Jaaga
Members-
Posts
19193 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Nie taki juz pierdoła, klapie zębami przy zastrzyku, a do uszu to juz w ogóle nie pozwala się zbliżyć. Choć dzis zachował zimna krew. Maxim jak zwykłe wypuszczony pobiegł od razu do zagrody, żeby robić wściekły raban przed nią. Zawsze wypuszczałam normalnie owczarki, ale dzis tak rozjuszyl Andżele, ze wypadła i ścięły się na poważnie. Maxim nie popuścił. Dobrze ze nioslam pranie do powieszenia, zarzuciłam jedna poszwe na jednego głowę, druga na drugiego i odcianelam Andzele do kojca. Maxima zabralam do domu, ona ochłonęła i za chwile wyszła. A Maro w tym czasie stał nieruchomo w kojcu przy otwartych drzwiach i wyszedł dopiero, kiedy psy się uspokoiły po zabraniu Maxima. Dobrze wiedzieć, że nie jest konfliktowy.
-
Maro byl dzis na wizycie i badaniach w Pawłowicach i podobno niezłe szaleństwo było. Z trudem lekarce udało się podać mu druga dawkę Osurni do uszu. Może już jutro będą wyniki z badań.
-
Udało się Cymuniek ma super Opiekunów. Cymek z krzywym zgryzem wygląda, jakby cały czas sie śmiał, ale wcale nie jest mu do śmiechu :( Z taka urodą zostanie w schronie do końca swoich dni, jeśli mu nie pomożemy! Ale my mu pomożemy, bo jak nie my to kto?
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Rewelacyjny ten Cymek, a w ubrankach prawdziwy przystojniak -
Rozmawialam wtedy z Ewu, bardzo przeżywała, ze nie zdażyla pomóc temu szczeniaczkowi Sabinki. Po tym nie dziwie się, że zaopiekowała się w tych emocjach jego mamą. Nasza śląska psia rzeczywistość jest jednak calkiem inna od tej na wschodzie kraju. Tu nie ma takich sytuacji i problemów. Dlatego dziewczynom tez się nie dziwie, bo wiem ze Marina na Ukrainie rowniez sterylizuje takie suni i wypuszcza z braku innej możliwości. Sabinka ma super szczęście, że tyle osób jest gotowych jej pomóc.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dziękuję Nadziejko, tydzien temu odeszła moja yorczka, o której nerki walczyłam uparcie kilka dni. Teraz oprócz Barytona mamy jeszcze naszą sunię w ciężkim stanie. Wypadł jej z pochwy ogromny guz, na odbycie pojawił się polip, który krwawi przy załatwianiu się, a w pęcherzu ma kryształki. Wszystko nagle i jednocześnie. Jest nastoletnią suczką, ktora przez jaskrę miala amputowane obie gałki oczne. We wtorek jedzie na operację. Być może w środku jest drugi guz. Goplana zachowuje się normalnie, je jak smok, ale trzeba przeprowadzić operację, bo guz urósł ogromny. Juz wczesniej dostala leki przygotowujące ją do operacji. Też trudno mi ją dać na stół, bo może nie przeżyć. Ze Slodziaczką walczyłam do końca licząc na cud. Teraz liczę aż na cud podwójny, z Barytonem i Goplaną. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ma taki o przedłużonym działaniu. Po nim jest cicho kilka godzin, teraz np leży i obserwuje sobie wszystko. Nie spi, ale widocznie go nie boli. Nie wiem tylko jak długo będzie działać, bo przeczytałam na ulotce, ze z czasem zmniejsza się skuteczność dawki. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Niestety, jest niewiele lepiej. Librela nie pomogła, Dexafort również. Wczoraj szczekal i jojczał pol dnia aż Andrzej pojechal do przychodni po ostatnia deskę ratunku czyli Tramal. Po nim jest po kilka godzin ciszy i śpi. Nawet czasem w domu dźwignie się na łapy, ale kroku nie potrafi zrobić. Trzeba mu podsuwać picie i jedzenie, wynosić za potrzebą a i tak w nocy załatwia się pod siebie. Denerwuje go wszystko. Złości się na inne psy.Na Tramalu jest o tyle lepiej, że co jakiś czas jest w stanie na dworze zrobić kilka chwiejnych kroczków, zanim się przewróci. Ma bystry umysl i super apetyt. Przez to mam cały czas nadzieje, ze to sytuacja przejsciowa. Nie mam sil go uśpić. Jeśli jednak sytuacja nie zmieni się w następnych dniach, to chyba nie będziemy mieć wyjścia. -
Jutro sprawdzę. Musze puścić mniej psiolubne koty. Najlepszym testerem jest bialy w rude łaty Marian, bo nie wiem dlaczego, ale większość psów na to umaszczeniu gorzej reaguje. Czarny Oggy psów nie rusza, nawet Borysowi podtyka głowę pod nos. Za to na Mariana Borys dostaje głupki, jak na królika. Pędem puszcza się po schodach jak Marian zejdzie, a potem szuka jego śladu.
-
Tez biorę to pod uwagę, ale problem zaczął się dopiero po kąpieli. Kąpany był w zamowionym szamponie leczniczym, wiec raczej to nie reakcja na kosmetyk. Tak samo miały juz trzy inne psy z tego schroniska. U Oliego przerabialam wszystkie możliwe diety, a wydrapywał rany jak Borys. Dziś już nie drapał się przy mnie. Oby tak zostało. Lekarka zasugerowała jeszcze podać Advocate. Tylko nie miala tego dużego, musiała zamówić.
-
Co słychać u zamojszczaków? zagladam z nadzieją, ze może ktoś wypatrzył tu zwierzaka, któremu chciałby pomóc. Na zdjęciach starszego szorściaczka chyba jest ten borysowaty psiak, którego tak mi było żal, jak był wychudzony? jesli to on, to nabrał kondycji w nowym kojcu.
-
Mamy ogromny problem z Barytonem i nie bardzo mam czas na bieżąco pisac. Mam nowe zdjęcia Maro na FB, jak ktoś może, to prosiłabym o wstawienie tutaj. Jutro mamy z Maro jechac do lekarza na badania. Kup nadal tak samo dużo i nieciekawej konsystencji. Raz jasne, raz takie szare mimo tego samego jedzenia. Lekarka zasugerowała, że nalezy go zbadać w kierunku choroby trzustki, podobno typowej dla tej rasy. Ma miec jutro pobieraną krew w tym kierunku i badany kał. Po rozmowie z Evą z fundacji, diagnozowanie i leczenie pokryję z jego puli pieniędzy na karmę. Nie bardzo wiem, jaką karmę kupić, skoro nie wiemy, czy jest zdrowy, a Eva juz dopytywała się o rozliczenie. Nikt też nie zaadoptuje psa, który mu w ciągu nocy zrobi 5 kup. Jesli uważacie inaczej i mam kupić karmy, a leczenie z pieniędzy tu zebranych, to dajcie znać. Od kąpieli, kiedy została zmyta skorupa brudu i moczu bardzo sie wygryza. Idzie i w ruchu wydrapuje tylnymi łapami boki lub siada i wygryza grzbiet. Ma go już cały czas ośliniony. Nie wiem, co to jest, ale wiele psów z tego schroniska tak ma. Tylko Kokos miał zeskrobiny, posiew i wyszedł grzyb. jednak badanie trwa miesiąc. Maro zaczął serię leku przeciwzapalnego i antybiotyku, które dostał też Borys na początku przy wygryzaniu się i jemu pomogły. Mam nadzieję, że tu też tak się stanie. Gdyby nie te problemy zdrowotne, to moznaby go już ogłaszać. Jednak musimy poczekać, bo nie wiadomo co ludziom mówić. No i już rozbisurmanił się chłopak. Nie jest takim aniołkiem. Upatrzył sobie Lindę do nękania i musze ich pilnować. Za to na zdjeciach nie ma juz nic z tego chudego, osowiałego i umęczonego psa, jakim był w schronisku. Nawet urody jakby nabrał. Na początku Andrzej powiedział, że ma taką dziwną głowę i ukosne oczy jak nasz nieżyjący już łysy szczurek dumbo Żelek-Kisielek. No i miał trochę rację. Teraz Maro nie przypomina już uszastego szczurka. Pogryziony nos nie jest tak opuchnięty, zostały tylko szramy. Uszy są wysoko uniesione.
-
My też Andżelę mieliśmy w domu ponad miesiąc. Miała zamykane drzwi i barierkę w drzwiach, wychodziła tylko na spacery. Dopiero z Maro zaczęła akceptować wybieg. Chodziło mi tylko o to, że nie mozna mu na dużo pozwalac. Mam tak z ukrainskim Maximem. Milusi jak był chudy i zagubiony w nowej rzeczywistości, potem nabrał masy, wycwanił się i zaczął polowac na małe psy, koty, niedopuszczać dużych psów do miski. Nie ma wstępu do kuchni, bo stawał się bardzo zaborczy. Jesli to jednak mieszkanie, nie dom i ograniczona powierzchnia, to na pewno jest trudniej. Tylko szkoda Micha, zeby utknął w jakimś hotelu w odizolowanym kojcu, bez kontaktu z innymi psami i życiem w domu. Borysa ogłaszam rok i bez skutku, a jest domowy i towarzyski. Ma zdjecia z domu, ogrodu, wyjazdów. Co dopiero pies przeniesiony do kojca. Zero szans na adopcję. Skazany na takie sobie zycie, tyle że z pełną miską i bez walki o przetrwanie. Co z tą panią, o której było tu pisane?