Riki boi się wszelkiego rodzaju huków. Dziś słyszałam pierwsze wystrzały. Niestety - on również. Ogon pod brzuch i pędem do domu. Wcześniej wołałam ale, dziwnym trafem, był zupełnie głuchy. Pierwszy wystrzał od razu odblokował mu uszy i nadał właściwy kierunek.