Jaaga
Members-
Posts
19280 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Super wieści jeśli chodzi o brak przerzutów. Ona ma zrobione dokładne badania kału? Tzn na giardie i ogólne laboratoryjne? Najczęściej pasożyty sa jednak powodem stanu zapalnego jelit, szczególnie psa ze schroniska. Ma eozynofile w normie? Jesli wszystko ma przebadane i ok, to najlepiej włączyć dietę na chore jelita Gastro intestinal. Szczególnie jeśli sunia nie potrafi utyć. Jest tak opracowana, żeby wchłanialność składników i kaloryczność była maksymalna. U nas wszystko ekspresowo normuje się po diecie jelitowej. Jako że prawie kazdy przyjezdza z pasożytami lub bakteryjnym zapaleniem jelit, to mamy już to sprawdzone. No i niezastąpiony metronidazol
-
Da się leczyc, dr Olender diagnozowała i leczyla maltankę z tym problemem. Myślę że warto teraz to ogarnąć bo szkoda kota. Wielu wetów nie skojarzy tego nawet z brakiem dopływu krwi. Kolejne właśnie mogą być łapki czy dalsza część ogona.
-
Tolu, jesli kociak jest u p. Justyny, to poproś ja, zeby pojechała z nim do dr Olender. To nie jest tak, że nagle odpada kawałek uszka czy ogonka. To choroba. Krew nie dopływa do naczyń włosowatych i naprawdę duzy problem może pojawić się dopiero, kiedy bedzie zimniej. Wówczas bedą obumierać kolejne fragmenty. Trzeba podawać leki. Myslę, że samo poinformowanie ludzi to mało, bo na tych dwóch brakach może się nie skończyć. Wątpię, ze to pourazowe.
-
w przypadku Suvi niewiele to zmieni, bo pies musi współpracować z człowiekiem. Mamy przecież głuchego Barytona i on reaguje na gesty. Jak coś chcemy, to trzeba go dotykać i pokazwac lub jeśli patrzy, to tylko wykonywać gesty. Suvi jest zawsze czujna, jeśli w budzie leży, to obserwuje. Na zewnątrz stoi lub chodzi. Co do zbadania uszu, to w jej przypadku wchodzi w grę tylko Sedalin, żeby ja złapać. To stara sunia, nie wiadomo jak u niej z sercem i nie ryzykowałabym podania środka, który może ją zabić, żeby coś sprawdzić. Kto łapał dziczące psy na sedalin wie, jak on dziwnie potrafi działać. Zachowałabym tą opcję na skrajną potrzebę. Z tego co widziałam, jak oglądałam oko, to uszy sa ok. Nie było nic widać, żeby była jakaś wydzielina czy żeby były czerwone. Nie drapie ich. Przy nadarzającej się okazji spróbuję sprawdzić jej reakcje. Myślę podobnie jak Rozi, że za dużo oczekujecie od niej. To pies który żył bez człowieka i jestesmy jej potrzebni do napeniania miski i sprzątania. Co do doprowadzenia do lekarza, to również mało realne. Mam dziką Ade, której pojawił się guz i trzeba go zoperowac. będę ją łapać na Sedalin, bo to konieczność. Jest u nas 5 lat i tyle, że normalnie mieszka w domu i reaguje na imię. Jedynie kiedy jest burza, to podchodzi do człowieka, bo strach przed nią jest większy, niż przed ludźmi. Przecież nasza Amely też ma zaburzone funkcjonowanie i neurolog powiedziała, że nigdy nie będzie normalnym psem z normalnymi reakcjami i relacjami z człowiekiem z nią jest łatwiej, bo jest mała i owijamy w koc, żeby wynieść na spacer czy wziąć do weta. Jednak na dom nie ma żadnych szans, bo kto adoptuje tak dysfunkcyjnego psa, który jest na feromonach i utyka w lukach miedzy meblami. Jednak po swojemu żyje i zapewniamy jej jak najlepsze życie na jej możliwości. Czasem mimo chęci niewiele zmienimy. Suvi ma swoją budę, kojec, trawnik, naprawdę dużą zagrodę, ma możliwość wychodzenia z niej. Do tego pełna miske i kontrole człowieka. Dla niej to chyba wszystko, czego oczekuje. Wiem, ze chcielibyśmy więcej, ale czasem po prostu nie mamy już na to wpływu.
-
Witamy serdecznie. Oreo jest po pielęgnacji, wykąpany, ma usunięte filce. Nie miałam sumienia go ostrzyc, wiec rozczesywałam. Ma drożdżaki i cheyletiellę. Kąpałam go 4 razy w normalnym szamponie, potem w leczniczym. Na koniec musiałam dać 2 preparaty do rozczesywania. Jeden do wanienkowania, drugi w sprayu. Mam zdjęcia, ale wstawię jutro.
-
Czy ja wiem, czy chciałabym ją pobudzić ? Jest bardzo dziwnym psem; ucieka od człowieka, ale poza tym zachowuje się bardzo spokojnie i zrównoważenie. Nie jest szczekliwa, nie jest konfliktowa z psami, nie ucieka w panice ani nie miota się. Nie niepokojona przez czlowieka wszystko robi powolutku, rozważnie, na spokojnie.
-
Czy ktoś dalby radę ogłosić Rite na Tychy? O nią nie było ani jednego telefonu odkąd ma ogłoszenia. Ma na Katowoce i na Kraków. Calkiem zgrała się z psami i robi się z niej mały wieśniak. Tekst taki jak wstawiłam wcześniej u Mimi, tylko imię trzeba zmienić. Bardzo proszę o pomoc, bo dziewczynka powinna iść do domu.
-
Basiu, odnośnie Kaspiana, to dostałam odpowiedz, ze ludzie przez noc będą myśleć, bo szukali biszkopta. Dosłałam też tą fotkę i oby się jednak pan namyślił, bo psiak mi utkwił teraz w głowie. Jakby miał lepsze zdjęcia, to wyślij mi na maila, zrobię mu olx i wyróżnię. Co do Suzi to tak, jak Tola napisala, dramat obojga.
-
Widziałam jego wątek właśnie. Szkoda, że żaden więcej. Choc dobrze, ze chociaż jemu się uda. Miałam cichutka nadzieje, bo takie wspaniałe psiaki i różnorodne.
-
Robimy zawsze testy psom, które przyjechały i statystycznie co drugi ma giardię. Niezależnie od schroniska, z którego przyjeżdżają. Tak samo testuje swoje szczeniaki. I moje koleżanki hodowczynie również. Czasem u psów nie muszą występować objawy ( szczególnie u dorosłych), choć często da się je wychwycić, zazwyczaj po zmianie miejsca. Niekiedy są idealne kupy, nie ma problemów, a jednak test wychodzi dodatni. Te testy są fajne na pierwszy raz, natomiast na okreslanie skuteczności podjetej kuracji lepsze jest zwykle badanie kalu pod mikroskopem z liczeniem pasożytów w polu widzenia.
-
Z bratem Homerka była bardzo smutna sytuacja. Tak maleńko brakowało. Zaglądam tu w nadziei, że może któremuś psiakowi ze wstawionych zdjęć się poszczęści, ktoś go wypatrzy i wyjedzie ze schroniska. Tolu, czy jest taka szansa dla któregoś? Dzis zadzwoniła do mnie pani w sprawie dwóch yorków od nieciekawej rodziny. Żal było im odmówić pomocy. Maja jutro trafić do mojej mamy i nie wiem co dalej. Na razie liczę tylko, ze uda się je szczęśliwie dostać.
-
Suvi juz co dzień ma otwartą zagrodę, ale na razie jeśli wychodzi to tylko w jej pobliżu. Szkoda, bo akurat tam mieliśmy wysypywane materiały budowlane i jest piach, wiec nie ma trawy, a większość ogrodu to ogromna łąka. Wykosiliśmy na razie tylko potrzebne ścieżki, wiec psy mogą buszowac i tarzać się w roślinności. Mam nadzieje, ze z czasem się przekona i zacznie zwiedzać teren.
-
Kiedy szukaliśmy domu to tez trafiliśmy na taki, gdzie zmarl właściciel, a rodzina zostawiła psa na łańcuchu przy stodole i tylko przyjeżdżali go karmić. Od razu zaznaczyli, ze go nie wezmą, tylko jest do przekazania z domem. Bardzo było mi go żal, ale nie miałam gdzie wziąć, bo sami szukaliśmy domu ze względu na psy. Doprowadza mnie do furii takie podejście; dom czy pieniądze to chętnie się dziedziczy, ale przyzwoitości brak, żeby zaopiekować się zwierzakiem zmarłego krewnego. Dobrze zrobiłaś, bo to żadna wartościowa znajomość.
-
Wszystkie dotąd przyjeżdżały wykastrowane, oprócz szczeniat. Jeśli byl w boksie ogólnym, to tak zakładałam, jednak nie byłam pewna. Jest rewelacyjny, tylko mam za duże zdjęcia, żeby tu wstawić. Biedny musiał się bardzo męczyć z wyłysieniami, świądem i filcami. Jest spłoszony w domu, na spacerze czuje się pewniej. Jakby się zmieniała mu osobowość w zależności od miejsca. Nie wiem tez co zrobić z jego futrem. Ostrzyżony będzie przez miesiące odrastać, jednak od barków jest cały w zbitych filcach. Nie ma prawie sierści luzem, tylko ta sfilcowana.
-
Tez tak myślę. Wiele zadbanych psiakow w schroniskach jest oddanych przez krewnych zmarłych czy chorych osób. Obie sunie są zadbane i widać, że mialy domy. Ta ciemna chyba jeszcze ma szansę na nowy dom, ale jasna nie bardzo. To typ znikajacy wśród innych. Ten czarny psiak wygląda hak mniejszy nowofunland.
-
Jaka poczciwina. Ona raczej nie ma szans na adopcję. Jednak taka dorodne, widać że miala dom. To proszalne spojrzenie...