Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Wysłałam Aska7 rachunek za hotelowanie za czerwiec na maila, bo niestety tu nie potrafię wstawiac skanów - 450 zł.
  2. Ja piernikam, chyba musiałabym zatrudnić księgową na dogo Tolu, nie ogarnę. Mam bardzo trudny czas, a raczej totalny brak czasu. Mam w rozliczeniach na wątkach rozpiski, musisz mi pomóc. Jesli zbierałam na konto ZEA na konkretne psy i od was szły faktury, to zakładam że to wszystko ma być? Czy tylko te rzeczy, jakie były opłacane z Waszego ogólnego konta?
  3. Oreo juz jest po wizycie u neurologa. Prawdopodobnie jest powypadkowy. Wysłałam opis wizyty Onaa, bo mi tu skany nie wchodza. Teraz będzie miec wprowadzony Encorton i po kuracji, jesli nie bedzie lepiej, to ma zalecony MRI. Ma jak najwięcej chodzić, co jest trudne, bo jak się nadwyręża, to utyka. W domu preferuje legowisko niestety. Nie dało się u neurologa otworzyć płytki z RTG, mam dostać jutro zdjęcia na maila i przesłac do Tychów na skonsultowanie. Zrobię rozliczenie od dnia przyjazdu: hotelowanie czerwiec - 11 dni - 110 zł odrobaczenie 2 dni - 2x5 zł- 10 zł Test giardia 30 zł rozczesywanie i pielęgnacja - 70 zł Eradia ( metronidazol w płynie, bo pluł tabletkami ) - 80 zł Szampon leczniczy Ketoscan - 20 zł Olekardin - 16,40 zł Dzisiejsza konsultacja neurologiczna 120 zł Paliwo do Tychów do neurologa 50 zł Paliwo do Pawłowic na badania 20 zł Razem wyszło 526,40 zł Jeszcze nierozliczone w przychodni dzisiejsze dwa RTG miednicy "w głupim jasiu" plus badanie krwi w Idexxie, bo wetka musiała wyjechac na umówioną wizytę i jutro poda mi koszt. Jeszcze jest do wykupienia encorton
  4. Dziękuję bardzo, jutro to uzupełnie na pierwszej, bo jutro będę znała koszt badan Amely. Dzis miala pobierana krew wysyłana do Idexxu. Dziś tez dotarla paczka od Limonki80 z 12 puszjami wątrobowymi dla niej i smaczkami oraz ciasteczkami dla Borynia. Ślicznie dziękuję.
  5. Musi, bo sam nigdzie nie przechodzi. Nie wyjdzie z pokoju przez drzwi, nie wejdzie do domu ze spaceru. Zresztą nikt nie zaadoptuje psa, który porusza się 2-3 m. od człowieka i nie daje się normalnie dotykać. Jesli nie robiłabym tego, to zostałby taki półdziki, krążący wkoło człowieka i umykający przy każdym ruchu wykonywanym w jego stronę. Jesteśmy po badaniach u Oreo. Ma pobrana krew i miął robione RTG miednicy i kręgosłupa. Lekarz, który wgrywał płytkę, powiedział, że z kośćmi nie widać, żeby coś było nie tak. Pani doktor przy pierwszym badaniu, stwierdziła nieprawidłowe ułożenie tylnych łap i ich nieprawidlowe odwodzenie. Mam wizytę Amely umówioną u dr Olender i zamiast niej pojedziemy tam z Oreo, bo to widać sprawa neurologiczna. Dziś dałam pobrac krew Amely w Pawłowicach, żeby zwolnić miejsce na wizycie u neurologa.
  6. Na razie Oreo nie jest na tym etapie. On nie zblizy się, a jesli się podchodzi do niego, to ucieka. Kiedy wchodze do pokoju, to jest przy drzwiach i szybko ucieka w kąt na legowisko, wywala brzuch, troche popuszcza siuski . Wtedy się głaskamy i moge go wziać na rece. Do innych nie ma mowy o takim zachowaniu. Do męża nie podejdzie za nic. Ja też trochę muszę się nagimnastykowac, żeby go wziać na ręce po spacerze, bo co podejdę, to odbiega. Podchodzi do córki, ale tylko przy innych zwierzetach i też bez dotyku. Rzeczywiście wszystko idzie lepiej, jak się na niego nie patrzy, o czym już tu pisałam. Mam nadzieję, że szybko uda mu się pójść dalej w zaufaniu człowiekowi.
  7. Dokładnie, przeszła cały ogród i zobaczyłam ją przez okno pod bramą. Biedulka chodzi tylko po bruku, nie schodzi na trawę. Chyba woli poruszać się po takim podłożu, jakie zna od lat w schronisku, bo ani kroku nie zeszła.
  8. Tak, teraz to całkiem inny psiak. Jest radosny, aktywny, a jak się rozkręci, to trudno go ogarnać. Tylko boi się jeszcze sam wracać do domu.
  9. Tak, ale przez chyba godzinę było tak, żeby potem dała radę ustać w miejscu na czas zrobienia zdjeć.
  10. Charakterek typowo szpicusiowy, już wpatrzony jest tylko we mnie.
  11. Kolejne fotki. Młoda szaleje, bardzo chciałabym, żeby znalazła wreszcie swój dom.
  12. Dostałam pierwszy sms o Barytona, ale nie za bardzo rokujący, bo ani "dobry wieczór", ani podpisany. Ktoś tylko podał do siebie nr tel. Poprosiłam o zadzwonienie dziś popołudniu, kiedy bedę wolna. Może za duzo wymagam od ludzi, ale osobiście witam się i podpisuję pod każdą wysyłaną wiadomością. I prosze uprzejmie o kontakt, jesli z jakiegoś powodu sama nie potrafię się dodzwonić.
  13. Wyrózniłam oba, zaraz dodam koszt w rozliczeniu na pierwszej. Przy wrocławiski wyróżnieniu jest info, ze ważność ogłoszenia jest krótsza, niż czas wyróznienia, więc prosiłabym Cię, jak się skończy o aktywowanie, żeby było nadal widoczne. koszt - 2x 12,72 zł=25,44 zł
  14. Tak, jak lisek wygląda. Na pewno będzie sporo chętnych, tylko jeszcze musimy zbadać mu tylna czesc ciała, bo dziwnie chodzi i kiedy jest zmęczony, utyka. Wygląda jakby coś z biodrami było. No i ma bardzo delikatna psychikę, nie potrafi się przekonać do mężczyzn. Praktycznie tylko do mnie się przywiązał . Boi sie nagłych ruchów, dźwięków. Ploszy go bardzo branie na ręce. To pewnie znacznie przesieje chętnych. Cale szczęście, że jest taki urodziwy, bo będzie większy wybór kandydatów na nowy dom.
  15. Dzięki :) Warto było, bo już w niektórych miejscach na klatce piersiowej odrastają mu nowe włoski. Jeszcze trochę i będzie pieknością
  16. Dziękuję. Wstawiam dzisiejsze foteczki, więc można podmienić. Przy edycji konkretnego ogłoszenia wpisujesz dany numer, nie bedzie się pojawiac w innych. Ja też czesto robię ogłoszenia grzecznościowo na inne numery. Isiak ślicznie dziękujemy, dzięki Tolu za potwierdzenie. Już zaznaczam.
  17. Dziękuję, zaraz dopisze w rozliczeniu na pierwszej. Dzisiejszy misio.
  18. Dziś zdjecie zrobiła im moja córka i Suvi nie uciekła przed nią. Oreo, jako że namiętnie goni kury, to w ciągu dnia może być tylko wypuszczany na wybieg, co jak widać odpowiada Suvi.
  19. Kado, masz całkowicie rację. Warto dbać o atmosferę, bo niepotrzebnie robi się nieprzyjemnie. Suvi wczoraj miala na wybiegu gościa, czyli Oreo. Remontujemy i dałam go na wybieg razem z Ritą. Rita tak się darła, ze musiałam ją zabrać do domu, ale Oreo spędzał czas na trawce pod różą. I Suvi przypadł do gustu. Ciągle ich widywałam razem, nawet Suvi w pobliżu ogrodzenia rozłożyła się na leżąco na bruku, czego dotąd nie robiła. W widoczny sposób Oreo ją ośmielił. Dzis niestety od południa ma zamknięty wybieg, bo jak wiesz wydajemy szczeniaki i wjeżdżają auta. Niby wychodzi niedaleko, ale wole nie ryzykować. Rozi, jakie cudeńko! Wygląda jak z pluszu .
  20. Ślicznie Wam dziekuję za odzew. Zrobiłam na Bielsko Białą, stare ogłoszenie, na którym są we dwie szczeniaczki zostawłam na Katowice i tego mi nie usunęli, Tola zrobiła na Kraków. Patmol , jesli dasz radę to prosiłabym na Tychy. Poker zrobisz na Wrocław? Tel jest na Tolę, po przesiewie daje do mnie. Maila nie ma co dawać, ja mam taką nieaktywną wersję. Tu tekst mojego ogłoszenia: Nowego, najlepszego domu poszukuje szczeniaczek suczka 5 mies. Rita. Jest drobnej budowy, waży aktualnie ok 10 kg, ale ma szczupłe, długie łapki. Rita wychowała się w schronisku, potrzebuje więc cierpliwej, spokojnej rodziny, zeby mogła bez stresu uczyć się życia w domu. Przejechała niesamowicie długą drogę w poszukiwaniu nadziei na lepsze jutro. Wymaga jeszcze treningu czystości, nie ma problemów z apetytem, uczy się chodzić w szelkach i na smyczy, co nawet jej sprawnie wychodzi :) Aktualnie przebywa W DT na Śląsku. jest zachipowana, zaszczepiona, odrobaczona, ma wykonany test na lamblie ( z wynikiem ujemnym) Wymaga w początkowym kontakcie trochę cierpliwości, jest bardzo zainteresowana człowiekiem, chce się przytulać, ale ze względu na swoje wczesniejsze doświadczenia, jednak troszkę boi się początkowo kontaktu z obcymi i potrzebuje odrobinę czasu na przekonanie się, że nie wszyscy ludzie są źli. Ze względu na usposobienie nie nadaje się do domu z malutkimi dziećmi, bo będzie się bać ich żywiołowości i głośnych dźwięków. Suczka jest zdrowa, blizny widoczne na głowie to skutek pogryzień w schronisku przez inne psiaki, nie choroba. Przed wydaniem suczki do nowego domu chcemy porozmawiać z przyszłym opiekunem w miejscu zamieszkania i podpisać umowę adopcyjną. Adoptujący zobowiązuje sie do przeprowadzenia zabiegu sterylizacji suczki. Do odbioru w Jarząbkowicach woj. śląskie. Kontakt w sprawie adopcji wyłacznie telefoniczny: 609160440. Za okazane serce Rita odwdzięczy się tym, co ma najcenniejsze - swoją miłością i bezgranicznym oddaniem
  21. Nadal bardzo proszę kogoś o zrobienie ogłoszenia dla Rity na Tychy, my z Tolą nie damy rady, bo nam serwis usunie. Wczoraj rozmawiałam z dwoma osobami zainteresowanymi Rita, ale chyba z tego nic nie wyjdzie. jakoś nie czyłam, jak przy reszcie przedszkolaków, że to ten dom. Szukamy więc raczej dalej.
  22. To trzymam kciuki za Gutka. suni którą leczyła, problemy minęły po lekach. Pamiętaj Marto, że tam już jesteście zarejestrowani, więc niech pani Justyna powie, że to ta fundacja, na którą ja biorę faktury i koniecznie niech przypomni o dopisaniu imienia na fakturze przy jej wypisywaniu. Byłam tam przedwczoraj z yorkiem, który jak się okazało na tej wizycie, dostał stan zapalny oponowy po usuwaniu zebów bez antybiotyku w innej przychodni. Nie potrafił z bólu się poruszyć, siedziałam z nim w gabinecie godzinę, ale było warto. Na drugi dzień ozdrowiony. Dziś tylko podaję leki. Wątpię czy gdzie indziej wyleczyliby mi psa. Na trudne przypadki dr Olender jest niezastapiona. Tydzień wczesniej pojechałam tam z moim cavalierkiem, który mieszka u kolezanki. W jej lecznicy zakładali zatrucie i wstrząs, zostawili na iles godzin na kroplówce, kazali zawieźć do szpitalika, a okazało się że doznał urazu podczas zbiegania ze stromych schodów i miał obity bok. Wszystko również przeszło ekspresowo po lekach. Co śmieszne, na podstawie wyniku ich badania krwi, dr Olender wykluczyła wystapienie wstrząsu, bo nie były zmienione trzy parametry krwi, które są wówczas inne. Szkoda, ze jeden lekarz to, wie, a inny wróży z fusów i faszeruje psa niepotrzebnymi lekami na nieistniejące problemy. Jadę tam znowu we wtorek z Amely. Mam też bardzo smutną wiadomość. Otrzymaliśmy pełne wyniki z badania w Idexxie zamojskiej kotki dziczki, o której tu pisywałam. Najpierw przestała jeść. Podalismy jej Profender, bo wczesniej miała glisty, potem dałam znowu feromony zakładajac, że to może być ze stresu, oczywiście zmieniałam rodzaje jedzenia. Później zaczęła ziajać jak pies, więc doszła gorączka, miała blade dziąsła. Wtedy juz karmiłam ja strzykawka musami wymieszanymi z Convalescente support. Po wizycie włączyliśmy kroplówki. Miała powtórzony test białaczkowy, nie zareagowała kreska kontrolna testu na FIV, więc pobrano jej krew też na ta chorobe do badania laboratoryjnego. Do tego USG, rozszerzone badanie krwi i w kierunku FIP. W międzyczasie na RTG wyszło wodobrzusze. Zanim przyszły wyniki, to nadal karmiłam ją strzykawką i podwałam kroplówki. Niestety, wynik okazał się wyrokiem - FIP. Musieliśmy poddać kotkę eutanazji. Przypominam się z bazarkiem, który zrobiłam na szczeniaki i własnie pokrycie kosztów leczenia kotki, bo jeszcze nie odebrałam rachunku, ale będzie naprawdę spory przy tych działaniach i badaniach. jednak trudno było nie podjać próby ratowania kotki, bo to była młodziutka koteczka. Zapraszam, może ktoś jeszcze coś wypatrzy dla siebie :
×
×
  • Create New...