Wiedział chłopak, że trzeba wrócić tam gdzie jest mu dobrze. Dla Pani to chyba nauczka na całe życie. Po kiego diabła pies na zakupy.- dobrze, że tylko tak się skończyło. Mądry księciunio!
Kiedy umarł mój mąż to śp. Aza miała rok. I była przyzwyczajona, że on był cały czas w domu. Ja pracowałam, normalnie nie było mnie w domu około 10 godzin (nienormalnie nawet 12). I nie było żadnych problemów,czekała cierpliwie.