Ostatnimi czasy pogoda niezbyt dopisywała, więc większych wypraw z Gajulą nie robiliśmy, ot wędrówki po pobliskim lasku i okolicy. Teraz pomału robi się słonecznie to może w tym tygodniu jakieś wyprawy uskutecznimy:)
Na szczęście oprócz długich wypraw możemy sobie zapewnić trochę aktywności w domu, na przykład wspólnymi zabawami:)
Na zdjęciu oprócz Gajulca (i mojej ręki) możecie zobaczyć ulubioną zabawkę naszej małej mordki. Zabawkę nazywamy glizdą. To takie podłużne coś w paski, co piszczy i jest pokryte materiałem. Gajula przepada za tą zabawką. Często ją przynosi żeby jej chować, rzucać, albo zabierać. Zabawka ma jeszcze jedną zaletę jest trwała, ma już kilka miesięcy! A w zapasie mamy drugą:)