Witam słonecznym rankiem. Po wczorajszej ulewie nie ma śladu. Zobaczymy co dalej dzień przyniesie. Mnie też "udało" się zmoknąć, choć niby nigdzie nie chodziłam. O dziwo - jeszcze nie mam kataru. Obejrzałam sobie zalaną Warszawę z przerażeniem ale i ulgą, że mnie to nie dotyczy. Kilka lat temu wracałam do domu w takiej ulewie z duszą na ramieniu. Wtedy mi się udało i wolałabym czegoś takiego ponownie nie przechodzić.
Życzę zatem zdrowia, jak najmniej gwałtownych deszczów, słowem spokojnego normalnego dnia.