Jump to content
Dogomania

Dusia-Duszka

Members
  • Posts

    2947
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dusia-Duszka

  1. Dziękuję za informacje. Pozdrówki i wygłaski.
  2. Gdyby nie bolało, nie wiedziałabyś, że coś się dzieje w środku :) no oczywiście, najlepiej żeby się nie działo. A ból, taki dzienno-nocny potwór, to on Cię wpędza w kiepski nastrój. Boli->napinasz mięśnie ochronnie->zmęczone mięśnie źle trzymają segmenty ciała->co nasila ból i tak w kółko.
  3. Przepraszam, że się wtrącę. Ingerencję chirurgiczną odkładaj jak najdalej. Dobry fizjoterapeuta może zdziałać cuda. Chyba, że jesteś pod opieką fizjo i jest diagnoza, że to stan tylko dla chirurga. Pozdrawiam.
  4. Jak tam sytuacja po problemach z pokarmowym i pęcherzem?
  5. Ostatnio trochę chodzę do pańci pracy. Tak wykendowo, bo się pańcia szkoli i szkoli i .... A jak pańci robią przerwę, to sobie spędzamy razem fajniutko.
  6. Ależ byłam, zalicytowałam, kupiłam na "do dzisiejszym" :) I nie mam żadnych zastrzeżeń do wzorcowego prowadzenia piesiulka.
  7. O rany! Szkoda, psiuka czeka długotrwałe leczenie. Ostrożnie w kontaktach z Apsikiem, który ma pewnie obniżoną odporność po operacji.
  8. Nooo, kooochana śliczna. Lśniąca, uśmiechnięta suczynka :))) Pozdrówki.
  9. Dobrze, że z umiarem. Z przerażeniem patrzę na nagle, modnie pogolone "na grzywacza chińskiego nagiego" psy w miejskim skwarze, którym pod "jeżykiem" z resztek sierści prześwieca czerwona skóra. Poczucie gorąca zamienione na poparzenia słoneczne.
  10. Moja suka dostaje raz dziennie gotowane. Ma swoją "świętą" godzinę i koniec z napełnianiem miski. Suche i smaczki są w ciągu dnia do nauki i motywowania (odmierzona ilość), a nie dla oczu cierpiętnicy. Przy napełnionej misce suchym na stałe nie masz kontroli nad ilością pochłoniętą. A pies z czasem może jeść coraz więcej. Dobrą metodą dla osób stwierdzających "oj to tylko JEDEN" plasterek, kawałeczek, ciasteczko, itp. jest postawienie w domu pojemniczka do którego wkładamy dokładnie to samo, co dodatkowo w ciągu dnia dostał pies poza posiłkiem/-kami. Z końcem dnia najczęściej jest tam ilość odpowiadająca dodatkowemu posiłkowi a nawet dwóm, "bo tak na nas patrzył". Bo dałam COŚ ja, COŚ ktoś i COŚ jeszcze ktoś w domu i się COSIÓW nazbierało.
  11. Jeśli nie jest to niezbędne, nie kołysałabym poziomem hormonów.
  12. A niech się wkurzają, byle zapobiec ludzkiej głupocie. Ja bym nie spuszczała ze smyczy "świeżego" psiuka. Linka, przez pierwszy miesiąc linka treningowa na wybieganie.
  13. Miejmy nadzieję, że to sprawa nie związana z operacją ale... wymioty mocno "szarpią" mechanicznie wnętrznościami i w przypadku stanu po tak poważnej operacji myślę, że trzeba je powstrzymać farmakologicznie jeśli są intensywne.
  14. Pierwszeństwo decyzji finansowych przekazuję dla anica :) W drugiej kolejność proszę wziąć pod uwagę tę rudą suczkę z ranami wokół oczu (szósty post na tej stronie):
  15. Znam historię "takiej jednej" spod Kielc, co się nie mogli jej doczekać :)))))) Jest w moim awatarku.
  16. Czy możliwe jest zrobienie filmiku porównawczego z pierwszym na wątku? Pokazującego efekty usztywniania stawów w okresie wzrostu suni.
  17. Trzymała w koszmarnych warunkach ponad 100 zwierząt. Brudne i poranione żywiły się chlebem i padliną. Sprawą zajmuje się prokuratura. Ich opiekunka, lokalna pani doktor, nie ma sobie nic do zarzucenia. Pani Lidia mieszka w Starym Czarnowie niedaleko Szczecina. Pracuje, jako lekarz, pacjentów przyjmuje w domu. Od 16 lat gromadzi na przydomowej posesji i w mieszkaniu zwierzęta – psy, koty, krowy, konie i świnie. Relacje sąsiadów - Działy się tam różne sceny. Któregoś razu psy zagryzały świnię, wcześniej ją maltretowały, potwornie się darła, broniła się. To było okropne – opowiada Czesław Michalak, sąsiad pani Lidii. Mieszkańcy informowali gminnych urzędników o fatalnych warunkach, w których żyją zwierzęta pani doktor. - Nie wiem, jak to nazwać. Czy jest to hodowla? Czy jest to działalność rolnicza? Nikt mi nie umiał odpowiedzieć, co to właściwie jest – mówi Michalak. Nie ma problemu? Gmina problemu nie dostrzegła. - Był wysłany pracownik, który stwierdził, że zwierzętom nie dzieje się krzywda. Co tam jest nie tak? Trudno odpowiadać za prywatne gospodarstwo. Gmina nie zaniechała żadnych czynności odnośnie tego gospodarstwa – uważa Marzena Grzywińska, wójt gminy Stare Czarnowo. W domowej przychodni doktor Lidia przyjmuje pacjentów pięć razy w tygodniu, placówka dwa razy w roku kontrolowana jest przez sanepid. - Nie stwierdziliśmy nieprawidłowości, które mógłby spowodować zamknięcie przez nas placówki. Jeżeli chodzi o pozostałe pomieszczenia na terenie posesji i o zwierzęta to są zadania inspekcji weterynaryjnej – wskazuje Wioletta Rożko, Powiatowa Inspektor Sanitarna w Gryfinie. Do przykrego zapachu w domowej przychodni sanepid się nie odnosi. - W zakresie zapachów nie ma żadnych norm prawnych, ani wskazań, jakie zapachy są przyjemne, a jakie nieprzyjemne. To odczucie indywidualne. Nie możemy, więc ingerować, bo nie mamy podstaw prawnych – twierdzi Rożko. Interwencja pogotowia Podczas interwencji Pogotowia dla Zwierząt można było zobaczyć ponad 100 ubłoconych zwierząt. Psy zjadały padlinę, część zwierząt była mocno poraniona. - W mojej ocenia, która jest poparta przez biegłego sądowego, oraz technika weterynaryjnego i specjalistów ds. koni i bydła wszystkie zwierzęta powinny być odebrane – przekonuje Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt. I zaznacza. - Dziwię się władzom gminy, powiatowemu lekarzowi weterynarii, że tolerowali ten dramat tyle lat. Tak nie powinno być – przekonuje. Hubert Gumowski, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gryfinie przyznaje, że nie był świadomy skali problemu. - Skala problemu jest olbrzymia. Jest fatalnie. Wcześniej to nie było nam znane. Dział dobrostanu zwierząt jest tylko ułamkiem naszej działalności. Musimy funkcjonować, jako inspekcja na całym polu naszego działania. Nie starcza mi czasu i nie mogę zajmować się szczegółowo taką sytuacją – mówi Gumowski. „Wole poderżnąć im gardło” Doktor Lidia nie chciała oddać czworonogów Pogotowiu dla Zwierząt. - Nie przekażę czasowo. Każde z tych zwierząt dużych, gospodarczych, jest warte kilka tysięcy. Większość z nich kupowałam. Będę utrudniała, bo wole im poderżnąć gardło, niektórym tym psom, niż skazać je na klatki w schronisku – mówiła pani Lidia. - Jest to jedna z trudniejszych interwencji, które wykonałem w swoim życiu. Nie widziałem takich warunków bytowania zwierząt, w takiej liczbie. Cieszymy się, że w końcu ta akcja się udała i po wielu latach udało się przerwać cierpienie tych zwierząt – mówi Bielawski. Prokuratura Rejonowa w Gryfinie prowadzi postępowanie w sprawie, znęcania się nad zwierzętami. Ustawa o ochronie zwierzą mówi, że znęcaniem jest również utrzymywanie zwierząt w stanie skrajnego niechlujstwa i zaniedbania. Zwierzęta trafiły do okolicznych gospodarstw współpracujących z organizacją, która przeprowadza akcję. Tam dochodzą do siebie. https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/trzymala-zwierzeta-w-koszmarnych-warunkach-zywily-sie-padlina,258364.html - Dlaczego mówiła Pani, że na strychu nie ma żadnych psów? Mówiła Pani wprost do kamery. - Bo były suczki.
  18. To znaczy? Dni, tygodnie, czy może od lata/jesieni? Może tak być, że u psa rozwijał się niezdiagnozowany nowotwór i teraz zajął kręgosłup. Pies był kontrolowany przez weterynarza wcześniej?
  19. Kupę za krzaczkiem róży. Nie, no. Ja wykopywałam. Pańcia porządkowała i przerzedzała ziołownik.
×
×
  • Create New...