Witaj Beniu. Niestety - wcześniej maiłam problem z dogomanią. Najzwyczajniej w świecie nie mogłam pisać. I nagle teraz wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Chyba jednak cuda tu się dzieją.
Raczej nie ryzykowałabym. Wystarczy mi Lala, która, niestety, na podwórku musi być na smyczy, jeśli kury chodzą. Neska też nie od tego, chociaż w znacznie mniejszym stopniu i teraz smycz już nie jest konieczna.
No i przyszła, chociaż trochę później niż zwykle.
Zabawialamsię z kurami i jakos zeszło. A fajnied wyglądają w taki spokojny i w miarę ciepły poranek. Czasem staję i obaserwuję ich wyście z kurnika.