Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19280
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dziękuję. Wstawiam dzisiejsze foteczki, więc można podmienić. Przy edycji konkretnego ogłoszenia wpisujesz dany numer, nie bedzie się pojawiac w innych. Ja też czesto robię ogłoszenia grzecznościowo na inne numery. Isiak ślicznie dziękujemy, dzięki Tolu za potwierdzenie. Już zaznaczam.
  2. Dziękuję, zaraz dopisze w rozliczeniu na pierwszej. Dzisiejszy misio.
  3. Dziś zdjecie zrobiła im moja córka i Suvi nie uciekła przed nią. Oreo, jako że namiętnie goni kury, to w ciągu dnia może być tylko wypuszczany na wybieg, co jak widać odpowiada Suvi.
  4. Kado, masz całkowicie rację. Warto dbać o atmosferę, bo niepotrzebnie robi się nieprzyjemnie. Suvi wczoraj miala na wybiegu gościa, czyli Oreo. Remontujemy i dałam go na wybieg razem z Ritą. Rita tak się darła, ze musiałam ją zabrać do domu, ale Oreo spędzał czas na trawce pod różą. I Suvi przypadł do gustu. Ciągle ich widywałam razem, nawet Suvi w pobliżu ogrodzenia rozłożyła się na leżąco na bruku, czego dotąd nie robiła. W widoczny sposób Oreo ją ośmielił. Dzis niestety od południa ma zamknięty wybieg, bo jak wiesz wydajemy szczeniaki i wjeżdżają auta. Niby wychodzi niedaleko, ale wole nie ryzykować. Rozi, jakie cudeńko! Wygląda jak z pluszu .
  5. Ślicznie Wam dziekuję za odzew. Zrobiłam na Bielsko Białą, stare ogłoszenie, na którym są we dwie szczeniaczki zostawłam na Katowice i tego mi nie usunęli, Tola zrobiła na Kraków. Patmol , jesli dasz radę to prosiłabym na Tychy. Poker zrobisz na Wrocław? Tel jest na Tolę, po przesiewie daje do mnie. Maila nie ma co dawać, ja mam taką nieaktywną wersję. Tu tekst mojego ogłoszenia: Nowego, najlepszego domu poszukuje szczeniaczek suczka 5 mies. Rita. Jest drobnej budowy, waży aktualnie ok 10 kg, ale ma szczupłe, długie łapki. Rita wychowała się w schronisku, potrzebuje więc cierpliwej, spokojnej rodziny, zeby mogła bez stresu uczyć się życia w domu. Przejechała niesamowicie długą drogę w poszukiwaniu nadziei na lepsze jutro. Wymaga jeszcze treningu czystości, nie ma problemów z apetytem, uczy się chodzić w szelkach i na smyczy, co nawet jej sprawnie wychodzi :) Aktualnie przebywa W DT na Śląsku. jest zachipowana, zaszczepiona, odrobaczona, ma wykonany test na lamblie ( z wynikiem ujemnym) Wymaga w początkowym kontakcie trochę cierpliwości, jest bardzo zainteresowana człowiekiem, chce się przytulać, ale ze względu na swoje wczesniejsze doświadczenia, jednak troszkę boi się początkowo kontaktu z obcymi i potrzebuje odrobinę czasu na przekonanie się, że nie wszyscy ludzie są źli. Ze względu na usposobienie nie nadaje się do domu z malutkimi dziećmi, bo będzie się bać ich żywiołowości i głośnych dźwięków. Suczka jest zdrowa, blizny widoczne na głowie to skutek pogryzień w schronisku przez inne psiaki, nie choroba. Przed wydaniem suczki do nowego domu chcemy porozmawiać z przyszłym opiekunem w miejscu zamieszkania i podpisać umowę adopcyjną. Adoptujący zobowiązuje sie do przeprowadzenia zabiegu sterylizacji suczki. Do odbioru w Jarząbkowicach woj. śląskie. Kontakt w sprawie adopcji wyłacznie telefoniczny: 609160440. Za okazane serce Rita odwdzięczy się tym, co ma najcenniejsze - swoją miłością i bezgranicznym oddaniem
  6. Nadal bardzo proszę kogoś o zrobienie ogłoszenia dla Rity na Tychy, my z Tolą nie damy rady, bo nam serwis usunie. Wczoraj rozmawiałam z dwoma osobami zainteresowanymi Rita, ale chyba z tego nic nie wyjdzie. jakoś nie czyłam, jak przy reszcie przedszkolaków, że to ten dom. Szukamy więc raczej dalej.
  7. To trzymam kciuki za Gutka. suni którą leczyła, problemy minęły po lekach. Pamiętaj Marto, że tam już jesteście zarejestrowani, więc niech pani Justyna powie, że to ta fundacja, na którą ja biorę faktury i koniecznie niech przypomni o dopisaniu imienia na fakturze przy jej wypisywaniu. Byłam tam przedwczoraj z yorkiem, który jak się okazało na tej wizycie, dostał stan zapalny oponowy po usuwaniu zebów bez antybiotyku w innej przychodni. Nie potrafił z bólu się poruszyć, siedziałam z nim w gabinecie godzinę, ale było warto. Na drugi dzień ozdrowiony. Dziś tylko podaję leki. Wątpię czy gdzie indziej wyleczyliby mi psa. Na trudne przypadki dr Olender jest niezastapiona. Tydzień wczesniej pojechałam tam z moim cavalierkiem, który mieszka u kolezanki. W jej lecznicy zakładali zatrucie i wstrząs, zostawili na iles godzin na kroplówce, kazali zawieźć do szpitalika, a okazało się że doznał urazu podczas zbiegania ze stromych schodów i miał obity bok. Wszystko również przeszło ekspresowo po lekach. Co śmieszne, na podstawie wyniku ich badania krwi, dr Olender wykluczyła wystapienie wstrząsu, bo nie były zmienione trzy parametry krwi, które są wówczas inne. Szkoda, ze jeden lekarz to, wie, a inny wróży z fusów i faszeruje psa niepotrzebnymi lekami na nieistniejące problemy. Jadę tam znowu we wtorek z Amely. Mam też bardzo smutną wiadomość. Otrzymaliśmy pełne wyniki z badania w Idexxie zamojskiej kotki dziczki, o której tu pisywałam. Najpierw przestała jeść. Podalismy jej Profender, bo wczesniej miała glisty, potem dałam znowu feromony zakładajac, że to może być ze stresu, oczywiście zmieniałam rodzaje jedzenia. Później zaczęła ziajać jak pies, więc doszła gorączka, miała blade dziąsła. Wtedy juz karmiłam ja strzykawka musami wymieszanymi z Convalescente support. Po wizycie włączyliśmy kroplówki. Miała powtórzony test białaczkowy, nie zareagowała kreska kontrolna testu na FIV, więc pobrano jej krew też na ta chorobe do badania laboratoryjnego. Do tego USG, rozszerzone badanie krwi i w kierunku FIP. W międzyczasie na RTG wyszło wodobrzusze. Zanim przyszły wyniki, to nadal karmiłam ją strzykawką i podwałam kroplówki. Niestety, wynik okazał się wyrokiem - FIP. Musieliśmy poddać kotkę eutanazji. Przypominam się z bazarkiem, który zrobiłam na szczeniaki i własnie pokrycie kosztów leczenia kotki, bo jeszcze nie odebrałam rachunku, ale będzie naprawdę spory przy tych działaniach i badaniach. jednak trudno było nie podjać próby ratowania kotki, bo to była młodziutka koteczka. Zapraszam, może ktoś jeszcze coś wypatrzy dla siebie :
  8. Nowi własciciele wołaja od razu po imieniu, a maluchy reagują na "ciuciający" ton. Przywoływanie na zewnątrz nie jest potrzebne, bo małe jeszcze u nich nie wychodzą ze względu na kwarantannę poszczepienną. Wychodzą min. tydzień po 3 szczepieniu. Obserwowałam Suvi z tarasu i reagowała na każdy dzwięk i tak jak mąż wcześniej dał mi znac, na dzwiek kroków też czmycha. Jasne, zrobię mu zdjecia. Jest u nas, mimo że cały czas ma wyróżnione ogłoszenie. Chyba ludzi jego głuchota odstrasza lub to, że nie może chodzić na smyczy. Niestety nie trafił się litościwy człowiek z domem z ogródkiem.
  9. Moje szczeniaki reaguja na specjalnie akcentowane zawolanie: "maluszki, maluszki". Lecą wszystkie bez wyjątku. Coś jak sposób Rozi. Podobnie na kury i gęsi "tiutam". Wystarczy ze wyjdę i jak zawołam, to wszystkie biegiem lecą z całego ogrodu. Klasniecie przy płochliwych psach u nas nie sprawdza się. Kiedy przy Lindzie pierwszy raz klasnelam w dłonie, to dostala takiego jobla, ze nie wiedziala, gdzie uciekać i długo nie dala się przekonać, że nic się nie stało. Musze pilnować się, żeby przy niej nie klasnąć. Jej kojarzy się to ze strzałem. Maly Oreo reaguje na szczebiotanie. Jak mnie widzi, a zaczynam do niego ciuciać, to od razu leci na legowisko, podwozie do góry i czeka na przytulanki przebierając łapkami w powietrzu.Do Suvi tez gadam. Wiem, ze dla niej to bełkot, ale chodzi mi o ton uspokajający i oswojenie. Jeśli natomiast p. idę z moimi na spacerze, to komendy są krótkie, jak zaleca Sowa. Tylko wtedy chodzi o konkretne moje oczekiwanie i pies ma zareagować. Dzis Rita pogoniła kurę. Jak już wydarłam się " do domu", to mąż zażartował, że Pan na sąsiedniej budowie chciał rzucić lopate i wracać do domu . Rita zareagowała na drugim końcu ogrodu i przyszła do domu.
  10. Cały czas podobnie, średnio 5-6 m. Wczoraj cały dzień chodziła, dziś czas spędza w budzie. Zastanawiam się, czy to burze tak nie wpływają na nią, bo jak jak się zbliżają, to jest najmniej kontaktowa i spędza czas głównie w budzie.
  11. Suvi jest bardzo czujna. Już wiemy po próbie łapania do leczenia oka, że nie da sobie w kaszę dmuchać. Jednak to była sytuacja, kiedy została zmuszona do konfrontacji. Normalne unika kontaktu. Na zdjeciach poniżej widać jak się wpatruje w bramę, bo cały czas śledzi, co się dzieje na drodze.
  12. Teraz i w hodowlach i w schroniskach pierwotniaki to główny problem. Na lamblie najlepiej zrobić nawet w domu test na przeciwciała, wystarczy ociupinka kału. Jest najbardziej wiarygodny, a kokcydie diagnozuje się normalnie metodą flotacji. Lamblie w zwykłym badaniu czesto nie wychodzą.
  13. Zapraszam na zakupy - ewentualny dochód chciałabym przeznaczyć też na leczenie dzikiej koteczki, którą przyjeliśmy od Toli. Pewnie kojarzycie ją z tego wątku, bo trudno aklimatyzowała się. Teraz ma wodobrzusze, jest na kroplówkach, diagnozujemy. Przyda się każda złotówka:
  14. Zapraszam wszystkich na mój bazarek:
  15. Obserwowałam ją z tarasu i ona reaguje na wszystko co głośne. Niestety każdy halas z drogi, rozmowy czy krzyki przejeżdżających rowerzystów powodują, że wycofuje się w pobliże budy. Dziś jednak wyjątkowo od popołudnia jest cały czas w ruchu. Przechodziłam już ileś razy kolo zagrody i nie uciekła do budy, tylko stała w połowie.
  16. Otrzymałam wpłate na kojec od AnnaGR - 100 zł, slicznie dziękuję. Uzupełniam na pierwszej. Kupiłam dla Borysa jedzonko za 146,06 zł. Faktura 1532-2021 - Andrzej Pierskala.pdf
  17. Jestem otwarta na wszystko. Jesli Aska 7 kogoś przysle, to serdecznie zapraszamy. Nie chciałabym mieć u siebie psa, żeby po prostu go mieć. Na początku liczyłam na szybka adopcję, jak wszyscy. Tylko wczesniej polecana przez Ciebie Pani Henia z osrodka szkoleniowego Korkusów, ma poglądy zbliżone do podejścia Sowy, czyli że u psów nie wychowanych u boku człowieka, po latach niewiele da się zrobić.
  18. Wygląd jednak ma ogromne znaczenie przy adopcji. Poker wybiera w domach, a u nas przy Ricie cisza. Pocieszam się tym, że sama świadomie wybrałam najmniej adopcyjne szczeniaki, bo tam byłyby bez szans i utknęłyby na całe życie w schronisku. Nie wiadomo ile trwające przy dirofilarii i innych schroniskowych problemach. Podczytuję regularnie i dobrze, ze domy są tak rozsądnie weryfikowane i wybierane. Wylęknionemu panu od pasozytów zaproponowąłabym przed adopcją przebadanie swoich zwierząt, bo może okazac się, że akurat któreś coś ma ;) Nieogarnięte dzieci też dobrze nie rokują. Nawet dorosły młodziutki pies może nie dac rady. Z własnego doświadczenia przy dzieciach moge powiedzieć, że najlepiej sprawdzają się dojrzałe 5-6 letnie psiaki o juz ustabilizowanej psychice i temperamencie. Mam nadzieję, ze ten ostatni dom to bedzie ten własciwy. Powodzenia!
  19. Dziękuję Tolu, juz uwględniłam Twoje ogłoszenie. Chyba już nikt tu nie zagląda. Rita nadal potrzebuje ogłoszeń, np. na Tychy czy Opole lub Bielsko. Siedzi u nas już zupełnie niepotrzebnie; jest zdrowa, zaszczepiona - tylko domu brak. Do tego jestem juz 4 doby uwiązana przy zamojskiej dzikiej kotce. Musze jej podawac kroplówki i karmić kilka razy dziennie strzykawką. Do tego wizyty u weta. Wkrótce ma w końcu przyjechać z Ukrainy jednooka Belsi. chciałabym, zeby choć Rita wyjechała do tego czasu do swojego domu.
  20. Suvi na 100% słyszy i to naprawdę dobrze. Aurat lezała w boku budy i jak usłyszała otwieraną furtkę to od razu przeniosła się na srodek budy i zobaczyła co się dzieje. Jej wybieg ma 13 m od początku kojca, więc jakies 15 m do budy. Nie da się na taka odległosć porozumiewać gestami i to z psem, który na człowieka nie reaguje. Mogę sobie machac, klepać, a na niej to nie robi wrażenia. Ona nawet na miskę nie reaguje. Czeka aż jej ją położę. Podobnie z kongiem czy otwieraniem kojca rano. Inny pies juz wisiałby na prętach i łapami przebierał, a ona lezy w budzie i obserwuje. Wychodzi długo po tym, jak ja sobie pójdę. Obserwuję ją z tarasu.
×
×
  • Create New...