Mój nieufny Szarutek, nauczył się przychodzić do mnie na zawołanie od Bliss - wołałam - Bliss, Szarutek. Jak przychodziły, powtarzałam Bliss i dawałam smaka, Szarutek i - też dostawał. Albo przybiegał nęcony zabawką - było mówienie - Szarutek, chwalenie, mizianie i zabawa. Gwizdałam przybiegała Bliss, a on razem z nią. Głaskałam, chwaliłam oba psy, mówiąc - Szarutek, Bliss. Potem, przybiegał na Szarutek!, a Bliss spokojnie leżała. Oczywiście, dostawał smaka i mizianko :)