Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dziękuję, zaraz dopisuję na pierwszej. Anula ma konto ZEA, wiec tam wpłaca swoje deklaracje, a Pani Anna na moje. To są dwie osoby, więc nie ma problemu z rozliczeniem.
  2. Czy to jest druga wpłata? Bo podałaś datę sprzed 2 tyg, a ja już mam zapisaną wpłatę na tą kwotę na pierwszej stronie w rozliczeniu.
  3. Dziękuję, zaraz dopisuję na pierwszej stronie. Slicznie dziękuję, a dziś akurat Kado zrobiła wizytę PA i Matti jutro zamieszka w Opolu. Możesz zamienić jego ogloszenie na Margo? O nią niestety nikt nie dzwoni nawet. Wstawię swój tekst, to trzebaby troszę go zmienić: Nowego kochającego domu poszukuje 4,5 miesięczna suczka MARGO. Będzie średniej wielkości psiakiem, jest maluchem po przejściach, przyjechała ze schroniska na Ukrainie. Musiała pokonać niesamowicie długą drogę, żeby dostać szansę na nowe życie. Aktualnie przebywa w Domu Tymczasowym. jest zadbana, wykąpana. Margo jest żywiołową, wszędobylską, ciekawą świata suczką. Szuka aktywnej rodziny. Jest bardzo pogodnym, kontaktowym maluchem. Dopiero poznaje życie w domu i z człowiekiem. Ze względu na wzajemny komfort nie zostanie wyadoptowana do domu z małymi dziećmi. Może zamieszkać z innym psem. Wymaga treningu czystości. Jest zaszczepiona, zachipowana, odrobaczona, posiada paszport. Osoby zainteresowane adopcją Margo prosze o kontakt WYŁĄCZNIE tel.: 660124623. Jesli nie moge odebrać telefonu, oddzwonię. Ogłoszenie ma na celu znalezienie dla suni jak najlepszej rodziny, nie obowiązuje więc zasada "kto pierwszy, ten lepszy". Osobom zainteresowanym adopcją zostanie przesłana ankieta przedadopcyjna. Później ewentualnie nastapi spotkanie w potencjalnym nowym miejscu zamieszkania. Dom ma być dla Margo, a nie odwrotnie, prosze wiec o wyrozumiałość, bo na wyadoptowującym spoczywa odpowiedzialność za całe jej przyszłe życie i pod tym właśnie kątem zostanie wybrany nowy dom. Margo zostanie przekazana po podpisaniu umowy adopcyjnej z fundacją i zobowiązaniu sie do wykonania w przyszłości sterylizacji suni. Za okazane serce Margo odwdzięczy się tym, co ma najcenniejsze - swoją miłością i bezgranicznym oddaniem
  4. Wstawiam zdjeciazakupówj karmy i adaptilu. Niestety, jest droższy, bo tańszy był z płatna wysyłką, więc nie opłacało się. Fakturę może już Tola wstawi, jak dostanę i przeslę do fundacji.
  5. Raczej nie liczę na to. Nie mają żadnych ograniczeń, więc pewnie będą protestować, na taką niesprawiedliwosć losu. Jedynie york Joki byłby zadowolony, bo móglby bez przerwy ja oszczekiwać, a tak pilnuję na spacerach i wyganiam go z jej kojca. Tylko z kolei to jej nie posłuzyłoby. Wczoraj dotarło ogrodzenie, ale niestety od wczorajszego ranka u nas pada. Mąż próbuje zrobić wylewkę pod elementy, ale nie wiem, kiedy ona wyschnie na tyle, że bedzie mozna montować.
  6. Dziękuję Ci bardzo. Potwierdzam, że wpłata jest na koncie, zaraz ją dodam w rozliczeniu na pierwszej stronie. Kupiłam dla niej 10 kg diety Hepatic za 254 zł. Fakturę wstawię, jak karma dojdzie. Dr Olender powiedziała, że nic się jej nie stanie, jesli nie bedzie chciała jej jeść. Mamy czekac, aż się przełamie. Zobaczymy. Jesli nie będzie jej chciała, to wtedy potrzebne byłyby puszki. Z tego, co wiem to 400g kosztuje ok 12-13 zł. Jesli możesz zrobić bazarek, to byłoby super, bo mam do zapłacenia jeszcze fakturę za to pierwsze badanie (gdzie krew poszła za późno), to na pewno bedzie koszt ok 120 zł. Teraz zapłaciłam 260 zł za wizytę, 254 zł za Hepatic suchą. Musi dostać 3 dawki Advocate, wiec to koszt ok 120 zł, ma jeszcze do wykupienia leki. Mam jej kupić dyfuzor antystresowy Adaptil - to koszt jak widziałam 106 zł. No i bedzie trzeba zrobić jakieś precyzyjne badanie kału. Na wizycie okazało się, że w tamtej przychodni krew została za późno zbadana i zaszły w niej zmiany. Do myślenia dała mi glukoza na poziomie 20. No i okazało się, że miałam rację. Kolejne wyniki wyszły inne. Ma problemy z wątrobą i jakimiś pasożytami, no i prawdopodobnie pourazowymi problemami w mózgu. Stąd jej zachowanie na poziomie wegetacji, a nie normalnie reagującego i funkcjonującego psa. Kiedy wejdzie miedzy meble, to nie potrafi się wycofać. Zamiera tak aż potrafi zrobić kupę czy siki pod siebie, jesli jej nie wyciagniemy. Została poobserwowana w przychodni. Natomiast cukier na cczo wyszedł 76, więc całkiem inaczej. I okazało się, że nie ma niedoboru wapnia. Dostała supement na sierść. Dostała steryd i prawdopodobnie zaczniemy sterydoterapię, bo jest poprawa w jej reakcjach po podanym zastrzyku. Od jutra ma dostawać Melatoninę, dziś zamawiam ten Adaptil. Jak zwykle, nie przechodzą mi tu wynik i faktura, bo nie wiem dlaczego nie wchodzą mi do picassy do zmiejszenia.
  7. Nie zakładam, żeby była tak zdesperowana i sprawna. Jest masywna i ciężka, na krótszych łapach. Z dwóch stron jest 2 m betonowe ogrodzenie, z trzeciej mur budynku, a z przodu właśnie bedzie to metalowe, wysokie ogrodzenie. Nawet, gdyby pies jakimś cudem się wydostał, to i tak pozostaje na terenie ogrodu, który mamy już cały ogrodzony betonowym murem. Nigdy nie zostawiam luzem żadnego psa, gdyby nikogo nie było w domu, mam na tym punkcie obsesję. Nawet gdyby miała naturę łazika ogrodzeniowego, to mamy zawsze w zapasie gęstą ptasią siatkę do nałożenia na ogrodzenie, bo przerabialiśmy już wspinanie się po bramie u innej suni. Planujemy na ten wybieg wstawić drugą budę i choć na trochę wpuszczać inne psy, żeby miała towarzystwo i mogła brac przykład kontaktu psów z człowiekiem. Tylko wątpię, czy moje bedą z tego zadowolone ;) Nasze budy są tylko dla kur i gęsi do znoszenia jajek.
  8. Amely jutro jedzie na wizytę do Tychów do dr Olender. Niestety, wyniki z badania krwi są niezmiennie złe. Większosć parametrów jest w którąś stronę poza normą. Nie wiem, co dalej, bo była konsultowała w kilku przychodniach i nikt nie miał pomysłów na jej objawy. Miała robionych tyle badań i nikt nie dopatrzy l się niczego szczególnie niepokojącego. Do tego teraz nie wykonano części badań krwi z braku materiału. Ogólnie byłam bardzo zła, bo odsiedzieliśmy w przychodni w czwartek 2 godz rano, żeby pobrac krew i wysłać ją do Idexxu. Na drugi dzień popołudniu lekarka dzwoni, że lekarz który pobierał krew, zapomniał umówić kuriera i ze względu na to, że to piątek, to mogą wysłać tylko do laboratorium w Krakowie. Teraz wyszło, że też było za mało materiału. Jak znam życie, dr Olender bedzie chciała w tej sytuacji zrobić znowu badania. Amely nie ma tyle pieniędzy na podwójne badania i konsultację, pewnie z usg i RTG. Coś jednak trzeba działać. Teraz wyglada i funkcjonuje normalnie, jedynie ma przetłuszczoną i zrudziałą sierść. Nie potrafię ogarnąć, co moze sie takiego dziac w środku. na pewno muszę też poruszyć kwestię jakiegoś bardzo dokladnego badania w kierunku pasożytów. Ma podany Advocate, a znowu ma gigantyczne eozynofile. Dałam jej Drontal na 10 kg, tylko swoim zwyczajem jedzenie z tabletką rozglimdała na małe kawałki i nie wiem, ile zjadła. Jest ogólnie trudna w jedzeniu, większosci nie tyka. Ma złe parametry z wątroby, ale suchej diety watrobowej nie tknie, a na puszki nie mam pieniedzy. Wczesniej miała robiony test na lamblie i badanie kału metoda flotacji - czysto. Eozynofile obnizyły się po Advocacie, ale teraz nie, mimo że go dostała. WĘGRZYNEK JAGNA, 20210507204509.pdf
  9. Wypatrzyłam jeszcze takiego cudaka i Marina przysłała Oli jego zdjecia. Niestety, chyba tylko jedno miejsce będzie wolne w bezpłatnym transporcie Amelii.
  10. Dzis byliśmy w Obi kupić furtkę i panele, mają przywieźć w czwartek. Wzięliśmy na wszelki wypadek najwyższe, na 1,72 cm.
  11. Własnie kojarzyłam, że miał, ale nie byłam pewna. Nie dałam linków na pierwszą stronę. Mari, nie mam pojecia. Może gdzieś bliżej nas? Ja mam na Bielsko. To może na Katowice? Tak jakby. Maż nie ma całkiem zaufania do niego, ale to taki miły pies.
  12. Podaję treść mojego usuniętego ogłoszenia, jakby ktoś dał radę je zrobić z nowymi dzisiejszymi zdjeciami: Nowego kochającego domu poszukuje 3,5 miesięczny piesek Mattuś. Będzie średniej wielkości lub większym psiakiem, jest maluchem po przejściach, przyjechał ze schroniska. Musiał pokonać niesamowicie długą drogę, żeby dostać szansę na nowe życie. Aktualnie przebywa w Domu Tymczasowym. jest zadbany, wykąpany. Matti jest pogodnym, dopominajacym się o uwagę szczeniakiem. Dopiero poznaje życie w domu i z człowiekiem. Ze względu na wzajemny komfort nie zostanie wyadoptowany do domu z małymi dziećmi. Lubi przytulać się, siedziec na kolanach, ma delikatne usposobienie. Może zamieszkać z innym psem lub kotem. W trakcie reningu czystości. Mattuś zostanie wydany wyłącznie jako domowy psiak, nie zostanie wyadoptowany do życia w ogrodze/budzie/kojcu! Jest zaszczepiony, zachipowany, odrobaczony., posiada paszport. Osoby zainteresowane adopcją Mattiego prosze o kontakt WYŁĄCZNIE tel.: 660124623. Jesli nie moge odebrać telefonu, oddzwonię. Nie odpowiadam na wiadomości i smsy. Ogłoszenie ma na celu znalezienie dla pieska jak najlepszej rodziny, nie obowiązuje więc zasada "kto pierwszy, ten lepszy". Osobom zainteresowanym adopcją zostanie przesłana ankieta przedadopcyjna. Później ewentualnie nastapi spotkanie w potencjalnym nowym miejscu zamieszkania. Dom ma być dla Mattiego, a nie odwrotnie, prosze wiec o wyrozumiałość, bo na wyadoptowującym spoczywa odpowiedzialność za całe jego przyszłe życie i pod tym właśnie kątem zostanie wybrany nowy dom. Matti zostanie przekazany po podpisaniu umowy adopcyjnej z fundacją i zobowiązaniu sie do wykonania w przyszłości kastracji psa. Piesek przebywa w Jarząbkowicach, woj. śląskie. Jest możliwy transport grzecznościowy w drodze na Pomorze, wtedy byłby do odbioru z trasy na Gdańsk.
  13. Dostałam wyniki Borysa, są niezłe. Ma tylko stan zapalny, ale to normalne przy leczeniu tej cietej rany na głowie, no i stale ma problem z okiem. Czyli już taka jego uroda, że nie tyje. Dałby mu ktoś radę zrobić jakieś ogłoszenie? Moje jest na Bielsko-Białą.
  14. Tak to ona. Bardzo żal. Do mnie ma przyjechac kotka Belsi dopiero w lipcu. Alesya zaproponowała mi na DT inną kotkę, ale musze przemyślec, czy dam radę. Boję się, że o nią też debile beda dzwonić. Już nie mam sił odbierac tych telefonów. No i potem mam kłopot z wizytami PA. Nie ma kto jeździć i muszę kombinować. Jest już na szczęście wysterylizowana. Nie boi się innych kotów i ponoc psów, ale boi się ludzi. Tylko co, jesli jej nie wydam 2 mies i Belsi nie bedzie mogła przyjechać? Może ktoś chce się dokocić takim cudem?
  15. Może mi ktos pomóc i Mattusia ogłosić na Warszawę? Zrobiłam ogłoszenie i zostało usunięte. Tylko dziś jeszcze jest wyróżnienie za pół ceny. Bardzo proszę, to mu zaraz wyróznię
  16. Ogłoszę jeszcze Matusia na Warszawę. Zrobiłam parę fotek w ogrodzie, bo on niesamowicie szybko zmienia się i juz nie przypomina tego oposika, kóry przyjechał.
  17. Aska7, a jak to sobie wyobrażasz? Ona zrobiła kupe i zsikała się pod siebie przy próbie wyciagania z budy, zgryzła w kilkanascie sekund smycz do krwi i dalej walczyła. Pani Korkusowa juz doradzała mi wczesniej i powiedziała, że w sytuacji psa, który od małego był bez kontaktu z człowiekiem lub miał złe doświadczenia, cudów nie zrobimy. Przeciez oni nie przyjadą 60 km w jedną stronę, żeby posiedziec przy budzie, bo to efektu nie przyniesie. Zadzwoń do pana Korkusa, porozmawiasz sama. Jesli on będzie widział szansę, to mają hotelik, gdzie moga na bieżąco pracowac z psem. Zadzwoń, zastanów się i zadecyduj, co dalej. Musiałabym kupić metalową furtkę, panele i bloczki na podmurówkę na ogrodzenie. Jesli nie przydadzą się przy Suvi, to ja nie mam potrzeby wydawac kasy i ich montowac, bo nie mam żadnego psa do życia w kojcu.
  18. Dla mnie podwójny. Miałam upatrzoną starszą sunię, której pomogłabym gdyby pojechał ode mnie jakiś pies. Okazało się że wypatrzyła ją tez fundacja i sprowadziła do Polski. Jednak sunia, mimo ujemnego testu przed wyjazdem, odeszła tu na tą samą chorobę. kiedy pokazałaam malutką na FB, to dzwoniło sporo osób zainteresowanych jej adopcją. Niestety, tego nie przeskoczymy. Mimo szansy, los zadecydował inaczej. Marina pyta, czy zamiast niej, może jechać inny szczeniak? chodzi o miejsce w bezpłatnym transporcie Amelii. Powiedziałam, żeby wysłała zdjecie JEDNEGO potrzebującego szczeniaka, to pokażę tu, bo jest okazja na przyjazd do Polski bez kosztów. Na razie czekam na zdjecie. Zastanawiamy się, czy szczepionki są transportowane w odpowiednich warunkach, bo to jakiś obłęd, że zaszczepiony psy umierają. U nas nosówka wystepuje naprawdę sporadycznie, tam to plaga na ulicach i w schronisku.
  19. Przyznam, że bardzo się wystraszyłam i jak piszesz, czułam się totalnie bezsilna. Wzięłam kiedyś z hodowli nutrię z chorym okiem. Dostawała leki, ale leczenie nie przynosiło efektów. pewnej nocy gałka pękła, wszystko we krwi, Kapi w panice, my również. Nigdy nie zapomnę tego szaleństwa szukania w środku nocy na cito lekarza, który podejmie się operacji. Nie chciałabym nigdy wiecej tego przeżywać. Nutrię po prostu wyciagnęłam z łózka, bo z nami spała, zawinełam w kocyk i pojechaliśmy na operację. Natomiast Suvi przez kilka godzin nie dałoby się ogarnać, zakładajac, że wtedy w ogóle zjadłby coś z syropem Sedalin. Dotąd leczenie oczu zawsze udawało się dzięki zakraplaniu, a tu sytuacja patowa. Sam antybiotyk nie bardzo pomógł, dopiero jak dostała środek przeciwzapalny, to się polepszyło. Bardzo mi ulżyło, bo nie zakładałam nawet tak dobrego scenariusza. Jednak ta nasza próba jej zabrania z kojca dała nam jakiś obraz tego, jak wygląda sytuacja. Na razie nie mam mowy o jej domowym życiu. Kiedy wyjeżdżała ze schroniska, zakładałam 14 dni kwarantanny i do domu. teraz wiem, że trzeba ogarnąć jej otoczenie i stworzyć jej warunki do życia, w którym bedzie mogła stopniowo przyzwyczajać się do obecności człowieka. Jak bedzie miała wybieg i będę jej tam wpuszczać psy, to powinna powoli ogarniac, że nic jej nie grozi.
  20. Mam bardzo smutną wiadomość. Wczoraj zadzwoniła Ola, żeby powiadomić mnie, że zmarła w schronisku ta chora szczeniaczka. Miała nosówkę. Zachorowała, mimo szczepienia. Nie potrafi do mnie dotrzeć jeszcze, że ten maluszek patrzący z taką nadzieją na człowieka, nie żyje :(
  21. Ona tą smycz gryzła tak zajadle, że w parę sekund zaczęły jej krwawić dziąsła. Leżała i trzeba by ją wlec za szyję. Nie wiem, co robiłaby z łańcuszkową. No i nie da się załozyć, bo sztywną parcianą smycz Andrzej za pomocą drewnianego sztyla z miotły wsadził do budy i zarzucił jej na głowę. Zresztą nie bardzo teraz jest po co zakładać. Ona nie nadaje się do wziecia do domu. Nie wprowadzimy jej za nic do samego budynku, a co dopiero po schodach na piętro, a jest za duża, żeby dało się ją wziać na ręce. Będziemy ogradzać cześć, w której jest kojec, żeby miała swój wybieg. Może na zdjeciach nie widac, ale to pies porównywalny wielkoscią do Kokosa, tylko na krótkich łapach. Jest zdecydowanie niższa, ale masywna.
×
×
  • Create New...