I ja się przyłączę do podziękowań :).
Z tymi gruczołami, to chyba maluchy coś mają nie teges, bo i u Lerki, był ten problem, a z żadną ONką, ani wiekszą tymczaską, takich kłopotów nie miałam. Na szczęście, problem minął po stosowaniu hemorolu, zmianie karmy i zwiększeniu ilości włókien i po odkryciu, że Lerka jada surową marchew. Z resztą, ona sama namiętnie zjada trawę, liście, szmatki, nitki