Jaaga
Members-
Posts
19191 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Andżela już po fryzjerze. Mąż musiał pomagac pani groomerce, ale obyło się bez sensacji. Wieczorem powinnam miec wyniki z jej badania krwi. Na razie nie mam rozliczenia, bo kiedy sprzątałam u jamnikowych szczeniaków, to laima z Wolfikiem sforsowały siatke w ptasim ogródku i zaatakowały gęś. W międzyczasie więc mąż musiał jechać z nią na szycie. Zajęliśmy w przychodni pół dnia i zrobił się zator w poczekalni.
-
Kiedy była w domu czy w zagrodzie, to nie reagowała na przyjazd obcych osób. Nawet nie zaszczekała. Wczoraj były luzem przy bramie, kiedy przyjechal. Za wszelka cene chciała go dorwać przez bramę, nie reagowała na mnie. Kiedy odjechał, była tak pobudzona, że jeszcze pogoniła Lonię przez cały ogród. Nie jest dominująca, bo jej na to nie pozwalamy. Próbowała się ustawic, ale Ciapciak zadbał o to, żeby nie obrosła w piórka. widział, że staramy sie ją ogarniać i korygowac zachowania i sam też to robił . Najczesciej wystarczyło, że stał nad nią wyprostowany i niewruszony na jej warczenie. Po iluś razach odpuściła. Od przyjazdu Maro skupiła sie na nim i znacznie wyluzowała. Wczorajsze zachowanie chyba byoa reakcją nawykową utrwaloną w poprzednim domu.
-
I niech taki pozostanie. Andżela dała wczoraj niezły popis przy kurierze. Maro zachował sie bardzo kulturalnie.
-
Już pisałam na wątku jamniczej rodzinki, ze od 3 dni próbuję ratować moją yorkę. Nie dałam rady tu zaglądać, ale na biezaco robimy, co trzeba. Myslałam, że imie to Marco i takie lekarka zapisała. Jest bardzo chudy, ma nadal luźne ogromne kupy, mimo metronidazolu i antybityku. W obu uchach ropne zapalenie, do tego zakazona rana na lewym uchu. dzis już ładnie goi się, po wczorajszym oczyszczeniu. Dla aska7 nie jest ogromny, ale u nas to największy z psów. Jest wyższy i dłuższy od Ciapciaka, tylko lżejszy o 11 kg. Może na zdjęciach nie rózni się od Andżeli, ale na żywo bardzo. Jest wiele większy, ma ogromne łapy. Ona jest drobniejsza, proporcjonalna. Stali się nierozłączni. Maro jest jej cieniem, robi i jest wszędzie, gdzie ona.
-
Teraz doczytałam dopiero ostatnie strony, bo trzy dni próbuję ratować moją sunię, której przestały pracować nerki. Pół dnia siedzę na kroplówkach, a zasięg mam tylko na zewnątrz, bo juz wróciłam na wies z Katowic. Dziś chyba czeka mnie najtrudniejsza decyzja. Dziekuję bardzo wszystkim za zaangażowanie. Znalezienie dobrych domów wyrzuconej rodzinie to ostatnie zadanie, jakie Basia wzięła na siebie. Wczoraj wieczorem rozmawiałam z p. Magdą i jest jeden fajny dom dla suni. Rozmawiałam z panią, jest naprawdę sympatyczna i konkretna. Jesteśmy umówieni na jutro. Przepraszam, ale nie jestem na razie w stanie jako pierwsza odbierać telefonów. Rozmawiałam z Tolą i zgodziła się ponownie wziąc na siebie pierwszy kontakt. Stokrotnie dziękuję. Myslę ze sprawniej odbędzie się szukanie nowych domów. Tola działa szybko, oddzwania jesli nie może odebrać. Nie wiem, czy wszystkie ogłoszenia sa wyróznione? Weszłam na konto meża i chciałam potwierdzic otrzymane wpłaty z deklaracji podanych przez Ewę Martę. Dziś wstawię rachunek, tylko mąż musi wypisac, a jest z Andżelą w przychodni. Ewa Marta - 100 zł - wpłacone agat21 - 100 zł Limonka80 - 100 zł - wpłacone Tianku - 30 zł Aldrumka - 70 zł - wpłacone Nesiowata - 30 zł - wpłacone Jankamałpa - 50 zł - wpłacone Poker - 100 zł - wpłacone 230 zł ( z bazarkiem) Alaskan Malamutte - 50 zł Bazarek Poker - 130 zł Lipsik - 50 zł- wpłacone Elik - 50 zł - wpłacone Kropka73 - 100 zł - wpłacone Tola - 50 zł Ellig - 100 zł Razem na konto wpłynęło780 zł.
-
Pogryzione ucho jest w gorszym stanie. Dzis przechodzimy na metronidazol w leczeniu lamblii, wiec mam nadzieję, że też pomoże na bakterie w uchu. Nie dawal sobie za bardzo sprawdzić uszu ani zębów. Musimy wytrzymać do poniedziałku. Obawiam sie, ze będzie musiał dostać premedykację przy oczyszczaniu rany. Najwyzej jutro zaleję ucho antybiotykiem. Dzis wypuściłam onka z moimi psami i jest ogromny. Jest wyższy i dłuższy od mojego Ciapciaka. Po odkarmieniu powinien mieć z 45 kg. Je jak dziki.
-
Na smyczy chodzilo mi o spacery poza nasza posesją. Oczywiście w ogrodzie wszystkie chodzą luzem. Co do ogródka ptaków, o odchody nie martwię się. Każdy ptak, który do nas trafia przechodzi kwarantanne w klatce i od razu ma badany kał. Jest leczony z endo i ektopasożytow. dopiero po 2 tyg. I czystych wynikach idzie do innych. Niestety nie trafiłam jeszcze na kurczę czy gąskę bez pierwotniaków. Nawet czterodniowe miały kokcydie. Gdyby ludzie wiedzieli co jedza, to większość nie tknęłaby drobiu i jajek Oprócz tego co jakiś czas badam kał drobiu i podaje profilaktycznie fenbenat i scancox, bo zlatuje się wroble czy gołębie, żeby one tez dostaly. Nie mogłabym pozwolić sobie przy psach na rozwleczenie kokcydiozy. Zreszta Betty i Rudzik mojej corki śpią u niej, więc muszą być zdrowe i regularnie badane. Nie jestem wyjątkiem na tle moich koleżanek. Każda bada każdy miot po kilka razy i robi testy. Ja dodatkowo tylko badam od kur.
-
Z Tobą każdy lubi :) Przyjeżdzają i od razu lgną do człowieka po kilku godzinach wspólnej drogi z Tobą. Oprócz Suvi niestety. Szybka samochodowa socjalizacja. No i jeszcze swoje robią sławne indycze szyje. Trzymamy je w kuchni głęboko na blacie i dostają po jednej dziennie Suvi i Brys. Nauczył się, że co rano jak drobiazg jest na spacerze, to przychodzi do blatu i upomina się o porcję.
-
Chudy jak badyl, aż wysuszony. Elu przy pierwszym badaniu ubłagaj o test. Takie same szopki mam dwie; w jednej wieszam pranie, w drugiej niosa się kury i zbieramy kartony do wyrzucenia. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, zrobić tam pomieszczeń dla psów. Rozumiem, gdyby był w takich warunkach za free w drodze do hotelu, ale za 450 zł? Serio ktoś tak jeszcze umieszcza wlaścicielskie psy? Bywałam w hotelu u znajomej hodowczyni i szkoleniowiec. Dawno temu miałam tam kilka dni mojego psa. To zupełnie inna rzeczywistość. To ze zdjęć przypomina brdziej schronisko Mariny. Rozi, u siebie wybrukowałam cześc na której zbierały się kałuże. Na zewnątrz psy są tylko na smyczy. Odciągam mówiąc "nie wolno". Po jakimś czasie kazdy pies załapie, że nie wolno. Jak poczytasz wpisy ludzi miesiacami walczących z pierwotniakami, to zobaczysz jaką zmorą dla nich sa kałuże W ptasim ogródku czasem tworzy się jakaś, ale co jakiś czas wysypuję suchą dezynfekcją.
-
Woda z kałuży to rezerwuar pasożytów. Pilnuję, żeby psy nie piły z kałuż. Nie tylko ja. Kałuże to zmora osób leczących swoje psy, z tego co wyczytałam na grupach i forach. AniaB chyba nie będzie długo bić sie z myslami, bo jak sama widziała Micha, to pewnie wie, że jest jedyną jego drogą w nowe, dobre życie. Trzymam kciuki mocno zaciśnięte za pozytywną decyzję.
-
Moje yorki też reagują na zasadzie "bij, zabij, zagryź". I Fly pierwszy do obrony wyskakuje. Boja się tylko niektóre duże. Najgorzej przechodzi strzelanie Linda i wojtyszkowa Ada. Mimo że Ada jest dzika, to przy ogłosach strzałów przykleja sie jak najbliżej nas. Do niedawna dziwiliśmy się tak ogromnej panice, ale przy okazji szukania przerzutów na RTG wyszło, że ma pociski w pobliżu serca. Podobno miała niesamowite szczescie, że przeżyła i zagoiły się rany w klatce piersiowej. Nic dziwnego, że obie umierają ze strachu, co strzelanina petardami lub polowanie w okolicy. Nie ma co, to bedziesz wyspana Ja mam dziś komfort. Starsza córka na imprezie, młodsza pojechała do domu z tatą i jamniczą rodziną, a ja zamiast zwyczajowo 9 psów w łózku, mam tylko 5 i budkę z maluszkami. Stwierdziłam, że nie miałam już dawno tak przyjemnego sylwestra. I jeszcze ta cisza w domu bez kłótni i przegadywania się dziewczyn oraz bez jazgotu Gajki i jej potomstwa.
-
Tyśko, odpoczywaj i zdrowiej jak najszybciej. To najważniejsze. Rozmawiałam z Tolą, ona też nie ma mozliwości finansowych na zaopiekowanie kolejnego i to w dodatku dużego psa. Pojawia sie psiak za psiakiem i jeszcze mają tyle kotów.
-
To stowarzyszenie chce go złapać i zaopiekować? Najlepiej, żeby go zwabić na jakąś posesję i wtedy złapać. Tola napisała, chyba o nim że to sunia, ale na zdjęciu bokiem wydaje mi się, ze to samiec. Najlepiej okolicznym ludziom mówić, że to włascicielski pies, żeby pomogli w łapaniu. I tak to rzadkość, że północniak trzyma się jednego miejsca. Warto wykorzystać ten łut psiego szcześcia. Tyśka), może jesteś na jakichś grupach FB, gdzie można tego wyżłowatego pokazać? ZEA nie ma jak pomóc, szkoda psa. Może ktoś odezwałby się. Tola dała mi znac, że mają dziś problem zdrowotny i nie da rady ogarniać szukania pomocy psiakom.
-
Zapytam czy może być "na zeszyt", to rozlczenie byłoby raz w miesiącu. To najwygodniejsza dla mnie opcja. Jesli nie, to zapłacę i wstawię paragon, to wtedy zwrócisz. Wczesniej nic nie chcę, bo się pogubię,a nie wiadomo co trzeba bedzie zrobić.
-
Dziś Delicji załatwiałam wizytę PA przez Amelię z Bochni. Amelia potwierdziła, że pani w rozmowie zapowiada się jako świetny dom. Umówione są na wizytę na poniedziałek.
-
Moli@, on jest w hoteliku od 18.12. Dla mnie nadal jest dziwne, że potrzeba 17 dni, żeby staremu, chudemu psu zrobić badanie kału czy odrobaczyć go. Może rzeczywiście jestem nienormalna i zbyt często odwiedzam weta, ale Wolfik, który razem z nim wyjechał, juz ma wszystko ogarnięte: odrobaczony, zaszczepiony i ogłaszany.
-
Umówiłam chłopaka u groomera na 03.01. Miałam nadzieję, że uda się wczesniej, ale niestety, to pierwszy wolny termin. Zarezerwowałam też w przychodni leczniczy szampon do tej kąpieli, bo ma paskudny stan sierści i skóry przez brud, odchody i tłuszcz. Myślę, że wtedy warto zrobić mu badanie krwi. Bedzie już po pierwszej serii leczenia lambli.
-
Jak Andżela stoi z finansami? Zapomniałam napisac, ze umówiłam ją na 04.01 na kapiel i pielęgnację. Musimy to zrobić. Musiałabym zrobić jej tez kontrolny test na lamblie, bo mimo dużego apetytu za wiele nie przytyła. Przydałoby się też badanie krwi. Wszystko to można załatwić przy wyjeździe na pielęgnację, bo groomer jest w budynku przychodni.