Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Otrzymałam wpłatę od teresaa118 150 zł. Serdecznie dziękuję i juz wstawiłam ja w rozliczeniu na pierwszej stronie.
-
na Intestinalu szybko nabierze ciała. Nasze sunie są już okrąglutkie i tez na Intestinalu od początku. On jest jeszcze chudzieńki, szczególnie widać na ostatnim zdjęciu, gdzie tylko łapki są dorodne. Dziewczynki tez mialy niedobory i aż rozchodziły im się paluszki w przednich łapkach. Widać wtedy skórę miedzy nimi, ktora wygląda jak błona. Wkrótce będzie fajniutki, a już odżył psychicznie.
-
Dotarłam i do Amelki. Na zdjeciach Szafirki to całkiem inny psiak niż na tym pierwszym; radosna, zadowolona i szczęśliwa. A trojłapek jest cudo. Nic dziwnego, że dziewczyna się tak otworzyła, mając tak sympatyczne towarzystwo. Ona nawet nie wie, jak zmieniło się jej życie. Jest śliczna, a łata na grzbiecie dodaje jej uroku. Jak będzie miala ogłoszenia, to ją poudostepniam na grupach fb.
-
Bardzo cieszę się, że pomoc tak sprawnie idzie. Wczoraj bez perspektywy został szczeniaczek jamnikowaty. Transport tez nie doszedłby raczej do skutku, bo musiałoby być 5 psiaków, a brakowało. Ola zgodziła się opłacić transport dorosłego małego pieska, którego tu pokazywalam. Aż tu w rozmowie z Olą okazało się, że pozostale psiaki z tego transportu jadą właśnie do Szafirki. Zadzwoniłam szybko do Toli i zgodziła się go wziąć na siebie, a Ola zgodziła się pokryć koszt jego przyjazdu do Polski. Tym sposobem skompletowała się ekipa do wyjazdu i 5 psów opusci schronisko.
-
Oczywiście, specjalnie staję tak, żeby ona mogła obserwować. Ja cały czas z moimi psami gadam ;) a one przytulają sie i za mną chodzą. Szczególnie ostatnio, bo byly same z mężem, więc cieszyły się jeden przed drugim, kiedy byłam w domu. Linda z wózkiem to wręcz tańczy wkolo mnie. Suvi to wszystko obserwowała. Ona nigdy w takich sytuacjach nie spi czy nie odwraca się. Tak uklada się w budzie, żeby na wszystko mieć oko.
-
Nie, absutnie. Ona nawet nie zostałaby na wybiegu z człowiekiem. Jest na wybiegu jedynie jesli widzi, że bedac poza jego terenem, nie interesuję się nią i jestem czymś zajęta. W momencie, kiedy skieruję się w strone wybiegu ucieka od razu nie tylko do kojca, ale do budy i stamtąd obserwuje co się dzieje. Nigdy nie zdarzyło się, żeby zostala na wybiegu, jak kierujemy się do furtki ogrodzenia. Natomiast kiedy nas nie ma w pobliżu, to siedzi przy ogrodzeniu.
-
Byłam w domu i spróbowaliśmy otworzyć Suvi wybieg, żeby z naszymi psami mogla pobyć na ogrodzie. Niestety, jak zobaczyła otwartą furtkę, to nawet nie wyszła z budy do kojca, nie mówiąc o wybiegu. Psy stale do niej dobiegały, czekaly przed kojcem, patrzyły na nia i przybiegały do mnie zdezorientowane, dlaczego ona nie chce wyjść. W końcu się zniechęciły i ją zostawiły. To wręcz niemożliwe, ze pies tak boi sie każdej zmiany. Myslalam, że od razu jak normalnie robi, podejdzie do ogrodzenia i przy otwartej furtce wykorzysta okazję; z psami wyjdzie na ogród. Zajęłam się plewieniem za budynkiem, żeby mnie nie widziala ze strony jej wybiegu, ale to nic nie zmieniło. Teraz musze byc w Katowicach. Czekam aż wrócę do domu, tylko boje się otworzyć wybieg, jak będę w domu, bo naprawdę nie potrafię przewidzieć jej reakcji na dużym terenie bez kontroli. Dlatego chcialabym, żeby wyszła, kiedy jestem w ogrodzie, żeby mieć na nią oko. Jak tylko wrócę, to spróbuję znowu, bo poprzednio musialam dac za wygraną po dwóch godzinach z powodu burzy. Teraz jest juz ładna pogoda. Mam nadzieję że za którym razem odwazy się, bo przecież trudno do końca życia trzymać psa na wybiegu.
-
Tak na szybko wstawię z pierwszej strony, zeby sie nie pogubić: Rozliczenie dwóch kolejnych czarnych suczek: wpłaty: 0 zł wydatki: 120 zł - 2 testy na nosówkę 150 zł - taksówki do weta do Chorzowa ( chcę zrobić na to bazarek jak czas pozwoli) 10 zł - odrobaczeniex2 60 zł - testy na lamblie Stan konta: minus 340 zł
-
Czytam i mam nadzieje, że nie będzie powtórki z Limbą. Jesli ma macicę to podstawa jest jej usunięcie. Samo usunięcie guzów, a zostawienie macicy nic nie da. Szybciutko bedą pojawić się kolejne, bo są hormonozależne. No i przed zabiegiem najlepsze jest Rtg, bo może mieć już przerzuty na płucach, jak Limba czy na narządach. Przy większej ilości guzów nie usuwa się ich samych, tylko cale listwy mleczne. Na pocieszenie dodam, ze moje nieżyjące juz Chow i Świstak, które przyjechaly z gruczolakorakiem nie mogly być sterylizowane i mieć usuniętych guzow ze względu na serce. Obie przeżyły u nas 5 lat. Mamy p doktor, ktora je wyciszała hormonalnie w razie potrzeby, dostawały Theranecron i capsomasol. Nie ma wiec reguły. Chow dożyła niespełna 23 lata i zmarła na niewydolność oddechową, a nie nowotwór. A inna moja 6 -letnia sunia przeszła sterylizację, usunięcie obu listew mlecznych, a rowno po 2 latach zmarła na przerzuty w płucach. Oby Shilcia jak najdłużej cieszyla się życiem, bo przecież dopiero teraz dla nie się rozpoczęło.
-
Psy stamtąd nie maja problemów z toksokarozą. Widać to ta sama bakteria, z którą przyjezdza co drugi szczeniak. Jednak po dwóch zgonach na nosówkę tamtejszych psiakow w ostatnim czasie można szybciej jej się spodziewać, niż czegoś innego. Trochę tylko martwi mnie fakt, że to test z worka spojówkowego, a ona ma zajęty tylko nos. Pewniej poczułabym się po teście z krwi. Dwa testy kosztowały 120 zl ( są pakowane po 2 szt i musiałabym i tak zapłacić całość.). Na razie wykorzystałam jeden. Powtórzę może za 2 dni. Aktualnie dostaje antybiotyk, na odporność lydium i oczyszczam jej nos. Wydzielina jest gesta i żółta, choć dzis kolo południa tak wodniscie psikała i mocno kaszlała, że mało nie dostałam wylewu. Wszystkie pomieszczenia myłam na kolanach virkonem i porozkladalam pod drzwiami maty z nim.
-
I tak nie przekazaliby Ci kontaktu, bo nie maja prawa. Tez mi to przyszlo do głowy, bo psiak nie wygląda na szczegolnie zadbanego. Mogli go ostrzyc nawet nożyczkami, żeby mu ulżyć. Do tego nie trzeba kasy. Bardzo żal psa. Całe życie mu się rozwaliło nie z jego winy i on tego kompletnie nie ogarnia. Tyle lat z rodziną. Pewnie gdyby to była kwestia karmy, to nie wylądowałby w kojcu. Ludzie w trudnej sytuacji zwracają się o jedzenie np do fundacji, organizują zbiórkę, często pomagają im sąsiedzi. Pewnie i schronisko wsparłoby rodzinę workiem karmy co miesiąc czy dwa. Wiadomo, że każdemu może coś się przytrafić.
-
Jestem w Katowicach i mialam dziś wracać do domu. chcieliśmy otworzyć Suvi wybieg, żeby zobaczyć jak bedzie funkcjonować luzem z psami. Niestety, dopóki nie będę mieć pewnosci, że czarna sunia nie ma nosówki, to nie mogę wrócić. Gdyby miała, to i tak czeka mnie minimum 2 tyg banicji. Sytuacja Suvi jest o tyle trudna, ze przez 10 lat w schronisku nie była szczepiona, a teraz nie da się jej zaszczepić, bo nie da sie jej złapać. Wirus byłby dla niej wiec śmiertelny. Doczytalam, ze zakażony pies jest nosicielem kilka miesięcy. Czekam jak ma szpilkach na test.
-
Matti i Fiolka też takie u nas były. Tylko te czarne to wszystkie takie ruchliwe, szalone diabełki. Ten u Oli również ponoc jest grzeczny, zrównoważony i mądry. Mam w Chorzowie zamówione na popoludnie testy szybkie. Muszę jechać po nie taksowka, bo jestem tu bez auta, a sama jestem chora. Pobiorę im krew z ucha, bo i tak żaden taksowkarz nie wxiaby kaszlącego i smarkajacego bez przerwy psa.