Skoro Bruni bezpieczny, to teraz kolej na dużego burego psa, który łazi po wsi od dobrego miesiąca. Brzydal na dość krótkich łapach, poteżnisty, barczysty, ale rewelacyjnie nastawiony na ludzi :) Chodzi za dziećmi, siedzi pod szkołą, czasem pod sklepem. biedy nie ma, bo okoliczne "karmicielki' kupują mu żarełko i gnatk, które potem leżąc na środku trawnika przed gminą, ogryza ze smakiem. A jak sie do niego zagada, to mym, nóżka w górę i pokazuje brzuszek. Tak nie maiłam suienia go zamknać w gminnym kojcu, na odludziu, skoro taki towarzyski z niego Buraś. Ale... jest i dla niego nadzieja, jedna pani jest nim zainteresowana, dziś mnie pytała "czy zdrowy on aby, i czy nie stary"?...
Mam o czym znów myśleć, a Tomek może psiaka dziś zobaczy dokładniej i ....