Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Czy ktoś dalby radę ogłosić Rite na Tychy? O nią nie było ani jednego telefonu odkąd ma ogłoszenia. Ma na Katowoce i na Kraków. Calkiem zgrała się z psami i robi się z niej mały wieśniak. Tekst taki jak wstawiłam wcześniej u Mimi, tylko imię trzeba zmienić. Bardzo proszę o pomoc, bo dziewczynka powinna iść do domu.
  2. Wszystko bez większych zmian. Suvi co dzień ma zagrodę otwartą od rana do wieczora. Czasem wychodzi, ale nie za daleko, tylko na kilka metrow, trzyma się w pobliżu. Ciasteczka z konga wyjada nawet w dzień jak jestem w ogrodzie. Funkcjonuje normalnie po swojemu.
  3. Basiu, odnośnie Kaspiana, to dostałam odpowiedz, ze ludzie przez noc będą myśleć, bo szukali biszkopta. Dosłałam też tą fotkę i oby się jednak pan namyślił, bo psiak mi utkwił teraz w głowie. Jakby miał lepsze zdjęcia, to wyślij mi na maila, zrobię mu olx i wyróżnię. Co do Suzi to tak, jak Tola napisala, dramat obojga.
  4. Widziałam jego wątek właśnie. Szkoda, że żaden więcej. Choc dobrze, ze chociaż jemu się uda. Miałam cichutka nadzieje, bo takie wspaniałe psiaki i różnorodne.
  5. Robimy zawsze testy psom, które przyjechały i statystycznie co drugi ma giardię. Niezależnie od schroniska, z którego przyjeżdżają. Tak samo testuje swoje szczeniaki. I moje koleżanki hodowczynie również. Czasem u psów nie muszą występować objawy ( szczególnie u dorosłych), choć często da się je wychwycić, zazwyczaj po zmianie miejsca. Niekiedy są idealne kupy, nie ma problemów, a jednak test wychodzi dodatni. Te testy są fajne na pierwszy raz, natomiast na okreslanie skuteczności podjetej kuracji lepsze jest zwykle badanie kalu pod mikroskopem z liczeniem pasożytów w polu widzenia.
  6. Tak, ma chorą skórę i praktycznie cale podwozie łyse. Dzis wyszedł dodatni test na lamblie, niestety nie chce zjesc metronidazolu. Po naradzie dostał imię Oreo.
  7. Z bratem Homerka była bardzo smutna sytuacja. Tak maleńko brakowało. Zaglądam tu w nadziei, że może któremuś psiakowi ze wstawionych zdjęć się poszczęści, ktoś go wypatrzy i wyjedzie ze schroniska. Tolu, czy jest taka szansa dla któregoś? Dzis zadzwoniła do mnie pani w sprawie dwóch yorków od nieciekawej rodziny. Żal było im odmówić pomocy. Maja jutro trafić do mojej mamy i nie wiem co dalej. Na razie liczę tylko, ze uda się je szczęśliwie dostać.
  8. Nie patrz na wiek z paszportu, bo to kwestia przepisów, tylko na ząbki i po etapie ich rozwoju lekarz okresli wiek. Do 4 mies. Są wszystkie mleczaki, potem wypadają i wyrastają stałe siekacze. W wieku 5,5-6 mies. jest wymiana kłów.
  9. Suvi juz co dzień ma otwartą zagrodę, ale na razie jeśli wychodzi to tylko w jej pobliżu. Szkoda, bo akurat tam mieliśmy wysypywane materiały budowlane i jest piach, wiec nie ma trawy, a większość ogrodu to ogromna łąka. Wykosiliśmy na razie tylko potrzebne ścieżki, wiec psy mogą buszowac i tarzać się w roślinności. Mam nadzieje, ze z czasem się przekona i zacznie zwiedzać teren.
  10. Dziekuje za potwierdzenie. Calkiem mi wątku umknął i nie uzupełniłam tego w rozliczeniu.
  11. Kiedy szukaliśmy domu to tez trafiliśmy na taki, gdzie zmarl właściciel, a rodzina zostawiła psa na łańcuchu przy stodole i tylko przyjeżdżali go karmić. Od razu zaznaczyli, ze go nie wezmą, tylko jest do przekazania z domem. Bardzo było mi go żal, ale nie miałam gdzie wziąć, bo sami szukaliśmy domu ze względu na psy. Doprowadza mnie do furii takie podejście; dom czy pieniądze to chętnie się dziedziczy, ale przyzwoitości brak, żeby zaopiekować się zwierzakiem zmarłego krewnego. Dobrze zrobiłaś, bo to żadna wartościowa znajomość.
  12. Wszystkie dotąd przyjeżdżały wykastrowane, oprócz szczeniat. Jeśli byl w boksie ogólnym, to tak zakładałam, jednak nie byłam pewna. Jest rewelacyjny, tylko mam za duże zdjęcia, żeby tu wstawić. Biedny musiał się bardzo męczyć z wyłysieniami, świądem i filcami. Jest spłoszony w domu, na spacerze czuje się pewniej. Jakby się zmieniała mu osobowość w zależności od miejsca. Nie wiem tez co zrobić z jego futrem. Ostrzyżony będzie przez miesiące odrastać, jednak od barków jest cały w zbitych filcach. Nie ma prawie sierści luzem, tylko ta sfilcowana.
  13. Tez tak myślę. Wiele zadbanych psiakow w schroniskach jest oddanych przez krewnych zmarłych czy chorych osób. Obie sunie są zadbane i widać, że mialy domy. Ta ciemna chyba jeszcze ma szansę na nowy dom, ale jasna nie bardzo. To typ znikajacy wśród innych. Ten czarny psiak wygląda hak mniejszy nowofunland.
  14. Jaka poczciwina. Ona raczej nie ma szans na adopcję. Jednak taka dorodne, widać że miala dom. To proszalne spojrzenie...
  15. To tez nie jest jakiś wyznacznik, bo Freya nigdy nie podchodziła w schronisku w poblize siatki. Zawsze w oddali , przy baraku z dystansem do ludzi i psów. Przez to zresztą nie zdecydowałam się jej wcześniej wziąć i spędziła tam jeszcze kilka miesięcy. A w domu okazała się tak kontaktowym, bezstresowym i bezproblemowym idealnym psem.
  16. Tez zaglądam tu ciekawa, co u malucha. Psiaczka odbierała moja córka, wiec nie widziałam reszty transportowanych psów. Mam nadzieję, że wszystko dobrze.
  17. Zdecydowanie, bo Marina zabiera do siebie praktycznie tylko okaleczone i chore psy. Nie ma miejsca na zdrowe. Wiem, ze czasem sterylizują wolnozyjące suki i muszą je wypuszczać z braku miejsca. Mały jest od łopatek całkiem w filcach, a sierść od spodu jest zrudziała. Jest wykastrowany. Jak wchodzę to on stara się wręcz nie oddychać, tak się boi.
  18. Piesek ma wpisane imię Omar w paszporcie i jeszcze na karteczce, wiec chyba tak go wołano w schronisku. Bardzo się boi, jest śliczny w typie szpica. Ma duza bliznę na udzie. Przy człowieku zamiera w bezruchu i tylko łapie białkami oczu.
  19. Tolu, podmien może proszę w swoim ogloszeniu fotki Rity. Chyba, że zostanie stare i bedziesz mówiła o siostrze?
  20. Dałam jej Borysa na wybieg, bo musimy jechać na zakupy. On najwięcej do ni9ej chodzi, bo zawsze wyjada jej niezjedzone żarełko.
  21. Kurcze, zapomniałam wziąć z Katowic aparatu, wzięłam sam kabelek. Telefonem nie nadążam za Ritą. O ile Mimi jest mega fotogeniczna, to Rita wychodzi na zdjeciach jak Margo; nijako. Zdjęcia są rozmazane lub prześwietlone. Domowe pewnie wyjdą jeszcze gorzej, niż ogrodowe, bo nie ogarnę jej w bezruchu. Chyba lepiej zostawić ogłoszenia Mimi i mówić o Ricie.
  22. Ależ ja się nie załamuję. Po prostu nie chcę, żeby ktoś miał poczucie, że gdzie indziej byłoby lepiej Suvi i mogłaby robić szybkie postepy, jestem więc otwarta na sugestie o zmianie miejsca. Mam akurat teraz ograniczone mozliwości przez problemy z dzieckiem i większosć czasu Suvi opiekuje się mój mąż, a ona znacznie gorzej reaguje na mężczyzn. Ja będę dyspozycyjna dopiero po zakończeniu roku szkolnego, czyli za tydzień. Dlatego jestem otwarta na chęć zmiany miejsca do kogoś, kto ma więcej czasu, mozliwości i doświadczenia. Tym bardziej, ze pobyt u nas jest płatny, wiec rozumiem, że brak postepów może rodzić zniecierpliwienie. Raczej nikt nie spodziewał się, że będzie aż tak zdystansowana. Ja widziałabym ją u WiosnaA, bo zauważam, jakie są zmiany u psów, które ma i uważam, że ma rewelacyjną intuicję. Natomiast wiem już od opiekunki Suvi, że WiosnaA jej nie weźmie. Sama mam dzikiego Jimmiego, który jest u nas już kilka lat. Normalnie funkcjonuje w domu, przechodzi koło nas, reaguje na imię, tylko nie daje się dotykać. Jest to mozliwe jedynie w aucie. Tam moge go wyczesać, lekarz przebadać, zaszczepić. Jimmi jest wszędzie obecny, ale przez te lata u nas nie cieszy sie na nasz widok, nie podbiega do ręki, nie macha ogonem. Jest zawsze pare kroków za innymi psami i obserwuje. To po prostu zwierze, które pierwsze lata życia spędziło bez kontaktu z człowiekiem, a kolejne 6 lat w schronisku czlowiek kojarzył się źle. Wczoraj nie miałam czasu tu napisać, ale przyjechałam do domu i znowu otworzyłam Suvi wybieg. Wyszła z niego, ale tylko na parę metrów przed. Wszystko obwachała, w jakichś chwastach wytarła boki głowy. Chodziła powoli i nie wyglądała na spłoszoną czy zaniepokojoną. Kiedy mnie zobaczyła, nie uciekła, więc to dla mnie sukces.Nie reagowała na inne psy, ani one na nią. Dziś od rana jej otworzyłam furtkę. Znowu wyszła przed wybieg. Jednak była na wózku Linda i ją oszczekała. Linda jest bardzo zaborcza. Zabrałam ją teraz do domu i zobaczymy, czy bez niej Suvi bardziej się ośmieli. Dla mnie sukcesem jest to, że nie uciekła na mój widok, mimo ze akurat miałam waż ogrodowy w ręce i podlewałam, a on dobrze schroniskowcom się nie kojarzy. Drugim sukcesem jest to, że Suvi spokojnie wyszła i tak samo wróciła na swoje włości, czyli uznaje wybieg i kojec za swoje schronienie. Nie próbowała gdzies się schować, odbiec, nie wpadła w panikę. Ona zachowuje się tak, jak odłowiony piwniczny kot, ze dobrze czuje się na mniejszej, znanej powierzchni. Niestety, zapomniałam torby z aparatem i zanim przeszukałam manatki i pobiegłam po tel, to Suvi już podeszła do wybiegu, więc tylko takie udało mi się zrobić jej zdjecie.
×
×
  • Create New...