A umówione jesteśmy na piątek, bo mija wtedy 10 dni i zdejmiemy szwy z brzuszka.
Miałam sympatyczny telefon o Nesię, pani z Warszawy, emerytka, aktywna, w domu już jeden jamnik, zawsze były dwa.
Jakby, odpukać, ta adopcja coś nie wypaliła, pani czeka na wiadomość. A moze mamy coś jamnikowatego suczego, by zaproponować?...