Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26826
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Dalszego szczęścia Mufiątko, korzystaj z życia.
  2. Przystopuj słodziaku z rozrabianiem, inni też chcą normalnie żyć.
  3. I już mamy wtorek. Dzień dobry Grzesiu, baw się dobrze.
  4. Blondynku - dobrego wtorku, lepiej pilnuj się domu. Tam zawsze jest przyjemniej.
  5. Powodzenia Pepsi, do jutra już naprawdę niedaleko.
  6. Witaj anielski psiaku w kolejny wtorek. Czemu nikt nie dzwoni o Ciebie? Gdzie te ludziska mają oczy, o sercach nie wspominając?
  7. Witaj Guciątko w kolejny wtorek. Trzymaj się tak dzielnie jak do tej pory i ciesz wszystkim co w Twoim zasięgu. A może dasz radę dalej?
  8. Wspaniałego wtorku dziadusie, trzymajcie tak dalej.
  9. Przywitam się (ze swoimi towarzyszami) w poranny wtorek. Właściwie wyszłam już na zero z ogórkami! Soi tylko trochę sałatki w misce do włożenia w słoiki, tym razem bez konieczności gotowania. Sama jestem zdziwiona.
  10. Witaj Czarnulku jeszcze raz- spokojnego poniedziałku i dobrego całego tygodnia.
  11. Grzesiu - zaczynamy nowy tydzień z nadzieją, że dla Ciebie będzie szczęśliwy.
  12. Spokojnego poniedziałku Abi, niech omijają Cię wszystkie burze.
  13. Witaj w poniedziałek słodki aniołku, może ten tydzień zmusi kogoś do pomyślenia o Tobie na poważnie?
  14. I z każdym kolejnym dniem coraz bliżej. Czas szybko upływa, a wydawało si.ę, że trzeba tak długo czekać. Wytrzymasz jeszcze trochę Łaciatko i będziesz panią na własnych włościach.
  15. Witaj Tobi, maszeruj dzielnie i ciesz się każdym kolejnym dniem.
  16. Faktycznie, opisy wyczynów słodkiej lisiczki to powieść w odcinkach. Oby była z happy endem.
  17. Miałeś wielkie szczęście Lapisiu, że trafiłeś do Anecik. Aż nie chce się wierzyć, że tej wielkości rana w stosunkowo krótkim okresie czasu jest prawie zagojona! I to bez interwencji chirurgicznej.
  18. Spokojnego, chociaż pewnie ciepłego poniedziałku wszystkim. A pani kocia nie miała zbytniej ochoty na opuszczanie domowych pieleszy. Zresztą - nie ma się czemu dziwić - hotelowa obsługa, jedzenie pod nosem, o nic nie trzeba walczyć, niczego szukać. Kto wie, czy szybko nie zawita z ponowną wizytą. A za nami kolejna "ogórkowa" niedziela. A z samego rana byłam zadowolona, że została mi tylko do zagotowania sałatka. Próżne nadzieje, telefon koło 8 rano i wszytko poszło w niepamięć. Jeszcze, pomimo rozdania części darów i zafundowania kurom ogórkowego deseru, trzeba kroić następną sałatkę. I końca nie widać - ogórki jeszcze nie zaczynają schnąć, a ogórki staja się dla mnie niedzielnym rytuałem. No, ale nie można narzekać na dobre serce sąsiadów, więc przyjmuję wszystko co dają. Tutaj sobie ulżę.
×
×
  • Create New...