Nic dodać, nic ująć. A czas pokaże wszystko. Dla mnie akurat ogrodzenie to żaden problem. Ale to tylko dla mnie. Neska przez prawie 2 lata chodziła na smyczy, Misiek niemal od początku (ale wtedy była wolnochodząca Aza, od której uczył się wszystkiego i która szkoliła go po swojemu niczym matka) , teraz jest Lala, która chodzi na smyczy i jak narazie to się nie zmieni. A wszystko zależy od człowieka i jego myślenia. Wiem, że wkrótce będę musiała Miśka wziąć na smycz (z uwagi na jego wiek i bezpieczeństwo) i już zaczynam mu współczuć. No, ale takie jest życie, starość ma swoje prawa i obowiązki.