Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. A jak to jest u wilków? Moze teraz rzeczywiście cieczka, a młode się rodzą w kwietniu, wiosną?.......
  2. Czy to jakiś sezon cieczowy?? Dziś rano na naszej ulicy nieznana mi suka i jej kawaler, potem widziałam ich przy mojej pracy, a jak wracałam-kolejna i dwóch kawalerów. Dwa domy dalej ONka ma cieczkę i też kilka psów się kręci.
  3. Próby udomowienia Kamy ... na razie testujemy na inne psy i koty. Do Bezi Kama odnosi się fajnie, a Beziolek zachęca do zabawy, kręci wokół Kamy kółeczka, odskakuje, merda ogonkiem. Ale do Dianki... nie układa się na razie. Zabrane obie na spacerek na smyczach przeze mnie i Tomka nie dogadały się. Kochana Dianka ucieka wzrokiem, nie szuka zaczepki, odchodzi, a Kama atakuje. Są zęby, szczekanie, skakanie na grzbiet. Ale spotkany na spacerze ONek, który podszedł zaciekawiony, to okazał się fajnym kumplem W takie mrozy zabierałam Kamę na noc do garażu -ciepło, dużo miejsca, woda w misce nie zamarza, miękkie posłanie. Od niedzieli wprowadzam Kamę też do domu, bo widać, że bardzo chce wejść, ze spaceru ciągnie do schodów i czeka pod drzwiami, jakby to znała z przeszłości. W kuchni zrobiłam kolejne posłanie i tu się uczy "domowości". Bo nie byłoby problemu, gdyby Kama była jedynym psem w domu. Jednak koty to nie jej bajka... Zwiedza mieszkanie na smyczy, ciągnie jak lokomotywa, chce zapoznać się z kotami (jak 4 lata temu Diana, polowała na Borysa ze 3 tygodnie!), ale jak Szara Koteczka, która absolutnie nie boi się psów, a owczarki wręcz kocha, wskoczyła na blat w kuchni i jadła, Kama bardzo reagowała- szczekanie, wskakiwanie na blat. Dobrze, ze cały czas ciągnie za sobą smycz i można ją przytrzymać (ale rękę urywa). Reasujmując: dom bez kotów, bez stromych schodów (normalne pokonuje bez trudu), pies - wg uznania Kamy. I Kama na pewno jest młodsza, niż ma wpisane w tej karcie ze schroniska, jest o wiele młodsza od Dianki. Nawet 10 lat bym jej nie dała.
  4. Pozdrawiamy i my z zasypanych sniegiem Kurpi - a śnieg nadal pada...
  5. Widzę, ze problem "nagłego nieposłuszeństwa" jest nieobcy wielu właścicielom psów :) Po prostu czasem może wyskoczyć nieprzewidywalna sprawa, ot co....
  6. Ale co do czipów ma ucieczka tych moich suniek ?Oczywiście, że mają czipy zarejestrowane.
  7. Ależ ja tak robiłam - wyszłam do nich na ulicę, próbowałam zwrócić na siebie uwagę wołając, ale małpy nawet się nie odwróciły! Wołając, biegłam w drugą stronę, tupiąc nogami, by mnie goniły, ale to też nic nie dało.... No, nerwów ta historia nas kosztowała, rzeczywiscie ...
  8. To taka historia, od teraz nigdy nie powiem, że zagubienie się psa to wina właściciela, że pies/suczka sama z siebie się nie gubi... Kiedyś dalszy sąsiad miał hodowlę berneńczyków, i czasem szukał wieczorami po wsi swoich psów, bo "bramę ktoś otworzył i one poszły w siną dal", inny często szukał swego bernardyna, który jak spokojne wielkie cielę kroczył po ulicach idąc po prostu przed siebie... No co za głupie psy, myślałam... Wieczór, godzina kilka minut po 22. Mróz -13, śnieg, to i ostatni przed snem spacer będzie krótki. Wypuściłam Dianę i Bezię, oczywiście bez obróżek, bo tylko przy domu pochodzimy, sama powoli się ubierałam, czapka, szalik, buty... Wyszłam do ogrodu, wołam psy. Cisza. Poszłam do sadu, bo tam ulubiony kącik na psie sprawy. Ciemno, zimno, wołam - cisza. Sprawdzam na wszelki wypadek furtę przy lecznicy - zamknięta. Wracam przed dom, wołam, gwiżdżę. Patrzę, furtka uchylona! (Do tej pory nie wiem, jak to się stało, wydaje się to niemożliwe!). Wyszłam na drogę i widzę te dwie moje larwy, jak sobie idą ulicą do głównej szosy na Ostrołękę. Oczywiście zawołałam, zaćmoktałam, licząc raczej na reakcję Bezi, bo Dianka głucha. I pędzę w ich kierunku, a ulica aż się skrzy, takie lodowisko! Im szybciej chcę je dogonić, to one szybciej uciekają!... Jak zobaczyłam je przed sobą u wylotu naszej uliczki na tę szosę wojewódzką, wróciłam do domu, obudziłam Tomka, szybko się ubrał i wyprowadził samochód. Pojechaliśmy na tę wojewódzką, cisza, spokój... Krążyliśmy po okolicy, kamień w wodę. Ja wreszcie poszłam w stronę dzikiego sadu, zadupie totalne, a Tomek pojechał do ryneczku naszej wsi. I tu obie panny namierzył. Ale też, im bardziej je wołał, tym szybciej się przemieszczały. Aż weszły na dawny placyk targowy, i Tomek zastawił autem wyjście. Dopiero dały się złapać, po kolei brał na ręce i wsadził do auta. Spotkaliśmy się pod bramą. Trwało to równo godzinę. Psy zachwycone wycieczką, jeszcze do kuchni się zameldowały, że może coś by zjadły?... I teraz co by było, gdybyśmy ich nie namierzyli? I nie szukali - przez ogłoszenia, plakaty, stronę gminy (a na wsi nie szukają, biorą kolejnego od sąsiada)... Poszłyby dalej, do innej wsi, pewnie za dwa dni by chłop zgłosił do gminy, ze się plączą jakieś psy, inny by dodał, ze pewnie wyrzucone z samochodu, i jakaś pani Małgosia by się musiała nimi zająć :(
  9. Odłowiona, jak to się mówi, przez Hycla w Wyszkowie, jakoś tak na początku grudnia, bo już 16 grudnia odwiózł ją do schroniska w Ostrowi Mazowieckiej.
  10. Wczoraj do gminnego kojca przywieźli psa - chłop ze wsi zgłosił, że od 3 dni siedzi u niego na podwórku :( Podobno duży, czarny.
  11. Aha, w kale u Kamy stwierdzono nieliczne jaja Strongyloides sp. czyli węgorka.
  12. nie, nie dopisuj. Zawsze o tym mówię przy pierwszej rozmowie telefonicznej :)
  13. Już podaję: 692 781 745 i jeszcze raz dziękuję Ci bardzo za ogłoszenie!
  14. Mamy kilka nowych zdjęć Kamulki :)
  15. Będę wdzięczna za ogłoszenia - myslę, że na Warszawę
  16. No to mamy 4 lata za sobą, 29 stycznia minęły! Nasza cudna, kochana Dianka!
  17. Kurcze, jak to się nie przewidzi, jak psiak się trafi tymczasowo :( Zaciskam kciuki, by się Cukiereczek opanował :)
  18. Tak napisałam: Kama- zaczyna się rozglądać za domem na ostatnie lata życia. Jest energiczną starszą damą. Miesiąc temu opuściła schronisko, okazała się super kochaną suczką. W domu tymczasowym zrobiliśmy jej wszystkie badania. Czego oczekujemy? Szukamy Domu i Człowieka, który da jej dom (nie kojec, nie łańcuch), najlepiej bez schodów, miękkie posłanie, 4 spacerki dziennie, króciutkie, bo Kama ma swoje lata, dobre jedzenie i morze miłości ... Kama jest przesympatyczna, spokojna, cicha, bardzo posłuszna, super zachowuje się w samochodzie, ślicznie chodzi na smyczy, z innymi psami ok. Domowy, kochany, spokojny pies. Co zrobić? Napisać do mnie, przyjechać (Krasnosielc, powiat Maków Mazowiecki), wypić kawę, podpisać umowę i zabrać Kamę do domu. Oczywiście, wybierzemy Kamusi najlepszy z najlepszych, bo jej to się po prostu należy, jak...no, psu buda To co, zastanowisz się?...
  19. Dzięki, Tysiaku, już chyba sami wybiorą, pokazałam im dużo, są w kontakcie z jednym z dt w Warszawie, który przyjął dwie niewielkie suczki ze wsi.
  20. Dziś Tomek zawiózł kupale do badania, zobaczymy czy coś wyjdzie. To co, czas chyba ogłaszać Kamusię?....
×
×
  • Create New...