Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26692
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. No nie da się ukryć. Dzień dobry!
  2. Widok raczej nieciekawy - głupia baba obciążyła się ciut za bardzo, pies z nosem prz ziemi (bo przecież na miejskim trawniku jest tyle zapachów!), kota nie widać (na szczęście - nieciekawy widok- opuchnięty pysk, żużel wbity w nos - nikt nie wie czy lekko potrącił go samochód, bardziej prawdopodobne, że jakaś menda kopnęła w pysk, na szczęście kocica już wróciła z dalekiej drogi, jak to określił weterynarz, tylko ja jestem sporo lżejsza w portmonetce), do tego jeszcze wtychany woreczek (szmaty są dość ciężkie - to ważył co nieco, a cżlowiek coraz starszy i słabszy). A ponieważ nie znalazłam miejsca na parkowanie koło lecznicy (ot - zwykła złośliwość losu) to musiałam się przespacerować. Ale - było, minęło. Aktualnie - nie mamy zamiaru wracać w tamte okolice.
  3. Dzisiejsza Lala bardzo dziękuje za kciuki - w pełni szczęśliwa z uwagi na brak czewonej szatki
  4. Lala dziś od rana bardzo, bardzo głodna! Chyba nie może nadrobić wczorajszego dnia. Nawet kocie "ostatki" połknęła przed wyściem na dwór.
  5. A nie mówiłam, że mądra dziewczyna! U nas zabawki w miarę długo są całe, ale Misiek potrafi czasem coś "załatwić" na stałe, Żuje dopóki nie zaczną sypać się wióry. Na szczęście - niezbyt często. No, ale dziadziuś ma swoje prawa, trzeba mu wybaczyć. Dziewczyny nie mają takich problemów.
  6. Ja też się przywitam, pora zacząć nowy dzień.
  7. I znów coś zapomniałam. W gabinecie, który "zaliczyła" Lala leżało ogłoszenie (2 dni temu byłam tamz kotem i akurat zauważyłąm) o zbiórce dla psiaków u Judyty. Już wcześniej nazbierała trochę rzeczy, dołożyłyśmy kilka zabawek i dziś zatargaliśmy woreczek. A właśnie dziś ktoś od nich miał wstąpić. Lekarz bardzo pochlebnie wyrażał się o tej fundacji (wg niego jedna z niewielu, której warto pomagać). Tak więc Lala chociaż trochę podziękowała za opiekę nad dziećmi, a mnie odpadło wysyłanie paczki. A swoją drogą - musiało to dziwnie wyglądać kiedy szłam do gabinetu. Na ramieniu kontener z kotem, w jednej ręce torebka i Lala na smyczy, a w drugiej dość spory worek. Niektórzy nawet się za mną oglądali. No i dobrze - chociaż komuś umiliłam życie. Początkowo miałam zamiar przenosić je po kolei, ale stwierdziłam, że szkoda czasu i jakoś dotarłam do weterynarza..
  8. Fakt - to ubranko bardzo dobrze się sprawdza u Lali.
  9. No i znów nie napisałam, chociaż zbieram się już od Nowego Roku. Lala nie szuka domu - mały "czorcik" zostaje u mnie. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby nie być jej w domu. Niektórzy już wcześniej to przewidywali.
  10. Wklejam opis zabiegu i paragon. Lalka już dość niecierpliwie domaga się jedzenia. Musi jednak trochę poczekać.
  11. Niestety - dużo dłużej niż planowałam - spędziłam w szpitalu (musiałam czekać na lekarza). W rezultacie Lalę odebrałam dopierro przed 15. Ale podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Lalka wcale nie była cięta! Już rano, kiedy ją zostawiałam, obydwaj weterynarze zaczęli szukać przepukliny, która przed sterylizacją była widoczna gołym okiem! I zgodnie doszli do wniosku, że po pop[rzednim zabiegu i wygojeniu się rany powłoki zostały naciągnięte i dzięki temu przepuklina zmalała do wielkości ziarna fasoli! A takich rzeczy nie operuje się. Mieli to jeszcze sprawdzić po jej uśpieniu, kiedy będzie już całkowicie rozluźniona. Kiedy po nią pojechałam - wujek weterynarz od razu mi powiedział, że stał się cud noworoczny i faktycznie przepuklina bardzo się zmniejszyła się i czerwony kubraczek był zbędny. W ramach "rekompensaty" trzeba było usunąć jeden ząb. Tak więc mała ma oczyszczone ząbki i przy okazji jeden wyrwany. No, ale moim zdaniem, lepszy wyrwany jeden ząb niż kolejne rozpłatanie. Od razu po wypuszczeniu z klatki miała konkretny cel - drzwi lecznicy. Trochę niezadowolona, że musi czekać na opuszczenie tego lokalu położyła się koło moich nóg i cierpliwie już czekała kiedy zobaczy drzwi z drugiej strony. Rano została zważona, trochę jej się przytyło - 300 gram. Obecnie waży 6,7 kg. Jedzenie (trochę) może dostać późnym wieczorem. Teraz poszła sobie pospać. Musi biedaczka odpocząć. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego zakończenia. Ma dziewczyna szczęście. Oby tak dalej było!
  12. Jasne, że dostaną jedzenia. Ale Lalka nie może być w domu, nie może tego widzieć. Więc dziś śniadanie będzie mocno opóźnione.
  13. To i ja przywitam się w kolejny dzień.
  14. Zawożę psa i zostawiam. W międzyczasie pojadę do ciotki, która jest w szpitalu i około 13 (prawdopodobnie) odbiorę Lalę, już wybudzoną. Mam więc dziś zapewniony dzień jeżdżenia. I właściwie pewność, że wszystko będzie dobrze. Bo przecież Lal to twarda dziewczyna, zaprawiona w boju. Bardzo dzięklujemy za kciuki. To zawsze potrzebne. A wiara czyni cuda - BĘDZIE DOBRZE! Teraz już cała trójka krąży wokół moich nóg (Z GŁOŚNYM SZCZEKANIEM), bo przecież skoro wstawałam to wypadałoby biedne psiaki nakarmić - są bardzo, bardzo głodne. A pani nic nie robi w tym kierunku.
  15. Mam ją zawieźć na 9.30. Jutro rano psy mają obowiązkowy post.
  16. Dlatego napisałam, że zbliża się.
  17. Witamy się jeszcze przed świtem i BARDZO PROSIMY O KCIUKI NA JUTRO!
×
×
  • Create New...