Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. kurcze, Nutuśka, bo kopnę w ten uroczy tyłek, że aż echo pójdzie!!!!!!!!!! Dziekiuję i Marysi, i Kejciu za telefony - i wszystkim tu zaglądającym - wiem, że nie jestem sama z problemem. Moja siostra, w razie gdyby Michał nie chciał dopakować jeszcze jednego psa do autka, miała plan przyjechać jutro z Amiską taksówką do nas....
  2. Jestem :) Zadzwoniłam do swojej Agi - czy może po szkole odebrać psa od pani. Oczywiście, podaj tylko adres, mówi, a pojadę tam z Kubą (to Jej chłopak). Za godzinę miałam mms-a że są już razem z psem i idą do taksówki. Za kolejne pół godziny "Mamo, ona rzeczywiście nie chce się wysiusiać, co robić, chodzić z nią jeszcze?" Chodzić, proszę, jeszcze trochę chodzić. Może na placyk psi przy Ogrodzie Krasińskich. Nie chce przeszkadzać Agusi telefonami, w końcu to "nasz człowiek" i jak powiedziała, poradzi sobie :)
  3. Mam pytanie, konkretne: czy ktoś może mi pomóc z dowiezieniem Ami do nas? Dowieźć w pół drogi z Warszawy, na przykład do Pułtuska? Ja tymczasem szukam pomocy w rodzinie.
  4. Pani zadzwoniła. Pies nadal załatwia się tylko w domu. Amisia musi być dziś zabrana. Pomysły?........
  5. Biedne te psiątka, oj biedne! Jak dobrze, ze do niektórych uśmiechnęło się szczęście!
  6. Tak, tych naszych Przyjaciół nigdy nie zapomnimy ..
  7. Fajny robal :) Pewnie kocia łapka go fajnie podrzuca?
  8. Nadal cisza. Dzwonić do pani, czy nie dzwonić?...
  9. Przelałam na konto Akcji 48 zł z mojego skromnego bazarku :) proszę w wolnej chwilce o potwierdzenie: http://www.dogomania.com/forum/topic/334076-koniec-rozliczam-smycze-obro%C5%BCe-szelki-miski-tanio-do-1612/
  10. Tak właśnie pomyślałam, wchodząc na watek - ze to już rok. Dla tego psiaka to drugie, całkiem nowe życie.
  11. O mamo, szkoda... Ale jesli to jedyne wyjście, to tak trzeba i tez będzie dobrze.
  12. Cudne te psiątka, takie uśmiechnięte :) Na trzeciego moja tymczasowa Bianka by tam pasowała :)
  13. A poka te robaczki z trzęsącymi się nóżkami, poka......
  14. Na telefon wczoraj raczej nie liczyłam (choć nie rozstawałam się z nim ani na moment) i nie było żadnej wiadomości. Za to teraz czekam. Aż mnie mdli ze strachu. Czekam.
  15. Pani od Ami się radzi pani od Chmurki, ale tamta przecież się nie załatwiała w domu... a że warczała na dziecko, to inna sprawa :(
  16. Irenasie, Święta Kobieto od Kotów!! :)
  17. A że ja tak piszę tu wszystko na bieżąco, to przepraszam, muszę się z kimś podzielić troską, a z kim, jak nie z Wami?....... Bądźcie tu ze mną, Amisią, i panią, bo dla niej to też olbrzymie przeżycie.
  18. Nie oceniajmy tej pani zbyt surowo. Ja sama się nie mogę nadziwić, że Ami tak się zachowuje! Nie wzięłyśmy obie pod uwagę takiego stresu - a pani nie ma przecież naszego doświadczenia, tej naszej ilości psów za koncie, tych różnych dziwnych zachowań itp. Tak że bądźmy trochę bardziej liberalni w stosunku do niej. I ABSOLUTNIE nie ma tu niczyjej winy!! Ani Nutusi, ani Pani Karoliny - żeby nikomu to nie przyszło do głowy! Żeby nie było dniedomówień!
  19. Mówiłam o wszystkim, co się może zdarzyć... Po telefonie o kupie odczekałam 20 min i zadzwoniłam, żeby i o dywanie powiedzieć, i o chrupkach w windzie, o kawałku parówki "prowadzącym" psi nos do windy - siku Ami nie zrobiła na spacerze, pewnie za chwilę zrobi w domu. Poprosiłam panią (ja staram się mówić grzecznie, spokojnie, pani bardzo nerwowo i szybko, jak karabin...) żeby znów z nią za godzinę wyszła, i jeszcze ponownie... Uff, pewnie się nie uda.
  20. JEST!! Właśnie robi na spacerze kupsko!
  21. Przed chwilą telefon. Wczoraj Ami nie zrobiła na spacerze nic, w domu wszystko....Windy się boi, "ogólnie dramat" :( Teraz pani z nią idzie dalej, do parku, by było zaciszniej i spokojniej. Dziś jeszcze da jej szansę. :( "Jeśli załatwiać się będzie w domu, proszę ją jutro zabrać"
  22. A Aga_Mazury działa jeszcze? Matusz? Nie wiesz czasem?...
  23. Mówiłam wczoraj o możliwości dziwnego zachowania psa (choć nie brałam, prawdę mówiąc, że sie to nam przytrafi), że może się zesiusiać, ze może się wstrzymać i dobę, że trzeba cierpliwości :( Pani miała psa, w dzieciństwie. Na razie cisza w eterze.
  24. Az podskoczyłam, gdy zadzwonił telefon. Pani zrozpaczona, ze Ami "nasrała na dywan pokoju córki", mimo, ze wychodziła na spacer o 7.30... A pani idzie teraz do pracy na 10 godzin. I że czarno to widzi, i że trudno być optymistką, jak ma się zasikane mieszkanie. Zaproponowałam, ze może córka wyjdzie na chwilę na spacer, tego pierwszego-drugiego dnia to trzeba co 3 godziny wyjść, by pies się zorientował, gdzie i co. Córka wychodziła, ale co z tego, skoro pies już zasikał dywan.
×
×
  • Create New...