-
Posts
26701 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Dziś to było wkrótce e po 2. Ale dzisiejsza noc może być inna -jestem sama i nie muszę zwracać uwagi na to, że brat rano do pracy i nie wyśpi się. Spróbuję znów wyprowadzić je w pole. Raz udało się, może znów ja będę górą. W ciągu dnia "psie anioły" śpią na potęgę. Może nie powinnam im na to pozwalać?
-
To dopiero nowina! Farciarz.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
No to mamy niedzielne popołudnie. Chłodne, pochmurne. Ale warto wyjść za drzwi choć na chwilę. Tak przynajmniej twierdzą moje psy. Wszystkie, bez wyjątku. Byle nie za długo. Trzymaj się Grzesiu zdrowo i ganiaj z kuplami dopóki ze śniegu nie zrobi się błoto. -
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Nesiowata replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Lala melduje, że takie coś białe po łapami i w powietrzu jest extra! Można sobie pobiegać ile wlezie. Tylko czasem coś w łapki kłuje i trzeba chodzić na 3 łapkach. To już nie jest takie fajne! No, ale trudno. -
Witam w mroźne niedzielne południe- bez słońca za to z prószącym śniegiem. Mróz trzyma cały czas, szczypie w nos. O dziwo - psy są wniebowzięte! Bieganie po śniegu to wielka radocha. Ale mróz robi swoje - nawet Ptyś stosunkowo szybko wraca do domu (łapki marzną, śnieg wbija się między pazurki). Spokojnego dnia i dużo, dużo zdrowia dla Was, rodzin i zwierzaków.
-
Damy radę!
-
Witamy w sobotnie chłodne, śnieżne i mroźne popołudnie. Teraz jeszcze do kompletu zerwał się porządny wiatr. Nierdość, że pada śnieg to jeszcze zwiewa go z dachów. Jutro może być nieciekawie. Dziś rano pojechałam wprawdzie na targ ale wrócilam w iście kosmicznym tempie. I tłoku nie było! Sprzedających przerzedziło a i kupujących też niewielu. Przynajmniej zakupy zrobiłam bez kolejki. I bez zbędnego łażenia. Nie ma to jak w domu! Odrobiłam trochę zaległości w spaniu a teraz czas trochę popracować. Trzymajcie się zdrowo!
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Grzesia w sobotnie popołudnie, pochmurne, chłodne i niezbyt przyjemne. Niespecjalnie chce się wychodzić z domu. Choć psom to nie przeszkadza - nie mogą nacieszyć się śniegiem pod łapami. I nawet mojej krótkowłosej Lali chłód nie przeszkadz. Mam nadzieję Czarnulku, że Ty również masz radochę ze śnieżnych spacerów. -
Niestety - dziś ostra pobudka po 3 i musiałam wstać - Ptyś zaczął mi szczekać nad uszami. Myślałam, że po powrocie do domu pójdą spać ale nici z tego, szczekaly dalej. Więc włączyłam komputer i psy od razu znalazły sobie miejsce do spania, zrobiło się cicho. Może to wina brata, który wczoraj rano wrócił z pracy, wyspał się w ciągu dnia a w nocy buszował. Więc i psy mantykowały. Po chłopaka musiałam oczywiście wyjść bo jemu potrzebne jest dłuższe łażenie i za nic ma moje wołanie. Na brak mrozu nie można narzekać więc dluższe stanie w drzwiach, mimo ubrania, nie należy do specjalnych przyjemności. Tak więc dziś psy górą.
-
Dziś w nocy "załatwiłam" psiaki!. Późno wypuściałam je wieczorem iposzliśmy spać. Koło 2 w nocy zacęły swój "koncert". Ponieważ brat jest w pracy stwierdziłam, że mogą sobie poszczekać bezkarnie a ja spróbuję je oszukać. Wstałam więc one do drzwi. Wyszłam i ja. Ale sama, one zostały w kuchni. Poszłam do łazienki a po powrocie położyłam się na nowo. I koncert ucichł, psy zasnęły momentalnie. Prawie do 5 rano był spokój. Wtedy już naprawdę chciały wyjść. Bardzo odpowiada im pogoda. Lala, która nie znosi wszelakiej wilgoci - nie może nacieszycsię śniegiem pod łapami, trudno ją zawołać do domu. A o Ptysiu to już lepiej nie mówić - coraz częściej muszę targać go pod pachą. Trochę to on waży. Biega leciutko, jak sarenka, delikatnie podnosi łapki i byle dalej przed siebie!
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Witaj Grzesiu w mroźny poranek. Szczypie trochę w nos alejest całkiem przyjemnie. Moje psy coraz bardziej rozkręcają się na dwoeze, trudno je dowołać - nie chcą wracać do domu. Baw się dobrze! -
Dzisiejszej nocy to ja właściwie nie miałam, będę musiała przespać się w ciągu dnia. Pobudka o północy - wszystkie psy natychmiast muszą wyjść! Dla spokoju brata, który rano szedł do pracy - wstałam, ubrałam się i wyszliśmy. Ptysiek "spacerował" prawie pół godziny. W końcu wzięłam go pod pachę i przytargałam do domu. Naiwna myślałam, że to to koniec wyskoków. Nic z tego - położyłam się a hrabia wskoczył do łóżka izacząłmi sz czeklać nad głową. Wykombinował sobie, że musi być głaskany! Kiedy prze4stałam - zaczynał koncert od nowa. O spaniu nie było mowy. Wstałam więc, właczyłam komputer i wtedy psiarnia spokojnie zasnęła. Na 3 godziny, później powtórka. Ale akurat wtedy wstawałam zrobić bratu do jedzenie do pracy więc już nie marudziłam zbytnio. Wypuściłam ich znowu na dwór, Ptyśka znów przytargałam i zanim zdążyłam się położyć on już wyciągnął sięwpoprzek łóżka. Profilaktycznie nie próbowałam nawet kłaść się (bałam się szczekanaia nad głową) poczekałam aż Ptyś zejdzie do parteru,. Położyłam się jeszcze przed wyjściem brata, trochę pospaliśmy i zadzwonił budzik. Za wiele nie spałam ale dzień jest długi. Pozałatwiam wszystko co mam na dziejszy dzień i będę dalej odrabiać zaległości. Teraz wszystkie trzy "aniołki" śpią jak susły.