Jaaga
Members-
Posts
19191 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Dostał leki, mógł to być poczatek zespołu przedsionkowego, ale steryd zahamował postęp choroby. Za wizytę zapłaciłam 40 zł + 15 zł paliwo, wstawię paragon z telefonu. Niestety już, po przyjeżdzie z prchychodni wypatrzylam na jego poduszce kryształki z moczu. Znowu więc czeka go leczenie i pewnie dieta.
-
Dzięki za kciuki, dzis czuje się normalnie. Może jednak go zawiało. Czekamy na przejście pierwszej fali w przychodni po otwarciu i jedzie na kontrolę. U nas dopiero dziś słońce wyszło i zapowiada się cieły dzień. ostatnie dni lało, wiatry od gór wiały i ogromna wilgoć. Przepalił, ale mamy uchylone okna, od razu zmieniło się powietrze. Dzis Drugi jak nowy; uszka pionowo, kontrola misek.
-
Twoje wyprawy do schroniska ostatnio do końca trzymają w napięciu, co za "jajko niespodzianka" przyjedzie. Oby tym razem nie było żadnego w takim stanie.
-
Do mnie może trafić jeden oprócz Szymka, Nie wiem, czy została podjęta jakas decyzja. Poczekajmy,na Tolę.
-
-
-
Patrzę jeszcze raz na zdjęcia i ten drugi jest znacznie bardziej nieadopcyjny. Pierwszy w typie corgi, ma ładną sylwetkę, jest fotogeniczny, a drugi to jak Aska7 napisała ciapa, nieproporcjonalny, z obłażącą sierścią, pies którego tylko omiata się wzrokiem.
-
Ze swojej strony chciałam jeszcze tylko dac znac, że dotarły 4 worki karmy dla Zewa od maltańczykowej fundacji. Tym sposobem ma zabezpieczone jedzenie do końca października. Fundacja również opłaciła mu kontynuację leczenia,opłaciła opakowanie super preparatu witaminowo-minerałowego i czeka na niego opłacone szczepienie po zakończeniu leczenia jelit, płuc i uszu. Właśnie wysłalam faktury do fundacji w celu rozliczenia. Czekał tyle miesięcy na pomoc, ale jakoś udaje się teraz ogarnąć wspólnie jego potrzeby. Dziękuję bardzo za pomoc, Asia Alaskan powyżej pisała, że ma trochę zamieszanie,więc pewnie przeoczyła wpis.
-
Miał robiony test na lamblie? Pytam, bo niestety w zwykłym badaniu często nie jest wykrywana.Wymaga innej metody badania lub własnie testu na przeciwciała czy białko. Dlatego ja też robię dwa różne badania. Nie był odrobaczony po przyjeździe, że ma teraz włosogłówkę?To już pewnie wszędzie w koło bedzie rozniesiona, co utrudni leczenie.
-
Chciałam jej robić zdjecia, ale u nas jest dalej ciemno, mokro i buro. Do tego ona jest czarna, a rozsypał mi się aparati teraz trzyma się tylko owinięty plastrem. Nie dam rady więc z nim za bardzo szaleć . Musze miec w miarę nieruchomego psa i dobre światło, bo co chwilę przy ruszaniu nim, przestaje działać,a zrobione zdjecia wtedy znikają z folderu.Niestety, na razie nie kupię nowego, bo kilka dni temu musiałam kupić niespodziewanie nową lodówke i telefon córce, więc limit większych wydatków na razie przekroczony. Musze więc poczekać na lepszą pogodę. Choc wydaje mi się, że zdjecia jakie ma, są fajne. Tez nie rozumiem tego zjawiska, dlaczego o młodziutkie aktywne psy dzwonią starsi ludzie i rodzice maluchów. Jakby jedni i drudzy dali rade zapewnić właściwe warunki rozwoju i odpowiednią aktywnosć takiemu psu.
-
Kurcze,to są dwie parówki, a jakoś myślałam, że to jeden i ten sam pies. Tam to jak Szymek nigdy nie zostaną wypatrzeni. Jak napisała Tola, przyjeżdża tylko Szymek i może być na hotelik inny pies. Mnie płeć i wiek są obojętne. Ja też mam na oku 3 psy, ale na razie nie dam rady wybrać i zabrać. Muszę poukładać sobie w głowie i po prostu przetrawić śmierc Borysa.
-
Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia. Dopiero dziś jestem w stanie pocieszać się tym, że nie chorował, nie cierpiał iodszedł tak, jak każdy chyba chciałby. Psy spały z nim i też nie zorientowały się, co się stało. jak zaczęłam płakać, przytulać go i histerycznie wołac męża, to podniosły się i zaczęły go obwąchiwać. Nie potrafię się jednak nadal z tym pogodzić. Było dobrze i nagle pyk, życie zgasło. Nie tak miało być. Po tym jak zadusił Pietruszkę na początku, już nigdy nic nie zrobił nie tak. Był zawsze koło mnie, zrównoważony, spokojny, pozytywnie nastawiony, zadowolony ze wszystkiego co na koniec życia otrzymał od losu. Przez ten cały czas, kiedy był u nas ani razu nie podniosłam na niego głosu, był najgrzeczniejszym i najlepszym psem na świecie. Kochał wszystkich, każdego gościa witał, podstawiał głowę do głaskania, odprowadzał i żegnał. Mieliśmy swoje przyzwyczajenia,np.odkurzanie.Większosć psów ucieka przy odkurzaniu. Borynio lubił,kiedy go też odkurzałam. Chyba uznał, żeto lepsze, niz szczotka i czesanie. A że sierci miał mnostwo i drugie tyle podszerstka,to wymagał stałej pielęgnacji. Wiele razy śmiałam się z tego. Borynio uwielbiał ciocię Asię i jej szyjki, cieszył się na kazdy Jej przyjazd ichodził za Nią. Potem co dzień, kiedy drobiazg szedł na spacer, przychodził pod blat do kuchni czekać na kawałek szyjki. Jak kończyły się szyje, to musiałam mu dawać inny smaczek,bo to był taki nasz wspólny rytuał, to buszowanie nosem po blatach. Kiedy uznawał, że spóźniam sie z karmieniem albo Baryton przed nim dostawał swoją porcję, to monotonnie szczekał, żebym o nim przypadkiem nie zapomniałam. Był zawsze przy mnie i dlatego teraz jest tak trudno bez niego. Dziękuję wszystkim za pomoc mu, zaangażowanie. To była wtedy nagła decyzja i byłam bardzo zdesperowana, żeby mu pomóc. Czasem tak mam, że zobaczę jakiegoś zwierzaka i juz spać nie mogę. Wiem, że muszę mu pomóc. Potem okazuje się, że to był ostatni moment lub zwerzak tak cierpiał, że zabranie go, zmieniło całe jego życie.Borys też miał przed sobą góra kilka dni wegetacji w stanie, w jakim był po przyjeździe. Dzięki Wam nie został anonimowym burym staruszkiem zagryzionym w schronisku ,tylko kochanym i lubianym przez wszystkim Boryniem. Boryniem, którego brakuje na każdym kroku. Mylsę, że zostanie nie tylko w moim i mojej rodziny sercach. Borys został tam,gdzie poznał prawdziwe życie. Tęsknię za nim, ale jeszcze nie jestem gotowa nawet oglądać jego zdjeć. Patrzę na prostokąt zalewanej deszczem ziemi i jest mi tak źle, że ściska w dołku.
-
Wczoraj we śnie umarł Borys. Przyszedł ze spaceru, położył się spać, a za 20 min nie oddychał. Dotąd nie potrafię tego ogarnąć. Mam Nele, ktora juz na wczoraj miała umówioną eutanazję, ale znowu odmówiłam. noszę ja na rękach i karmie łyżką. Do tego kotka Rysia z mocznica, ktora na razie funkcjonuje dzięki kroplówkom i tonie preparatów. One żyją, a odszedl zdrowy, dorodny Borynio. Brakuje mi go na każdym kroku, bo byl duży i wszędzie za mną. Nie myślałam nigdy o jego odejściu, byl ostatni w kolejce. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak kocham tego cielaczka, dopóki go nie zabrakło. Do zobaczenia kiedyś, Boryniu...
-
Nie wiem, co jej konkretnie dolega, ale większosć starych psów ma jakies przewlekłe schorzenia, które niestety nie wykluczają obowiązku szczepienia p. wsciekliżnie. Jesli nie ma dokumentacji aktualnego leczenia,to w razie kontroli nikt tego nie bedzie uznawac. Skoro sunia nawet na badanie uszu nie pojawiła się u lekarza,to trudno bedzie udokumentowac stałe wizyty i leczenie. miejsca, gdzie przebywają psy typu hotelik,hodowla podlegają pod nadzór inspektora weterynaryjnego i mogą zostać w każdej chwili skontrolowane. Czasem weci nawet nie orientują sie, jak wygląda sytuacja prawna, ale mozna dostać kare pieniężną i nakaz udokumentowania szczepienia w ciągu 2tyg. Ja musiałam płacic, bo suczce szczepienie wygasło jeden dzień wczesniej. Dosłownie. Dlatego tego szczepienia pilnuję. Szczepię francuska szczepionką i nigdy nic sie nie dzieje,a szczepię nawet 16letnie psy. Poza tym Shila jest cudna i rewelacyjnie się odnalazła w nowym miejscu. Widać, że jest bardzo zadowolona :)