Jaaga
Members-
Posts
19328 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Przeszarżowałam z wydatkami na zwykły paragon i, bo nie chciałam obciażać w tym miesiącu ZEA. Stan konta Amely u mnie wynosi - 28,45 zł. Tą kwotę wyrównam z pieniedzy, które zostały u mnie po pozostałych ukraińskich psiakach. Juz zapisuję na wątku "przedszkolaków". Czyli u mnie Amely ma już stan zerowy, jedynie środki ma jeszcze na koncie fundacyjnym. Po wyleczeniu pęcherza czeka ją operacja.
-
Jest mi naprawdę źle, ze nie udało się uratować Rudego, bo zareagowaliśmy od razu i razem z nasza wetką Lucyną zrobiliśmy wszystko, żeby przezył. Opiekunka i fundacja byly informowane o stanie psa i podejmowanych działaniach od zauważenia pierwszych objawów. Nie czuje się winna, ze przez upał się napil na raz dużo i doszło do rozszerzenia żołądka. Juz wiem, ze u dużego, starego psa może się to zdarzyć. Niestety, sondowania nie dało się zrobić bez premedykacji. Rzeczywiście lepiej robić jak większość hotelików, czy zdać suche relacje opiekunowi psa. Naprawde trzeba się bardzo wysilić, żeby uznać, że ten pies zmarl, bo średniaczka Linda na wózku inwalidzkim go zestresowała czy nawet, że musiał czekać w kolejce, aż Ciapciak się naje. Zreszta, na zdrowy rozsądek, ile trwałoby u nas karmienie, gdyby duże psy miały podawane jedzenie w jednej misce? Jedzenie suche jest u nas cały czas, Rudy wieczorem, kiedy przychodził do domu, to tez dostawał porcje karmy na noc i miske wody. Byl bardzo wybredny. Opisywane jego próby dominacji przy misce dotyczyły późnopopoludniowego karmienia przygotowywanym posiłkiem. Psy żyjące razem będą zawsze szukać okazji, żeby ustalać czy utrwalać relacje między sobą. Nie zamierzam się kopać z koniem i stale się tłumaczyć. Jeżeli Moli@ ma podstawy i boi się o życie psow u nas, to proponuję o prostu zgłoszenie się do Inspektoratu weterynaryjnego o kontrolę dobrostanu psów, zamiast ciągłego pouczania, udowadniania na watkach psów u nas, jak im jest u nas źle, jakie są zaniedbywane i jaka mają złą opiekę i przy okazji lansowania się.
-
Każdy jest karmiony, część od razu osobno, bo np dostaje specjalną karmę lub tak lubi czy musi. Miski są i w domu i na zewnątrz. W domu jest stale pełna micha. Przecież nie gryzą się i nie walczą. Wilki w naturze też nie siedzą każdy przy swojej ofierze. I przy posiłku ustalają relacje między sobą. Zreszta ludzie czesto przy stole też załatwiają rózne rzeczy. To normalne, że pies przejdzie od jednej miski, do drugiej, bo tam pewnie jest coś lepszego. I jak widzisz, są wtedy pod kontrolą. Musisz koniecznie wszedzie sugerować, ze psy u nas mają się źle czy je zaniedbujemy? Teraz jeszcze, że są głodne i walczą o pokarm? Co z tobą jest nie tak? Skoro jesteś obecna na wszystkich wątkach, to widzisz jak psy się zmieniają. Żaden nie jest chudy, zaniedbany czy pogryziony. Nie musimy miec pozamykanych po kojcach osobno psów, bo właśnie potrafią żyć razem i tworzą stado. Tyle z mojej strony.
-
Z pozostałych u mnie "przedszkolakowych" pieniędzy opłaciłam wczoraj dwa ogłoszenia na OLX na Tolę , linki do nich są na zamojskim wątku. Na koncie zostaje więc 119,75 zł. Raczej chyba nie uda się dojechać już żadnemu szczeniakowi w najbliższym czasie, więc myślę, że środki te warto spozytkować na szukanie domów tym, które czekają.
-
Dwa miesiące temu Tola dała namiary na nas swojej znajomej, która bezskutecznie szukała miejsca dla dzikiej suni w zaawansowane ciąży. Udało się złapać ją, przywieźć do nas i zrobić sterylizację aborcyjną. Okazało się, że Zoja nie jest dzika, a gryzła ze strachu. Dziś jest gotowa do adopcji. Jej opiekunka jest osobą prywatną, nie ma żadnego doświadczenia w szukaniu domu i adopcjach. Ustaliłyśmy wspólnie, ze Zoja będzie ogłaszana na tel. Toli i fundację ZEA. Zrobiłam jej ogłoszenie i bedę bardzo wdzięczna, jesli ktoś mógłby też jej zrobić na inne miasta: https://www.olx.pl/d/oferta/zoja-madra-rezolutna-mloda-srednia-suczka-adopcja-CID103-IDPNZhF.html?bs=olx_pro_listing
-
Dziękuję Tolu za potwierdzenie, potwierdzę Marzenie. To moja przyjaciółka z podstawówki i tak dobry człowiek, ze zawsze od lat stara się pomagać psom, które są u nas i pokazuję je na FB. Zrobiłam Dylanowi ogłoszenie na Katowice: https://www.olx.pl/d/oferta/dylan-wspanialy-lagodny-rodzinny-pies-do-domu-adopcja-CID103-IDPNXJm.html?bs=olx_pro_listing Ogłoszenie wyrózniłam, bo miałam wczoraj zniżkę 60%. Zapłaciłam 9,97 zł, to dolicze do miesięcznego rozliczenia. Bardzo proszę o zrobienie mu innych ogłoszeń, bo chłopak jest gotowy do adopcji, a czas nie działa na jego korzyść. Wczoraj zrobiłam ogłoszenie, jest 37 wziętych telefonów, z czego chyba nikt nie zadzwonił. Dałam tel. na Tolę do pierwszego kontaktu.
-
Moje ogłoszenie malucha na Lublin : https://www.olx.pl/d/oferta/robcio-2-mies-piesek-szczeniak-sredni-adopcja-CID103-IDPO1dJ.html?bs=olx_pro_listing
-
Dziekuję wszystkim za słowa wsparcia i pocieszenie. To był koszmar. Dziękuję Limonce za zdawanie relacji, bo sama nie byłam w stanie. Nagle wieczorem zaczął dużo pić i od razu zrobił mu się większy brzuch, wszedł do domu i połozył się, nie dał rady sam wstać. Nie wyglądało to dobrze. Zadzwoniłam do naszej lekarki i to lekarz z powołaniem. Nie była w domu, była u rodziny w Ustroniu, ale w momencie zebrała się i po 40 min Rudy był już na stole w przychodni. Dojechał już z mega brzuchem, twardym jak kamień, niedotleniony. Tak cieszyliśmy się, że udało się sondą spuścić całą wodę i pełno gazów i ze żołądek jest drożny. Wszyscy troje zakładaliśmy, że zagrożenie minęło. Na RTG wszystko wyglądało dobrze. Jednak od początku przez ten upał miał problem z wysokim ciśnieniem i za szybkim tętnem. Wrócilismy z resztą kroplówki do domu, bo do rana nie mógł pić. Bylismy na zmianę przy nim.Ok 1.00 w nocy naraz dostał drgawek. Nagrałam je , żeby pokazać wetce,która jeszcze kontaktowała się w nocy smsami. Po chwili drgawek dostał ataku padaczki. Po ataku przeszły mu drgawki i wolniej zaczęło bić serce. Potem stracił oddech. Andrzej robił mu masaż serca bardzo długo, ja udrożniałam drogi oddechowe, powietrze docierało dzięki reanimacji, ale płuca nie pojęły pracy. W końcu przestało bić i serce. Do końca nie dowierzaliśmy oboje. Taki wspaniały pies i tak los zakpił z niego i nas. Cieszyliśmy się zdobywaniem jego zaufania. Andrzej był dumny, że z nim zaczął sam wchodzić do domu, Kilka nocy Rudy spał przy Andrzeju. Najpierw nagła śmierć Borysa, teraz ta tragedia. Dziś rano kiedy wyszłam, to Rudego brakuje na każdym kroku. Puste jest jego ulubione miejsce pod domem, nie ma go kolo jego miski, nie stoi nigdzie, jak zazwyczaj, kiedy coś robiłam i nie obserwuje swoimi skośnym, wilczymi oczami. Był krótko, ale zaskarbił sobie bardzo naszą sympatię. I Rudemu, jak niedawno Borysowi, też moge powiedziec tylko: do zobaczenia kiedyś.
-
Niestety, od pierwszego badania było wiadomo, że infekcje będą się pojawiać i co jakiś czas będzie przechodzić leczenie antybiotykiem. Pogorszenie jest na pewno przez te upaly, bo Amely tez dostala zapalenie pęcherza. U iej na szczęście nic oprócz tego nie dzieje się w pęcherzu. O dziwo Drugi niezle znosi temperatury i jest nawet normalnie aktywny. Zadziwia mnie jego kondycja przy takim problemie, jak ma. Chlopak nie do zdarcia
-
Wczoraj przy kolacji nie poszło mu juz tak łatwo, bo przy misce pierwsza byla Linda. Ona zazwyczaj je osobno, bo jest bardzo wybredna, ale jakoś tym razem zasmakowało jej z psami. No i tym razem zajadłość ukrainska i praktyka w ulicznej walce o jedzenie wygrały z wilczymi grymasami i pokazywaniem zębów. Trochę się z niego pośmiałam, że mniejsza baba i to na wózku go odgoniła, ale nie za bardzo, żeby mu nie było wstyd Każdy z nich praktycznie przechodzi takie metamorfozy. Czasem widać to od razu na oko, a czasem dopiero kiedy przeglądam zdjecia, to widzę, jak dany psiak się zmienił. Gdyby jeszcze tylko domy znajdowały, to tych przemian mogloby być więcej.
-
Mala będzie czesana po kąpieli, trzeba zmyc w chlorheksydynie wszystko. Usuwanie samych filcykow n brudna sierść nic nie da i czekam aż wydali lamblie. Tak, Andrzej zdecydowanie jest milszy i spokojniejszy ode mnie w końcu imie zobowiązuje i nie mogę być za miła. Do tego jestem głośna i wprowadzam chaos, a on nie.
-
Nie, no co Ty, oba są zupełnie inne. No i Dylan domowy, a Rudy do domu wchodzi tylko na noc i nie pakuje się do legowiska, kładzie sie na podłodze. Szefem stada nie będzie na pewno, jest za stary i nie ma kontroli nad stadem. Tu rządzi Ciapciak i pomaga mu ostatnio Zoja. Przy misce na razie moze byc pierwszy, może to zachowanie po schronisku i z czasem odpuści, jak zobaczy że jedzenie jest stale i nie trzeba o nie walczyć. Dla mnie to drobnostka, po prostu pewnie testuje, na ile może sobie pozwolić. I tak trzyma się na uboczu, a jak będzie za bardzo fikać, to postraszę Babuciem Mimo większej ilości dużych psów, w stadzie jest spokój i tylko Zew musi być izolowany, reszta świetnie i bezkonfliktowo ze sobą żyje.