A ja zawsze miałam chow-chow za leniwe miśki, które nie obchodzi nic dookoła. Takie psy chodzące własnymi drogami, jak koty. I wiecie co? Znajomy był na spacerze ze swoim chowkiem, już 10-letnim, dostojnym starszym panem. Ten chowek jest ogrooomny, przekracza normy wzorcowe, i to bardzo. Przywieziony ze Lwowa, ognistorudy, wręcz płomiennie czerwony i przepiękny! Ale do rzeczy. Znajomego zaczepiło trzech dresiarzy i zażądali kasy na piwo. Zaskoczony jeszcze nie zdążył pomysleć, a leniwy misio przemienił się groźnego niedźwiedzia! Jednemu wytargał portki na tyłku, drugiego capnął za łydkę, trzeci nie czekał i zwiał... Znajomy jest w szoku... ja też...