Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Tolu, nie masz komu zgłosić tej owczareczki? Moglabym ją pokazać na owczarkach na FB jak wrócę do domu, ale potrzebny byłby orientacyjny wiek i usposobienie. ONki mają się najgorzej z adopcjami, bo są chętnie zabierane, zamykane w ciasnych kojcach czy trzymane na łańcuchu, byle rasowym pochwalić się przed sąsiadami. Płacą latami wegetacji zamiast normalnego życia za popularność rasy. Sama nie mam co liczyć na adopcję moich Borysa czy Barytona. Inaczej na pewno wzielabym jakąś sunię. Ta nieslyszaca tez bardzo mi się podoba. Przy niej mam to, co Ewa Marta przy rudym, że patrząc mam ochotę wyczesać te filce. W głowie widzę, jak moglaby wypięknieć po zadbaniu. I z Barytonem wiem, ze gluchy pies nie jest wcale problematyczny. Reaguje na gesty.
-
najbardziej mi żal tej suni. Wygląda jak Borys i jest w takim samym stopniu wychudzona, jak widać jest zapadnieta za żebrami, musi mieć puste jelita. Pewnie nie dopycha się do jedzenia. Dlugo tam już nie wytrzyma. Lekarka przy Borysie powiedziala, ze jeszcze nigdy na żywo nie widziala tak wychudzonego psa, którego organizm "zjadl" nawet swoje mięśnie. Ona jest piękna, z dłuższą sierścia i w super kolorze. Gdyby tylko ktoś dal jej szanse i zabrał, zanim zginie. Borys ma totalnie niadopcyjny wyglad, ale mial szczęście. Oby i sunieczce go nie zabrakło, bo po odkarmieniu pewnie byłoby wielu chętnych na nią.
-
Jechaly cztery doby. Obie sunie przyjechaly z przedwczoraj na wczoraj w nocy. Mniejsza jest niestety chora. Obie są z zachowania jak Margo. Wszystko robią razem i niszczą co się da. Bardzo żywiołowe, szybkie, chcą kontaktu, ale jednocześnie boją się. Najbardziej brania na ręce. Pierwszy raz udało mi się zalogować z telefonu, mam nadzieje ze post się pojawi. Mniejsza to na 100% siostra Armanda i Margo, nawet ma ta sama datę urodzenia, wieksza zdrowa, z białymi dodatkami może być z innego miotu, ma wpisana datę z 3 dniami różnicy, ale są na identycznym etapie rozwoju zębów, wiec pewnie to odlowione dzieci spokrewnionych suczek. Uszy staly im na zdjęciu ze schroniska, a w rzeczywistości mają takie fruwające, jak pozostale szczeniaki.
-
Jutro już bedzie za późno. Maluchy mają dojechać za 4 dni, wiec wkrótce wyjezdzają, rezerwacją to kwestia godzin. Jednego szczeniaka za karmę i weta bierzemy dla Toli i ZEA. Wypatrzyłam jeszcze szczeniaka z paskudnymi guzami na łapkach z niedoborów. Gdybyś wzięła jedną z sióstr, to wtedy kolejny dostałby szansę, bo wzięłabym jego. Do odbioru w Katowicach lub u Oli w okolicy Gliwic, bo ja tam już dziś jadę. Transport pokrywa Ola.
-
Tolu, skończyło się moje ogłoszenie na Kraków, to je aktywowałam i wyrózniłam na miesiac. Cisza o psy jest raczej ogólna, nie tylko o nią. Ludzie skończyli sie juz zabijac o psiaki zarówno do adopcji, jak i rasowe szczeniaki. To było jednak do przewidzenia, bo nie mogło trwać cały czas. Do tego okres przedwakacyjny. Do mnie jak dzwonią, to pytają o maluchy na koniec sierpnia i wrzesień. Większosć ludzi ma dość zamknięcia i zaplanowali sobie wyjazdy wakacyjne. Podziwiam naprawdę wytrwałość Murki. jak widać Fiszka robi jednak dzięki temu postępy.
-
To nie wsypuje się tam karmy? Ja do kul lub zabawki dla szczeniąt wsypuję Alpha Spirit tą miękką wersję. chyba że to ma być puszka dla psów, bo raczej nie chodzi Ci o pasztet dla ludzi, z przyprawami? Jesli możesz, to kup jej którąś ze smaków tej miękkiej karmy, są na Allegro dostepne w malutkich plasikowych pojemniczkach. Smakuje wszystkim psom i właśnie taką porcję lub pół można umieścić w macie.
-
Bardzo cieszę się, że Wiwie tak się dom udał. I jeszcze bardziej cieszę się, że dasz radę wziąć następnego szczeniaka. Co do pieniędzy, to przetrzymaj je, a ja dowiem się, jak wygląda kwestia transportu. Gdyby udało się wczesniej płatnym transportem jednego wysłac, to te pieniadze przydadzą się. Z tego co wiem, to na pewno u Amelii jest jedno miejsce.
-
Bo taki jest. Kilka dni temu Kaj zafundował mi mega stres i przedterminowy ekspresowy powrót męża z Gdańska. Ktoś oddrutował zabezpieczoną nową bramę i Kaj uciekł. Byłam samiutka na wsi, bez samochodu i przez 8 godz., do 2.00 w nocy go szukałam. Borys nie dosć, że nie uciekł, jak była okazja, to kiedy psy korzystajac z pustego domu, kiedy ja szukałam Kaja, władowały się do pokoju gdzie są koty, nie skrzywdził żadnego. Wyobraźcie sobie, że koty paradowały z psami po domu, jak wróciłam, a Borys nawet nie ruszył klatki z królikiem, na punkcie którego miał wczesniej totalnego fizia. Kocham po prostu tego dżentelmena. Wierzyć się nie chce, że w tak krótkim czasie stał się domowym przytulaskiem.
-
Wróciłam właśnie do domu i czekała na mnie seria zdjeć od Oli. Zapytałam o szczeniaka dużego docelowo. Marina Oli przysłała zdjecia, jakie miała. Ponoć nie ma zainteresowania w ogóle psiakami. W szczeniakach są perełki, a w lipcu byłoby miejsce na bezpłatny transport jednego psa. może ktoś się zaopiekuje którymś ze szczyli, bo tak szybko udało się wielu znaleźć domy, ze szkada byłoby nie pomóc, jesli jest okazja. Ja poczekam na fotki dużego szczeniora lub podrostka. tym najtrudniej o dom. Ostatnie jest zdjęcie dorosłego, ale 4 kg pieska. Ola napisała, że nikt nim się nie zainteresował, kiedy go udostepniała.
-
Myslę podobnie. Nie widać jakiejś ogromnej tragedii, dała się przyciągnać, pogłaskać. Tez myśle, że gdyby była w bardziej ludnym miejscu, to byłoby łatwiej. Widzę to sama po naszych psach. Również mieszkamy na wsi, na odludziu. Kokos w mieście zachowywał się dobrze, ładnie szedł obok, a u nas na zewnątrz, gdzie są wkoło pola i lasy dostawał głupawki, ledwo go byłam w stanie utrzymać na smyczy. Wczesniej też tak miałam z Bezą. W mieście przy nodze ładnie szła, przechodzący chodnikiem ludzie byli jej obojętni, a u nas włączał się jej instynkt pilnowania i wykazywała agresję wobec obcych. Całkiem inne psy, ale to przykład, że od miejsca wiele zalezy. Zresztą widzę też po moich psach. Najpierw mieszkaliśmy w Katowicach, sasiadując ogrodem z tyłem dużego sklepu. gdzie cały czas były dostawy, pełno samochodów, klienci odbierali towar, nocami ochroniarze sprawdzali teren i psy nie zwracały na to wszystko uwagi, chyba że działo się coś niezwykłego np szczekał pies klientów w aucie. Kiedy przenieslismy się na wieś, zrobiły się czujne, zdystansowane wobec tego, co dzieje się poza ogrodzeniem i nielubiące obcych ludzi. Moim zdaniem dla Lumi, zeby przygotowac ją do adopcji najlepszy byłby pobyt w domu, ale w miejscu, gdzie są ludzie, przechodnie, ruch za ogrodzeniem. Bo nawet jesli pozna zycie w domu, ale w odosobnionym, spokojnym miejscu, to na pewno nie bedzie jej łatwiej przy poznawaniu nowych ludzi. Bedą dla niej intruzami wywołującymi niepokój. Moje psy, nie zwracające uwagi na przechodzących ludzi, nawet z psami w mieście, swietnie spacerujace po parku czy nad pełnym ludzi brzegiem wody, całkiem inaczej reagują na nieznajomych pojawiajacych się na pustej, wiejskiej drodze. Od razu są czujne, ida na sztywnych łapach, nie spuszczają wzroku z obcego. Myslę, że Lumi jak najbardziej warto popokazywac na grupach adopcyjnych na FB, ale nie dawałabym info o płatnym DT. Tam sa naprawdę rózni ludzie i nie wiadomo, kto skusi się na, być może dla niego w założeniu, łatwy zarobek. Kazda zmiana domu i ludzi może byc dla niej obciążeniem. Może niektórzy pamietają Martę z Miedar, która do nas trafiła z gromadką dzieci? Ona tez była ogłaszana w poszukiwaniu DT. Wzięła ją pewna pani, ale po dwóch dniach zadzwoniła do Evu i kazała je od razu zabierać. Krótko trwalo, żeby ulotniło się współczucie i chęć pomocy, a przytłoczyła ja rzeczywistość. Na filmiku Lumi biega w kółko na smyczy jak nasz dziki Jimmy. Jimmy robił to samo w Katowicach. Puszczony luzem w ogrodzie juz zachowywał się normalnie, ale jak napisała Sowa wydaje mi się, że powinna miec innego psa. U nas Jimmi ma Fly`a, a dzika Ada Ciapciaka. Bez nich na pewno byłoby trudno o postepy jesli chodzi o życie w domu czy reakcje na ludzi. Te dzikuski obserwują, co robią psy i albo robią to samo, albo chociaz uspokajają się, że nie dzieje sie nic złego.
-
Teraz rozumiem, o co Ci chodzi. Opłaciłam ze zbieranych pieniędzy, a resztę dopłaciła Ola. Gdy jednak udało Ci się nazbierać, to byłoby fajnie, bo mogłoby być w rezerwie na nastepnego szczeniaka. Wczoraj Marina wstawiła koszmarny filmik. Zatrute toksycznym mlekiem szczeniaczki od matki, której zostały martwe płody w macicy. Urodzone maluszki wszystkie poumierały, a matka podobno też jest w tragicznym stanie. Ma usuniętą macicę, ale nie wiadomo czy poradzi sobie z toksemią.
-
Jest tylko jeden problem, a bardziej róznica w sytuacji Lumi. Ona chyba zna jedynie życie w boksie i na wybiegu i trudno będzie przewidzieć reakcję na normalne domowe życie, bo go nie doświadczyła. Psiaki, które były u nas, żyły z nami i naszymi psami w domu, więc ich lęk to była kwestia zmiany domu, otoczenia i przekonania się, że inni ludzie też są ok. Potrafiłam powiedzieć, czego pies się boi, czego nie lubi. Jednak były nauczone funkcjonowania w domu, wychodzenia na zewnątrz i wracania do domu, normalnych czynności w domu, odgłosów (np odkurzacza, muzyki), czyli tego, co nie da się przewidzieć w reakcjach Lumi. Jesli jest ogłaszana, to dałabym ogłoszenia jak najbliżej. Może tez znajdzie się dom, jak u Kokosa, gdzie ludzie bedą gotowi na stopniowe poznawanie nowego domu przez psa, na nawet kilka wizyt, o ile oczywiście Murka ma taka mozliwość. Nasz Jimmi kiedy przyjechał pierwszy raz do domu na wsi, to rozbijał się na lustrach i oknach, tak się chciał wydostać z domu. Teraz wołany nawet wchodzi do auta.
-
Chodziło mi o transport z Ukrainy do Polski, w euro. Ten, na który ja zbierałam i Marina przysłała potwierdzenie, które tu wstawiłam. Została u mnie większosć worka Gastro Intestinal dla szczeniat. Kupiła tą karmę znajoma Toli. Szkoda, żeby karma lezała i wietrzała. jednak jest to dieta wysokobiałkowa i wysokokaloryczna, nie jest wskazana dla zdrowych szczeniat. Mruczko, czy Ryjek ma dobre kupy? jesli ma biegunkę, to może wysłać Ci karmę inpostem? Chyba że wiecie o jakimś psiaku z chorym przewodem pokarmowym? Mruczko, zmien może w tytule, że w typie charta, bo to może zniechęcić ludzi. Pomyślą, że jest mieszańcem, a to specyficzne psy. To zdjecie jest rewelacyjne. Widac na nim, jak bardzo chce miec kontakt z człowiekiem. Mysmy tez mieli hotelikową sunię od Toli, którą nazywałam Ryjek ;)