Wczoraj zadzwonili państwo od Szarutka z relacją poadopcyjną :) Mały rośnie jak na drożdżach i nie będzie mały, raczej pod kolano. Załatwia się na dworze i jest typowym szczeniakiem - gryzie kapcie, sandały, tarmosi zabawki (ulubiony tygrysek jest większy od Rutka). Jutro ma wizytę u weta na doszczepienie wirusowe. Malec ma do zabawy też wnuczkę pani, ale większość czasu psu poswieca Jarek, 17-latek, który wypatrzył Rutka w ogłoszeniach, dzwonił do mnie, wypytywał, zmobilizował ojca do przyjazu w piątkowy wieczór po psiaka do Krysi nad Narew :)