Mieszkam na wsi od 25 lat, ludzie poznali mnie jako osobę lubiacą zwierzęta. I do mnie często zgłaszają jakieś psie nieszczęscia, jakieś tragedie. Wysyłam czasem tam męża - jako lekarz wet. jest znany przez wszystkich, ale czasem sama muszę iśc i zobaczyć, w jakich warunkach jest trzymany pies. Jak wczoraj -dobrze, ze to znajomy chlopina, i jak tylko weszłam na podwórko i zagaiłam blefując "Wie pan, panie Wojtku, jestem z fundacji działajacej na rzecz zwierząt..." od razu pan Wojtek odpowiedział "Wiem" - a nie jestem......
Czyli: chciałabym mieć legitymację, uprawniania czy jak to nazawać, że jesli inny rolnik, bardziej dociekliwy powie "Poproszę dokumenty" to nie ucieknę. Na ludzi działa papier.
A do tego jak idę na policję zgłaszać jakis przypadek, zgłosiłabym jako inspektor, a nie Małgosia B. radna gminna.........