Sara w domu czuje się chyba zupełnie jak u siebie :)
Wczoraj wyszliśmy na chwilkę z domu zostawiając na blacie kuchennym wołowinę na gulasz. Nie było nas chwileczkę i co?
Połową mięsa poczęstowała się Saruśka :mad:
I tak dobrze, że nie zjadła całości. Gdyby tak się zdarzyło dziś nie jadłbym obiadu ;)