Marysiu, bardzo współczuję Tobie, Rudzikowi i Panu Leszkowi. Cóż, takie bywa życie :( . Starość i choroba, potrafią ubezwłasnowolnić :(, a z dziećmi.....bywa różnie :( i często jak w powiedzeniu, że z rodzina wychodzi się najlepiej na....zdjęciu.
Mam nadzieję, że Fasolka szybko się przyzwyczai do "obcego", a Rudzik, znajdzie piorunem kolejny dom - tym razem, już na stałe :)