Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jestem otwarta na wszystko. Jesli Aska 7 kogoś przysle, to serdecznie zapraszamy. Nie chciałabym mieć u siebie psa, żeby po prostu go mieć. Na początku liczyłam na szybka adopcję, jak wszyscy. Tylko wczesniej polecana przez Ciebie Pani Henia z osrodka szkoleniowego Korkusów, ma poglądy zbliżone do podejścia Sowy, czyli że u psów nie wychowanych u boku człowieka, po latach niewiele da się zrobić.
-
Wygląd jednak ma ogromne znaczenie przy adopcji. Poker wybiera w domach, a u nas przy Ricie cisza. Pocieszam się tym, że sama świadomie wybrałam najmniej adopcyjne szczeniaki, bo tam byłyby bez szans i utknęłyby na całe życie w schronisku. Nie wiadomo ile trwające przy dirofilarii i innych schroniskowych problemach. Podczytuję regularnie i dobrze, ze domy są tak rozsądnie weryfikowane i wybierane. Wylęknionemu panu od pasozytów zaproponowąłabym przed adopcją przebadanie swoich zwierząt, bo może okazac się, że akurat któreś coś ma ;) Nieogarnięte dzieci też dobrze nie rokują. Nawet dorosły młodziutki pies może nie dac rady. Z własnego doświadczenia przy dzieciach moge powiedzieć, że najlepiej sprawdzają się dojrzałe 5-6 letnie psiaki o juz ustabilizowanej psychice i temperamencie. Mam nadzieję, ze ten ostatni dom to bedzie ten własciwy. Powodzenia!
-
Dziękuję Tolu, juz uwględniłam Twoje ogłoszenie. Chyba już nikt tu nie zagląda. Rita nadal potrzebuje ogłoszeń, np. na Tychy czy Opole lub Bielsko. Siedzi u nas już zupełnie niepotrzebnie; jest zdrowa, zaszczepiona - tylko domu brak. Do tego jestem juz 4 doby uwiązana przy zamojskiej dzikiej kotce. Musze jej podawac kroplówki i karmić kilka razy dziennie strzykawką. Do tego wizyty u weta. Wkrótce ma w końcu przyjechać z Ukrainy jednooka Belsi. chciałabym, zeby choć Rita wyjechała do tego czasu do swojego domu.
-
Suvi na 100% słyszy i to naprawdę dobrze. Aurat lezała w boku budy i jak usłyszała otwieraną furtkę to od razu przeniosła się na srodek budy i zobaczyła co się dzieje. Jej wybieg ma 13 m od początku kojca, więc jakies 15 m do budy. Nie da się na taka odległosć porozumiewać gestami i to z psem, który na człowieka nie reaguje. Mogę sobie machac, klepać, a na niej to nie robi wrażenia. Ona nawet na miskę nie reaguje. Czeka aż jej ją położę. Podobnie z kongiem czy otwieraniem kojca rano. Inny pies juz wisiałby na prętach i łapami przebierał, a ona lezy w budzie i obserwuje. Wychodzi długo po tym, jak ja sobie pójdę. Obserwuję ją z tarasu.
-
Super wieści jeśli chodzi o brak przerzutów. Ona ma zrobione dokładne badania kału? Tzn na giardie i ogólne laboratoryjne? Najczęściej pasożyty sa jednak powodem stanu zapalnego jelit, szczególnie psa ze schroniska. Ma eozynofile w normie? Jesli wszystko ma przebadane i ok, to najlepiej włączyć dietę na chore jelita Gastro intestinal. Szczególnie jeśli sunia nie potrafi utyć. Jest tak opracowana, żeby wchłanialność składników i kaloryczność była maksymalna. U nas wszystko ekspresowo normuje się po diecie jelitowej. Jako że prawie kazdy przyjezdza z pasożytami lub bakteryjnym zapaleniem jelit, to mamy już to sprawdzone. No i niezastąpiony metronidazol
-
Da się leczyc, dr Olender diagnozowała i leczyla maltankę z tym problemem. Myślę że warto teraz to ogarnąć bo szkoda kota. Wielu wetów nie skojarzy tego nawet z brakiem dopływu krwi. Kolejne właśnie mogą być łapki czy dalsza część ogona.
-
Tolu, jesli kociak jest u p. Justyny, to poproś ja, zeby pojechała z nim do dr Olender. To nie jest tak, że nagle odpada kawałek uszka czy ogonka. To choroba. Krew nie dopływa do naczyń włosowatych i naprawdę duzy problem może pojawić się dopiero, kiedy bedzie zimniej. Wówczas bedą obumierać kolejne fragmenty. Trzeba podawać leki. Myslę, że samo poinformowanie ludzi to mało, bo na tych dwóch brakach może się nie skończyć. Wątpię, ze to pourazowe.
-
w przypadku Suvi niewiele to zmieni, bo pies musi współpracować z człowiekiem. Mamy przecież głuchego Barytona i on reaguje na gesty. Jak coś chcemy, to trzeba go dotykać i pokazwac lub jeśli patrzy, to tylko wykonywać gesty. Suvi jest zawsze czujna, jeśli w budzie leży, to obserwuje. Na zewnątrz stoi lub chodzi. Co do zbadania uszu, to w jej przypadku wchodzi w grę tylko Sedalin, żeby ja złapać. To stara sunia, nie wiadomo jak u niej z sercem i nie ryzykowałabym podania środka, który może ją zabić, żeby coś sprawdzić. Kto łapał dziczące psy na sedalin wie, jak on dziwnie potrafi działać. Zachowałabym tą opcję na skrajną potrzebę. Z tego co widziałam, jak oglądałam oko, to uszy sa ok. Nie było nic widać, żeby była jakaś wydzielina czy żeby były czerwone. Nie drapie ich. Przy nadarzającej się okazji spróbuję sprawdzić jej reakcje. Myślę podobnie jak Rozi, że za dużo oczekujecie od niej. To pies który żył bez człowieka i jestesmy jej potrzebni do napeniania miski i sprzątania. Co do doprowadzenia do lekarza, to również mało realne. Mam dziką Ade, której pojawił się guz i trzeba go zoperowac. będę ją łapać na Sedalin, bo to konieczność. Jest u nas 5 lat i tyle, że normalnie mieszka w domu i reaguje na imię. Jedynie kiedy jest burza, to podchodzi do człowieka, bo strach przed nią jest większy, niż przed ludźmi. Przecież nasza Amely też ma zaburzone funkcjonowanie i neurolog powiedziała, że nigdy nie będzie normalnym psem z normalnymi reakcjami i relacjami z człowiekiem z nią jest łatwiej, bo jest mała i owijamy w koc, żeby wynieść na spacer czy wziąć do weta. Jednak na dom nie ma żadnych szans, bo kto adoptuje tak dysfunkcyjnego psa, który jest na feromonach i utyka w lukach miedzy meblami. Jednak po swojemu żyje i zapewniamy jej jak najlepsze życie na jej możliwości. Czasem mimo chęci niewiele zmienimy. Suvi ma swoją budę, kojec, trawnik, naprawdę dużą zagrodę, ma możliwość wychodzenia z niej. Do tego pełna miske i kontrole człowieka. Dla niej to chyba wszystko, czego oczekuje. Wiem, ze chcielibyśmy więcej, ale czasem po prostu nie mamy już na to wpływu.
-
Witamy serdecznie. Oreo jest po pielęgnacji, wykąpany, ma usunięte filce. Nie miałam sumienia go ostrzyc, wiec rozczesywałam. Ma drożdżaki i cheyletiellę. Kąpałam go 4 razy w normalnym szamponie, potem w leczniczym. Na koniec musiałam dać 2 preparaty do rozczesywania. Jeden do wanienkowania, drugi w sprayu. Mam zdjęcia, ale wstawię jutro.
-
Czy ja wiem, czy chciałabym ją pobudzić ? Jest bardzo dziwnym psem; ucieka od człowieka, ale poza tym zachowuje się bardzo spokojnie i zrównoważenie. Nie jest szczekliwa, nie jest konfliktowa z psami, nie ucieka w panice ani nie miota się. Nie niepokojona przez czlowieka wszystko robi powolutku, rozważnie, na spokojnie.
-
Czy ktoś dalby radę ogłosić Rite na Tychy? O nią nie było ani jednego telefonu odkąd ma ogłoszenia. Ma na Katowoce i na Kraków. Calkiem zgrała się z psami i robi się z niej mały wieśniak. Tekst taki jak wstawiłam wcześniej u Mimi, tylko imię trzeba zmienić. Bardzo proszę o pomoc, bo dziewczynka powinna iść do domu.
-
Basiu, odnośnie Kaspiana, to dostałam odpowiedz, ze ludzie przez noc będą myśleć, bo szukali biszkopta. Dosłałam też tą fotkę i oby się jednak pan namyślił, bo psiak mi utkwił teraz w głowie. Jakby miał lepsze zdjęcia, to wyślij mi na maila, zrobię mu olx i wyróżnię. Co do Suzi to tak, jak Tola napisala, dramat obojga.
-
Widziałam jego wątek właśnie. Szkoda, że żaden więcej. Choc dobrze, ze chociaż jemu się uda. Miałam cichutka nadzieje, bo takie wspaniałe psiaki i różnorodne.
-
Robimy zawsze testy psom, które przyjechały i statystycznie co drugi ma giardię. Niezależnie od schroniska, z którego przyjeżdżają. Tak samo testuje swoje szczeniaki. I moje koleżanki hodowczynie również. Czasem u psów nie muszą występować objawy ( szczególnie u dorosłych), choć często da się je wychwycić, zazwyczaj po zmianie miejsca. Niekiedy są idealne kupy, nie ma problemów, a jednak test wychodzi dodatni. Te testy są fajne na pierwszy raz, natomiast na okreslanie skuteczności podjetej kuracji lepsze jest zwykle badanie kalu pod mikroskopem z liczeniem pasożytów w polu widzenia.
-
Z bratem Homerka była bardzo smutna sytuacja. Tak maleńko brakowało. Zaglądam tu w nadziei, że może któremuś psiakowi ze wstawionych zdjęć się poszczęści, ktoś go wypatrzy i wyjedzie ze schroniska. Tolu, czy jest taka szansa dla któregoś? Dzis zadzwoniła do mnie pani w sprawie dwóch yorków od nieciekawej rodziny. Żal było im odmówić pomocy. Maja jutro trafić do mojej mamy i nie wiem co dalej. Na razie liczę tylko, ze uda się je szczęśliwie dostać.
-
Suvi juz co dzień ma otwartą zagrodę, ale na razie jeśli wychodzi to tylko w jej pobliżu. Szkoda, bo akurat tam mieliśmy wysypywane materiały budowlane i jest piach, wiec nie ma trawy, a większość ogrodu to ogromna łąka. Wykosiliśmy na razie tylko potrzebne ścieżki, wiec psy mogą buszowac i tarzać się w roślinności. Mam nadzieje, ze z czasem się przekona i zacznie zwiedzać teren.