-
Posts
4954 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bou
-
Masz dziadeczka...gratulacje,musiałaś się nim znakomicie opiekować.A teraz..cóż..starość bywa paskudnie okrutna dla wszystkich stworzeń,ludzi też.Wiesz,podgoliłabym pupinę no i zrobiłabym badania krwi - przede wszystkim profil nerkowy i wątrobowy.Piesio ma prawo do wszelkich dostępnych dziadeczkom schorzeń,ale może można go jeszcze jakoś wspomóc.A Ty wiedziałabyś "na czym stoisz".A pielucha...to chyba najlepszy pomysł,spróbuj,ale polecam Ci zrobić te badania,chyba,że pieś nienawidzi wetów...wtedy dałabym mu spokój.Trzymajcie się:)
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
bou replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
a to nie jest możliwość kontaktu 'przez krew'? Strasznie mi żal tego psiny...Po pyralginie będzie mu troche lepiej... -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
bou replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jaaga...leczenie Forthyronem jest bardzo kosztowne (można podawać ludzki Euthyrox,jest tani),ale...problem jest o wiele większy,pies jest ciężko chory i bez niedoczynności tarczycy,a dirofilaria jest choroba zakaźną,która może zaatakować człowieka.(oraz pozostałe psy). Czy miał robiony profil nerkowy?Myślę,że to niejedzenie powoduje chora wątroba,nie diro. Tyle ode mnie...decyzję - co dalej,podejmiesz sama. -
To może być odp.na Twoj wpis. Powodzenia dla Was :)
-
Nie powinnaś podawać nazwiska i szczegółów - publicznie.
-
sorry..pomyliłam wątki,a w tym juz wszystko powiedziałam.
-
To jak "chcieli uchronić psa przed zajściem w ciążę?" KOLEJNĄ,zresztą... p.s - nie zrozumiałaś...miałam na mysli Twoje ewentualne oburzenie na pkt.a i pkt.b. A jesli chodzi o mierzenie swoja miarą - to tak,wszystkich,którzy bezmyślnie rozmnażaja psy mierzę jedna miarą (wszyscy uzytkownicy dogomanii - również). EOT.
-
https://animalia.pl/vetzyme-high-strength-flexible-joint-z-glukozamina-tabletki-na-stawy-dla-psow-90-tabl/szczegoly/29972/?adgroupid=95786424842?network=u?creativ=417377904370?position=&gclid=EAIaIQobChMIqsy0k5aH6gIVxsmyCh1CtAO5EAYYASABEgIPlfD_BwE
-
Teresa...odnoszę wrażenie,że jesteś dorosłą,doświadczoną kobietą,zajmujesz się psami nie od dziś i...czego jeszcze Ci potrzeba,żeby skrócić cierpienie umierającego psa???Zgody męża?Trudno mi w to uwierzyć....Czy On czeka ,aż psu "sie poprawi",czy na to,że "sam umrze"....Miejże litość dla tego biedaka,co jeszcze musi się z nim zadziać,żebyś doszła do wniosku,że to "ten czas"? Jeśli sam umrze w mękach,to będziesz miała czyste sumienie?Spokojnie spojrzysz w lustro,powiesz sobie "zrobiłam wszystko"? Temat eutanazji zawsze jest bolesny,ale trzebna umieć nazywać rzeczy po imieniu i traktować naszych Przyjaciół z empatia i szacunkiem. Nie potrafię milczeć w tych tematach,nie chcę milczeć,nie ma mojej wewnętrznej zgody na przedłużanie bólu... Taką samą miarę przykładam do ludzi,jak i do zwierząt,z tym,że człowiekowi nie mogę podarować odejścia w ramach uwolnienia go od bólu,a psu - mogę,co więcej,uważam ,że to nasz obowiązek wobec bezbronnych czterech łap.......
-
a) Rozumiem,że masz hodowlę,sunia rodzi szczenieta,tym razem ,niestety się nie udało...Chyba więc masz swojego weta,który sprawuje opiekę nad sunią,idz więc z nią do niego,trzeba powstrzymać laktację. b) Nie masz hodowli?Sunia urodziła kolejny raz?Tak sobie rozmnażasz pieski?Jesteś pseuduchem,który rozmnaża psa dla pieniędzy? c) - oburzyłas się..dlaczego więc suka nie jest wysterylizowana? Która z powyższych opcji jest adekwatna do Twojej sytuacji,a własciwie do sytuacji suni?
-
Coś Ci powiem...bez owijania w bawełnę.Sunia ma 14 lat,jest seniorką,ma wszystkie możliwe choroby,praktycznie każda z nich prowadzi do ...końca.Zarówno serce,epi,powikłania poudarowe (no i jakas przyczyna tego udaru musiała być,tego nie wiesz,udar ma wiele oblicz,dlatego zapytałam na jakiej podstawie etc..).Podejrzewam też,że mając niewydolny ukad krązenia Sunia ma też jedynie resztki nerek...Nie rozumiem natomiast tego,co piszesz o chorobie nowotworowej - została stwierdzona i potwierdzona,czy tylko Ty tak uważasz? Kochasz ją..więc pomyśl o niej,nie o sobie,nie o tym,co Ty sobie wyobrażasz,czy też nie wyobrażasz,tylko o tym,co czuje Twoj Pies...Twoje uczucia sa tu na drugim miejscu.Poza tym - podjęcie decyzji o eutanazji,to nie zdecydowanie o "zabiciu"!To słowo jest tu zupelnie nie na miejscu...nikogo nie zabijasz,choć swiadomie pozbawiasz zycia,ale robisz to w imię miłości do psa,w imie lojalności,w rewanżu za bezwarunkowe oddanie psiej przyjaciółki...Przerywasz życie w bólu,nie pozwalasz na cierpienie,nie czekasz,aż choroba sama ją zabierze,bo to okrucieństwo.Nie zrozum mnie źle - nie widzę Twojej suni,nie namawiam CIę do uspienia jej w tym momencie,natomiast wierzę,że w stosownej chwili dyktowanej potrzebą psa - podejmiesz własciwą decyzję.Za cenę własnej rozpaczy... Rozumiem jak bardzo sie nawzajem kochacie,naprawdę bardzo Ci współczuję,a jednak - pomyśl..o ile nasze zwierzęta są w lepszej sytuacji niz my,ludzie...my nie skracamy cierpienia bliskim,patrzymy na nie bezradnie,kiedy już nie działają leki p/bólowe,kiedy ktoś bliski naszemu serca nie ma już sił nawet krzyczeć ani płakać,kiedy umiera w bólu... Natomiast - możemy zatrzymać cierpienie naszych ogoniastych przyjaciół,one nie muszą cierpieć,mogą zasnąc w naszych ramionach wolne od bólu... Nie przegap tej granicy,kiedy już zycie nie daje nic oprócz bólu... Pozdrawiam Cię, trzymaj się.
-
Współczuję....obserwuj psinę,jeśli je i jeszcze ma czasem chęć do zabawy,chce chodzic na spacery,współuczestniczy w życiu swojego stada (Twojej rodziny),czerpie jakąs radpośc z zycia,to...może jeszcze nie pora. (nie jest racjonalne podejście "on nie chce...itd). Jeśli choruje na nowotwór (gdzie jest guz?),to w jakim stadium? Jak często ma ataki epilepsji? Na jakiej podstawie wet stwierdził udar (wylew)? Przyglądaj się...przyglądaj się dobrze,czy pies nie cierpi,bo pewnie wiesz,że niełatwo rozpoznać ból u psów...ukrywają go.
-
zwłaszcza po 4 (czterech latach). :P Chcesz byc konsultantem stomatologicznym na Dogomanii? Załóż własny wątek,a nie odgrzebuj staroci sprzed lat,bo to trollowanie...
-
Nie jestem specem,ale to chyba może być efekt traumatycznego przeżycia.Być może poprzedni - pożal sie Boże- właściciel,gdzieś ja zaprowadził i - zostawił...Myślę,że temat jest do przeracowania,szkoda psa i Ciebie,jeśli tutaj się nie odezwie jakiś spec - zwróć się do dobrego trenera (nie do behawiorysty!) po poradę.
-
Może ma zaburzony 'przerób' witamin,Vetzyme jest sprawdzonym,znakomitym preparatem,.Prawda i to,że niektórym mozna zaszkodzić i vit.C.
-
Też uważam,że powienien wypowiedzieć sie drugi wet.Długotrwałe podawanie sterydów ma swoją cenę,czasem warto ryzykować,czasem - nie.Niech sie wypowie spec.Daj znać.
-
A jak wygląda sytuacja na dziś?Napisałaś długą,wiadomość,wrzuciłaś na forum i - zniknęłaś na dobre,nawet nie zaglądając,czy ktoś coś odpowiedział....Napisz,czy coś się stało,czy też wszystko jest ok.
-
Jak się da,tzn.jak sunia pozwoli i nie zatrzęsie się z przerażenia - to zrobić.Będzie moze wiadomo co boli i czym "to" traktować.Jak się będzie bardzo bała i Anetka zobaczy,że straszna trauma - zabierać w kocyku i wiać do domciu.A jak u weta było z badaniami?Na spokojnie dała sobie pobrać krew,czy była walka? Poza tym - poczekajmy na te wyniki badań,zobaczymy...