Jaaga
Members-
Posts
19191 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Nie, Toli chodziło o łapkę. Podobno to nie uraz, ale wada.
-
Psiak jest zachudzony, kręgi można liczyć, bo ma lamblie. Wykonałam test z pierwszej kupy, którą zrobił zaraz po przyjeździe. dostał Fenbenat Plus. Niestety, nie wiedziałam o kupie wczesniej, a mąż pojechał juz do weta z kupą suni Wabi na flotację. I tak musi dostawać dłużej leki, więc pierwsze dni dostanie działający też na inne robale, a potem dopiero przejdziemy na Metronidazol. Jest duży, bardzo wysoki, tylko bardzo chudy. I bardzo nerwowy na wybiegu. Raczej miał kojcową przeszłosć, bo stale kręci się w kółko, nawet jeśli ma dużo przestrzeni. Kiedy szłam, to on wzdłóż mnie poruszał się tymi kółeczkami. Nie chce wchodzić do budy, maż dał mu miske z jedzeniem do środka, a ja dorzuciłam ukochane przez psy śmierdzielki szyje indycze prezent od cioci Aska7. Stale kręci się wzdłóż ogrodzeniu, chciałby wyjść. Jest paskudnie zaniedbany, ma tłuste kłaki, wiszące całymi martwymi pasmami. Był kastrowany w lipcu, czyli siedzi tam od lata. Mam nadzieję, że przekona się do budy, bo ma dużą, z trzema warstwamy kołder i koca i zasłonkę z koca na wejściu. Jest do ludzi miły, kontaktowy. Z psami nie był puszczony, ale przez ogrodzenie raczej był zaciekawiony. Oceniony na 5 lat.
-
Sunia jest cudna. Miła, delikatna, ale przytulaska. Boi się innych psów, może jej dokuczały w schronisku. Jest z Beą i Wolfikiem. Kiedy przyjechała, to rzuciła się na miskę z jedzeniem jak szalona. Aż się krztusiła i musiałam porcjować jej jedzenie. Z pierwszej kupy zrobiłam od razu test na lamblie, jest ujemny i mąż zawiózł kupe na flotację. Jest czysta. Mimo wszystko podałam jej jednorazowe odrobaczenie. Sunia jest w niezłej kondycji, bo była sterylizowana miesiac temu. Mam nadzieję, że szybko znajdzie dom.
-
Tez wpadł mi w oko. Mam nadzieję, że znajdziesz dla niego miejsce. Jest bardzo adopcyjny z wyglądu.
-
Jestem z Wami. Cala noc myślałam, co z Zulką. Rano bałam się zapytać. Przyjmij wyrazy współczucia.
-
Nie każdy zaklada, ze szczeniak mogł mieć kontakt z wirusem i może zachorować. Nie każdy wet rozpozna pierwsze objawy, nie każdy potrafi leczyć i nie każdy dysponuje surowicą czy środkami przeciwwirusowymi. Uwierz mi, ze wielu wetow nawet ludziom nie mówi, że po parwo nie mogą wziąć następnego psa. Nie ma praktycznie tygodnia, żeby nie dzwonił ktoś o szczeniaka, bo poprzedniego kupił w pseudo i umarł mu na parwo. Po rozmowie ludzie dziękują za informacje, bo lekarz im nie powiedział, że i jak długo wirus zostaje w środowisku, ze szczepienie nie daje 100% odporności i że szczepienie zawierające jeden typ wirusa niekoniecznie działa na wszystkie inne i ze biorąc następnego malucha mogą go skazać na cierpienie i śmierć.
-
Niestety, nie dostałam żadnego odzewu ze stowarzyszenia odnośnie domu, który mąż mogl dzis sprawdzić. Nie dostałam tez informacji o jakichś chętnych domach i nikt do mnie nie dzwonił. Czuje się bezradna, bo przy tylu wyróżnionych ogłoszeniach za tydzień, dwa ludzie sie zniechęcą i przestana dzwonić. Każda z nas dostaje tez wiadomości i kierujemy ludzi do kontaktu telefonicznego. Niestety, szczeniąt do adopcji jest więcej niż chętnych. Szczeniaki rosną w oczach, są zdrowe, zaszczepione, gotowe do zmiany domu i w najlepszym wieku na adopcję. Gaja je gryzie i ucieka od nich i nie ma się co dziwić, bo są juz w stosunku do niej ogromne. Są luzem, bo tak strasznie drą się. W nocy wstaje sprzątać, do rana cala kuchnia jest w udeptanych kupach. Niestety, nie jestem w stanie trzymać wszystkich praktycznie po kosztach. Dzis dostałam rachunek za prąd i wyszły mi oczy, ale co się dziwić, skoro stale piorę i pasuje podłogi. Jutro będę dzwonić do p. Magdy. Basia prosila mnie, żebym liczyla szczeniaki jak dzieci Marty dwa lata temu. Zgodzilam się, bo zakładałam że będą maleńkie i szybko je wspólnymi siłami wyadoptujemy. Maluchy po ukończeniu 2 mies. jednak bede liczyć po 8 zł. Po ukończeniu 3 po 10 zl. Siedzą u nas w sytuacji, kiedy inne psiaki czekają na miejsce. Szkoda, ze dotad nie pojawi się na stronie wontariatu i schroniska. Zdjecia, które wyslalam p. Magdzie do ich ogloszen są juz nieaktualne. Dzis Gaja schowała się pod meblami i ugryzla córke, jak mnie wczesniej. Jest mi przykro, bo corka skaleczona, a Gaja nie ogarnia ze nie wolno gryźć ludzi. Mimo wszystko mam słabość do niej i chciałabym mieć udział w jej adopcji i kształtowaniu przyszłości . Niektorzy wiedza, jak Gaja mnie pokochała. Jestem dzis dobita, bo dowiedziałam się ze Ewu jest pod respiratorem. Zastanawiałyśmy się czy i jak to napisać, ale wszyscy cenimy tu Basię, myślimy o Niej i troszczymy się. Czesc jej znajomych już to wie. Basia jest miedarskim psim aniołem. Kto jest wierzacy, niech się pomodli, ja stale myślę o Niej.
-
Była wyprowadzana na terenie schroniska, więc nie można narazić na parwo szczeniąt w DT. Nie może tam od razu jechać. Mam do oddania do hoteliku p. Karoliny 2 butelki surowicy w lodówce na wsi. Mąż musiłaby jedną dziś dowieźć do Katowic, ale wyjeżdża za 20 min, więc musze wiedziec, czy cała akcja ma sens.
-
Szczeniak nadal (do wczoraj przynajmniej) był w pomieszczeniu wolontariuszy. Nie powinien i tak jechac od razu do DT gdzie są inne szczeniaki. Wiolhelm170 zaproponowała DT na kilka dni. Aska7 musiałabym przywieźć surowicę do Zamościa, jesli da radę po nią przyjechać wczesniej do Katowic. Mała musi ją dostać profilaktycznie i dopiero po serii 3 iniekcji może jechać do tego docelowego DT. Ktoś musiałby ją dostarczyć od Wiolhelm170 do Starego Sącza.
-
Wolontariuszka wyprowadzała. Wątpię, czy kierownictwo schroniska o tym decydowało. Teraz ryzyko jest większe. Surowicę do Katowic mąż może dostarczyć dziś, ale musze wiedziec do pół godziny, czy ma ją zabrać.
-
Chyba Tola musiałaby ją zarezerwować, potem mała musi zostać odebrana ze schroniska z psiakami, gdyby Asia zgodziła sie przyjechać po surowicę do Katowic. Trzeba jej ją podawać, przetrzymac ok. tygodnia i dowieźć do DT. Surowicę transportuje się w temperaturze lodówkowej. Dziś musiałabym wiedzieć jak wygląda sytuacja, bo mąż musiałby dostarczyć surowicę do Katowic.
-
Tola teraz jedzie z Zulką do lekarza, bo jest bardzo źle. Problem jest taki, że mała bez szczepienia była wyprowadzana na teren schroniska. Wirus do roku czasu utrzymuje się w srodowisku, a ona jest w wieku, kiedy powinna być zaszczepiona i miec kwarantannę poszczepienną. Teraz ryzyko zarażenia jest większe. Trzeba podać jej surowicę, ale surowica jest u mnie na wsi. Nie wiem, czy udałoby się uprosić Aska7, żeby nadłozyła drogi do Zamościa i odebrała surowicę z Katowic, zeby ją tam dostarczyć. W tej sytuacji mąż dziś przywiózłby ją do Katowic. Tylko musi się znaleźć ktoś kto zorganizuje wyjazd i przekazanie małej. Nie ma sensu wszystkich angażować, jeśli na miejscu mała nie uzyska pomocy.
-
Nie przejmuj się, ja mam aktywne. Tez nie spodziewałam się, bo pani juz ustaliła dzień, kiedy mogła po nia przyjechać. Jednak lepiej , ze rozmysliła się przy ankiecie, niż później. Nastya jest miłą i niekłopotliwą kotką. Nie ma tragedii, ze nie jedzie, choć liczyłam na powrót do stanu posiadania 10 kotów
-
Aska7, Alaskan chciałam jutro porozmawiać z Wami, jako z opiekunkami psiaka, bo jak wnioskuję po wątku, wspólnie sprawujecie nad nim opiekę? Chodzi o jego stan, chciałabym mu podać profilaktycznie choć jednorazowo surowicę, żeby nie był zagrożeniem dla Suvi, skoro wirus jest obecny w schronisku, a pies jest w tak fatalnym stanie. Mam jeszcze kilka spraw do ustalenia, głównie dotyczących kwestii weterynaryjnych. Zadzwońcie jutro do mnie lub dajcie znac, o której mogę dzwonić. Chcę miec wszystko przygotowane dla bezpieczeństwa reszty psów i szybkiego zaopiekowania weterynaryjnego nowo przybyłego psa. Zaraz po przyjeździe robię test na lamblie, pierwszą kupę daję do badania i mam umówioną wetkę w razie pilnej potrzeby. patrząc po zdjeciach na jego stan, na drugi dzień po przyjeździe powinien rano jechac na badania krwi, ew. usg, rtg. Chciałam to wszystko z Wami poustalać, bo musze umówić wizytę w przychodni. Czekam już jak na szpilkach na wyjazd owczarka ze schroniska. Cieszę się, że udało się to zrealizować.
-
Sunia zapewne będzie nadal w schronisku, skoro jest zamknięte dla ludzi. Jesli jest w budynku dla pracowników, nie w zagrodce, to ryzyko załapania wirusa jest małe, bo gdyby było inaczej, to już padłoby pół schroniska, bo tam przecież psy nie są szczepione na parwo. Gdyby ktoś zaoferował DT i malutka mogłaby jechać z Aska7, to już po drodze u nas, podałabym jej profilaktycznie surowicę domięsniowo. Dałabym butelkę na następne profilaktyczne iniekcje. Koszt butelki to 80 zł, więc bez problemu na pewno udałoby się zebrać środki na zwrot kosztów i zakup butelki do oddania p. Karolinie. Mam jeszcze buteleczkę Fosprenilu, więc też mogę przekazać i podać pierwszą dawkę.Jesli zabezpieczy sie zdrowego szczeniaka, to ryzyko zachorowania jest zminimalizowane. Tola i Stefcia niestety nie dostały środków do czasu objawów, bo nikomu parwo w ich przypadku nie przyszło do głowy. Jesli ktoś więc ma dorosłego zaszczepionego psa i wziąłby tak zabezpieczoną profilaktycznie małą, to nie powinno byc żadnego problemu, jak u nas. Nie zaszczepiona Andżela przecież była w jednym pokoju i bawiła się ze szczeniakami. Dostała surowicę dopiero po zachorowaniu Toli. Koffi była odrobaczana na początku, potem szczepiona; jest i była zdrowa, mimo choroby swoich córeczek. Może pomysli o DT ktoś z dorosłym, zabezpieczonym psiakiem? Ona jest tak cudna, ze szybciutko znajdzie dom.
-
I nawet nie myśl. W ciąży zgarnęłam dzikawą chorą kotkę, ktora mnie ugryzla i potem zmarła. Ja byłam w szpitalu, a Andrzej zawoził zwłoki do ZHW , gdzie badali mózg w kierunku wścieklizny. Przed porodem dowiedziałam się, że znajoma ktora była na kryciu, miala chlamydiozę w hodowli. Powiedzialam lekarzom, bo corka urodziła się z komplikacjami i slaba. Obie dostalysmy gentamycynę do czasu wyników. Noworodek dostawał dożylnie 4 razy na dobę ototoksyczną siekierę. Na szczęście testy nas i naszych psów wyszły ujemne. Nie popełniaj moich błędów.
-
Dlaczego nieaktualne? Jesli suczka wylądowała dziś w zagródce, to przecież może we wtorek jechać z Aska7. Tym bardziej jej żal. Tylko nie ma gdzie jechać. Niestety do hoteliku nie może, Tola juz pytała, bo pies z chorą łapą jest niezaszczepiony i czeka go operacja. Ja tez nie widze nic złego w zapytaniu, tym bardziej ze suczce przydałby się nawet DT, a transport to okazja. Juz pisałam na zamojskim, że mam w domu surowicę i mogłabym jej podać od razu, jak dojedzie owczarek. I mogę dać do domu na nastepne podania profilaktyczne.