Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19280
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Mam bardzo złe wieści. Dzikawy szczeniak uciekł ze schroniska. Pewnie dlatego Marina tak długo nie odpisywała. Nie mam też na razie info o maluszku dla Toli, bo Marina myślała, że chodzi o innego psiaka i przyslala filmik 5- mies jamnisi mix. Chcialam tak bardzo płoszka uratować i nie zdążyłam
  2. Jak widzisz, piszemy tu o niej praktycznie w 4 osoby. Nie wiem, kogo pytasz, bo Marina,Ola i ja sunie puściłyśmy w świat na FB , ale bez odzewu, nikt nie zaoferował jej wzięcia. Nie jestem w stanie szukać jej opieki, hotelu czy DT. Nikt się praktycznie nie odezwał oprócz tych osób, które pomogły poprzednim maluchom. Kazda z nas bierze jednego szczeniaka na siebie. Jesli masz czas i checi, mogę Ci podesłac na FB ogłoszenie Violetty z filmikiem i możesz szukać jej pomocy np. kontaktujac się z organizacjami, które wzięłyby ją pod swoją opieke. Ja naprawdę ogarniam już dużo za dużo i nie dam rady wiecej. Powoli kosztem innych moich powinności. Dziś np nie pojechałam do córki do szpitala, bo jest nowa zamojska Sali, która histeryzuje i bałam się psy zostawić same na kilka godzin, żeby przez pobudzenie jej szczekaniem i nerwowością, nie doszło do nieszcześcia. Nie było miło córce powiedziec, że tata sam przyjedzie znowu przez psy. Nawet finansowo jest kłopot, bo wszędzie w specjalistycznych przychodniach trzeba płacić gotówką. Przy Lindzie i Barytonie kwoty poszły w tysiace, a zbiórka trwa miesiac. Trzeba wiec miec zebraną jakąś kwotę choćby na sam początek. a np na operację musiałam pożyczyć pieniądze, bo lekarz nie zgodził się na fakturę przelewową.
  3. Jest, pisałam Ci w smsie, ze obaj to chłopcy . Skoro Marina dprawdzila płeć, to zakładam że tez moze jechać. Tylko jego nie rezerwowałam w sytuacji, kiedy pod fundacyjną opiekę trafiły znienacka dwa psy.
  4. Szczeniaczek z pierwszych zdjec to tez piesek. Tyle Ola dowiedziala się od Mariny. Zakładam wiec, ze jednak moze jechać, bo nie sprawdzalałaby płci. Czyli rezerwuje go dla siebie. O uszatego zadzwoniła jedna dziewczyna, ale po otrzymaniu ankiety juz kontakt się urwał.
  5. Borys kibicuje, żeby innym udało się pomóc, jak jemu. Dzięki wspólnej pomocy dostał życie.
  6. Jeszcze przyszło mi do głowy, żeby może w mediach społecznościowych fundacja zrobiłaby akcję szukania wolontariuszy do pomocy przy zwierzakach w kilku większych miastach? Tam gdzie bywaja tymczasowani podopieczni fundacyjni lub są większe centa weterynaryjne. Przyszło mi to do głowy po dzisiejszej wymianie korespondencji z Tolą odnośnie neurologicznych kociąt w zamojskim schronisku. Kociaki fundacyjne tymczasuje np p. Justyna, ale nie ma samochodu i przydałyby się takie osoby, które własnie mogły pojechac ze zwierzakami do specjalisty w razie potrzeby. Aktualnie ani jeden neurologiczny kociak nie może trafić pod opiekę fundacji nawet nie o tyle z braku miejsca, tylko z powodu że nie możliwości jechac go diagnozowac do neurloga do Wrocławia. gdyby np był jakiś wolontarius,z który dałby radę poświecić kilka godzin na wyjazd ze zwierzakiem, to na pewno ułatwiloby wspólne pomaganie. Nie każdy może wziać do siebie psa czy kota, ale może pomóc w jego ogarnięciu. Przyszło mi to do głowy, bo kiedyś jak maż pracował w schronisku i braliśmy stamtad zwierzaki na DT, to własnie wolontariusze z nimi jeździli do lekarzy. to było duze odciążenie. Dziś bardzo przydałaby się taka pomoc przy ukrainskiej szczeniaczce z wadliwa łapka. Mogłaby u nas być, ale my nie damy rady jeździć do neurologa do tychów i do ortopedy do Oświęcimia. Co najmniej, bo może się okazać że np. potrzebna byłaby konsultacja czy operacja u dr Novaka w Czechach. I własnie tylko przez ten brak czasu na jeżdżenie po wetach szczeniak bedzie nadal wegetować w schronisku. przydałaby się np. osoba, która zgodziłaby sie na fundacyjny kojec. Jakoś nie wydaje mi się, żeby była realna w tej kwestii współpraca ze schroniskiem. Pomocne byłyby też osoby z dobrym sprzetem fotograficznym. czesto adopcje stoja, bo zdjęcia robione telefonem sa kiepskiej jakości. Nam kiedyś, jeszcze w Katowicach, kiedy mieliśmy byle jaki aparat np przyjeżdżała robić zachwycajace zdjecia Malawaszka. Chyba jedynym wyjściem jest próba dotarcia i zwerbowania większej liczby pomagających osób.
  7. No niestety, w tym przypadku najbardziej chodzi o miejsce dla niej u kogoś, kto ma więcej czasu i możliwości. My nie ogarniemy już raczej czasowo szczeniaka do specjaistycznego diagnozowania. Miałam nadzieję, że ktoś ją wypatrzy. Trudno mi się zobowiazać na zasadzie "jakoś to bedzie". Już i tak mąż jest ciagle bywalcem różnych przychodni. Szczeniaki rzeczywiście mnie nie przerażają, bo stale nimi zajmuję się 25 lat, ale tu chodzi własnie o to, żeby pies nie kisł w w tymczasowym miescu miesiacami, tylko zeby szybko zdiagnozowac problem, okreslić możliwości, wybrac wyjście dla niej najlepsze i szukać domu. biedne są. Wczoraj to sobie dopiero uzmysłowiłam, kiedy przyjechały zamojskie Sali i Dino. Różnica w zachowaniu, reakcjach przy tych ukraińskich jest kolosalna. Oboje tez są po przesciach, ale to całkiem inne psy.
  8. Z oddawaniem chyba byłoby coraz trudniej. Widać, że spondyloza postępuje i ma większe trudności z poruszaniem się. Sporo śpi, wstaje dopiero ok 10.00- 11.00.
  9. Tolu, myślę że Sali można zrobić pierwsze ogoszenie. Za tydzień jest sterylka umówiona. Co prawda zdjecia są na nieciekawym tle, bo u nas trwa remont, ale ona ładnie się prezentuje. Domowe może zrobię w niedzielę. Normalnie, w tygodniu mamy osłonięte okna z powodu prac przy elewacji, więc do wieczora nie ma jak zrobić, a moim apratem w sztucznym świetle nie wychodzą.
  10. Tez myślę, że warto zrobić burzę mózgów. Im wiecej osób, tym wiecej pomysłów. Myślę, że skarbonka też jest fajnym pomysłem, bo może osoby robiące bazarki pomogłyby na ten cel zdobywac środki i pomalutku jakiś zapas udałoby się zgromadzić. Zbiórki na Ratujemy Zwierzaki są doskonałym rozwiązaniem, bo dzięki nim udało mi się nazbierać duże kwoty na duże potrzeby np Barytona czy Lindy. Nie mówiac o pamiętnej zbiórce dla Kokoska, która przeszła oczekiwania. Wydaje mi się, że fajnie byłoby, gdyby znalazły się osoby, które mogłyby pokazywać psiaki np. na Instagramie. Może ktoś oblatany w tym dałby radę pomóc.
  11. Zdjęcia z porannego spaceru. Dino to stary wyjadacz, nie ma problemów w kontaktach z psami, u suczek sprawdza, czy przypadkiem nie mają cieczki. Ogród jego, ale za to widac, że nie mieszkał nigdy w domu. Nie korzysta z legowiska, spi na podlodze, nie potrafi schodzić i wchodzić po schodach i zlewa ściany. Sali powina nazywać sie Lady. To dama, zazdrosna o człowieka. Dino nie może do nas spokojnie podejsć, bo ona się wtrynia i go blokuje. Na spacerze stale przy nogach. ZBardzo bała sie psów, widac że była sama, bo nie potrafi za bardzo nawiazywać z nimi relacji. Na szczęście moje psy są mądre i ogarniają każdego przybysza bez konfliktów. Wczoraj było fatalnie z jej strony, dziś już jest w miarę dobrze. Sunia wielkością i urodą jest w typie border collie. Jest też energiczna i szybka. Skupiona na człowieku, ale wymaga trochę ogarniecia, bo widac, ze robiła, co chciała. Trzęsie się na koty i trudno mi to na razie opanować. Obydwoje jedzą i piją bez problemu.
  12. Niestety, ale kwestia kojca gdzieś umieszczonego nie jest taka prosta. ktoś musi miec warunki i możliwości. Kiedy pojawiły się problemy z Suvi, akurat mieliśmy umówioną firmę brukarską i zadecydowaliśmy, że przy okazji wybrukujemy jej tą cześć i ogrodzimy. Usługi teraz są koszmarnie drogie, wybrukowanie tego wybiegu kosztowało ok 8,5 tys zł. Do tego doszedł koszt ogrodzenia. Na szczescie mój mąż pracujac w schronisku nauczył się tego, wiec odpadł koszt robocizny. Materiały wyszły ok 2000 zł. Stawiając kojec na glebie, trzeba liczyć się z tym, że bedzie błoto po dwóch dniach deszczu czy pies zrobi klepisko z trawnika. No i kwestia opieki. Osoba, u której stanie kojec musi miec możliwość dojadu do weta, być dyspozycyjną, co dzien karmić psa, nie wyjeżdzac na dłuzej lub mieszkać bliziutko osób, które są w stanie to ogarnać. Jednak mieszkanie na zewnątrz dla wielu, szczególnie dużych schroniskowych psów nie jest najgorszą opcją. One nie znają kanap i potrafią byc bez nich szczęśliwe, a w takim miejscu mają zapewnione bezpieczeństwo, psychiczny odpoczynek, opiekę weterynaryjną i pełną miskę zdrowego jedzenia. Nie umierają przynajmniej zapchane folia podawaną z parówkami, nie odchodzą zagryzione lub na niezdiagnozowane choroby. Dla mnie zewnętrzy kojec z wybiegiem jest lepszy niż wąski boks w małym budynku z małym osobnym wybiegiem, jak bywa czasem w hotelikach czy nawet hodowlach większych ras. Co z tego, że cieplej, jak psychika siada. Chyba każda z nas ostatnio głowi się, co jeszcze da się zrobić i jak pomóc. Każda przełyka gorycz porażek, ale doszłam do wniosku, jak Tola, że trzeba się cieszyć z tego, ilu zwierzakom udało się pomóc i nadal cierpliwie robić swoje.
  13. Są postępy, ale takie na ukraińską miarę. Czyli na feromonach daje się głaskac, podrapać pod paszką, którą już nadstawia. jednak jak juz nas uprzedziła neurolog, Amely nigdy nie bedzie normalnym psem. Dalej zawodzi kiedy ją w kocu wynosimy do ogrodu. Nie przekroczy sama progu pokoju, nie nawiązuje relacji z innymi psami, nie okazuje emocji. wypuszczona na ogród godzinami stoi lub lezy w jednym miejscu, nie istnieja dla niej inne psy. Idzie do człowieka dla miski i tyle. W gruncie rzeczy jedzenie jest jedyną dziedziną wywołującą jej zainteresowanie. teraz, kiedy pracownicy stale otwieraja bramę, dajemy czasem ją na wybieg do Suvi. Tam też śpi na bruku lub stoi. Panowie pytali, czy moga ją pogłaskac, ale ona nie reaguje żadnymi emocjami na ludzi. Nie podchodzi, nie ucieka, jakby żyła zamknięta w świecie, jaki stworzyła w swojej głowie po koszmarnych przejsciach. Najbardziej lubi mnie i królika, bo do nas pochodzi i na nas reaguje. Jeszcze zauważa koty.
  14. Pisałam, że jeśli jest potrzeba, to może przyjechać. Niestety, nie mam nadal info o drugim maluszku i dzikusku. w tej sytuacji przyjechałby tylko uszatek i ten kudłaczek. Do pomocy Violettcie z wadliwa łapką nikt się nie zgłosił. Nie jestem w stanie wziać jej pod swoją opiekę z braku czasu i możliwości. Limonka pomogłaby w utrzymaniu jednego szczeniaka, ale nie weźmie na siebie sama suni, bo ma za dużo bieżących zobowiązań i chorego przewlekle swojego psa. Zresztą my nie poradzimy sobie z jeżdżeniem po wetach i diagnozowaniem psa przy tylu psiakach, jakie będą. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Mamy wspaniałego ortopedę w Oświecimiu, ale każdy wyjazd tam od nas to wyprawa na pół dnia. Mam już taki młyn, że zapomniałam umówić moje szczeniaki na usuwanie przepuklin. Bardzo mi przykro, że jest okazja do darmowego transportu 4 szczeniat, a przyjadą do Polski tylko dwa. Jednak ogłaszam gdzie się da, udostepniam i nic. Boję się bardzo, że ten zastój to może byc kwestia nie tylko wakacyjnych wyjazdów, ale nasycenia "rynku". To może byc efekt covidowego masowego kupowania i adoptowania psów. Przy szczeniakach rasowych jest ta sama sytuacja; co dzien kolezanki dzwonią czy mam chętnych, bo nikt nie dzwoni. zawsze wakacje to był czas wzmożonegfo zainteresowania szczeniakami, bo ludzie mieli mozliwości do pierwszego odchowania malucha, zanim domownicy pójdą do pracy i szkoły. Teraz mam zamówione maluchy tylko przez osoby, które juz u mnie kupiły psa. Dosłownie zero nowego klientów. Tak samo mam minimalne wyświetlenia ukraińskich maluchów. Naprawdę nie wiem, gdzie pokazac Violettę, żeby ktos jej pomógł. Jeslt słodka, jeszcze malutka. Przy niej serce najbardziej boli, że nie dostanie szansy.
  15. Psiaki zostaną dostarczone do Katowic, do mojej mamy, skąd ma je odebrać mój mąż. Tyle stresu, dobrze że udało się jednak zorganizowac wyjazd i kupić transporter. Mój znajomy od którego psiaki wyjeżdżały powiedział, że są bardzo fajne. On sam do mnie przyjeżdża za tydzień, wtedy zwrócę mu klatkę i transporter i beda do odbioru w Krasnymstawie.
  16. Nie ma takiej opcji, bo do Katowic jedzie sasiad mojego znajomego z Krasnegostawu, który nie jest zwierzolubem i warunkiem było, ze psy pojadą w kontenerze i klatce. Zresztą ten pan jedzie sam, wiec nie widziałabym absolutnie możliwości, żeby sploszony niwa sytuacja średniej wielkości pies miotał mu się po aucie 5 godzin.
  17. Tez mam nadzieję, że szybciutko znajdą domy. U nas na razie nie ma tłoku, bo Rita wyjechała, tylko w połowie sierpnia ma przyjechać na jej miejsce kolejny ukraknski szczeniak, jeśli nie dwa, a na koniec sierpnia dorosły trojłapek, dla którego trzymam miejsce. Dlatego nie brałam pod uwagę teraz dorosłego psa i chcieliśmy trochę odsapnąć. Jednak los chciał inaczej, bo jak skazać na schronisko psy, skoro byłaby dla nich opieka, a tylko brakło miejsca. Wiem, ze jest problem z jutrzejszym transportem, bo chyba klatki nie zmieszczą się do samochodu. Dzis już umówiłam oboje na zabiegi na piątek w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, ze uda się wszystko ogarnąć.
  18. Boskie i jakie trafne :) Wszystko w porządku. przy okazłi wstawiam paragon za szczepienie wirusówką -30 zł, zanim wszystko mi się pokićka i pogubi.
  19. Moje ogłoszenie dla kudłaczka na Kraków i poprawione fotki wstawiłam na wątek szczeniakowy "przedszkolny", żeby nie mieszać za bardzo.
  20. Tutaj jest moje ogłoszenie kudłaczka i jego porawione ile się dało zdjecia. Jego z kolei ogłosiłam na Kraków, więc gdyby ktoś mógł ogłosić go na Bielsko-Biała, Opole czy Wrocław, to byłoby super. Z tym, że prosiłabym o tel. na Tolę, bo mam fatalny zasięg, a tu może byc już wiecej zainteresowanych. Dobrego domu poszukuje 3-miesięczny szczeniaczek - piesek. Teraz jest wysokosci dorosłego kota, ale jeszcze urośnie. Ma jamnikowatą budowę ciała i krótkie, masywne łapki. Jest kontaktowy. Piesek aktualnie przebywa w schronisku, potrzebuje więc cierpliwej, spokojnej rodziny, zeby mógł bez stresu uczyć się życia w domu. Będzie wymagał treningu czystości. Do adopcji będzie od połowy sierpnia, kiedy wyjedzie ze schroniska. Byłby wówczas po uzgodnieniu do odbioru w Bochni lub w Jarząbkowicach woj. śląskie. Zdjecia pochodzą ze schroniska, kgdzie przebywa. Niestety na dzień dzisiejszy nie mamy możliwości uzyskac wiecej zdjeć czy informacji. Osobom zainteresowanym moge wysłać jeszcze filmik na którym jest szczeniak pokazany. Jest zachipowany, zaszczepiony, odrobaczony. ze względu na dobro szczeniaka, który już poznał bezdomność, nie zostanie wydany byle gdzie i przy jego adopcji obowiązuje procedura adopcyjna. Osoby zainteresowane nim proszone są o wypełnienie ankiety przedadopcyjnej. Nastepnym krokiem jest spotkanie w potencjalnym jego miejscu zamieszkania i podpisanie umowy adopcyjnej z fundacją. Kontakt w sprawie adopcji wyłacznie telefoniczny: 609160440. Za okazane serce piesek odwdzięczy się tym, co ma najcenniejsze - swoją miłością i bezgranicznym oddaniem
  21. Dziękuję.To jest na mnie, więc Jagna. Nie znam się na topografi Krakowa i nie wiem, która dzielnica jest najbliżej Bochni.
×
×
  • Create New...