Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26844
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Kobieto - z własnego do świadczenia wiem, że to wszystko w krótkim czasie przekłada się na stan zdrowia. I człowiek może tylko samego siebie przeklinać. Praca nie może być priorytetem. Trzeba myśleć o sobie. Kto to słyszał 3 godziny snu na dobę? Nawet ludzie mający problem z zasypianiem śpią więcej. Miłego dnia życzę wszystkim . A nade wszystko - spokoju. Dziś chociaż nie wieje, ale zimno nadal.
  2. U mnie po południu padała grad, grzmiało. Lala schowała się pod wersalkę. W końcu położyłam się a biedaczka wskoczyła od razu i schowała się pod kołdrą. Przytuliła się do mojej nogi i cierpliwie czekała nam koniec efektów słuchowych.
  3. Witam wszystkich w czwartkowy zimny i mokry poranek. Moje psy nie zdecydowały się na wyjście z domu. Chlubnym wyjątkiem tym razem była Nesia. Lala cofnęła się od progu, a Misiek nawet do niego nie podszedł. A nuż pani "pomogłaby" w takiej operacji? Zobaczymy, może jak się całkiem rozwidni nie będą miały takich oporów? Ale wpierw wypuszczę kury, teraz już czas na nie. Im specjalnie nie przeszkadza pogoda. Trzeba się ubrać i zabrać za normalne czynności. Ale zjedzenia śniadania to psiaki już nie odmówiły, nie miały z tym problemu, nawet Lala zjadła. Dobrze, że zapowiadają ocieplenie. Dobre i parę dni lepszej pogody. Zwłaszcza, że w sobotę wybieram się na te najdalsze groby. Czas sprzątnąć. Chyba tez zawiozę nowe wiązanki. Kto wie co może być za miesiąc? Może nie dam rady pojechać ponownie? Przy okazji odwiedzę jedną z ciotek. Przez całe lato nigdzie nie jeździłam, aż wstyd. Trzymajcie się zdrowo i w spokoju.
  4. Witam wszystkich w czwartkowy zimny i mokry poranek. Moje psy nie zdecydowały się na wyjście z domu. Chlubnym wyjątkiem tym razem była Nesia. Lal cofnęła się od progu, a Misiek nawet do niego nie podszedł. A nuż pani "pomogłaby" w takiej operacji? Zobaczymy, może jak się całkiem rozwidni nie będą miały takich oporów? Ale wpierw wypuszczę kury, teraz już czas na nie. Im specjalnie nie przeszkadza pogoda. Trzeba się ubrać i zabrać za normalne czynności. Ale zjedzenia śniadania to psiaki już nie odmówiły, nie miały z tym problemu, nawet Lala zjadła. Dobrze, że zapowiadają ocieplenie. Dobre i parę dni lepszej pogody. Zwłaszcza, że w sobotę wybieram się na te najdalsze groby. Czas sprzątnąć. Chyba tez zawiozę nowe wiązanki. Kto wie co może być za miesiąc? Może nie dam rady pojechać ponownie? Przy okazji odwiedzę jedną z ciotek. Przez całe lato nigdzie nie jeździłam, aż wstyd. Trzymajcie się zdrowo i w spokoju.
  5. Witaj puchatku w czwartkowy niby poranek (jeszcze nie jest całkiem widno). I nadal pilnuj ciepłego, wygodnego miejsca w domu. To teraz najlepsze rozwiązanie. Na szczęście - ma być wkrótce cieplej. Niech Twoje kosteczki dadzą Ci normalnie, bez bólu funkcjonować.
  6. Znów powtórka z wczorajszej pogody, nawet jeszcze chłodniej. Nie wiem jak Ty, ale moje psy nawet nie chciały podejść do progu. Czekają przynajmniej na jasność dnia. Siedź w ciepełku Blondynku, jeszcze będzie cieplej. Teraz wyjście z domu to konieczność a nie przyjemność.
  7. Zimno i mokro, nadal powtórka z rozrywki. Do tego jeszcze ciemno. Psy nie chcą wychodzić, mnie też się to nie uśmiecha. Tyle, że ja muszę bo kury też za chwilę będą chciały zaczerpnąć powietrza. One jakoś specjalnie nie przejmują się warunkami pogodowymi. Królu czarnych psów- witaj w kolejny ciemny ranek. Czekamy nadal na tego Twojego ludzia i nic z tego nie wychodzi. Cisza jak makiem zasiał.
  8. I znów zaglądam z nadzieją na wieści o lisiczce. I nadal cisza...
  9. Katar to mam już kilka dni. czasem trochę większy, czasem mniejszy. A wzmocniona herbata odrzuca mnie. Musze być porządnie zaziębiona aby wypić herbatę z rumem. Niby nie jest to mocne, ale ciężko przechodzi przez gardło. Za to jest skuteczne.
  10. Jakoś wieczorem ciemności im nie straszne. A ziemniaki to nie dary - ja je kupuję. A tak przy okazji - na targu udało mi się całkiem nieźle zmoknąć. Jak wróciłam do domu - przestawało padać. Trzeba mieć moje szczęście.
  11. Utalentowany czorcik.
  12. I jak zwykle - przyczyną złego jest człowiek a cierpi psiak. Powodzenia Elik - może jednak jakiś cudem uda się. Oby! A dziś nie warto nawet wychodzić z domu. Psy już mi pokazały co myślą na temat wyjścia z domu - Neska nawet nie raczyła podnieść się, Lala odskoczyła od drzwi jak oparzona. Jedynie Miśka udało mi się wystawić na chwilę, dzielny chłopak. wkrótce będę musiała spróbować ponownie poprosić panny o wyjście. Może będzie łatwiej kiedy zrobi się jasno. Bo teraz to ciemna noc. No, ale ja muszę wyjść do kur. Tylko dziś to już nie ma mowy o wyskoczeniu, trzeba się porządnie ubrać. Wczoraj wieczorem udało nam się całkiem nieźle zmoknąć. I efekty od razu czuć w moim nosie. Ciężko będzie pozbyć się kataru. A muszę jeszcze podjechać na targ bo zabrakło mi marchwi. Powoli, na raty, zaczynam kisić kapustę. pewnie wkrótce sąsiad zadzwoni, że są ziemniaki do odbioru. Może ta dzisiejsza pogoda trochę go spowolni - jeśli wcześniej nie wykopał. Niby nie jest tego dużo ale zawsze to jakieś wyzwanie. Zwłaszcza, że potrzebuję pomocy przy wrzuceniu do piwnicy, staram się jednak oszczędzać kręgosłup i jak najmniej dźwigać. Dlatego też do wynoszenia woreczków z samochodu (wprawdzie tylko po 20 kg, ale lepiej nie wywoływać wilka z lasu) i donoszenia do piwnicy potrzebny jest mi brat.W końcu to i tak większość jest dla niego. Do samochodu wkłada sąsiad. Kiedyś to były większe worki, ale od kiedy jest po operacji oczu to i on musi się ograniczać. Moje szczęście. Zboże przywiozłam kiedy byłam sama i powoli dałam sobie radę, teraz nie będę już taka wyrywna, trzeba pomyśleć o sobie. Życzę wszystkim, mimo nieciekawej pogody, udanego dnia.
  13. Dziś to dopiero zimnica. Wiatr, chłód i jeszcze wilgoć w powietrzu. Tobisiu - siedź w cieple, nie wychylaj się z domu. Podobno lepiej ma być od soboty. Oby tak się stało bo taka gwałtowna zmiana niczego dobrego nie wróży. Już mama katar, a dalej może być tylko gorzej. Grzej łapki w domowym zaciszu i czekaj na ocieplenie.
  14. Dziś pogoda dla Ciebie niełaskawa, najlepiej siedzieć w ciepłym domu. nawet nie dziwię się psom, że nie chcą wystawić nosa za drzwi. Ja będę musiała, one tylko w łaskawie mogą. Pilnuj Blondynku ciepłego posłania.
  15. Zimny ten dzisiejszy przedświt. Psy nie chcą wychodzić - nie dość, że ciemno to jeszcze zimno i wilgoć. Trzymaj się zdrowo Grzesiu, za parę dni ma być lepiej.
  16. Tak to zaczyna wyglądać. Aż się człowiekowi nie chce wierzyć. No, ale cuda się zdarzają...
  17. Tak właśnie jest u Lali - to jest czysty pisk. Trudno byłoby nie słyszeć.
  18. Ja ją utrzymałam sama, ale ten wrzask nim cokolwiek przy niej było zrobione to pewnie ludzi w całym budynku mógł przerazić. A w chwili kiedy logicznie powinna wrzeszczeć (np. wkłucie) była cicho. Choć to i tak znacznie lepiej niż przed rokiem. Teraz już nie szczerzy zębów, nie próbuje gryźć. A takie to było cielątko w gabinecie weterynaryjnym w Zamościu. Przy USG spała na rękach. Zresztą i u mnie przy pierwszej wizycie w gabinecie nie było jakichkolwiek problemów. Sterylizacja tez była spokojnie, ale później Lala zaczęła się zmieniać. Zapachy gabinetu weterynaryjnego przestały jej odpowiadać. Miejmy nadzieję, że na razie będzie spokój, nie trzeba będzie sie meldować u wujka weta.
  19. Niestety - ranki i wieczory nigdzie nie rozpieszczają.
  20. I nikt tego nie zmienia, zawsze rolnik i klient jest poszkodowany. A pośrednicy mają się coraz lepiej. Zresztą - w każdej innej dziedzinie też. Miłego dnia życzymy wszystkim.
×
×
  • Create New...