Też się zastanawiałam czy przypadkiem jej "wspaniali właściciele" nie mpomogłi jej w zorganizowaniu sobie życia na "własną łapę".
Może w realu nie sprostała ich oczekiwaniom i wpadli na taki genialny pomysł? Dziwna jest ich postawa.
Dzień dobry wszystkim.
Ja też się przywitam. Musiałam w pierwszej kolejności wyczytać wszelkie informacje o złapanym zbiegu - Lice. Przez tyle miesięcy czekałam na ten dzień.
Wczoraj wieczorem był dalszy ciąg śniegowych zabaw. Dziewczyny ganiały się a Misiek uparcie tarzał w śniegu, I znów szybki powrót do domu. Tyle tylko, że śniegu dużo mniej. Ale na nowo zaczyna prószyć.