Jaaga
Members-
Posts
19277 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
w grudniu Laima została zaszczepiona przeciw chorobom wirusowym - 35 zł. Dowód wpłaty na konto weta za 8 zaszczepionych psów wstawiłam na watku Koffi, Bei i szczeniąt z rozliczeniem parwo. Nie potrąciłam tego przelewu w kwocie od darczyńców, którą wpłaciłam na konto ZEA. Teraz muszę więc zaznaczać na wątkach konkretnych psiaków koszt ich zaszczepienia.
-
Muszę zrobić grudniowe rozliczenie rodzinki, bo biuro rachunkowe szybciej je potrzebuje ze względu na koniec roku. Na moje konto z bazarków od Poker i Aldrumki wpłynęło 681 zł. Z tych pieniędzy wstawiam rachunek za grudniowy pobyt Gajki 450 zł. Za pobyt Kapsla 23 dni po 5 zł=115 zł. Do jego rozliczenia dodałam 40 zł za Procox dla wszystkich szczeniąt. Rachunek więc wynosi 155 zł 15 zł paragon za zbiorowe badanie kału, o którym tu wczesniej pisałam. Jutro i pojutrze podam im kolejna dawkę odrobaczenia - szczeniaki 5 tabl. po 5 zł, Gaja 2x 5 zł=35 zł Czyli z pieniędzy bazarkowych 681 rozliczam 450 zł+155+15+35 zł. Zostało 26 zł. O tą kwotę pomniejszę fakturę na stowarzyszenie za hotelowanie reszty szczeniąt. Faktura obejmie: 5 szczeniąt 25 dni po 5 zł=625 zł 5 szczeniąt 6 dni po 8 zł=240 zł Razem 865 zł. Odejmuję pozostale tu 26 zł. Kwota faktury wynosi 839 zł.
-
Uszy koniecznie, ale wczoraj nie chciałam go stresować, bo i tak nie wiedział, co się dzieje. Bałam się, jak zareagowałby na grzebanie. Noc spędził w domu, bo było zimno, a on nie chciał iść do budy. Andrzej wziął go do wiatrołapu. Powiedział, że było cicho i zachował czystość. Wypuścił go rano na wybieg.
-
Nadziejko, zobaczyłam ją na zdjęciu, które Ty wstawiłaś tu w cytowaniu. Wczesniej jakoś nie dostrzegłam jej w dużej ilości fotek.Pokazałam zdjecie Toli i dziś Tola ją własnie wybrała.
-
Nie, Toli chodziło o łapkę. Podobno to nie uraz, ale wada.
-
Psiak jest zachudzony, kręgi można liczyć, bo ma lamblie. Wykonałam test z pierwszej kupy, którą zrobił zaraz po przyjeździe. dostał Fenbenat Plus. Niestety, nie wiedziałam o kupie wczesniej, a mąż pojechał juz do weta z kupą suni Wabi na flotację. I tak musi dostawać dłużej leki, więc pierwsze dni dostanie działający też na inne robale, a potem dopiero przejdziemy na Metronidazol. Jest duży, bardzo wysoki, tylko bardzo chudy. I bardzo nerwowy na wybiegu. Raczej miał kojcową przeszłosć, bo stale kręci się w kółko, nawet jeśli ma dużo przestrzeni. Kiedy szłam, to on wzdłóż mnie poruszał się tymi kółeczkami. Nie chce wchodzić do budy, maż dał mu miske z jedzeniem do środka, a ja dorzuciłam ukochane przez psy śmierdzielki szyje indycze prezent od cioci Aska7. Stale kręci się wzdłóż ogrodzeniu, chciałby wyjść. Jest paskudnie zaniedbany, ma tłuste kłaki, wiszące całymi martwymi pasmami. Był kastrowany w lipcu, czyli siedzi tam od lata. Mam nadzieję, że przekona się do budy, bo ma dużą, z trzema warstwamy kołder i koca i zasłonkę z koca na wejściu. Jest do ludzi miły, kontaktowy. Z psami nie był puszczony, ale przez ogrodzenie raczej był zaciekawiony. Oceniony na 5 lat.
-
Sunia jest cudna. Miła, delikatna, ale przytulaska. Boi się innych psów, może jej dokuczały w schronisku. Jest z Beą i Wolfikiem. Kiedy przyjechała, to rzuciła się na miskę z jedzeniem jak szalona. Aż się krztusiła i musiałam porcjować jej jedzenie. Z pierwszej kupy zrobiłam od razu test na lamblie, jest ujemny i mąż zawiózł kupe na flotację. Jest czysta. Mimo wszystko podałam jej jednorazowe odrobaczenie. Sunia jest w niezłej kondycji, bo była sterylizowana miesiac temu. Mam nadzieję, że szybko znajdzie dom.
-
Tez wpadł mi w oko. Mam nadzieję, że znajdziesz dla niego miejsce. Jest bardzo adopcyjny z wyglądu.
-
Jestem z Wami. Cala noc myślałam, co z Zulką. Rano bałam się zapytać. Przyjmij wyrazy współczucia.
-
Nie każdy zaklada, ze szczeniak mogł mieć kontakt z wirusem i może zachorować. Nie każdy wet rozpozna pierwsze objawy, nie każdy potrafi leczyć i nie każdy dysponuje surowicą czy środkami przeciwwirusowymi. Uwierz mi, ze wielu wetow nawet ludziom nie mówi, że po parwo nie mogą wziąć następnego psa. Nie ma praktycznie tygodnia, żeby nie dzwonił ktoś o szczeniaka, bo poprzedniego kupił w pseudo i umarł mu na parwo. Po rozmowie ludzie dziękują za informacje, bo lekarz im nie powiedział, że i jak długo wirus zostaje w środowisku, ze szczepienie nie daje 100% odporności i że szczepienie zawierające jeden typ wirusa niekoniecznie działa na wszystkie inne i ze biorąc następnego malucha mogą go skazać na cierpienie i śmierć.
-
Niestety, nie dostałam żadnego odzewu ze stowarzyszenia odnośnie domu, który mąż mogl dzis sprawdzić. Nie dostałam tez informacji o jakichś chętnych domach i nikt do mnie nie dzwonił. Czuje się bezradna, bo przy tylu wyróżnionych ogłoszeniach za tydzień, dwa ludzie sie zniechęcą i przestana dzwonić. Każda z nas dostaje tez wiadomości i kierujemy ludzi do kontaktu telefonicznego. Niestety, szczeniąt do adopcji jest więcej niż chętnych. Szczeniaki rosną w oczach, są zdrowe, zaszczepione, gotowe do zmiany domu i w najlepszym wieku na adopcję. Gaja je gryzie i ucieka od nich i nie ma się co dziwić, bo są juz w stosunku do niej ogromne. Są luzem, bo tak strasznie drą się. W nocy wstaje sprzątać, do rana cala kuchnia jest w udeptanych kupach. Niestety, nie jestem w stanie trzymać wszystkich praktycznie po kosztach. Dzis dostałam rachunek za prąd i wyszły mi oczy, ale co się dziwić, skoro stale piorę i pasuje podłogi. Jutro będę dzwonić do p. Magdy. Basia prosila mnie, żebym liczyla szczeniaki jak dzieci Marty dwa lata temu. Zgodzilam się, bo zakładałam że będą maleńkie i szybko je wspólnymi siłami wyadoptujemy. Maluchy po ukończeniu 2 mies. jednak bede liczyć po 8 zł. Po ukończeniu 3 po 10 zl. Siedzą u nas w sytuacji, kiedy inne psiaki czekają na miejsce. Szkoda, ze dotad nie pojawi się na stronie wontariatu i schroniska. Zdjecia, które wyslalam p. Magdzie do ich ogloszen są juz nieaktualne. Dzis Gaja schowała się pod meblami i ugryzla córke, jak mnie wczesniej. Jest mi przykro, bo corka skaleczona, a Gaja nie ogarnia ze nie wolno gryźć ludzi. Mimo wszystko mam słabość do niej i chciałabym mieć udział w jej adopcji i kształtowaniu przyszłości . Niektorzy wiedza, jak Gaja mnie pokochała. Jestem dzis dobita, bo dowiedziałam się ze Ewu jest pod respiratorem. Zastanawiałyśmy się czy i jak to napisać, ale wszyscy cenimy tu Basię, myślimy o Niej i troszczymy się. Czesc jej znajomych już to wie. Basia jest miedarskim psim aniołem. Kto jest wierzacy, niech się pomodli, ja stale myślę o Niej.
-
Była wyprowadzana na terenie schroniska, więc nie można narazić na parwo szczeniąt w DT. Nie może tam od razu jechać. Mam do oddania do hoteliku p. Karoliny 2 butelki surowicy w lodówce na wsi. Mąż musiłaby jedną dziś dowieźć do Katowic, ale wyjeżdża za 20 min, więc musze wiedziec, czy cała akcja ma sens.
-
Szczeniak nadal (do wczoraj przynajmniej) był w pomieszczeniu wolontariuszy. Nie powinien i tak jechac od razu do DT gdzie są inne szczeniaki. Wiolhelm170 zaproponowała DT na kilka dni. Aska7 musiałabym przywieźć surowicę do Zamościa, jesli da radę po nią przyjechać wczesniej do Katowic. Mała musi ją dostać profilaktycznie i dopiero po serii 3 iniekcji może jechać do tego docelowego DT. Ktoś musiałby ją dostarczyć od Wiolhelm170 do Starego Sącza.
-
Wolontariuszka wyprowadzała. Wątpię, czy kierownictwo schroniska o tym decydowało. Teraz ryzyko jest większe. Surowicę do Katowic mąż może dostarczyć dziś, ale musze wiedziec do pół godziny, czy ma ją zabrać.