był jeden telefon, ale pan zrezygnował, bo Bruno goni koty.
Był drugi, nawet jaką nadzieję dawał, ale....... teraz oddzwoniłam, głos rozmówczyni jakiś taki zapijaczony, w tle płacz dzieci, wszystko jakoś nie tak, jak w rozmowie wczoraj (z ogłoszenia w lokalnym tygodniku).........