia i ew zabrac ze sobą , gdyby znalazł się dom.
-
Może Kraków? Pewnie wiele osób szuka województwami, to w Małopolskim go nie ma. Dziękuję. Problemem z Borysem jest to, że on nie połozy się na żadnej kanapie, ani nie mogę go wziać tam, gdzie są koty. Ogranicza mi to mozliwość robienia mu zdjeć. Jest tak duży, ze z bliska nie da się go za dobrze focić, a jak stoję daleko, to on zaraz do mnie podchodzi. Borys tylko raz na samym początku wskoczył na psią kanapę. Teraz już tego nie robi i jak jestem przy nim to musi byc do mnie przyklejony. Żeby choć zrobiło się zielono, to ładniejsze zdjecia wyjdą, a tak to po robieniu bruku i ogrodzenia ogród zryty koparkami i wszędzie paskudnie, a na spacerze mam jego widok od tyłu przed smyczą.
-
U weta, płace 30 zł za test na przeciwciała, na białko test snap jest droższy. Robisz łatwo: pałeczkę z kompletu wkładasz w kał, potem w pojemniczek z płynem i jednorazowa pipeta zakraplasz okienko. Po paru minutach masz wynik. Tak samo zdziwiłam się. Wybrałam jego własnie ze wzgledu na to, że wygladał jak wypłoch. Ola myslała, że wezmę tego ładnego szorstkowłosego, ale chciałam te z najmniejszymi szansami na adopcję. I wydawało mi się, że bedzie większy, a jest mały tylko grubiutki i zwarty.
-
Dostałam na maila kolejne wiesci od Kokosowej rodziny i nowe fotki. Na razie jednak, nie dam rady wstawić, bo zaglądam i pisze, gdzie trzeba szybciutko. Wszystko jest w jak najlepszym porządku, juz nawet miał wyjazd do innego miasta. Trafiła mu się naprawde dobra rodzina. Miał chłopak szczęście wielkie :)
-
Jakbys dała radę, to byłabym bardzo wdzięczna. Moj olx był na Wrocław, ale że nie było odzewu, to zmieniłam na Bielsko - Białą. Tyśka), dziękuję ślicznie za podmiankę na Wrocław i Opole. Mam nadzieję, że przyniosą dom Borysowi, jak Kokosowi. Bardzo dziękuję, może na Warszawę? Będę tam jechać, a jakby cudem ktoś się odezwał, to poprosiłabym Jo37 o wizytę.
-
Wszystkie trzy sunie, do jakich mam słabość razem na jednym zdjeciu. Szara szorściaczka, biała, o którą dawno temu pytałam, ale wtedy miała siostrę czy matkę i wybrałam Olliego i ta nowa, która wygląda jak miniatura Freyi, nawet ma jak ona krótki ogonek. Ciekawe, czy nie trafiła z tego samego miejsca?
-
Ta sunia jest zadrą w sercu dla mnie i Toli równiez. Tyle lat, wizyt w schronisku, zdjęć i zawsze ona zostaje dalej. Juz ją wczesniej ogłaszałam na grupach pomocowych na FB, zgłosiłam ale bez skutku do sznaucerów w potrzebie. Nie rozumiem, dlaczego akurat ona ma takiego pecha? jest ładna, widac że w dobrej kondycji, zawsze na zdjeciach zainteresowana człowiekiem, podchodzi do reki na ostatnich zdjeciach. Mam nadzieję, że ktoś tym razem da jej szanse i ogarnie opieką. Patrzcie, jak stary Kokos ekspresowo znalazł dom. Nie zawsze starszy psiak musi siedziec latami w DT czy hoteliku.
-
Maluchy dopiero dziś przyjechały, bo wczoraj firma kładła nam ogrodzenie z bramą i okazalo się, że nie możemy wyjechac z powodu miękkiej zaprawy. Nie jest tak źle. Nie słyszałam, żeby Matti kaszlał, wczoraj dostał antybiotyk. Mają luźne kupy, ale juz w pierwszym tescie wyszły lamblie, więc tez są juz na nie leczone. Intestinala jedzą bardzo chętnie. Pierwsza porcję rozsypałam po podlodze, zeby je nakłonic do wyjścia z transporterków. Matti ma 3 mies, suczki to większa na 100% siostra Armanda. Udało mi się dobrze okreslic ich wiek, bo własnie ona zaczęła wymieniac górne siekacze, czyli ma 4 mies. Malutka, ta na którą czeka juz nowa pańcia nie ma sprawdzonych ząbków, bo jest najbardziej lękliwa. Nawet jesli wyszła z transporterka, to przy moim ruchu, od razu uciekała do niego. Najchętniej wychodzi z niego do połowy ciała. Raczej to tez ich siostra, tylko na krótszych łapkach. Największą przylepą jest Matti. Od razu ładuje się na kolana, ma rezwelacyjne usposobienie. pogodny, towarzyski, stabilny. Wieksza sunia ( imiona musze sprawdzić po czytniku) jest cała w bliznach. Podchodzi, ale na cos obcego reaguje warkotem. Jest zdecydowanie odwazniejsza, niż Armand jak do nas trafił, ale tak samo siusia pod siebie, kiedy się chce ją głaskac. Generalnie nie jest źle. Mniejsza wygląda na ok 5 kg, chłopczyk 6-7 kg, większa ok 8-9 kg. Myslę, że jak się je ogarnie, to szybko znajdą domy i tu licze bardzo na Wasza pomoc w ogłaszniu. Najpierw likwidujemy lamblie, po 3 dniach podawania leku i wydaleniu ich, kapiel. Szmaty do załatwiania się wywalam, zeby nie roznosić pierotniaka. Zdjęcia nie sa najlepsze, ale one całyczas były w ruchu i większość wyszła zamazana.